Mówi o sytuacji młodych lekarzy. To nie pieniądze są problemem

Największym problemem młodych lekarzy nie są dziś wynagrodzenia, lecz jakość szkolenia specjalizacyjnego i organizacja pracy – mówił w wywiadzie dla PAP Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów.


Zdaniem młodych lekarzy źródłem patologii nie są pieniądzeZdaniem młodych lekarzy źródłem patologii nie są pieniądze
Źródło zdjęć: © EastNews, Getty | Johner Images
Mateusz Różański

Od tygodni trwa w przestrzeni debata dotycząca zarobków lekarzy. Rozpoczęły ją doniesienia medialne dotyczące Dawida Kacprzykaspółki neurochirurgów działających w szpitalach w Miastku Mogilnie

Lekarz: Kacprzyk był wyjątkiem

W rozmowie z Polską Agencją Prasową Sebastian Goncerz, szef Porozumienia Rezydentów, przyznaje, że sytuacja finansowa młodych medyków, dzięki ustawie o minimalnych wynagrodzeniach, stała się godna. Jego zdaniem prawdziwe patologie systemowe tkwią zupełnie gdzie indziej.

Anna Gołębicka “Długowieczność zaczyna się od zdrowia”

Podkreśla też, że rekordowy kontrakt byłego radnego Koalicji Obywatelskiej był wyjątkiem opartym na nietypowych warunkach, a nie codziennością 25 tysięcy polskich rezydentów. Tymczasem młode pokolenie lekarzy głośno domaga się zmian, ale nie w portfelach, lecz w standardach edukacji i organizacji pracy.

Patologia goni patologię, czyli system na kroplówce

Polski system ochrony zdrowia – w ocenie Porozumienia Rezydentów – funkcjonuje w permanentnym trybie awaryjnym. Zamiast systemowego planowania, państwo pozwala na powstawanie mechanizmów kompensacyjnych, które po latach same stają się problemem. Przykładem są kontrakty, które pierwotnie miały być wyjątkiem, a dziś podtrzymują funkcjonowanie całych oddziałów.

– Wszyscy potrafią wskazać nieprawidłowości i wszyscy chcą je likwidować, tylko mało kto mówi, że podtrzymują one aktualnie znaczną część systemu i gdy ktoś ma plan je usunąć, musi również mieć pomysł na to, czym je zastąpić – podkreślił dr Goncerz. 

Ostrzegł też przed pełzającą, niekontrolowaną prywatyzacją, która staje się jedyną alternatywą dla uciekających lekarzy.

Samotność na dyżurze i nauka z YouTube'a

Najbardziej niepokojącym wątkiem poruszonym przez Sebastiana Goncerza jest rażący brak realnego nadzoru nad procesem edukacji młodych kadr. Zamiast zdobywania wiedzy pod okiem doświadczonych specjalistów, rezydenci brutalnie zderzają się z brakami kadrowymi placówek. Młodzi lekarze według Sebastiana Goncerza są masowo kierowani na Szpitalne Oddziały Ratunkowe (SOR) lub zmuszani do opieki nad kilkoma oddziałami naraz. Przez to dochodzi do sytuacji, w których rezydent zostaje na dyżurze zupełnie sam, bez wsparcia lekarza z tytułem specjalisty. 

– Specjalizacja jest po to, żeby można było czegoś nie wiedzieć i nauczyć się tego bezpiecznie – od starszych kolegów. Jeżeli rezydent zostaje sam na dyżurze, to przestaje być szkolenie. Zaczyna się improwizacja – powiedział w wywiadzie lekarz. 

Staże i uderzenie w rodzicielstwo

Porozumienie Rezydentów krytycznie ocenia też najnowsze pomysły Ministerstwa Zdrowia. Propozycja skrócenia stażu podyplomowego z roku do sześciu miesięcy jest zdaniem Goncerza "papierowym sukcesem". Studenci na szóstym roku wciąż uczą się w zbyt dużych grupach, w formule czysto obserwacyjnej. Bez wymuszenia na uczelniach realnej praktyki w grupach maksymalnie dwuosobowych, skrócenie stażu wypuści na rynek gorzej przygotowanych medyków.

Równie chybiony wydaje się pomysł zablokowania możliwości swobodnej zmiany miejsca specjalizacji (co miało zmusić lekarzy do pracy w szpitalach powiatowych) oraz uderzenie w młode lekarki. Nowe przepisy mają zmusić kobiety korzystające z uprawnień rodzicielskich do odpracowywania czasu spędzonego z dzieckiem pod groźbą znacznego wydłużenia specjalizacji.

– To zły sygnał, zwłaszcza że kobiety stanowią dziś większość studentów kierunku lekarskiego. Nie uważamy, że są gorszymi lekarkami tylko przez to, że przez rok czy dwa nie pełniły dyżurów – stwierdza dr Goncerz

System zaniedbany

Szef Porozumienia Rezydentów, pytany o ekspercką diagnozę sytuacji z perspektywy swojej specjalizacji (psychiatrii), unika stygmatyzujących porównań. Podkreśla jednak chroniczny brak profilaktyki w zarządzaniu placówkami medycznymi. Instytucje kontrolne reagują ospale i ruszają do pracy dopiero w świetle kamer, gdy dochodzi do tragedii lub medialnego skandalu.

– Polski system ochrony zdrowia nie jest systemem złym. Jest systemem zaniedbanym. Przez lata dokładano do niego kolejne rozwiązania, łatano następne problemy, ale zbyt rzadko zatrzymywano się, żeby sprawdzić, co naprawdę działa – podsumowuje Sebastian Goncerz. 

Jego zdaniem bez wprowadzenia stałego, prewencyjnego nadzoru nad jakością szkolenia i warunkami pracy, polskie szpitalnictwo będzie skazane na permanentne "gaszenie pożarów" – niekorzystne zarówno dla medyków, jak i samych pacjentów.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie