Trwa ładowanie...

Koronawirus nie sprawił, że inne choroby zniknęły. Z powodu epidemii coraz więcej pacjentów z innymi poważanymi chorobami trafia do lekarza za późno

Z powodu epidemii koronawirusa coraz więcej pacjentów z poważanymi chorobami kardiologicznymi, naczyniowymi, a nawet onkologicznymi nie trafia do lekarza albo trafia za późno. Z jednej strony w wielu miejscach jest problem z dostępnością do medyków, a z drugiej - pacjenci sami odwołują wizyty z obawy przed zakażeniem.

Zobacz film: "Koronawirus SARS-CoV-2 mutuje. Co to oznacza?"

1. Odwoływać wizytę u lekarza z powodu koronawirusa?

U Anny Szulc niedawno zdiagnozowano nowotwór na kości. Udało jej się jeszcze wykonać badania RTG, USG i zrobić rezonans. Jednak nadal nie rozpoczęła leczenia, a przecież rak nie czeka.

- Nie udało mi się znaleźć poradni onkologicznej, żeby uzyskać poradę i zacząć leczenie. Boli mnie bark i ręka, na razie biorę leki przeciwbólowe i czekam. Mam nadzieję, że nie będzie za późno - opowiada chora.

- Najgorszy jest brak informacji i taka bezradność, nie wiemy co dalej, czy pozostaniemy bez pomocy i jak długo to potrwa - dodaje Anna.

Wiele wizyt planowych jest odwoływanych w związku z koronawirusem
Wiele wizyt planowych jest odwoływanych w związku z koronawirusem (Getty Images)

Problem dotyczy tysięcy pacjentów, również tych, którzy od lat są pod opieką specjalistów, tak jak Justyna Arciszewska, która leczy się na Hashimoto i ma problemy z sercem.

- Przez ostatnie dwa tygodnie objawy sercowe się nasiliły, czasem mam wrażenie, że serce się na chwile zatrzymuje i za chwilę zemdleję. Problemem jest też obrzęk, a chodzenie i kucanie sprawia mi ból. Na wizytę u specjalisty nie mam szans. Żaden nie chce ryzykować i nie przyjmuje. Rodzinny przyjmuje na zasadzie teleporady, a EKG raczej przez telefon się nie zrobi. Efekt jest taki, że dostaję kolejne leki, po których poprawy nie widzę, bądź jest minimalna - opowiada zdruzgotana.

2. Paraliż służby zdrowia

Dr Łukasz Paluch z Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, flebolog i radiolog zwraca uwagę na to, że problem jest dwupłaszczyznowy. Z jednej strony odwoływanych jest wiele planowych zabiegów i wizyt kontrolnych, z drugiej sami pacjenci nie zgłaszają się do lekarzy z obawy przed zarażeniem COVID-19.

- Problem dotyczy przede wszystkim osób z chorobami endokrynologicznymi, kardiologicznymi, ale właściwe dotyczy to każdej innej grupy chorób. Mamy problem też z pacjentami onkologicznymi, oni nie są diagnozowani tak szybko, jak powinni. Dodatkowo pojawiają się nowe problemy zdrowotne związane pośrednio z koronawirusem, to są przede wszystkim choroby wynikające z długotrwałego unieruchomienia, czyli pochodne zakrzepicy i niewydolności żylnej - mówi flebolog.

Niewydolność żylna dotyka 50-60 proc. kobiet i ok. 30-40 proc. mężczyzn, a długotrwałe przesiadywanie tylko sprzyja rozwojowi tych chorób. Nieleczona, niezdiagnozowana na czas może doprowadzić m.in. do zatorowości płucnej. - Oni będą generowali i przewlekłą zatorowość płucną i często będzie się to niestety kończyło zgonem. Covid, nawet jeżeli nie będzie atakował bezpośrednio pacjentów, to będzie atakował ich pośrednio poprzez upośledzenie służby zdrowia. I to jest największy problem - zaznacza lekarz.

Zobacz także: Odra może powrócić? W obawie przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa niektóre kraje wstrzymały programy szczepień

3. Pacjenci boją się zgłosić do lekarza

Dr Łukasz Paluch ostrzega, że inne choroby nie zniknęły, mało tego część z nich się nasiliła.

- Ten problem nie dotyczy tylko Polski. Na przykład we Włoszech zauważono, że znacznie spadła ilość zawałów w okresie epidemii. Zawały serca nie mogą tak po prostu zniknąć, one mają taką samą częstość jak wcześniej, po prostu ci ludzie z zawałami serca bardzo masywnymi nie zgłaszają się do szpitali. Co gorsza, u tych ludzi mogą wykształcić się dużo poważniejsze powikłania prowadzące do ciężkiej niewydolności serca lub zgonu - alarmuje lekarz.

Tymczasem wielu pacjentów nie zgłasza się do lekarza nawet w sprawach nagłych. - Ostatnio zgłosiła się na pogotowie pacjentka już z perforowanym, czyli opróżnionym ropniem wątroby. Ból, który ona musiała przechodzić w czasie tworzenia się tego ropnia, był z pewnością ogromny. W normalnych warunkach na pewno trafiłaby do szpitala dużo wcześniej. Przez to doszło u niej do poważnych powikłań - wyjaśnia flebolog.

Również prof. Piotr Ponikowski, kierownik Centrum Chorób Serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu przyznaje, że liczba chorych, którzy się zgłaszają do Centrum w ostatnim czasie spadła trzykrotnie.

- To może mieć fatalne konsekwencje dla chorych, zwiększać znacząco liczbę powikłań i zgonów. Mamy sygnały, że nawet chorzy, którzy źle się czują, chorzy z tzw. przyspieszonej listy, a więc wymagający szybkiej interwencji sercowo-naczyniowej oraz chorzy z zaplanowanymi terminami badań kontrolnych odwlekają moment przyjścia do szpitala i proszą o przełożenie terminu. Powodem jest obawa przed zakażeniem koronawirusem - mówi prof. Piotr Ponikowski.

Zawał zabija szybciej niż wirus - ostrzegają lekarze i apelują do pacjentów, by nie bali się zgłaszać do szpitali z poważnymi dolegliwościami.

- Działamy i leczymy pacjentów tak jak do tej pory, tylko w podwyższonym reżimie ostrożności. Nie ma powodów, by w sprawach pilnych unikać szpitala, co więcej w przypadku chorób sercowo-naczyniowych i onkologicznych może to mieć katastrofalne konsekwencje dla zdrowia i życia – zapewnia Ponikowski.

4. Skutki zastoju w służbie zdrowia

W Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym we Wrocławiu zabiegi, wizyty pilne i na ratunek życia odbywają się bez przeszkód. Jednak medycy przyznają, że w wielu miejscach w kraju, zarówno państwowa, jak i prywatna służba zdrowia jest w znacznym stopniu sparaliżowana.

Lekarz z Okręgowej Izby Lekarskiej zwraca uwagę na to, że większość ambulatoryjnych świadczeń jest ograniczona, nie działają poradnie Podstawowej Opieki Zdrowotnej, a planowe zabiegi, które nie są pilne są odwoływane.

Teleporady są tylko doraźną pomocną, która pomaga w przypadku mniej poważnych chorób. - Nie da się pacjenta w ten sposób zbadać, zoperować, wykonać mu USG, czy tomografii - podkreśla dr Łukasz Paluch.

Tymczasem skutki nieleczenia chorób przewlekłych będą widoczne latami.

- Ja uważam, że powoli powinniśmy zacząć otwierać gabinety, bo konsekwencje powikłań, będą gorsze niż samego Covidu. Nieleczona zakrzepica może indukować uszkodzenie zastawek, które prowadzi do zespołu pozakrzepowego. Pojawia się on od pół roku do półtora roku po zakrzepicy. W związku z tym żniwo tego, co jest teraz, będziemy zbierać za jakiś czas i to jest sytuacja, której już nie odwrócimy. Tego pacjenta już nigdy nie wyleczmy, ten pacjent będzie miał owrzodzenia żylne i będzie cierpiał do końca życia - alarmuje lekarz.

- Tak samo jest ze stopami cukrzycowymi. Rana, która teraz powstanie i nie zostanie zaopatrzona, najprawdopodobniej skończy się amputacją kończyny. Ten przestój, który jest teraz, nawet po odblokowaniu spowoduje, że kolejki do specjalistów się wydłużą. Opóźnienia będą co najmniej tak długie, jak przestój, więc z pewnością wszystko się wydłuży o kolejne kilka miesięcy - dodaje.

Dane są jednoznaczne. Każdego dnia umiera w Polsce blisko 1000 osób. Zabija je nie koronawirus, a inne choroby głównie sercowo-naczyniowe i nowotwory. W Polsce przed pojawieniem się koronawirusa odnotowywano ok. 400 zgonów dziennie z powodu chorób układu krążenia i ok. 300 z powodu chorób nowotworowych. Dla porównania od początku epidemii koronawirusa zmarło w Polsce kilkaset osób.

- Dużo więcej osób umiera na każdą z chorób przewlekłych niż na sam Covid. Trzeba podzielić tę uwagę lekarską i zająć się tymi chorobami, które były i są i będą dalej. Wydaje mi się, że powinniśmy dążyć do jeszcze większej centralizacji, może rozwiązaniem byłyby szpitale polowe, które odciążyłyby szpitale wieloprofilowe i tam leczeni byliby pacjenci z Covidem - proponuje dr Łukasz Paluch z Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

5. Jak umówić się z lekarzem przez Internet?

Na kontakt z lekarzem przez internet można umówić się, korzystając z usługi WP Lekarz. Do dyspozycji jest ponad 50 lekarzy internistów, psychologów i psychiatrów oraz 500 specjalistów.

Dlaczego warto to zrobić?

Po pierwsze jest szybciej i bez wychodzenia z domu, a po drugie… znacznie taniej. Za wizytę przez internet nie zapłacisz kilkuset złotych. Ba! Nie musisz nawet płacić abonamentu, co jest bardzo popularne w sieciach medycznych.

Jest jeszcze jeden ważny powód. Usługa WP Lekarz gromadzi w jednym miejscu najlepszych specjalistów z całej Polski. Lokalizacja nie ma żadnego znaczenia.

Pamiętaj, że w dobie koronawirusa, twoje zdrowie jest najważniejsze. Nie lekceważ żadnych objawów. Lepiej je szybko skonsultować niż później żałować.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Kiedy koniec epidemii? Prof. Flisiak nie ma złudzeń

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.