Trwa ładowanie...

Panicznie boją się utraty włosów. Z tego powodu kobiety rezygnują z terapii onkologicznej

Według danych udostępnionych przez Szpital Specjalistyczny im. Św. Rodziny w Warszawie nawet co dziesiąta pacjentka rezygnuje z leczenia onkologicznego ze względu na strach przed utratą włosów. Wiele z nich nie wie jednak o nowych metodach leczenia.

Zobacz film: "Odkryli gen odpowiedzialny za raka piersi"

1. "Po trzeciej chemii umawiajcie sobie wizyty do fryzjera na całkowite ścięcie. Róbcie peruki!"

Maja dowiedziała się, że ma raka trzy miesiące przed swoimi dwudziestymi czwartymi urodzinami. Nie przypomina sobie jednak, by ktoś ją o tym poinformował w ten sposób. Nikt nie użył słowa "rak". Chociaż, jak sama mówi, najlepiej z tego pamięta potężny stres. Jak wspomina, często słyszy pytanie: "jak to jest, kiedy się dowiadujesz, że masz raka"?.

- Tego się nie pamięta. W ogóle niewiele pamiętam z wizyty. Ale, co jest najśmieszniejsze, pamiętam dokładnie jak byłam ubrana. Pamiętam swoje buty, na które długo się patrzyłam przed wejściem do gabinetu. Nawet dokładnie fryzurę mojej pani doktor. Pamiętam, że miała śliczną spinkę we włosach. Ale jej słów nie pamiętam.

Dzisiaj już jest po prawie dwuletnim leczeniu. Na cały proces patrzy z perspektywy czasu, choć przyznaje, że strach przed utratą włosów był ogromny.

Diagnoza była poważna. Maja miała jednak szczęście. Była młoda, a guz w piersi został wykryty szybko. Lekarze szybko podjęli decyzję, że trzeba spróbować intensywnej chemioterapii. Wszystko po to, by uratować pierś. Decyzja o podaniu chemioterapii była dla niej kolejnym szokiem. Próbując się przygotować na to, co ją czeka, godzinami przesiadywała na forach dla pacjentek onkologicznych. Czytanie o skutkach ubocznych spotęgowało tylko strach przed leczeniem.

- Najgorsze jest to, że w myślach przypisujesz sobie wszystkie skutki uboczne chemii. Tym bardziej, że we wpisach na forach internetowych występują dosłownie wszystkie skutki uboczne. Jaka dziewczyna napisze, że po kolejnych chemiach nic jej nie dolega? Nie ma takich wpisów. Dlatego szybko zaczynasz się bać, że wypadną ci włosy. A wpisy w internecie bardzo ten strach nakręcają. "Po trzeciej chemii umawiajcie sobie wizyty do fryzjera na całkowite ścięcie. Róbcie peruki!" – takie komentarze to twoja codzienność.

2. Ucieczka do przodu

Pacjentki onkologiczne często nie wiedzą, jak sobie poradzić z lękiem przed wypadnięciem włosów. Jak mówi Maja, wiele z nich próbuje "ucieczki do przodu" i szybko ścina włosy. Chce przypomnieć innym kobietom, że to nie jedyne rozwiązanie.

- Ja miałam szczęcie. Do tego, że stracę włosy bardzo przygotowała mnie Justyna, ciocia mojego partnera Mateusza, która jest fryzjerką. Kiedy dowiedziałam się o diagnozie, pojechaliśmy do niej od razu. Miałam nawet przygotowaną chustkę. Chciałam ściąć włosy, bo dowiedziałam się, że tak jest po prostu lepiej. I dobrze, że tego nie zrobiłam. To znaczy ścięłam, ale tylko połowę długości. Justyna mi powiedziała, że dobrze, że przyszłam do niej teraz. Ona już wcześniej miała dwie pacjentki onkologiczne z dokładnie takim samym problemem i podobnymi włosami. Przekonała mnie do innej fryzury. Chustka została w kieszeni.

Zamiast ścinać włosy, Maja po prostu je skróciła
Zamiast ścinać włosy, Maja po prostu je skróciła

3. "On był w takim szoku, że patrzył się na mnie jakby, nie wiem, nos mi odpadł"

Mimo wszystko w trakcie leczenia przychodzi taki dzień, kiedy pacjentka musi zmierzyć się z tym, co do tej pory było tylko wyrokiem odłożonym w czasie. Dla każdej kobiety, niezależnie od przygotowania jest to ogromny szok.

- To był dla nas koszmarny wieczór. Nie pamiętam, po której to było chemii. Siedziałam w wannie, zaczęłam myć włosy. Poczułam, że coś mi odpadło, ale miałam zamknięte oczy. Zawołałam Mateusza, żeby umył mi plecy. Jak się na niego spojrzałam, to już wiedziałam, że jest bardzo źle. On był w takim szoku, że patrzył się na mnie jakby, nie wiem, nos mi odpadł. I dopiero jak wstałam z wanny, to zobaczyłam w lustrze, że odpadł mi taki ogromy kawał z boku. Bo to wyglądało, jakby włosy odpadły z kawałkiem skóry. Płakałam. Płakałam i krzyczałam. Mateusz nie był w stanie mnie uspokoić. Po tym zrozumiałam, że zrobiło się poważnie.

Kolejny płat odpadł Mai z czoła. Zdecydowała, że od razu pojedzie do Justyny. Jadąc do niej znowu myślała, że wróci łysa. Fryzjerka znów ją zaskoczyła. Znów skróciła włosy tak, by zakryć braki, a jednocześnie stworzyć efektywną fryzurę.

- Te z tyłu zaczesała mi do przodu. I miałam znowu coś ciekawego na głowie. Choć mój brat bliźniak, jak mnie zobaczył powiedział, że wyglądam jak Justin Bieber (śmiech).

Fryzjer pomógł jej po chemioterapii. "Z nową fryzurą czułam się dobrze"
Fryzjer pomógł jej po chemioterapii. "Z nową fryzurą czułam się dobrze"

4. "Chustka na głowie to pewien symbol"

Niestety, niedługo później odpadł duży płat włosów z tyłu głowy. Wtedy nie było już wyjścia i trzeba było je po prostu ściąć. Od mamy swojego partnera Maja otrzymała ładną chustkę i duże kolczyki. Wtedy dowiedziała się, że duże kolczyki mają odwrócić uwagę od głowy. To taki trik stosowany przez pacjentki, które przyjmują chemioterapię.

Kolejnym jest malowanie ust na bardzo intensywny kolor. Wiele kobiet dopiero w trakcie leczenia maluje się bardzo intensywnie, próbuje nowych kolorów, wściekle czerwonej szminki. Makijaż jest też ważnym elementem ubioru na kolejne "wlewy". To chyba zdziwiło Maję najbardziej. Od chorych wymaga się konkretnego zachowania.

- Jak pielęgniarka widzi, że przyszłaś na chemię niepomalowana (blada nie daj Boże) to jest alarm do lekarza i masz automatycznie przydzielonego psychologa. Nikt się ciebie nawet nie pyta, czy potrzebujesz.

Wszystko dlatego, że jak mówi Maja "chustka na głowie to pewien symbol". Kiedy wyszła na miasto pierwszy raz po ścieciu włosów zorientowała się, że ludzie się patrzą. Bardzo się patrzą. I tego wzroku kobiety chcą uniknąć.

5. "Bałam się, że ludzie ciągle będą mnie postrzegali za dziwaka"

Maja zna dane mówiące o tym, że są pacjentki w Polsce, które rezygnują z leczenia onkologicznego w obawie o włosy. Choć uważa, że zdrowie jest najważniejsze, to przyznaje, że sama miała obawy z tym związane.

- Utrata włosów to był dla mnie największy cios wtedy. Pamiętam, że nawet miałam z Mateuszem rozmowę na ten temat. Że nie chcę chemii, bo włosy wypadają, bo rzęsy wypadają, bo skóra źle wygląda. Tym bardziej, że lekarze nie mówią za wiele o skutkach ubocznych chemii. "Musi być pani przygotowana na to, że wypadną pani włosy" – nikt mi tego nie powiedział.

Dla niej, na szczęście, choroba to przeszłość. Choć przypomina sobie, że lęk przed pokazaniem się bez włosów nie kończy się, gdy włosy zaczynają odrastać. Pierwsze odrosty pojawiły się po sześciu miesiącach od ścięcia na "zero". Oczywiście na początku była radość z każdego, nawet najmniejszego włoska. Wtedy już nosiła perukę. Włosy były jeszcze za krótkie, by ją zdjąć. Kiedy jednak urosły już do dwóch centymetrów, to zaczęło robić się niewygodnie. Peruka nie miała oparcia na głowie. Zaczęła się przesuwać. Wtedy zorientowała się, że ma w sobie nadal barierę przed zdjęciem peruki.

- Bałam się, że ludzie ciągle będą mnie postrzegali za dziwaka. A najgorsze było to, że zaczęło się robić ciepło. Musiałam ją zdjąć. I wtedy też wielu ludzi zobaczyło mnie pierwszy raz znowu łysą. I ja od tej radości, jaką miałam, że te włosy zaczęły odrastać, szybko wpadłam w dół. Co z tego, że mi odrastają jak, żeby móc cieszyć się długimi włosami, muszę jeszcze długo czekać. Teraz dopiero (po dwóch latach od wypadnięcia) mam taką długość, z której się cieszę.

6. Szczęście w nieszczęściu

Kiedy Maja była w najgorszym momencie chemioterapii i wypadły jej wszystkie włosy, był środek zimy. Jej partner postanowił wyrwać ją na chwilę z szarego, ursynowskiego krajobrazu i zabrał ją na krótki wypad do Barcelony.

Zwiedzanie najważniejszych katalońskich zabytków i spacery w słońcu przerwał jednak nieprzyjemny incydent. Wysiadając z metra Maja zorientowała się, że nie ma w torebce telefonu komórkowego którym, jeszcze przed chwilą, robiła zdjęcia. Ktoś musiał wyciągnąć jej go w pociągu. Później dowiedziała się, że jest to dość częsty sposób kradzieży w hiszpańskich miastach turystycznych.

- Szczęście w nieszczęściu. Bo, z jednej strony straciłam dość drogi telefon, a z drugiej, razem z nim straciłam wszystkie zdjęcia, na których nie mam włosów i jestem w trakcie leczenia.

7. Chemia w tabletkach

Dla wielu zdiagnozowanych kobiet, które są w trakcie leczenia lub dopiero mają je rozpocząć, jest jednak iskierka nadziei.

Przede wszystkim to, czy włosy wypadną w trakcie chemioterapii, zależy od wielu czynników. Między innymi od rodzaju nowotworu, od predyspozycji pacjentki, jak również od zastosowanej terapii.

Nie wszystkie cytostatyki powodują wypadanie włosów, choć znaczna ich większość może mieć takie działanie. Łysienie nie jest również wyznacznikiem tego, czy leczenie przebiega prawidłowo.

Jedną z metod, która może w przyszłości zrewolucjonizować terapie onkologiczne, jest tzw. chemia doustna. Chory przyjmuje tabletki w domu i tylko raz w miesiącu pojawia się w szpitalu na kontroli. Przypomina to trochę przyjmowanie antybiotyku.

Minusem jest to, że ze względu na zwiększoną toskyczność cytostatyków pacjent przed każdym zażyciem tabletki musi zbadać sobie krew. Niestety obecnie taka metoda leczenia jest dostępna wyłącznie dla wąskiej grupy pacjentów z rakiem piersi lub nowotworem płuc. Trwają prace nad zastosowaniem farmakologii w leczeniu innych rodzajów raka.

8. Specjalny czepek ochroni włosy przed chemioterapią

W kilku polskich ośrodkach leczenia chorób onkologicznych jest już dostępna nowoczesna technologia skutecznie zmniejszająca ryzyko wypadnięcia włosów w trakcie terapii. Urządzenie o nazwie Paxman ma za zadanie ochronić włosy przed destruktywnym działaniem chemii.

Pacjentka musi założyć na głowę specjalny czepek, który podłączony jest z resztą urządzenia specjalną rurką. Tą drogą pompowany jest chłodzący płyn o temperaturze -4 stopni Celsjusza. Taka temperatura pozwala uzyskać optymalną temperaturę skóry głowy, aby terapia była jak najbardziej skuteczna.

Czepek silikonowy musi odpowiednio dobrze przylegać do powierzchni głowy. Chłodzenie rozpoczynamy 30-45 minut przed rozpoczęciem podania cytostatyków. Urządzenie jest na głowie pacjenta 30 min, przed rozpoczęciem terapii, w trakcie podania leku, jak i do dwóch godzin po zakończeniu tzw. wlewu - w zależności od rodzaju nowotworu, jak i jakości włosów. Skuteczność urządzenia sięga w niektórych przypadkach 90 proc., co oznacza, że jedynie 10 proc. włosów zostaje utracona podczas leczenia.

System Paxman jest dostępny ośrodkach m.in. w Warszawie, Krakowie, Białymstoku, Poznaniu, Gdyni, czy Świdnicy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.