Trwa ładowanie...

Koronawirus. W Szwecji nie będzie drugiej fali. "Mogą wystąpić pojedyncze ogniska"

Na początku pandemii koronawirusa Szwecja, jako jedna z nielicznych, wyłamała się z lockdownu. Eksperci zdecydowali się zaryzykować i postawili na odporność stadną. Pierwotnie eksperyment zbierał śmiertelne żniwo. Obecnie odnotowano znaczny spadek w liczbie nowych przypadków koronawirusa i Szwecja wychodzi z pandemii z podniesioną głową. Epidemiolodzy uważają, że uda się uniknąć drugiej fali.

Zobacz film: "Czy warto zaszczepić się na grypę w tym roku? Prof. Krzysztof Simon nie ma wątpliwości"

1. Druga fala koronawirusa

Główny epidemiolog Szwecji, Anders Tegnell, uważa, że Szwecja nie jest zagrożona wystąpieniem drugiej fali epidemii. W związku z tym szwedzkie społeczeństwo nie powinno się bać nadchodzącej jesieni i sezonu grypowego.

"Mogą jedynie wystąpić pojedyncze ogniska zakażeń w różnych rejonach kraju" – powiedział.

Anders Tegnell twierdzi, że w Szwecji nie będzie drugiej fali
Anders Tegnell twierdzi, że w Szwecji nie będzie drugiej fali (EastNews)

Dodał również, że COVID-19 postępuje w inny sposób niż grypa. Rozwój koronawirusa nie jest jednorodny, w związku z tym jedyne ogniska, jakie mogą wystąpić, będą skupione w zakładach pracy. Ekspert zaleca, by w sezonie jesienno-zimowym pracować zdalnie.

Reuters podał, że w przeliczeniu na liczbę mieszkańców ze wszystkich krajów skandynawskich to Szwecja odnotowała najwięcej zgonów na COVID-19. Jednak było ich znacznie mniej, niż w krajach, w których wprowadzono pełny lockdown, takich jak Belgia, Hiszpania, czy Wielka Brytania.

Zobacz także: Koronawirus wpłynął na rekord śmiertelności w Szwecji? Tak źle nie było od 150 lat

2. Kontrowersyjne podejście Szwecji

Anders Tegnell, uważa, że lockdown jest jedynie rozwiązaniem czasowym, a na dłuższą metę nie da się utrzymać zakazów. Powiedział też, że według niego, szczepionka na COVID-19 do powszechnego użytku szybko nie powstanie.

"Będziemy mieć szczęście, jeśli szczepionka pojawi się w ciągu najbliższych 18 miesięcy" - powiedział Tegnell.

Szwedzki epidemiolog głosi teorię o odporności stadnej, którą musi nabyć społeczeństwo, żeby móc opanować epidemię koronawirusa. Oznacza to, że część osób musi przejść przez COVID-19.

Brak lockdownu spowodował, że szwedzka gospodarka nie odczuła skutków pandemii w takim stopniu, jak kraje, które zdecydowały się na pełne ograniczenia. Zamiast zakazów, szwedzki rząd wydał jedynie zalecenia.

Otwarte pozostały szkoły, restauracje i sklepy. Mieszkańcy mieli jedynie unikać zgromadzeń powyżej 50. osób i w miarę możliwość pracować zdalnie, a seniorzy nie opuszczać domów.

"Wydaje mi się, że różne strategie będą miały taki sam efekt. Różnice mogą być widoczne głównie w gospodarce. Może być tak, że niezależnie od tego, co zrobimy, możemy jedynie odłożyć w czasie skutki epidemii, ale ich nie unikniemy" - powiedział Anders Tegnell.

Do tej pory w Szwecji nie udało się osiągnąć założeń dobrowolnego lockdownu. Odporność stadna na SARS-CoV-2 jeszcze nie została zauważona. Z badań przeprowadzonych na mieszkańcach Sztokholmu wynika, że zostało zakażonych 20 proc. osób.

Zobacz także: Szwecja zapowiada pracę zdalną do końca roku. Przypadków COVID-19 nadal dużo, choć ich liczba spada

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.