Trwa ładowanie...

Coraz więcej zakażeń wariantem brytyjskim w Polsce. Mutant z RPA puka do naszych drzwi. Prof. Gańczak: Mamy powody do niepokoju

Potwierdzono w Polsce pierwszy przypadek zakażenia wariantem południowoafrykańskim. - Jest to również wariant bardziej zakaźny, a dodatkowo powodujący mniejsze powinowactwo przeciwciał do tego wirusa. To może skutkować reinfekcjami, mniejszą skutecznością osocza ozdrowieńców i mniejszą skutecznością szczepionek - ostrzega epidemiolog prof. Maria Gańczak.

Zobacz film: "Dr Paweł Grzesiowski: wariantu brytyjskiego koronawirusa będzie w Polsce coraz więcej"

spis treści

1. Nowe mutacje koronawirusa potwierdzone w Polsce

W sobotę 20 lutego resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 8510 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Z powodu COVID-19 zmarło 254 zakażonych.

O tendencji wzrostowej od kilku dni oficjalnie mówi już Ministerstwo Zdrowia i rząd. Przyrost liczby zakażonych widać gołym okiem. Nikt nie ma wątpliwości, że przed nami trudne tygodnie i kolejna, być może najtrudniejsza fala pandemii, w której dominującą rolę mogą odgrywać nowe warianty koronawirusa. W Polsce potwierdzono do tej pory 26 przypadków zakażenia wariantem brytyjskim i jeden wariantem z RPA. Eksperci przyznają, że to ułamek rzeczywistej liczby przypadków, bo analizy sekwencjonowania wirusa SARS-CoV-2 prowadzi tylko kilka ośrodków w Polsce.

- Jesteśmy na etapie oczekiwania na trzecią falę. Pytanie tylko, jak wielka ona będzie i kiedy ta zwiększona liczba zakażeń odbije się na sprawnym działaniu systemu ochrony zdrowia. Mamy powody do niepokoju, bo wariant brytyjski B.1.1.7. jest bardziej transmisyjny od tego, który w Polsce był do tej pory powszechny, czyli D614G. Do drzwi puka już wariant południowoafrykański, zanotowaliśmy pierwsze zakażenie w Polsce. Jest to również wariant bardziej zakaźny, a dodatkowo powodujący mniejsze powinowactwo przeciwciał do tego wirusa. To może skutkować reinfekcjami, mniejszą skutecznością osocza ozdrowieńców i mniejszą skutecznością szczepionek - mówi prof. Maria Gańczak, kierownik Katedry Chorób Zakaźnych Uniwersytetu Zielonogórskiego, wiceprezydent Sekcji Kontroli Zakażeń Europejskiego Towarzystwa Zdrowia Publicznego.

2. W marcu wariant brytyjski może stać się dominującym również w Polsce

Zdaniem epidemiolog wzrosty zakażeń, które obserwujemy w ostatnim czasie to wynik rozprzestrzeniania się wariantu brytyjskiego wirusa w Polsce, który zaczyna mieć coraz większy udział w zakażaniu populacji.

- Na początku, kiedy sekwencjonowaliśmy próbki, które pobraliśmy od nauczycieli w ich badaniach przesiewowych, odsetek zakażonych tym wariantem był w granicach 5 proc., obecnie to nawet 10 proc. Patrząc na inne kraje, możemy mieć powody do niepokoju, bo tam miesiąc-półtora temu wariant B.1.1.7 był na poziomie kilku procent dodatnich testów. Natomiast teraz na Słowacji, we Włoszech, w Danii czy w Portugalii, nie wspominając o Wielkiej Brytanii, stał się wariantem dominującym. W Stanach Zjednoczonych, gdzie wariant brytyjski jest w tej chwili stwierdzany w kilku procentach wszystkich dodatnich próbek, prognozuje się, że w marcu może on wyprzeć "stary" wariant. Myślę, że takie same prognozy można postawić również w odniesieniu do Polski - wyjaśnia prof. Gańczak.

Przyczyną wzrostu zakażeń w Polsce może być wariant brytyjski
Przyczyną wzrostu zakażeń w Polsce może być wariant brytyjski (Getty Images)

Czy powtórzymy scenariusz brytyjski albo portugalski? Wiele zależy od zachowań społeczeństwa i skuteczniejszego wyłapywania poszczególnych przypadków zakażeń.

- Każdy kraj pisze swój scenariusz. Prognozy stawiamy ostrożnie, uwzględniając różne założenia. Nie znamy bowiem takich kluczowych faktów jak np. to, jak będą wyglądać obostrzenia - czy rząd będzie w dalszym ciągu je luzował, czy będzie je utrzymywał, czy też wzmacniał. To jest podstawa, by rozważać czy transmisja będzie bardziej czy mniej intensywna. Kolejny aspekt - jak realizowany będzie program szczepień. To wyścig z wirusem. Zależy nam, by jak najwięcej ludzi było zaszczepionych i aby uniknąć zakażeń szczególnie w tych grupach, które mają zwiększone ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Trzecia rzecz, której nie możemy jednoznacznie przewidzieć, to zachowania rodaków. Jeśli będą takie jak obserwowaliśmy np. w ostatni weekend, to szansa na transmisję będzie zdecydowanie większa, niż jeśli będziemy konsekwentnie stosować się do tych zasad kontroli zakażeń, które obowiązują od wielu tygodni - tłumaczy ekspertka.

3. Społeczeństwo dostaje sprzeczne sygnały. "Raporty nie były adekwatne do liczby zakażeń"

Specjalistka ds. epidemiologii przyznaje, że niepokój powinna budzić też postawa społeczeństwa. Nie chodzi jedynie o wydarzenia ostatniego weekendu, ale ogólną tendencję do lekceważenia obostrzeń i unikania badań w sytuacji, kiedy w całej Europie jest przedłużany lockdown, a w wielu państwach nadal obowiązuje godzina policyjna. Potwierdzają to ostatnie badania CBOS, które wskazują, że w ciągu ostatniego miesiąca spadła o 7 proc. liczba Polaków, którzy mają obawy przed zakażeniem SARS-CoV-2.

- To jest coś, na co musimy zwrócić uwagę - zmiana postaw Polaków. Widzimy w ostatnim czasie znaczący spadek poczucia lęku przed zakażeniem w stosunku do poprzednich kilku miesięcy. Poczucie zagrożenia jest jednym z ważnych czynników, który wpływa na mechanizmy prewencyjne. Brakuje edukacji społeczeństwa. Straciliśmy prawie rok, w czasie którego działań edukacyjnych praktycznie nie było - mówi epidemiolog.

Ekspertka zaznacza, że takie zachowania mogą być związane z brakiem przejrzystej strategii komunikacyjnej ze strony rządu. Luzowanie obostrzeń było dla społeczeństwa jasnym sygnałem, że sytuacja epidemiologiczna jest w miarę dobra.

- Trudno powiedzieć, jak w ostatnich tygodniach wyglądała w rzeczywistości sytuacja epidemiologiczna, bo bardzo wąsko testowaliśmy, zatem raporty nie były adekwatne do liczby zakażeń. Poza tym Polska leży w środku Europy, otwarte są granice, a w krajach sąsiadujących obserwujemy znaczące wzrosty zakażeń. W tej sytuacji, jeśli otwieramy stoki, hotele, muzea, teatry, kina, jeśli robimy krok w tę stronę, jest to sygnał dla społeczeństwa, że jest dobrze. Możemy zatem zmniejszyć czujność, zapomnieć o epidemii. To wyraźnie było widać w ostatnich kilku dniach - podkreśla prof. Gańczak.

- Od 18 stycznia mamy otwarte szkoły dla uczniów klas I-III, otworzyliśmy galerie handlowe. To również może dawać poczucie, że mamy okres stabilizacji epidemii, a tak nie jest - podsumowuje epidemiolog.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.