Trwa ładowanie...

Czy bawełniane maseczki szyte w domach chronią przed koronawirusem? Opinia eksperta

Potrzeba matką wynalazków. O tym w Polsce nie trzeba nikogo przekonywać. Kiedy w hurtowniach brakuje profesjonalnych środków ochrony osobistej, ich produkcja przeniosła się pod dachy domów. Na rozmaitych aukcjach można znaleźć szeroką ofertę masek bawełnianych wykonywanych metodą chałupniczą. Pytanie, czy dają jakąkolwiek ochronę. "Walka z koronawirusem przypomina prace sapera. Wystarczy raz popełnić błąd" - ostrzega dr Ernest Kuchar, specjalista chorób zakaźnych.

Zobacz film: "Maski domowej roboty. Większość z nich cię nie ochroni"

1. Maseczki bez atestów chronią przed koronawirusem?

W aptekach, a nawet w hurtowniach brakuje profesjonalnego sprzętu ochrony osobistej. Nic więc dziwnego, że w sieci można znaleźć coraz więcej ofert osób prywatnych, które zaczęły szyć maseczki na własną rękę. Wybór jest spory. Wykonane z dwóch lub trzech warstw bawełny, również takie, w których można dodatkowo umieścić wkładkę z flizeliny.

Wiele osób zaczęło szyć bawełniane maseczki ochronne wielokrotnego użytku
Wiele osób zaczęło szyć bawełniane maseczki ochronne wielokrotnego użytku (East News)

Czy takie maseczki robione metodą chałupniczą dają jakąkolwiek ochronę?

Dr Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, specjalista chorób zakaźnych i medycyny podróży zwraca uwagę na podstawowy problem dotyczący tego typu masek szytych domowymi sposobami: nie da się w żaden sposób ocenić ich jakości i skuteczności.

- Cały sprzęt medyczny podlega atestowaniu. Atest jest potwierdzeniem, że dany sprzęt spełnia konkretne normy. Profesjonalne maseczki formalnie zwane "półmaskami ochrony dróg oddechowych" otrzymują określone klasy ochrony, które odzwierciedlają stopień zabezpieczenia, który dają. Oznaczone są jako FFP od 1 do 3 (Filtering Face Piece). Zwykłe maseczki chirurgiczne to jest najniższa klasa, która chroni przed pyłem i aerozolem, wychwytując minimum 80 proc. cząsteczek do 0,6 um. Później mamy kolejne oznaczone numerami FFP2 i wreszcie FFP3, które zapewniają najwyższy stopień ochrony przed zanieczyszczeniami i wychwytują ponad 99 proc. cząsteczek do 0,6 um. Im wyższa klasa, tym większy odsetek drobnych cząsteczek taka maska zatrzymuje - wyjaśnia lekarz.

W przypadku masek szytych amatorsko jedynym potwierdzeniem ich jakości i składu jest nasza subiektywna ocena oraz to, co powie nam jej producent lub dystrybutor. To oznacza pewne ryzyko.

2. "Lepsze to niż nic"

Kupienie profesjonalnych masek graniczy teraz z cudem, a jeżeli są dostępne - kosztują krocie. Czy w takim razie warto zaopatrzyć się w zwykłe maski bawełniane? Ekspert przyznaje, że choć trudno określić poziom ich skuteczności, mimo wszystko zmniejszają ryzyko zakażenia.

- Powiedziałbym obrazowo, że to trochę jak z domową produkcją bimbru. Nie jest to trunek jakości wódki, ale zawsze to lepiej niż nic. Na pewno taka maseczka nawet wykonana chałupniczo zmniejsza ryzyko zakażenia. W jakim stopniu? Trudno ocenić. To zależy od tego, jak jest stosowana i jakie ma parametry - wyjaśnia dr Ernest Kuchar.

Maseczka zrobiona domową metodą z papierowego ręcznika
Maseczka zrobiona domową metodą z papierowego ręcznika (East News)

Taka bawełniana maseczka sprawdza się, zwłaszcza kiedy ktoś sam jest chory. W takiej sytuacji w dużym stopniu chroni przed rozprzestrzenianiem zarazków chorego, który rozsiewa je podczas kaszlu, a nawet mówienia. W przypadku osób zdrowych jej zastosowanie również ma sens.

- To też działa w drugą stronę, jeżeli ktoś ma założoną maskę na usta i nos to powietrze, którym oddycha, jest filtrowane. Myślę, że powinniśmy je traktować jako metody zmniejszające ryzyko zakażenia - dodaje ekspert.

Zobacz także: Maseczki dla Polski. Niezwykła akcja - wyprodukują 20 milionów darmowych maseczek

3. Kiedy nosić maseczkę?

Te błędy popełnia wielu z nas. Dr Ernest Kuchar zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną kwestię - sposób używania takiej maski i przestrzeganie zasad higieny odgrywa kluczową rolę, jeśli chodzi o jej skuteczność.

- Maska to nie jest amulet - ostrzega. Samo jej posiadanie nie zmniejsza ryzyka zakażenia. Użytkowanie musi być właściwe, ważny jest odpowiedni sposób zakładania i zdejmowanie maseczki, tak by uniknąć kontaktu ze skażonymi powierzchniami - wyjaśnia.

- Z maską jest jak z prezerwatywą, też nie daje nigdy stuprocentowej gwarancji. Przecież zakazić możemy się nie tylko przez usta i nos, ale również przez śluzówki oczu i pośrednio przez ręce, o czym wielu zapomina. Jeżeli ktoś będzie nosił maskę, a rękami będzie dotykał jakiś skażonych przedmiotów, a potem będzie na przykład dłubał w nosie albo tarł oczy, to też się może zarazić. To jest trochę jak z saperem: wystarczy raz popełnić błąd - wyjaśnia obrazowo lekarz.

Kolejny błąd to wielokrotne używanie maseczek, które z założenia powinny być jednorazowe albo zapominanie o praniu masek bawełnianych wielokrotnego użytku. Takie maski trzeba prać po każdym użyciu w wysokiej temperaturze. Ekspert przypomina, że najważniejsze, żeby używać masek zgodnie z zaleceniami producenta.

- Jeśli używamy takiej maseczki zbyt długo i ona staje się zawilgocona pod wpływem naszego oddechu, to nie spełnia już swojej funkcji. Widziałem też sytuację, że kobieta jechała samochodem w masce i rękawiczkach i zastanawiam się, przed czym ona się w takiej sytuacji chroni? Albo ludzie chodzą w lateksowych rękawiczkach przez cały dzień i wszystko w nich robią: jedzą, piją, dotykają twarzy, to jaki ma sens ta ochrona? Ludzie traktują maski i rękawiczki jak amulety, która automatycznie chronią przed zakażeniem, a tak nie jest - ostrzega lekarz.

Zobacz także: Czy maska antysmogowa uchroni przed koronawirusem? Ekspert wyjaśnia

4. W wojnie z koronawirusem wszystkie chwyty dozwolone

Oferta masek na rynku jest bardzo szeroka. Można znaleźć model pod kolor paznokci albo płaszcza, ale przecież nie to jest najważniejsze. Jeżeli decydujemy się na zakup maski materiałowej, ważne by była wykonana z dobrej jakości tkaniny, w końcu potencjalnie będzie ona miała kontakt z naszą skórą przez kilka godzin. Część producentów oferuje dodatkową "wkładkę" z flizeliny o różnej grubości. W tym wypadku ważne, żeby tkanina była odpowiednio gęsta, ale też, żeby umożliwiała swobodne oddychanie.

Specjalista chorób zakaźnych i medycyny podróży przypomina, że sama maska nie stanowi automatycznie gwarancji bezpieczeństwa. Dotyczy to również sprzętów profesjonalnych: nawet najwyższe atesty nie pomogą, jeśli zignorujemy podstawowe zasady higieny. Maski bawełniane nie dają pełnej ochrony, a jedynie niwelują ryzyko zakażenia.

- Jesteśmy trochę w takiej sytuacji jak na wojnie, to są wszystko półśrodki, ale lepsze to niż nic - dodaje dr Kuchar.

Zobacz także: Lek na koronawirusa - czy istnieje? Jak się leczy COVID-19

Dołącz do nas! Na wydarzeniu na FB Wirtualna Polska - Wspieram Szpitale - wymiana potrzeb, informacji i darów będziemy na bieżąco informować, który szpital potrzebuje wsparcia i w jakiej formie.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.