Trwa ładowanie...

Mieczysław Opałka, polski "pacjent zero" o swojej chorobie: "szykowałem własną stypę"

"Bałem się o swoje córki i wnuki, myślałem, że wszyscy nie przeżyjemy tego" – opowiada Mieczysław Opałka, który był gościem programu specjalnego Wirtualnej Polski. Opałka najprawdopodobniej był pierwszym chorym na koronawirusa w Polsce. Dzisiaj "pacjent zero" zaraża tylko optymizmem.

spis treści

1. Polski "pacjent zero"

Mieczysław Opałka jest pierwszym polskim pacjentem, u którego test na koronawirusa dał wynik pozytywny. To tzw. pacjent zero. Mężczyzna pod koniec lutego wracał z Niemiec autokarem rejsowym. Wraz z nim podróżowało jeszcze 46 osób.

Opałka wysiadł z autokara w Słubicach i do rodzinnych Cybinic dojechał autem. Następnego dnia poczuł się bardzo źle. Po zdiagnozowaniu COVID-19, trafił do szpitala w Zielonej Górze. Koronawirusa wykryto również u trzech osób, które jechały tym samym autokarem.

W szpitalu spędził 19 dni. Wśród objawów koronawirusa pan Mieczysław wymienia ból głowy, kaszel, utratę węchu czy smaku.

Dziś należy do ozdrowieńców, jak sam mówi - bardzo chciał oddać osocze wykorzystywane w leczeniu chorych na COVID-19, ale ze względu na swój wiek, nie jest to już możliwe.

Pan Mieczysław pragnie, by jego historia dotarła do jak największego grona odbiorców, bo nie ukrywa, że spotkał się z wieloma nieprawdziwymi zarzutami pod swoim adresem. "Chciałem opowiedzieć swoją wersję, bo ludzie mówili różne rzeczy. Wielokrotnie mnie uśmiercali, szykanowali (...) że jestem oszustem, że ktoś mnie wynajął, co ja nie słyszałem! To się w głowie nie mieści" - mówił polski "pacjent zero" w rozmowie z Wirtualną Polską..

Zobacz film: "Mieczysła Opałka, polski "pacjent zero""

2. "Pacjent zero" miał typowe objawy

Pytany o, to kiedy wystąpiły pierwsze objawy COVID-19, Opałka wspomina, że przyjechał z Niemiec w niedzielę, a poniedziałek już poczuł się źle. Jak mówi, objawy były typowe: wysoka gorączka, kaszel, duszności.

- Początkowo sądziłem, że jestem chory na grypę – wspomina. Później wystąpiły inne objawy typowe dla zakażenia koronawirusem: ból głowy, utrata smaku, węchu, apetytu.

Jak wspomina Opałka, najgorsze było czekanie na wyniki testu i niepewność z tym związana. Kiedy już było wiadomo, że jest zarażony koronawirusem, w pierwszej kolejności skontaktował się z córkami, które odwiedzał w Niemczech.

- Bałem się, że wszyscy to mamy i że możemy umrzeć - wspomina.

Łącznie pan Mieczysław spędził w szpitalu 19 dni. Nie było konieczności podłączania mężczyzny pod respirator. Opałka ocenia bardzo pozytywnie pracę lekarzy i personelu medycznego.

- Byłem pierwszym pacjentem, więc przez parę dni zajmowali się tylko mną – mówi Opałka. Przyznaje, że cały ten czas w szpitalu był okresem wielkiej niepewności. Już szykowałem sobie stypę. Myślałem, że z tego nie wyjdę – dodaje.

Po tym, jak trzeci test wykazały negatywny wynik, 66-latek mógł wyjść ze szpitala. Opałka przyznaje, że nie ma pojęcia, kiedy mogło dojść do zarażenia. Nikt z jego rodziny, z którą spędzał czas w Niemczech, nie zachorował.

- Chciałbym teraz spłacić dług przed społeczeństwem i oddać swoje osocze. Dzwoniłem do sanepidu i kilkakrotnie to proponowałem, ale ze względu na mój wiek się nie zgodzili - opowiada.

3. Polski "pacjent zero" wyzdrowiał

- Od momentu wyjścia ze szpitala, czuję się bardzo dobrze – opowiada Mieczysław Opałka, który był gościem programu specjalnego Wirtualnej Polski. - Doskwiera mi tylko samotność – dodaje.

Polski "pacjent zero": Szykowałem się na własną stypę. Teraz chcę zamieszkać nad morzem
Polski "pacjent zero": Szykowałem się na własną stypę. Teraz chcę zamieszkać nad morzem (Program specjalny Wirtualnej Polski )

Po tym, jak pokonał koronawirusa, nabrał chęci na zmiany. - Próbuję zmienić własne życie i odnaleźć się w nowej rzeczywistości – mówi Opałka.

Od czterech miesięcy jest emerytem i, jak mówi, jest to czas na spełnianie marzeń. - Chciałbym przeprowadzić się do Sopotu. Planuję to już od 50 lat. Mając lat 16 wymyśliłem sobie, że zamieszkam przy Monte Cassino - opowiada polski "pacjent zero". – Lubię wodę, chciałbym zacząć pływać. Kiedyś chciałem być projektantem, bo mam zdolności malarskie. Chciałbym do tego wrócić - dzieli się swoimi planami.

Przyznaje jednocześnie, że w czasie kwarantanny ciężko jest zmienić swoje życie, dlatego stosuje metodę drobnych kroków. - Zajmuje się domem, koszę trawę, opalam się, jeżdżę rowerem nad staw. Ma nadzieję, że niedługo znowu będę mógł pojechać do swoich córek. Kontakt z nimi jest bardzo ważny - opowiada.

KORONAWIRUS BEZ TAJEMNIC

4. "Nie chciałem gwiazdorzyć"

Mieczysław Opałka przyznaje, że wbrew własnej woli został lokalnym celebrytą. Kamery towarzyszą mu teraz niemal na każdym kroku.

- Wszystko miało być inaczej. Pani z sanepidu upubliczniła moje dane. Przez to całe moje życie wyszło na jaw. Wiadomo było kim jestem i co robię – opowiada. - Ludzie zaczęli wymyślać różne rzeczy. Uśmiercano mnie i szykanowano.

Więc uznałem, że muszę sam opowiedzieć swoją wersję historii. Nie chciałem gwiazdorzyć, jak niektórzy mi zarzucają, i nie mam z tego żadnych kokosów - podkreśla. Pytany o osoby, które twierdzą, że nie ma żadnego koronawirusa, Opałka stwierdził, że "brak mu słów".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.