Trwa ładowanie...

Nadchodzi nowa generacja szczepionek przeciw COVID-19? Będą tanie i skuteczniejsze

Naukowcy poinformowali o opracowaniu kolejnych dwóch kandydatów na szczepionki przeciw COVID-19. Są to preparaty "roślinne" oraz oparte na bakteriofagach. Będą tanie w produkcji, bardziej praktyczne i mogą chronić przed wszystkimi wariantami koronawirusa. - Oba rozwiązania wydają się ciekawe, ponieważ są stabilne termicznie, ale najciekawsze jest to, że preparaty były podawane zwierzętom nie tylko w postaci zastrzyku domięśniowego, ale i też w formie plastra. Można byłoby go zakładać nawet samodzielnie - mówi dr Piotr Rzymski.

Zobacz film: "Stany otępienne a koronawirus"

spis treści

1. Szczepionka pozostaje stabilna termicznie

Sukces naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego - zakończyli oni przedkliniczną fazę badań nad dwoma kandydatami na szczepionki przeciw COVID-19. Jeden z preparatów można nazwać szczepionką "roślinną", drugi natomiast opiera się na bakteriach.

Nowe szczepionki będą tanie w produkcji, bardziej praktyczne i mogą chronić przed wszystkimi wariantami koronawirusa
Nowe szczepionki będą tanie w produkcji, bardziej praktyczne i mogą chronić przed wszystkimi wariantami koronawirusa (Getty Images)

Największą zaletą tych preparatów jest termiczna stabilność. Oznacza to, że - w przeciwieństwie do obecnie stosowanych szczepionek - nie wymagają one przechowywania w niskich temperaturach. Przykładowo preparaty mRNA powinny być trwale przechowywane nawet w temperaturze - 80 st. C. Takie wymagania techniczne często są barierą nie do pokonania dla krajów rozwijających się.

- Ciekawe w naszej technologii jest to, że szczepionka pozostaje stabilna termicznie, dzięki czemu może łatwo dotrzeć do miejsc, w których uruchomienie zamrażarek o bardzo niskich temperaturach lub korzystanie z samochodów ciężarowych z tymi zamrażarkami nie będzie możliwe - mówi prof. Nicole Steinmetz, nanoinżynier oraz dyrektor Centrum Nano-Immunoinżynierii w San Diego.

2. "Roślinna" szczepionka a inne preparaty

Jak wyjaśnia dr hab. med. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, do opracowania pierwszej ze szczepionek amerykańscy naukowcy użyli nanocząstek wirusa mozaiki wspięgi chińskiej.

- Jest to wirus roślinny, czyli zakaża tylko roślinne komórki. W praktyce oznacza to, że pozyskiwanie tego wirusa na potrzeby stworzenia szczepionki jest tańsze i znacznie prostsze w porównaniu do hodowli w ludzkich czy zwierzęcych liniach komórkowych, które niejednokrotnie wymagają wprowadzania odpowiednich modyfikacji genetycznych - podkreśla dr Rzymski. - Po uzyskaniu wirusa autorzy szczepionki dokonali na jego powierzchni chemicznej fuzji fragmentów białka kolca koronawirusa. Co ciekawe, wybrali w tym celu trzy peptydy, które charakteryzują się bardzo małą zmiennością u SARS-CoV-2. Są one obecne na powierzchni wszystkich wariantów koronawirusa, co potencjalnie czyni szczepionki bardziej uniwersalnymi - wyjaśnia dr Rzymski.

Z kolei do opracowania drugiej szczepionki zastosowano bakterię E. coli, a konkretnie bakteriofaga Qbeta, czyli wirusa, który infekuje tylko bakterie.

- Pałeczkę okrężnicy, czyli bakterię E. coli, wykorzystano jako fabrykę do produkcji dużej liczby cząstek bakteriofaga. Taki wirus można łatwo i szybko namnożyć, jeżeli tylko będzie on miał ciągłą dostawę bakterii, które z kolei również łatwo się utrzymuje w hodowli. Uzyskane w ten sposób cząstki bakteriofaga są obrabiane dalej, by pozbawić je zdolności do zakażania i namnażania, a na ich powierzchni są umieszczane peptydy koronawirusa - mówi dr Rzymski.

Jak wyjaśnia ekspert, takie szczepionki są określane jako VLP (ang. virus-like particle). - Oznacza to, że zawierają wirusopodobną cząstkę, a nie autentycznego wirusa. Stanowi ona bezpieczny wzorzec, uczący komórki układu odporności, jakie są najważniejsze cechy prawdziwego wroga. Preparaty VLP można uzyskać różnymi sposobami, niektóre są już stosowane. Przykładem jest szczepionka przeciw ludzkiemu wirusowi brodawczaka (HPV) - tłumaczy dr Rzymski.

3. Szczepionka pocztą wysyłana

Obie szczepionki wykazały skuteczność podczas badań przedklinicznych, czyli na myszach. U zwierząt pojawiły się ochronne przeciwciała we krwi.

- Oba rozwiązania wydają się ciekawe, ponieważ są stabilne termicznie, ale najciekawsze jest to, że preparaty były podawane zwierzętom nie tylko w postaci zastrzyku domięśniowego, ale i też w formie plastra, który systematycznie uwalniał składniki szczepionki. Docelowo można byłoby go zakładać bez konieczności ukończenia kursów lub po prostu samodzielnie - wyjaśnia dr Rzymski.

- Wyobraźmy sobie, że takie plastry można wysłać pocztą do osób najbardziej narażonych na COVID-19. Tacy pacjenci nie musieliby wtedy opuszczać swoich domów i narażać się na ewentualne zakażenie, by udać się do punktu szczepień - mówi współautor badań prof. Jan Pokorski z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego.

Naukowcy rozważają również możliwość jednorazowego wszczepiania niewielkiego biokompatybilnego implantu, który przez miesiąc będzie stopniowo uwalniał szczepionkę. - Okazałyby się obie przydatne w przypadku osób, które decydują się zaszczepić, ale z jakichś powodów nie chcą lub nie mogą zgłosić się po drugą dawkę - opowiada prof. Pokorski.

Przede wszystkim jednak takie szczepionki ułatwiłyby proces wakcynacji w biednych krajach.

- Szczepienie przeciw COVID-19 w krajach rozwijających jest dzisiaj tematem palącym. W ok. 65 państwach na świecie odsetek zaszczepionych nie przekracza 10 proc., a w ponad 50 jest niższy niż 5 proc. Takie tempo szczepień może się okazać zbyt wolne, aby powstrzymać ewolucję wirusa i powstanie kolejnych niebezpiecznych wariantów - podkreśla dr Rzymski.

Niestety, zanim pomysły naukowców się urzeczywistnią, może minąć sporo czasu.

- Przed nimi jest daleka droga, ponieważ dobre wyniki badań przedklinicznych umożliwiają złożenie wniosku o przeprowadzenie badań z udziałem ludzi. Problem polega na tym, że badania kliniczne wymagają olbrzymich nakładów finansowych i organizacyjnych. BioNTech współpracował z Pfizerem, Uniwersytet Oksfordzki połączył siły z AstrąZenecą. Bez wsparcia, nigdy nie udałoby się w tak krótkim czasie zorganizować tak dużych, wieloośrodkowych badań klinicznych prowadzonych w różnych miejscach na świecie - podkreśla dr Rzymski.

Zobacz także: COVID-19 u osób zaszczepionych. Polscy naukowcy zbadali, kto choruje najczęściej

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Potrzebujesz konsultacji z lekarzem, e-zwolnienia lub e-recepty? Wejdź na abcZdrowie Znajdź Lekarza i umów wizytę stacjonarną u specjalistów z całej Polski lub teleporadę od ręki.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza