Trwa ładowanie...

Dr Dzieciątkowski: Jestem przerażony tym, co się dzieje w Polsce. Koronawirusa puszczono samopas

W Polsce padł kolejny rekord zakażeń koronawirusem - ponad 12 tys. potwierdzonych przypadków w ciągu doby, zmarło 168 osób. - Jestem przerażony tym, co się dzieje w Polsce. Tak wysokie liczby przypadków na dobę sugerują, że wirus został puszczony samopas - opowiada wirusolog dr hab. Tomasz Dzieciątkowski. - Mam żal do rządu, który nie wykorzystał w pełni letnich miesięcy, żeby przeanalizować sytuację i poszukać możliwych rozwiązań. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie - dodaje.

Zobacz film: "Prof.Horban o szpitalach tymczasowych: "To jest medycyna wojenna""

1. "Zostaliśmy pozostawieni sami sobie"

W czwartek 22 października Ministerstwo Zdrowia poinformowało o kolejnych przypadkach zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2. Z raportu wynika, że w ciągu doby zakażenie zostało potwierdzone u 12 107 osób. Z powodu COVID-19 zmarło 168 osób, w tym 31 pacjentów, którzy nie byli obciążeni przewlekłymi chorobami.

- Jestem przerażony tym, co się dzieje w Polsce. Tak wysokie liczby przypadków na dobę sugerują, że wirus został puszczony samopas. Nie zakażamy się już w ramach jednego ogniska, przykładowo w pracy, na imprezie czy w szkole. Teraz wirus swobodnie krąży w społeczeństwie i do zakażeń dochodzi przez przypadek – opowiada dr hab. Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Niestety, ale najprawdopodobniej epidemia koronawirusa wymknęła się spod kontroli - podkreśla.

Koronawirus w Polsce. Czy wytrzyma system opieki zdrowotnej?
Koronawirus w Polsce. Czy wytrzyma system opieki zdrowotnej? (Getty Images)

Dr Dzieciątkowski ma żal do rządu, który - jak twierdzi lekarz - nie wykorzystał w pełni letnich miesięcy, żeby przeanalizować sytuację i poszukać możliwych rozwiązań.

- Wiadomo było, że jesienią i zimą będzie tylko gorzej. Wszyscy przypuszczali, że dodatkowo nadejdzie sezon grypowy. Teraz, kiedy to się dzieję, widać, że nie zostały opracowane żadne konkretne strategie walki z COVID-19. Zostaliśmy pozostawieni sami sobie – opowiada dr Dzieciątkowski.

2. Ludzie będą umierać, bo nie będzie komu udzielić im pomocy

Najbardziej w tej chwili dr Dzieciątkowski obawia się o wydolność systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

- Już nieżyjący minister zdrowia Zbigniew Religa kiedyś powiedział: "Z samymi łóżkami to możemy burdel otworzyć, a nie klinikę kardiochirurgii". W tym przypadku jest analogicznie: do obsługi łóżek szpitalnych są potrzebni wykwalifikowani ludzie, a my ich nie mamy. W tej chwili cierpimy za kilkadziesiąt lat zaniedbań w systemie opieki zdrowotnej, w kształceniu lekarzy, pielęgniarek, diagnostów laboratoryjnych czy ratowników. Wszystkich specjalistów, od których ten system jest zależny – opowiada dr Dzieciątkowski. - Co z tego, że każdy będzie miał prywatny respirator, skoro sami siebie nie zaintubujemy? – dodaje.

Dr Dzieciątkowski zaznacza, że spora część zakażonych to personel medyczny.

- Lekarze i pielęgniarki są najbardziej narażeni, ponieważ są na pierwszej linii frontu. Jest to przerażające, ponieważ choruje nie tylko personel szpitali zakaźnych, ale i chirurg, kardiolog czy ginekolog. Oznacza to, że za chwilę nie będzie komu zrobić badania u pacjenta kardiologicznego, przeprowadzić operacji albo złożyć złamaną nogę. Prowadzi to do jednego: niestety ludzie mogą umierać w szpitalach, mogą umierać we własnych domach, bo nie będzie komu udzielić im pomocy – opowiada dr Dzieciątkowski.

3. Drugi lockdown w Polsce?

Dr Dzieciątkowski zwraca uwagę, że coraz więcej osób musi poddawać się kwarantannie, ponieważ miało do czynienia z osobami zakażonymi koronawirusem.

- Tylko w ubiegłym tygodniu zupełnie nieświadomie miałem kontakt z trzema osobami, u których później potwierdzono zakażenie. Oczywiście, nikt specjalnie nie chciał skierować mnie na wymaz, więc musiałem wykonać badania na własny rachunek. Na szczęście wynik okazał się ujemny, ale nikt mi nie zagwarantuje, że zaraz sytuacja się nie powtórzy – opowiada dr Dzieciątkowski.

Dr Tomasz Dzieciątkowski
Dr Tomasz Dzieciątkowski

Wirusolog zwraca też uwagę na rozpaczliwą sytuację w szkołach, gdzie za chwilę nie będzie nauczycieli. - Od początku mówiłem, że dzieci mogą wrócić do szkół, ale powinny nosić maseczki, podobnie jak i cały personel. Teraz widzimy skutki marginalizowania bezpieczeństwa – opowiada dr Dzieciątkowski.

Jednocześnie zdaniem wirusologa drugi lockdown w Polsce raczej nie jest możliwy.

- To nie jest XVII wiek i nie możemy tak po prostu się zamknąć na kilka lat w domu na wsi. Musimy pracować, musimy żyć dalej – podkreśla dr Dzieciątkowski.

Zdaniem eksperta w miarę możliwości powinno się ograniczać skupiska ludzkie. - Przykładowo osoby, które mogą, powinny pracować zdalnie. Te, które takiej możliwości nie mają, powinny bezwzględnie stosować się do zasad bezpieczeństwa – dystans, maseczka, mycie rąk. Te zasady, podobnie jak i przestrzeganie kwarantanny oraz masowe testowanie stanowią obecnie podwaliny ograniczania szerzenia się SARS-CoV-2 w społeczeństwie.

Zobacz także: Koronawirus. Witold Łaszek siedem razy oddał osocze. Teraz przekonuje: Tak łatwo możesz uratować czyjeś życie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.