Koniec dramatu Polaka na Filipinach. "Do końca nie wierzyłem, że się uda"
Po ponad dwóch latach oczekiwania Piotr Moczulski wrócił z Filipin do Polski. Jego brat Tomasz w rozmowie z reporterem Wirtualnej Polski, Michałem Białym, przyznał, że do ostatniej chwili nie wierzył, że transport rzeczywiście dojdzie do skutku.
"Dopiero dotarło do mnie, że to się udało"
Tomasz Moczulski rozmawiał z reporterem Wirtualnej Polski tuż po przyjeździe do Białegostoku – zaledwie kilka godzin po tym, jak wojskowy samolot z Piotrem na pokładzie wylądował w kraju.
Jak zapewnia, sam lot przebiegł spokojnie, a Piotr zniósł go nadspodziewanie dobrze. – Przeżył lot bez żadnych komplikacji, powikłań. Baliśmy się, żeby ciśnienie mu nie skoczyło na wysokości, ale wszystko było super – mówił Tomasz. - Piotr już tylko czekał, by przylecieć - dodaje.
Dwa i pół roku walki z bezsilnością
Dla całej rodziny ostatnie dwa i pół roku było okresem nieustannego napięcia i desperackiego poszukiwania sposobu na sprowadzenie Piotra do Polski. – Ogromny stres, rozczarowanie, że nie mieliśmy pomocy. Cały czas było myślenie: co zrobić, aby wreszcie przyleciał do nas – relacjonował.
Rodzina wysyłała prośby o wsparcie do wielu instytucji i organizacji, jednak przez długi czas nie udawało się znaleźć rozwiązania. – Przez cały ten czas byłem nastawiony sceptycznie. Do końca nie wierzyłem, że się uda. Dopiero gdy stanąłem z Piotrem na płycie lotniska w Polsce, dotarło do mnie, że to naprawdę się udało. Wtedy cały ten stres ze mnie zszedł – wspominał Tomasz.
Pomoc samorządu
Sprawa nabrała rozpędu, gdy zaangażował się w nią Urząd Miejski w Białymstoku. Urszula Boublej, rzeczniczka magistratu, w rozmowie z WP zaznaczyła, że samorząd nie dysponował środkami na samodzielne zorganizowanie medycznego transportu z drugiego końca świata, mógł jednak uruchomić odpowiednie kanały państwowe.
– Urząd Miejski w Białymstoku nie ma możliwości podjęcia bezpośrednich działań, by sprowadzić kogokolwiek z tak odległego kraju, ale może dołożyć starań, by taką pomoc uruchomić – tłumaczyła rzeczniczka.
Po nagłośnieniu historii prezydent miasta podjął kroki zarówno oficjalną drogą, jak i poprzez bezpośrednie rozmowy. Poseł Krzysztof Truskolaski kontaktował się z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, a magistrat równolegle skierował formalne pisma do MON oraz Ministerstwa Zdrowia.
– Natychmiast przygotowaliśmy wystąpienia pana prezydenta z prośbą o zainteresowanie się sprawą. Zapewniliśmy przy tym, że jeśli zajdzie taka potrzeba, na miejscu pomożemy w każdy możliwy sposób organizacyjny i logistyczny – podkreśliła Urszula Boublej.
Gdy skompletowano dokumentację medyczną, sprawy potoczyły się błyskawicznie. – Potem to była już kwestia zaledwie tygodnia. Otrzymałam telefon od dyrektorki z Ministerstwa Obrony Narodowej z informacją, że premier podjął decyzję o sprowadzeniu pana Piotra do kraju – dodała.
Ogromny dług za leczenie
Pobyt Piotra w prywatnym szpitalu na Filipinach generował bardzo wysokie koszty. Bliscy zbierali pieniądze m.in. dzięki wsparciu darczyńców. – Dotychczasowe rachunki opłaciliśmy dzięki życzliwości ludzi i zbiórce internetowej. Do uregulowania zostało jednak jeszcze niemal pół miliona złotych. Ten dług wciąż jest ogromny – przyznał Tomasz Moczulski.
Co dalej?
Teraz priorytetem jest dokładna diagnostyka. Rodzina chce poznać aktualny stan Piotra i ustalić plan dalszego leczenia oraz rehabilitacji. – Chcemy umieścić go w specjalistycznym ośrodku i dokładnie przebadać. Czekamy na ocenę lekarzy: w jakim stanie jest jego organizm i jakie są rokowania. Docelowo zapewne będziemy musieli znaleźć dla niego odpowiedni zakład opiekuńczo-leczniczy – mówił Tomasz.
Kim jest Piotr Moczulski?
O sytuacji Piotra Moczulskiego jako pierwsi informowaliśmy w WP abcZdrowie. Mężczyzna od kwietnia 2024 r. przebywał na Filipinach po ciężkim wypadku na skuterze. Doznał poważnych obrażeń, w tym obrzęku mózgu, i od tego czasu wymagał stałej opieki medycznej.
Przez długi czas sprowadzenie go do Polski było poza możliwościami finansowymi rodziny. Bliscy organizowali zbiórki i szukali pomocy w wielu instytucjach. Przełom nastąpił po nagłośnieniu sprawy i zaangażowaniu kolejnych osób oraz urzędów.
Ostatecznie transport udało się zorganizować przy wsparciu Ministerstwa Obrony Narodowej. Piotr Moczulski wrócił do Polski 30 września. Teraz czeka go kolejny etap – diagnostyka, ocena jego stanu zdrowia oraz ustalenie dalszej opieki i leczenia.
Więcej dowiesz się, oglądając WIDEO.
Dziennikarka i reporterka specjalizującą się w tematyce zdrowotnej. Na co dzień przygotowuje materiały dotyczące chorób cywilizacyjnych, polityki zdrowotnej, profilaktyki zdrowotnej. Szczególnie bliskie są jej reportaże i tzw. human stories, pokazujące wpływ choroby i systemu ochrony zdrowia na życie ludzi.