Przejdź na WP

Dlaczego rezydenci protestują? "Chodzi o nasze życie rodzinne" (WIDEO)

-Pana żona też jest lekarzem. Jak to godzicie?

-Trudno to pogodzić. Gdyby nie pomoc bliskich nam osób, rodziców, którzy zajmują się w czasie, gdy my jesteśmy w pracy, naszym dzieckiem, któreś z nas musiałoby z pracy zrezygnować. Z pensji, które otrzymujemy, zatrudnienie opiekunki na potrzeby naszych dyżurów czy całodobowej czasami opieki nad dzieckiem, nie starczyłoby nam na opłacenie tej opiekunki. Wtedy któreś z nas musiałoby z pracy zrezygnować.

Podczas gdy oboje z nas ma po kilka dyżurów w miesiącu, kilkanaście dni, mijamy się. Dodatkowo dojeżdżając na obowiązkowe staże ponad 100 kilometrów od domu codziennie Wychodzę z domu o 5:00 wracając o 18:00, idziemy spać zmęczeni o 20:00, nie mamy czasu dla siebie w ogóle.

-A dla dziecka?

-Dziecko póki jest małe na szczęście tego za wiele nie rozumie, ale tęskni. To jest dla nas strasznie bolesne, że musimy to przejść. Mamy nadzieję, dlatego tu się spotykamy, żeby to w przyszłości było lepsze.

-Pamięta pan taki dzień w domu siedząc z dzieckiem, z żoną obok, nie myśląc o pracy? Są takie momenty?

-Są takie momenty, ale rzadko. Niestety, nasza praca charakteryzuje się tym, że nie da się trzasnąć drzwiami i pójść do domu. Historie pacjentów naszych tkwią nam w głowach, to się tam kotłuje to zastanawiamy się czy się poprawiło czy czy nie trzeba, tak jak w moim przypadku, reoperować, czy tam się nic nie wydarzyło. A jeżeli zdarzyło się coś złego to czy można było zrobić coś inaczej.

Mimo że staramy się pracować jak najlepiej i odreagowywać to w jakiś sposób, ale niestety to w głowie siedzi i takie zupełne odłączenie się trudno mi powiedzieć czy się zdarzyło w ogóle od momentu rozpoczęcia pracy, bo jak nie jedno z nas to drugie zawsze ma jakieś trudniejsze chwilę i bez wzajemnego wsparcia ciężko się skupić na spokojnym, rodzinnym życiu.

Kilkanaście dni w miesiącu nas nie ma. Każdy dzień zaczyna się od tego, że budzi się nie koło mamy czy taty ale koło babci, która się nim zajmuje, bo mama z tatą pojechali już do pracy. Któreś z nich wróci dopiero za kilkadziesiąt godzin. Po południu dopiero spędzimy czas razem, najczęściej tylko w pojedynkę, jeden z rodziców z dzieckiem.

-Jak wyglądają takie dni kiedy pan sam spędza dzień z dzieckiem?

-To są bardzo piękne chwile, bo wreszcie mam dla niego czas, ale z drugiej strony dziecko cały czas się martwi gdzie jest to drugie. Gdzie ja się frustruję, że on chce do mamy, podczas gdy ja jestem na dyżurze, więc się frustruje, że chce do taty. I tak jest na zmianę. Dlatego bardzo to przeżywa, mimo że jeszcze nie jest do końca świadomy dlaczego.

Może wyjechać? Ta myśl wraca regularnie, bo tu przytaczane są różne tam kwoty z zagranicy jak najbardziej kuszące. Ale głównie kuszące są te warunki właśnie, gdzie cztery dyżury w miesiącu to jest ilość maksymalna, którą się otrzymuje i tam nie ma prawa pracować się więcej, bo nikt się na to nie zgodzi.

-Pan ile dyżurów bierze miesięcznie?

-To zależy od miesiąca. Pięć, czasem siedem.

-Pana żona też tu będzie, jest, była?

-Moja żona w tym czasie niestety popołudnia spędza z dzieckiem a normalnym dniem pracuje. Mam nadzieję, że jeżeli ja już nie dam rady wytrzymać tutaj, wtedy się być może zmienimy, być może w kolejnych miastach, gdzie wybuchają lokalne protesty i wtedy ona tam dołączy.

-Ceną tej przysięgi są nasze własne rodziny. Mamy najwyższy, jeden z najwyższych współczynników rozwodów. Po prostu mijamy się. Jeżeli każde z nas pracuje tak ciężko to widujemy się raz, dwa razy w tygodniu, resztę spędzając w szpitalach. W związku z tym to jest coś, o czym się nie mówi głośno.

Mówimy o procentach, mówimy o konkretnych argumentach, fachowych rozwiązaniach, mechanizmach, komisjach, natomiast za tym wszystkim stoi realne życie, z którym spotykamy się wieczorem siadając sobie w fotelu i myśląc czy to jest życie jakie chciałem mieć.

Przeczytaj także:

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy