Trwa ładowanie...

Straszna choroba w 100 proc. przypadków prowadzi do śmierci w konwulsjach. On znalazł jedyną drogę ratunku

Trudno przecenić wkład Ludwika Pasteura w rozwój medycyny. To właśnie jemu zawdzięczamy między innymi szczepionkę na wściekliznę. Straszną chorobę, która w 100 proc. przypadków zabija pacjentów. Wybitny chemik znalazł też sposób zapobiegania kurzej cholerze.

spis treści

1. Szczepionka na kurzą cholerę

W 1879 roku Ludwik Pasteur przeprowadzał badania nad kurzą cholerą. Uzyskał w hodowli zarazek, który ją wywoływał. Dla potwierdzenia tezy postanowił zainfekować kury. W czasie letnich wakacji w rodzinnym Arbos podał zwierzętom preparat uzyskany w hodowli.

Zobacz film: "#zdążysz? Spot akcji Wirtualnej Polski"

Ludwik Pasteur na zdjęciu z lat 80. lub początku 90. XIX wieku
Ludwik Pasteur na zdjęciu z lat 80. lub początku 90. XIX wieku ( Paul Nadar/domena publiczna)

Kury nie zachorowały. Rzecz osobliwa, nie zachorowały nawet wtedy, gdy wstrzyknął im całkiem świeży preparat, czyli bardziej żywotny, bardziej wirulentny zarazek. Stały się odporne.

A zatem – wyprowadził wniosek – dłuższe przetrzymywanie bakterii albo (jak z czasem to odkryto) działanie na nie środkiem chemicznym (fenol) osłabia ich żywotność. A teraz, gdy dostaną się do żywego ustroju, wywołują odporność. Przypadek? Tak, ale właśnie taki, który natrafił na umysł przygotowany.

Ponieważ poprzednikiem Pasteura w tym działaniu był angielski lekarz Edward Jenner, Pasteur postanowił użyć wymyślonej przez niego nazwy "wakcynacja".

2. Testy na psach

Przed Pasteurem stało jeszcze jedno wielkie wyzwanie, które dobrowolnie przyjął na siebie – wścieklizna, choroba występująca u zwierząt i u ludzi, najczęściej widoczna u psów, o nieznanej przyczynie, charakteryzująca się wodowstrętem, od którego też wzięła drugą nazwę.

Ludwik Pasteur i jego szczepionka na wściekliznę. Rysunek z 1886 roku
Ludwik Pasteur i jego szczepionka na wściekliznę. Rysunek z 1886 roku (Domena publiczna)

W razie pogryzienia prowadziła nieubłaganie do śmierci w bolesnych konwulsjach. Próby ratowania pokąsanych przez wypalanie ran dawały tylko sporadycznie dobre wyniki.

Pasteur nie miał tu do czynienia z bakteriami, z czego nie zdawał sobie początkowo sprawy, lecz z innym jeszcze nieznanym, z mikrobem. Należało rzecz zbadać eksperymentalnie. Psom laboratoryjnym podawano w iniekcji materiał z padłych na wściekliznę zwierząt. Przebieg był taki sam.

Z genialną intuicją przystąpił do dalszego postępowania: wypreparowywał rdzeń, osuszał go, poddawał zabiegom, sporządzał preparat, który wstrzykiwał psom.

A potem je zakażał prawdziwą wścieklizną. Nie zapadały na chorobę. Okazało się, że wirus wędrujący dość wolno wzdłuż szlaków nerwowych do mózgu jest uprzedzony nabytą dzięki szczepieniu odpornością.

3. Pierwszy człowiek zaszczepiony na wściekliznę

Pasteur stanął przed ryzykowną próbą przeniesienia swych wyników na człowieka. Zdawał sobie bowiem sprawę z wielkiej odpowiedzialności: w razie niepowodzenia grozi mu kara, a odkrycie nie wyjdzie poza laboratorium.

Przyszedł mu z pomocą przypadek: zrozpaczony ojciec przyprowadził mu pogryzionego przez wściekłego psa syna i wymusił przeprowadzenie pierwszego szczepienia. Chłopiec nazywał się Józef Meister, pochodził z Ville. Eksperyment się udał, chłopiec nie zachorował. Było to w 1885 roku.

Ten wynik stał się głośny w świecie. Dzięki temu dziesiątki stacji rozpoczęły produkcję szczepionki przeciw wściekliźnie. Pierwsza stacja zapobiegania wściekliźnie powstała w Warszawie. Jej założyciel Odo Bujwid (1857–1942) wkrótce przeniósł ją do Krakowa.

Pasteur uzyskał subwencje z kraju i zagranicy na budowę instytutu, który pod jego imieniem działa do dziś, a w którym Józef Meister pracował aż do czasu II wojny światowej. Jubileusz Pasteura w 1892 roku był świętem świata naukowego całej Europy. Nie brakło na nim przedstawicieli z Polski.

Przeczytaj również na łamach portalu WielkaHistoria.pl o tym, że zapomniana choroba zabiła pół miliona Polaków. Z bólu gryźli ziemię, wymiotowali bez przerwy.

Artykuł stanowi fragment książki Zdzisława Gajdy pt. "Historia medycyny dla każdego". Jej nowe wydanie ukazało się nakładem Wydawnictwa Fronda.

Zdzisław Gajda – profesor UJ, doktor habilitowany nauk medycznych. Przez wiele lat kierował Katedrą Historii Medycyny Collegium Medicum. Honorowy kustosz zbiorów Muzeum Wydziału Lekarskiego UJ. Autor licznych prac z zakresu historii medycyny.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Nie czekaj na wizytę u lekarza. Skorzystaj z konsultacji u specjalistów z całej Polski już dziś na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Komentarze
Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Pomocni lekarze
    Szukaj innego lekarza