"Jeszcze trochę wytrzymam". Psychiatra mówi, kto najczęściej trafia do jej gabinetu

Stres zżera Polaków, staje się źródłem codziennego napięcia, odbierając sen i radość z życia. – W gabinecie bardzo rzadko widzę przeciążenie, które powstało z dnia na dzień. Znacznie częściej jest to historia dokładania kolejnych rzeczy do plecaka, który przez długi czas jeszcze udaje się nieść – alarmuje psychiatra.

Stres może być potrzebny. Kiedy jednak zaczyna szkodzić organizmStres może być potrzebny. Kiedy jednak zaczyna szkodzić?
Źródło zdjęć: © Materiały własne • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Angelika Grabowska

Materiał jest częścią naszej akcji #Reset, gdzie edukujemy i wspieramy Polaków w walce z cichą epidemią kryzysów psychicznych.

Stres - czym tak naprawdę jest?

Pierwsze skojarzenia ze stresem są zazwyczaj negatywne. To naturalne, że dążymy do poczucia równowagi, bezpieczeństwa i spokoju. Czy jednak życie całkowicie pozbawione stresu byłoby rzeczywiście lepsze – i czy w ogóle jest możliwe? Psychologia rozróżnia eustres, czyli stres mobilizujący, oraz dystres – stres przeciążający. Eustres może poprawiać koncentrację i pomagać skuteczniej radzić sobie z wyzwaniami. Jest nam po prostu potrzebny.

– Stres nie jest z definicji czymś złym. Jest fizjologiczną reakcją organizmu, która pozwala nam mobilizować się w sytuacji zagrożenia, presji czy zwiększonych wymagań. Krótkotrwale może poprawiać czujność, koncentrację i gotowość do działania - komentuje dla WP abcZdrowie lekarz psychiatra i autorka książek "Zanim pójdziesz do psychiatry" i "To tylko lęk", Joanna Adamiak.

Czym stresują się Polacy?

Problem zaczyna się wtedy, gdy stres utrzymuje się zbyt długo i zamiast mobilizować, zaczyna wyczerpywać. Skala tego zjawiska w Polsce może niepokoić. Raport "Diagnoza Młodzieży 2026", przygotowany przez ekspertów Polskiego Towarzystwa Polityki Społecznej, wskazuje, że aż 60 proc. nastolatków żyje w stanie chronicznego stresu i zmęczenia. Blisko 70 proc. młodych osób wskazuje szkołę jako źródło codziennego napięcia, a 78 proc. nastolatków w wieku 15-18 lat obawia się porażki na rynku pracy.

Wśród dorosłych sytuacja nie wygląda lepiej. Z badania Ogólnopolskiego Panelu Badawczego Ariadna, przeprowadzonego w 2022 r. na zlecenie Centrum Medycznego Damiana, wynika, że 62 proc. Polaków odczuwa stres przynajmniej raz w tygodniu. Tylko 9 proc. badanych deklarowało, że nie doświadcza go w ogóle. 

Co może być przyczyną takiej sytuacji? Psychiatra Adamiak wskazuje, że to najczęściej wynik długotrwałego odkładania własnych potrzeb i naginania granic. – W gabinecie bardzo rzadko widzę przeciążenie, które powstało z dnia na dzień. Znacznie częściej jest to historia dokładania kolejnych rzeczy do plecaka, który przez długi czas jeszcze udaje się nieść. Praca, odpowiedzialność finansowa, dzieci, problemy w związku, opieka nad rodzicami, choroba bliskiej osoby, niedobór snu, konflikty, brak czasu dla siebie. Każda z tych rzeczy osobno może być do udźwignięcia. Problem zaczyna się wtedy, kiedy jest ich za dużo, trwają zbyt długo, a człowiek ma coraz mniej możliwości regeneracji – komentuje. 

Szczególnie często trafiają do mnie osoby bardzo odpowiedzialne, przyzwyczajone do radzenia sobie, które długo przesuwają własną granicę. Jeszcze tylko skończę ten projekt. Jeszcze przejdzie ten trudniejszy okres. Jeszcze dzieci podrosną. Jeszcze trochę wytrzymam. I nagle okazuje się, że to "jeszcze trochę" trwało kilka lat – dodaje. 

Według specjalistki trudno wskazać jedną grupę wiekową, którą stres dotyka szczególnie często. – Każdy etap życia ma swoje stresory. U młodych dorosłych często są nimi edukacja, początek kariery zawodowej, niepewność finansowa, relacje i presja związana z tym, jak powinno wyglądać życie. W wieku średnim często kumulują się role: zawodowa, partnerska, rodzicielska, finansowa, a czasem również opieka nad starzejącymi się rodzicami. W późniejszym wieku dochodzą zmiany zdrowotne, utrata bliskich, samotność czy konieczność odnalezienia się w nowej rzeczywistości po zakończeniu aktywności zawodowej.

Sposoby na radzenie sobie ze stresem

Nie oznacza to jednak, że wobec przewlekłego stresu jesteśmy bezradni. Choć nie zawsze mamy wpływ na zewnętrzne okoliczności, możemy decydować o tym, w jaki sposób dbamy o siebie. Często szukamy szybkich i prostych sposobów na obniżenie napięcia, jednak – jak podkreśla psychiatra Adamiak – znacznie większe znaczenie mają codzienne nawyki.

Odpowiednia ilość snu, ruch, regularne posiłki, odpoczynek, kontakt z innymi ludźmi i momenty, w których naprawdę przestajemy być zadaniowi. Ogromne znaczenie ma sen, ponieważ stres i problemy ze snem bardzo łatwo tworzą błędne koło. Jesteśmy zestresowani, więc gorzej śpimy. Po źle przespanej nocy mamy mniejsze zasoby do radzenia sobie z kolejnymi wymaganiami, przez co łatwiej reagujemy napięciem – wymienia. 

Równie ważne jest to, czego lepiej unikać. Niektóre strategie mogą przynosić chwilową ulgę, ale w dłuższej perspektywie jedynie podtrzymują problem. – Alkohol, inne substancje psychoaktywne, rezygnowanie ze snu, kompulsywne korzystanie z telefonu czy funkcjonowanie przez cały dzień na kofeinie nie rozwiązują źródła przeciążenia. Jeśli za każdym razem uciekam od sytuacji, która wywołuje we mnie napięcie, rzeczywiście przez chwilę czuję ulgę. Mój mózg może jednak nauczyć się: dobrze, że uciekłam, bo najwyraźniej było czego się bać. W ten sposób zachowanie, które miało mi pomóc, może długoterminowo podtrzymywać problem – mówi lekarka. 

Ekspertka jednocześnie podkreśla, że nie każdy stres trzeba nauczyć się lepiej znosić. Czasem ważniejsze od kolejnych technik relaksacyjnych jest rozpoznanie przyczyny. - Czasami warto więc zadać sobie nie tylko pytanie: jak mam się mniej stresować?, ale również: co w moim życiu sprawia, że mój organizm nie umie przestać się mobilizować?

Kiedy zgłosić się do specjalisty?

W niektórych przypadkach przewlekły stres może wymagać również konsultacji lekarskiej. – Jednym z najważniejszych kryteriów jest dla mnie nie tylko czas trwania objawów, ale przede wszystkim ich wpływ na codzienne funkcjonowanie. Czy nadal jestem w stanie pracować? Jak śpię? Czy potrafię odpoczywać? Czy mam energię na zwykłe codzienne czynności? Czy zaczynam wycofywać się z kontaktów z ludźmi? Czy coraz częściej rezygnuję z rzeczy z powodu napięcia? Czy pojawiły się trudności z koncentracją, drażliwość, obniżenie nastroju albo utrata zainteresowań? – tłumaczy lekarka.

Pacjent nie musi przychodzić do gabinetu z gotową diagnozą. Nie musi wiedzieć, czy ma depresję, zaburzenie lękowe, reakcję na przewlekły stres czy po prostu przechodzi bardzo trudny okres. Od różnicowania tego jest specjalista - podkreśla.

Skutki przewlekłego stresu

To ważne, by nie ignorować pogorszającego się samopoczucia, ponieważ długotrwały stres może negatywnie wpływać na organizm. – Długotrwałe narażenie na stres wiąże się m.in. z większym ryzykiem problemów sercowo-naczyniowych i metabolicznych, może wpływać na sen, apetyt, funkcjonowanie przewodu pokarmowego, nasilać dolegliwości bólowe czy powodować przewlekłe zmęczenie. W obszarze zdrowia psychicznego może zwiększać podatność na rozwój lub nasilenie m.in. objawów depresyjnych, lękowych czy zaburzeń snu – wymienia lekarka. 

Jednocześnie podkreśla, że nie jest to prosty związek przyczynowo-skutkowy. – Bardzo ważne jest jednak słowo "może". Nie chciałabym przekazywać, że stres automatycznie prowadzi do określonej choroby. Zdrowie jest wynikiem działania wielu czynników: biologicznych, psychologicznych, środowiskowych i związanych ze stylem życia – zaznacza. 

"Kortyzol nie jest naszym wrogiem". Lekarka obala mit

Podobnie nie należy sprowadzać wszystkich skutków stresu do kortyzolu. – W internecie bardzo często przedstawia się go niemal jako hormon odpowiedzialny za wszystkie negatywne skutki stresu. Kortyzol nie jest naszym wrogiem. Jest nam potrzebny do życia. Stanowi element osi podwzgórze–przysadka–nadnercza i uczestniczy m.in. w regulacji metabolizmu, odpowiedzi immunologicznej oraz mobilizacji energii. Przy przewlekłym stresie problemem nie musi być po prostu stale za wysoki kortyzol. Może dochodzić do bardziej złożonych zmian regulacji osi stresu i do zaburzeń rytmu jego wydzielania. Dlatego byłabym ostrożna z popularną dziś narracją, w której niemal każde zmęczenie, przyrost masy ciała, bezsenność czy gorsze samopoczucie tłumaczymy wysokim kortyzolem – podkreśla. 

– Nie każdy stres oznacza chorobę. Nie każdy trudny okres wymaga leczenia. Ale nie musimy też czekać, aż całkowicie przestaniemy sobie radzić, żeby uznać, że potrzebujemy pomocy – podsumowuje psychiatra. 

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie