MSZ i MZ reagują ws. Polaka, który utknął na Filipinach. Rodzina: Nigdy nie prosiliśmy o pieniądze podatników
Rodzina Piotra Moczulskiego od ponad dwóch lat walczy o sprowadzenie go z Filipin do Polski. Po pytaniach skierowanych przez WP abcZdrowie do Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Zagranicznych resorty przedstawiły swoje stanowisko w tej sprawie. Bliscy mężczyzny nie ukrywają jednak rozczarowania otrzymanymi odpowiedziami.
Dramat Polaka podczas wakacji
Piotr Moczulski dwa lata temu uległ tragicznemu wypadkowi na Filipinach. Mężczyzna doznał poważnego urazu mózgu i w ciężkim stanie przebywa obecnie w szpitalu na wyspie Cebu. Rodzina od tego czasu walczy o poprawę jego stanu i sprowadzenie go do Polski.
Przygotowując materiał o Piotrze, redakcja WP abcZdrowie zwróciła się do Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ministerstwa Obrony Narodowej z prośbą o ustosunkowanie się do sytuacji Polaka. Pytaliśmy m.in., czy możliwe byłoby wsparcie transportu medycznego Polaka do kraju, podobnie jak miało to miejsce w przypadku 24-letniej Klaudii Uciechowskiej sprowadzonej z Chin. Odpowiedzi przesłały nam Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Spraw Zagranicznych.
MSZ komentuje przypadek Piotra, który utknął na Filipinach
Pierwszą odpowiedź, po około tygodniu od wysłania zapytania, uzyskaliśmy od Biura Prasowego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Przedstawiciele MSZ odnieśli się na początku do okoliczności sprowadzenia do Polski 24-letniej Klaudii Uciechowskiej, która po ciężkim zachorowaniu została przetransportowana z Pekinu wojskowym samolotem.
"Przywoływany przypadek transportu pacjentki z Pekinu był wspierany przez naszą służbę dyplomatyczno-konsularną, która pomagała w uzyskaniu wszystkich niezbędnych zgód władz miejscowych oraz władz państw tranzytowych, zaś Konsul Rzeczypospolitej Polskiej w Pekinie wspierał realizację przedsięwzięcia poprzez kontakty z właściwymi władzami i instytucjami miejscowymi oraz udzielanie niezbędnego wsparcia organizacyjnego na miejscu. Transport został zrealizowany przez Ministerstwo Obrony Narodowej, przy wykorzystaniu środków i zasobów pozostających w dyspozycji tego resortu. W celu uzyskania więcej informacji sugerujemy kontakt bezpośrednio ze wskazanym resortem".
Biuro prasowe resortu zaznaczyło też w wiadomości, że co do zasady organizacja i finansowanie transportu medycznego osoby przebywającej za granicą należą do ubezpieczyciela, jeśli pacjent posiada odpowiednią polisę obejmującą koszty leczenia i transportu.
"W sytuacji, gdy osoba poszkodowana nie posiada stosownego ubezpieczenia, obowiązek zorganizowania i sfinansowania transportu medycznego co do zasady spoczywa na samym zainteresowanym lub jego rodzinie" – podkreślono w odpowiedzi.
MSZ wskazało również, że w takich przypadkach rodzina powinna kontaktować się z wyspecjalizowanymi podmiotami zajmującymi się transportem medycznym.
Stanowisko MZ
Swoje stanowisko przedstawiło również Ministerstwo Zdrowia. Jak poinformował zespół prasowy resortu w mailu, do tej pory nie wpłynęła żadna oficjalna wiadomość w tej sprawie. "Do Ministerstwa Zdrowia nie wpłynęła dotychczas żadna prośba ani wniosek w sprawie możliwości zorganizowania i sfinansowania transportu powrotnego pana Piotra Moczulskiego z Filipin do Polski" – przekazało nam ministerstwo.
Przedstawiciele resortu zaznaczyli również, że nie otrzymali od placówek dyplomatycznych informacji o potrzebie organizacji takiego transportu. Jednocześnie Ministerstwo Zdrowia podkreśliło, że obowiązujące przepisy nie dają mu możliwości organizowania ani finansowania transportu medycznego osób przebywających zagranicą.
"Nie ma podstaw prawnych umożliwiających Ministerstwu Zdrowia zorganizowanie ani sfinansowanie transportu powrotnego pacjenta przebywającego poza granicami kraju" – wskazał resort.
Ministerstwo przypomniało także, że transport Klaudii Uciechowskiej został zapewniony przez Ministerstwo Obrony Narodowej.
Rodzina Piotra: Instytucje powinny ze sobą współpracować
Do odpowiedzi obu resortów odniósł się Tomasz Moczulski, brat hospitalizowanego na Filipinach Polaka. Jego zdaniem fakt, że formalny wniosek nie trafił do Ministerstwa Zdrowia bezpośrednio po wypadku, nie powinien zamykać sprawy.
– Moim zdaniem, jeśli wiadomość mailowa od rodziny nie dotarła do Ministerstwa Zdrowia zaraz po wypadku, to wiedziały o tej sytuacji inne podmioty rządowe, w tym MSZ, które powinny współpracować ze sobą w tak poważnej sprawie, jaką jest wypadek polskiego obywatela – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie. Jak dodaje, od tragicznego zdarzenia aż do dziś w szpitalu tylko raz pojawił się przedstawiciel polskiego konsulatu.
"Nigdy nie prosiliśmy o pieniądze podatników"
Tomasz Moczulski nie zgadza się również z argumentacją dotyczącą ubezpieczenia. – Piotr w momencie wypadku, jak i przed nim, miał ubezpieczenie i płacił składki – mówi. Mimo to rodzina od dwóch lat musi prosić o pomoc różne instytucje czy media.
– Rodzina Piotra nigdy nie prosiła o sprowadzenie go do kraju z pieniędzy podatników. W każdej wiadomości prosiliśmy o pomoc w repatriacji pacjenta, co w szerokim pojęciu oznacza wsparcie w organizacji transportu i miejsca dla Piotra w Polsce – tłumaczy.
Brat Piotra uważa, że brak koordynacji i wsparcia ze strony instytucji publicznych miał realne konsekwencje finansowe dla rodziny. – Przez kontakt z firmami medycznymi i organizację osobiście takiego przedsięwzięcia straciliśmy mnóstwo pieniędzy zgromadzonych przez fundację – mówi.
Jak dodaje, rodzina padła również ofiarą nieuczciwych podmiotów. – Z powodu braku profesjonalizmu, pośpiechu i ciężkiej sytuacji zostaliśmy wykorzystani, a przez jedną firmę zajmującą się transportem oszukani – podkreśla.
Apel do władz
Tomasz Moczulski nie ukrywa rozczarowania odpowiedziami resortów. – Odpowiedzi z instytucji rządowych w ogóle nas nie satysfakcjonują – mówi. Podkreśla, że chciałby, by urzędy podeszły "po ludzku" do ich trudnej sytuacji.
– Rodzina prosi rządzących oraz władze instytucji publicznych o bliższe przyjrzenie się sprawie Piotra – apeluje po raz kolejny brat poszkodowanego.
Tu możesz POMÓC PIOTROWI MOCZULSKIEMU.
Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.