Trwa ładowanie...

Psycholog: Izolacja jest dla nas traumą. Koronawirus zabrał nam wolność

- Lęk przed koronawirusem jest niczym innym jak lękiem przed śmiercią. Dlatego pandemię można porównać do wojny. Przeżywamy teraz zbiorową traumę. Świat, który znaliśmy, w bardzo krótkim czasie przestał istnieć, a my z powodu koronawirusa straciliśmy wolność i możliwość zarządzać własnym życiem – mówi psycholog Krystyna Mierzejewska-Orzechowska.

Zobacz film: "Koronawirus a geny"

Tatiana Kolesnychenko, WP abcZdrowie: Cały świat się kręci wokół koronawirusa. Ciągle mówimy tylko o chorobie, martwi nas nawet niewielki kaszel, z podejrzeniem patrzymy, gdy ktoś obok nas kicha. Czy zaczynamy popadać w hipochondrię?

Koronawirus a zdrowie psychiczne
Koronawirus a zdrowie psychiczne (Getty images)

Krystyna Mierzejewska-Orzechowska, przewodnicząca Sekcji Psychoterapii Polskiego Towarzystwa Psychologicznego: Na pewno do hipochondrii jest nam daleko, bo to jest ciężkie zaburzenie lękowe. Powiedziałabym, że po prostu bardzo źle znosimy ciągłą niewiadomą, jaką jest dla nas obecna sytuacja. W mediach jest potok informacji o koronawirusie, ale często są one sprzeczne. Z jednej strony mówi się, że koronawirus jest niebezpieczny tylko dla osób starszych i dla tych, którzy mają choroby towarzyszące, a z drugiej słyszymy, że umierają również młodzi ludzie. Każde państwo przyjęło inną strategię walki z pandemią. A my tego słuchamy i czujemy ogromną niepewność oraz stres.

Niektórzy psychologowie porównują pandemię do wojny. Uważają, że przeżywamy obecnie podobny poziom stresu.

Lęk przed zachorowaniem na koronawirusa jest niczym innym jak lękiem przed śmiercią. W tym sensie można porównać pandemię do wojny, ale ja nazwałabym to, co przeżywamy teraz zbiorową traumą. Świat, który znaliśmy w bardzo krótkim czasie przestał istnieć. Cała nasza kultura była zbudowana wokół wolności i autonomii jednostki. Ponad wszystko ceniliśmy sobie możliwość zarządzania własnym życiem. Koronawirus zabrał nam tę wolność, możliwość decydowania.

Wszystko się zatrzymało i nie wiadomo, co będzie dalej. Nie możemy spakować się i wyjechać, bo nigdzie na świecie nie jest bezpiecznie. Wszyscy tak samo się boimy, czujemy się bezradni. To, co się teraz dzieje jest wbrew naszym wyobrażeniom o świecie. I ta utrata porządku świata jest dla nas ogólnie populacyjną traumą.

Wykańcza nas niepewność?

Nie znamy takiego życia i to nas wykańcza. Oczywiście zakładamy, że naukowcy wcześniej czy później wymyślą szczepionkę albo lek na koronawirusa, ale to jest przyszłość, a życie, które toczy się tu i teraz jest pod ciągłym znakiem zapytania. Wzbierają w nas trudne mocje. Czujemy się pokrzywdzeni, bo izolację odbieramy niemal jako rodzaj przemocy, zniewolenia. Mamy poczucie straty, bo dopiero teraz uświadamiamy sobie, że tracimy znany nam i przewidywalny świat.

Są prognozy, że stany lękowe i ciągły stres zaowocują lawiną zachorowań psychicznych. Czy powinniśmy się bać kolejnej epidemii?

Od lat mamy wzrostową tendencję. Rosła ilość diagnozowanych przypadków depresji oraz procent samobójstw wśród młodzieży. Nie sądzę, aby pandemia istotnie wpłynęła na zmianę tych statystyk. Oczywiście dla części osób, które mają predyspozycje do chorób psychicznych, obecna sytuacja może zadziałać jako katalizator, który obnaży i przyśpieszy procesy. Ale dla większości ludzi lęk jest naturalną reakcją obronną organizmu na zagrożenie. Jeśli potrafimy określić czego się boimy, to lęk może działać na naszą korzyść, pomagać się oswoić z sytuacją.

Zasady bezpieczeństwa wymają od nas zachowania dwumetrowej odległości do drugiej osoby. W praktyce oznacza to, że staramy się unikać innych ludzi. Czy ten dystans społeczny już pozostanie?

Z jednej strony traktujemy druga osobę jako zagrożenie, bo przecież zakażenie koronawirusem może przechodzić bezobjawowo, teoretycznie każdy może zarażać. Ale z drugiej strony dzięki temu po raz pierwszy zaczęliśmy w ogóle dostrzegać ludzi dookoła siebie. Relacje społeczne mimo napięcia, nie są już takie obojętne jak kiedyś. Boimy się, ale jednocześnie doświadczamy bardzo silnego pragnienia bliskości. Wychodzimy chociażby na balkony, staramy się wbrew wszystkiemu pozostać blisko.

Zmienią się nasze relacje z innymi ludźmi?

Trudno jest teraz prognozować, co się zmieni po pandemii, ale możliwe, że jednym z pozytywnych skutków będzie przewartościowanie relacji społecznych. Do tej pory żyliśmy w świecie rywalizacji i ciągłego przymusu, aby przekraczać niemożliwe. Trapiło nas poczucie bezsensu tego pędu, ale teraz wszystko się zatrzymało, bardzo dotkliwie uświadomiliśmy sobie, że są siły wyższe, że życie jest bardzo kruche. To jest czas na przewartościowanie i jeśli mądrze go wykorzystamy, mamy szansę odnaleźć nową głębię w relacjach z innymi ludźmi.

Teraz doświadczamy naszą wolność w głębszy sposób czyli świadomie, wybierając izolację, respektowanie ograniczeń, manifestujemy solidarność i troskę o innych. To współdziałanie powoduje, że jesteśmy razem i w ten sposób mamy szansę znaleźć sens tej nowej rzeczywistości, która właśnie się tworzy.

Zobacz także: Lekarz wyjaśnia, jak koronawirus niszczy płuca. Zmiany występują nawet u pacjentów, którzy ozdrowieli

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.