Trwa ładowanie...

Żyją dzięki wsparciu WOŚP. Gdy przyszły na świat, mieściły się w dłoni

"Nie daję na Owsiaka" - ile razy to słyszeliście? Ja co najmniej dwa razy, dzisiaj. I zgadzam się, na Owsiaka nie dajesz - dajesz na życia tych maleństw, które nie potrafią same wziąć pierwszego oddechu. Przychodzą na świat nieprzygotowane - nie mają równo bijącego serca, ich nerki często nie działają, jak trzeba, a skóra boli ich od ubrań i dotyku mamy. Pierwsze miesiące spędzają w "plastikowym akwarium", dzięki któremu żyją. O ile... na oddziale będzie ten sprzęt z serduszkiem - od 29 lat tak dobrze nam wszystkim znanym.

Zobacz film: "Który finał WOŚP Owsiak wspomina najmilej?"

spis treści

1. Szczęście mieszczące się w dłoni

480 gramów – tyle ważyło najmniejsze dziecko uratowane przez polskich lekarzy. To tyle, co trzy smartfony - niezbyt ciężkie i mieszczą się w jednej dłoni. Kiedyś takich dzieci nie było można uratować, teraz jest to możliwe. Wszystko dzięki technologii - drogiej, ale potrzebnej. Grająca już po raz 29. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy sfinansowała większość tej aparatury ratującej życie wcześniaków.

- To było jak koszmar. Nagle poród się zaczął. 27. tydzień ciąży. Ból, jazda do szpitala. Nawet nie pamiętam, co się działo. Panicznie powtarzałam "Ratujcie moje dziecko, ratujcie je". Nie słyszałam, co mówią lekarze, mąż podpisywał jakieś dokumenty. Nie wiem, ile to trwało. Jak się obudziłam, Nikosia nie było. Wpadłam w panikę. Ktoś powiedział mi, że dziecko żyje - mówi Marzena Krotyńska, mama wcześniaka. - Musiałam wstać, zobaczyłam moje dziecko z kilkoma rurkami, bez ubrania w inkubatorze. Płakałam, chciałam go ogrzać, pocałować, nakarmić. Stałam tam i patrzyłam, jak moje dziecko walczy o oddech, a ja nie mogę nic zrobić - wspomina.

Na inkubatorze przyklejone było czerwone serce WOŚP. A w nim ciepło, odpowiednia wilgotność powietrza. Wszystko po to, by noworodek miał "jak u mamy". Nie można go dotykać - każdy dotyk powoduje ból. Ale można śpiewać kołysanki, czuwać i być.

Co odpowiada wszystkim, którzy "nie dają Owsiakowi"?

- Wtedy pytam, czy daliby choć złotówkę, żeby uratować moje dziecko? Nikodem żyje dzięki Orkiestrze, dzięki Owsiakowi i dzięki każdej złotówce, którą ty, twoi sąsiedzi, znajomi i znajomi znajomych wrzuciliście do puszki z czerwonym sercem - podsumowuje.

2. "Nie wiedziałam, czy żyje"

Nie tylko Marzena pamięta to czerwone serduszko przy inkubatorze Nikosia. Doskonale pamięta to Klaudia Klata, mama Antosia. I wszystkie inne matki wcześniaków.

- Urodził się w 28. tygodniu ciąży, po porodzie ważył zaledwie 1000 gram i mierzył 39 cm. Od razu zabrano go na OIOM. Przez pierwsze 12 godzin nie widziałam go, nie słyszałam, nie wiedziałam, czy żyje. Jego stan był bardzo ciężki, wspomagany był oddechowo. Ciałko było tak malutkie, że ledwie można było go zobaczyć w inkubatorze – wspomina kobieta.

Antoś urodził się zbyt wcześnie
Antoś urodził się zbyt wcześnie (Klaudia Klata)

Chłopczyk przez 31 dni był wspomagany CPAP-em. To maszyna pozwalająca oddychać wcześniakom z niedorozwiniętymi płucami.

- Antoś miał mnóstwo kabelków w tak małym ciałku... np. wkłucie centralne na przedramieniu, po którym do dziś ma bliznę. Był bardzo zakażony, ponieważ nie zauważono u mnie zakażenia wewnętrzmacicznego. Gdyby został o dwa dni dłużej w brzuchu, nie byłoby na świecie ani mnie, ani jego. Synek przyjmował też antybiotyki, które nie chciały zadziałać. Za każdym razem słyszałam, żeby przygotować się na najgorsze, bo "nic nigdy nie wiadomo z wcześniakami" - dodaje Klaudia Klata.

Wcześniak przebywał w inkubatorze
Wcześniak przebywał w inkubatorze (Klaudia Klata)

Udało się. W szpitalu, w którym przebywali, wyposażenie sfinansował WOŚP. Podobnie jak w przypadku Oliwki urodzonej w 35. tygodniu ciąży oraz Aleksandra w 33. tygodniu ciąży. Dzieci zostały wygrzane w inkubatorach i cieplarkach WOŚP. Dzisiaj ich mama nie chce jednak o tym mówić. - Doświadczenia związane ze wcześniactwem dzieci to dalej duża trauma – dodaje kobieta.

3. Jagoda ma dzisiaj 13 lat

Jagoda też miała sporo szczęścia. Dziewczynka urodziła się 13 kwietnia 2008 roku we Wrocławiu, w Szpitalu Klinicznym na ul. Dyrekcyjnej.

- Moja ciąża była zagrożona przez wyrostek. Pierwszy atak w 27. tygodniu udało się "rozgonić", niestety w 31. tygodniu czułam się już bardzo źle i lekarze po długich rozmowach zdecydowali się na cesarkę i wycięcie wyrostka. Jagoda dostała 1 punkt w skali Apgar, od razu zabrano ją do inkubatora z sercem WOŚP. Została podłączona do respiratora i tak spędziła 10 dni. Lekarstwa i badania również były podawane sprzętem od Fundacji. Teraz córka jest zdrowa – mówi Bogusława, mama dziewczynki.

O wszystkim przypominają zdjęcia małej Jagody.

4. "Rodzeństwo z inkubatora"

Martyna Żebrowska-Ungier z pomocy WOŚP skorzystała trzykrotnie.

- Nasza trójka żyje dzięki aparaturze sfinansowanej przez WOŚP. Do dziś jestem ogromnie wdzięczna za najcenniejszy dar - za życie moich cudownych dzieci. Teraz Kubuś ma 6 lat, Kacperek skończy 5 lat, a Wiktoria ma 18 miesięcy. Gdyby nie WOŚP, nigdy nie miałabym szans na zostanie mamą, ponieważ mam poważną wadę kręgosłupa, która nie pozwoliła donosić żadnej ciąży do terminu – mówi kobieta.

Trójka dzieci Martyny urodziła się zbyt wcześnie
Trójka dzieci Martyny urodziła się zbyt wcześnie (Martyna Żebrowska-Ungier)

- Gdybym mogła, krzyczałabym na cały świat o swoich wspaniałych dzieciach żyjących dzięki tej pięknej inicjatywie - dodaje. Kacperek był w najcięższym stanie. Dostał 3 punkty w skali Apgar, ponieważ urodził się w ciężkiej zamartwicy.

Dziś Martyna ma piękne i zdrowe dzieci. Jest szczęśliwa.

5. "Chociaż tak pomóżmy"

Gabriel urodził się w 32. tygodniu, w maju 2011 roku. Zaraz po porodzie zabrano go do inkubatora i podłączono pod maszynę CPAP i kardiomonitor.

- Były na nich serduszka WOŚP. Gabriel wymagał leczenia miesięcznego na oddziale intensywnej terapii, ponieważ jest po wylewie drugiego stopnia, ma okręcone serce lekko na prawą stronę i problemy z oddychaniem. Często jesteśmy w szpitalu ze względu na bardzo ciężką astmę. Na oddziale pediatrycznym też nam odchodził na drugi świat. Tylko dzięki inkubatorowi i kardiomonitorowi przeżył po raz kolejny - mówi Anna Zmysłowska, mama Gabrysia.

W niedzielę chłopiec wraz ze swoimi rodzicami, bratem i siostrą będą chodzić po mieście z puszkami na rzecz WOŚP. Brat Gabrysia też jest wcześniakiem, urodził się w 35. tygodniu ciąży.

- Chociaż tak możemy teraz pomóc innym przedwcześnie urodzonym dzieciom - dodaje kobieta.

6. Szpitalna tablica wspomnień

W wielu szpitalach na ścianach oddziałów noworodkowych wiszą tablice pamiątkowe. Tak jest np. w Wojewódzkim Szpitalu Podkarpackim im. Jana Pawła II w Krośnie. "Hania, 600 gramów", "Tadzio, 1015 gramów", "Zuzia, 1430 gramów" - czytamy podpisy pod zdjęciami. To tylko niektóre z uratowanych maluchów. Było ich znacznie więcej. Same położne nie są w stanie podać konkretnej liczby.

W wielu polskich szpitalach sprzęt finansuje WOŚP
W wielu polskich szpitalach sprzęt finansuje WOŚP (Wojewódzki Szpital Podkarpacki im. Jana Pawła II w Krośnie)

31 stycznia 2021 r. Orkiestra zagra po raz kolejny. W każdym mieście w Polsce z łatwością znajdziemy kolorowe puszki. "Nie dajesz Owsiakowi"? Teraz wiesz, że to nie dla Owsiaka.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.