Trwa ładowanie...

Koronawirus. Trzecia fala epidemii. "Popełniamy ten sam błąd, co na początku epidemii"

Duża liczba zakażeń brytyjską mutacją wirusa spowodowała, że Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o wprowadzeniu obostrzeń w kolejnym regionie. Województwo pomorskie zostanie zamknięte w sobotę 13 marca. W warmińsko-mazurskim reżim zostanie przedłużony do 28 marca. Czy to preludium do wprowadzenia ogólnopolskiego lockdownu?

Zobacz film: "Przeszczepione serce - lepsze czy gorsze?"

1. Raport 7 marca

W niedzielę 7 marca resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 13 574osoby otrzymały pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Z powodu COVID-19 zmarło 25 osób, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 101 osób.

Adam Niedzielski w ubiegłym tygodniu nie krył, że trzecia fala epidemii rośnie z dnia na dzień.

- Mamy wzrost zakażeń. Tendencja ma niestety charakter trwały, co widać w innych wskaźnikach - mówił szef resortu zdrowia podczas konferencji. - Nasz system epidemiczny jest zbudowany tak, że testy są możliwe dla osób, które mają objawy. I z tygodnia na tydzień ta liczba osób rośnie. W zeszłym tygodniu było ich 96 tys., a w tym tygodniu suma wynosi 120 tys., czyli o ponad 30 tys. więcej - dodał Niedzielski.

Coraz większą liczbę pacjentów widać szczególnie na szpitalnych oddziałach ratunkowych. Potwierdzają to lekarze, którzy leczą pacjentów z COVID-19. Jednym z nich jest dr Tomasz Karauda, lekarz oddziału chorób płuc z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. N. Barlickiego w Łodzi. Ekspert podaje, że placówka, w której pracuje oraz inne okoliczne przyjmują obecnie na oddziały covidowe nawet o 100 proc. pacjentów więcej, niż było to dotychczas.

- Z niepewnością spoglądamy na te codzienne przyrosty zachorowań, bo przecież nikt z nas nie chce, by powtórzyło się to, co miało miejsce w listopadzie i grudniu. Zauważamy, że pacjentów jest coraz więcej i są to osoby w różnym wieku. Ulewa już jest, ale jeszcze nie toniemy – komentuje pulmonolog.

2. Będzie kolejny lockdown?

Coraz większa liczba potwierdzonych przypadków zakażenia koronawirusem nie jest też zaskoczeniem dla wirusologów oraz analityków, nie dziwią się jej także lekarze. Jako przyczynę podają poluzowanie nastrojów społecznych i zmęczenie obostrzeniami. Przestrzegają jednocześnie, że tego typu zachowania prowadzą w prostej linii do ściślejszych zasad epidemiologicznych, ale wprowadzanych w konkretnych regionach kraju.

- Mam nadzieję, że ministerstwo nie zdecyduje się na wprowadzenie kolejnego lockdownu na terenie całego kraju. Metaforycznie ujmując, to byłoby zabójcze dla ludzi. Już teraz widzimy, jakie problemy wynikają z edukacji zdalnej, poważne kłopoty ma mnóstwo branż, od turystyki, przez gastronomię, po rozrywkę. Kolejne pełne zamknięcie kraju nie skończyłoby się dobrze, nie wyobrażam sobie tego. Moim zdaniem należy rozważyć wprowadzanie regionalnego lockdownu w zależności od sytuacji epidemicznej. Wtedy to mogłoby mieć sens - zauważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Jej zdanie podziela dr Karauda. Zauważa, że regionalne obostrzenia mogą dać większy skutek niż te ogólnopolskie.

- Zamknięcie całej Polski jest możliwe przy dużym przyroście zakażonych w skali całego kraju, ale do tego czasu ewentualny lockdown wprowadzałbym regionalnie, ponieważ sprzyja to społecznej mobilizacji. W takich sytuacjach ludzie bardziej poczuwają się do odpowiedzialności i stosują się do zaleceń – mówi lekarz. Zaznacza jednak, że ważniejsze od wprowadzania kolejnych ograniczeń jest wykonywanie testów.

3. Nie uczymy się na własnych błędach?

W ocenianiu przyrostów zachorowań Polska przyjęła strategię poddawania testom na koronawirusa jedynie osób, które prezentują pełen wachlarz objawów COVID-19. Na badania kierują więc lekarze rodzinni, do których zgłaszają się pacjenci. Osoby, które nie informują lekarza o tym, że mogły mieć kontakt z osobą zakażoną koronawirusem i ulec zakażeniu lub takie, które przechodzą infekcję łagodnie "wymykają" się statystykom.

Dr Tomasz Karauda zwraca uwagę, że winą za niedocenienie epidemii nie należy obarczać jedynie pacjentów, ale także system testowania.

- Przed wprowadzeniem krajowego lockdownu skupiłbym się na testowaniu i oczekiwał od ministerstwa właśnie działań w tym zakresie. Tymczasem testujemy stale za mało, bo czym jest 59 tys. wykonanych testów, tak jak to miało miejsce w piątek? To daje mniej więcej 4 tys. testów na jedno województwo, przy czym proszę pamiętać, że testujemy jedynie osoby pełnoobjawowe. Co my więc możemy powiedzieć o faktycznym stanie zakażeń w poszczególnych regionach? Nie mamy rzetelnej wiedzy - podkreśla lekarz.

Na problem z testowaniem od początku epidemii zwracali uwagę naukowcy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego. Już na jesieni 2020 r. twierdzili oni, że faktyczny wymiar zachorowań może być nawet kilkukrotnie większy i zalecali wprowadzenie testów przesiewowych lub rozwiązania problemu tak, by testować większą liczbę osób. Ich zdaniem wykonywanie testów tylko osobom, które mają objawy zakażenia, prowadzi pomijania grupy pacjentów bezobjawowych, a ci przecież także zarażają. Podkreślali także, że dobowa liczba badań na obecność koronawirusa była zbyt mała.

- Jeżeli chodzi o liczbę testów, polityka państwa była nastawiona na oszczędności. Wciąż zbyt mało próbek analizowanych pod kątem nowych mutacji. Nie prowadzimy dofinansowania do zakupu masek dla osób starszych i osób z grup ryzyka. I dodatkowo popełniamy ten sam błąd, co na początku epidemii i testujemy za mało – podsumowuje dr Karauda.

Zobacz także: Dr Karauda: "Patrzyliśmy śmierci w oczy z tak dużą częstotliwością, że kazała nam pytać, czy jesteśmy na pewno dobrymi lekarzami"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.