Trwa ładowanie...

Polska gospodarka potrzebuje nowoczesnych gałęzi przemysłu. Dlatego warto wspierać firmy farmaceutyczne inwestujące w Polsce. RTR szansą na rozwój prężnej branży farmaceutycznej w naszym kraju

- W czasach, kiedy brak leków zaczął zagrażać całej Europie, wprowadzenie Refundacyjnego Trybu Rozwojowego premiującego produkcję leków w Polsce wydaje się doskonałym narzędziem. Jest to najlepszy sposób na uniezależnienie się od dostaw zewnętrznych i zagwarantowanie bezpieczeństwa Polakom – mówi dla WP abcZdrowie Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - Krajowych Producentów Leków.

Katarzyna Krupka, WP abcZdrowie: Premier Mateusz Morawiecki, trzy lata temu, gdy był ministrem finansów, zapowiadał preferencje dla firm produkujących leki w Polsce, czyli Refundacyjny Tryb Rozwojowy. Na jakim etapie jesteśmy dzisiaj? Czy 2020 r. będzie przełomowym rokiem dla krajowego przemysłu farmaceutycznego?

Barbara Misiewicz-Jagielak: Niedawno premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu z polskimi przedsiębiorcami powiedział, że powierzył realizację tego projektu pani minister Jadwidze Emilewicz, która nie dotrzymała już dwóch zapowiedzianych terminów wdrożenia RTR. Więc zgodnie z zasadą do trzech razy sztuka, wierzy, że końcu dopnie celu. Cóż, pozostaje i nam w to wierzyć. Gdyby nie to, producenci wycofywaliby się powoli z produkcji leków w Polsce. Jest wiele miejsc na świecie, gdzie jest to dużo tańsze. A teraz, gdy dotknął nas pierwszy lekowy kryzys, sporo krajów europejskich tworzy narzędzia mające zachęcać do lokowania produkcji leków na ich terenie. Jest to korzystne nie tylko ze względu na rozwój gospodarczy, ale przede wszystkim bezpieczeństwo lekowe obywateli. Tymczasem w Polsce poza licznymi zapowiedziami nie stworzono żadnego narzędzia zachęcającego rodzimych producentów do zwiększenia produkcji, ani globalnych producentów do umiejscowienia w Polsce wytwórni swoich leków.

Rodzimi producenci pracują, ale na pewno nie na miarę swojego potencjału. I jeśli nic się nie zmieni, nasz kraj straci szanse na rozwój tego nowoczesnego i innowacyjnego sektora. Będziemy coraz bardziej uzależniać się od importu. Analizy ekonomiczne dowodzą, że wyczerpała się już możliwość wzrostu konkurencyjności krajowych firm w oparciu o niskie koszty pracy.

Branża działa na zbyt niskich zyskach i jeśli nic się nie zmieni, zgodnie z analizami firmy Delab z Uniwersytetu Warszawskiego, krajowy przemysł farmaceutyczny będzie zwijał się w ciągu najbliższych 4-5 lat. Zwłaszcza, że fundamentalnym wyzwaniem staje się włączenie w nurt czwartej rewolucji przemysłowej i wprowadzanie rozwiązań służących do optymalnego wykorzystania kapitału intelektualnego drzemiącego w Polakach.

Z danych GUS wynika, że największy odsetek przedsiębiorstw przemysłowych, które wprowadziły innowacje produktowe lub procesy biznesowe w latach 2016-2018 wystąpił w działach "Produkcja podstawowych substancji farmaceutycznych i leków". Przemysł farmaceutyczny odgrywa ważną rolę w rozwoju innowacyjnej gospodarki. My wręcz go potrzebujemy! Co zatem wciąż stoi na przeszkodzie żeby wprowadzić RTR?

Wydawałoby się, że ten mądry i potrzebny projekt powinien być już dawno wprowadzony. Tymczasem z roku na rok jest opóźniany. Dlaczego? Wielu zadaje sobie pytanie, kto jest wrogiem uczynienia z Polski centrum produkcji leków? Komu to może przeszkadzać? Ja tego nie wiem, ale dla naszego wspólnego dobra szybko powinniśmy takich szkodników ujawnić.

Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - Krajowych Producentów Leków
Barbara Misiewicz-Jagielak, wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Przemysłu Farmaceutycznego - Krajowych Producentów Leków

Polityka refundacyjna powinna, a nawet musi zachęcać do produkcji farmaceutycznej w naszym kraju i tu właśnie pojawia się RTR. Czym dokładnie jest?

To miał być projekt między resortowy - łączący interesy gospodarcze naszego kraju oraz potrzebę zapewnienia jak największej liczby świadczeń zdrowotnych w ramach istniejącego budżetu. To właśnie premier Mateusz Morawiecki zauważył, że powinniśmy prorozwojowo wykorzystać ogromne środki finansowe, które co roku NFZ wydaje na refundację leków, aby system refundacyjny zachęcał do produkowania leków w Polsce, a także do prowadzenia tutaj działalności badawczo-rozwojowej. Nasza gospodarka pilnie potrzebuje zwiększenia inwestycji oraz podniesienia poziomu innowacyjności. Na te potrzeby idealnie odpowiada przemysł farmaceutyczny, bo takie jest jego DNA, ogromne inwestycje i ciągłe innowacje wymuszane postępem nauki i konkurencją. Premier wówczas nie wiedział jednak, że stoi przed nami widmo kryzysu lekowego i największy nacisk powinniśmy kłaść na produkcję leków u nas w Polsce, bo tylko to jest gwarantem ich dostaw, czyli bezpieczeństwa lekowego.

Na czym ma polegać system benefitów?

Beneficjantami RTR mają być wytwórcy leków, którzy zainwestowali w Polsce-w produkcję oraz działalność badawczo rozwojową mającą wpływ na rozwój innowacyjności polskiej gospodarki. Zarówno podmioty zagraniczne, jak i krajowe mogłyby aplikować o status Partnera Polskiej Gospodarki. Partnerzy mogliby liczyć np. na przedłużenie decyzji refundacyjnych bez kolejnych negocjacji, a przy nowych decyzjach na ustalenie ceny - zgodnie z maksymalnym zapisem ustawowym, a także na zwolnienie z paybacku.

Jakie inwestycje mają być premiowane w ramach RTR?

Chodzi o inwestycje w kapitał trwały - produkcyjny, wartość produkcji, eksportu, inwestycje w kapitał ludzki, inwestycje w rozwój badań i technologii. Czasami pojawiają się głosy, że badania kliniczne leków przeprowadzane na naszych pacjentach to inwestycja w badania nad nowymi lekami. Takim głosom mówimy stanowcze NIE. Badania kliniczne rzeczywiście służą rozwojowi nowych leków, ale nasza gospodarka zyska na tym tylko wówczas, gdy leki te będą u nas produkowane. Tymczasem przeprowadzane w Polsce badania kliniczne przez globalne koncerny dotyczą leków, które musimy kupować potem za ogromne pieniądze. Co ma z tego polska gospodarka? Nic.

Jakie będzie źródło jego finansowania?

Pomysły były różne. Jednak – zgodnie z koncepcją premiera Mateusz Morawieckiego – chodziło o to, aby wszystkie pieniądze z budżetu refundacyjnego wydawać tak, by kupić nie tylko leki, ale i bezpieczeństwo lekowe kraju oraz jego rozwój gospodarczy. Przeciwnicy RTR straszą, że to będzie ogromny koszt i nie powinno się wspierać rozwoju gospodarczego z budżetu. Nic z tych rzeczy, my apelujemy tylko o to, aby nie obcinać naszych cen poniżej poziomu umożliwiającego dalsze inwestycje. Aby oferowano nam ceny zgodne z aktualnymi przepisami, abyśmy podejmując decyzję o rozwoju nowego leku mogli przekalkulować, ile on będzie kosztował. Abyśmy nie byli uzależnieni od widzimisię Komisji Ekonomicznej negocjującej ceny leków, która szczerze mówi, że rozwój produkcji leków w Polsce nie jest dla niej priorytetem. Chce po prostu wynegocjować jak najniższa cenę. Jaki to jest sygnał dla producentów? Produkujcie jak najtaniej, czyli w Chinach, a nie w Polsce, bo tutaj nikt tego nie doceni. A to dziwne, bo 1 zł wydany na lek wyprodukowany w Polsce zwiększa PKB o 78 gr.

Systemy zachęt wspierające inwestycje w rynku farmaceutycznym funkcjonują już w innych krajach Unii Europejskiej (np. w Hiszpanii) i mają się całkiem dobrze. Może powinniśmy wziąć z nich przykład? Tym bardziej, że mówi się, że polski przemysł farmaceutyczny ma większy potencjał niż hiszpański.

Wiele innych krajów takich jak Francja, Niemcy czy Hiszpania starają sią zachęcić narodowych producentów, żeby zwiększali produkcję leków, a producentów zagranicznych, żeby u nich stawiali swoje fabryki.

Hiszpania ma długą - trwającą już 30 lat - tradycję we wspieraniu lokalnego przemysłu farmaceutycznego. W 1986 r. uruchomiono program Farma, zmieniony potem na Profarma. Obecnie realizowana jest już VI edycja Profarmy. Od momentu uruchomienia w Hiszpanii takiego programu wysokość wydatków na badania i rozwój działających na tamtejszym rynku firm farmaceutycznych podwoiła się, a dynamika przyrostu eksportu leków osiągnęła średnią unijną.

Do produkcji leków i substancji czynnych próbują zachęcać ulgami także Stany Zjednoczone. Natomiast w Polsce w tej sprawie nie zrobiono w ostatnim czasie nic. Co więcej, prowadzona przez resort zdrowia polityka cenowa spowodowała, że wszyscy się zastanawiają, czy to jest dobry kraj do produkcji leków.

Czy RTR jest opłacalny dla pacjentów?

Do 75 proc. refundowanych opakowań naszych leków pacjenci nie dopłacają więcej niż 10 zł, a średnie nasze ceny są o ¼ niższe niż odpowiedników zagranicznych. Nie da się w Polsce produkować taniej. Zwłaszcza, że koszty produkcji rosną - te związane z zatrudnieniem oraz wynikające z nowych regulacji np. serializacji. Wdrożenie dyrektywy fałszywkowej kosztuje nas dziesiątki milionów złotych.

Oczywiście, można kupić leki taniej od zagranicznych producentów, ale czy jest to opłacalne dla pacjentów? Nie. Wspomagamy wówczas rozwój przemysłu farmaceutycznego w Azji, a nie w Polsce. Tymczasem zlokalizowanie zakładów na terenie kraju obniża ryzyko braku leków, bo dla krajów producentów polski rynek jest priorytetowy i tu dostarczą w pierwszej kolejności swoje leki.

Z przeprowadzonego na zlecenie PZPPF w kwietniu 2019 r. badania opinii publicznej wynika, że coraz więcej Polaków obawia się braku leków w aptekach, a wśród obawiających się aż 74 proc. doświadczyło takiej sytuacji. Dlatego zaczynamy postrzegać produkcję leków w kraju jako gwarancję bezpieczeństwa zdrowotnego - tak uważa 73 proc. badanych. Polacy jednoznacznie opowiadają się za wsparciem przez rząd przemysłu farmaceutycznego w Polsce. Uważa tak 83 proc. badanych. Prawie ¾ sądzi, że leki produkowane w Polsce powinny zajmować istotne miejsce na listach refundacyjnych.

Na przełomie lipca i sierpnia wszyscy odczuliśmy problemy z chińską produkcją leków. Nie tak dawno miliony pacjentów chorych na cukrzycę dowiedziało się o zanieczyszczonej metforminie, która również produkowana jest w Chinach, wydaje mi się, że jeśli nie wdrożymy RTR to takich sytuacji może być coraz więcej... Czy RTR może zagwarantować ciągłość dostaw?

W Polsce obecnie zaledwie kilka firm produkuje substancje czynne do wytwarzania leków. Pamiętajmy, że przedsiębiorcy muszą zachowywać się racjonalnie, prowadząc swój biznes. Koszt substancji czynnej to główny składnik ceny leku. Jeśli więc wytwórca nie ma pewności co do ceny swojego produktu, bo cały czas jest zmuszany do obniżek, trudno żeby rozpoczynał produkcję substancji czynnej w Polsce.

Wytwarzanie substancji czynnych w Europie ze względu na wymogi ochrony środowiska, koszty pracy i standardy produkcji zawsze będzie droższe niż w Azji. Jeśli więc producent będzie mógł sprzedać lek wyprodukowany z własnej substancji czynnej drożej, z pewnością zacznie kalkulować taką inwestycję.

Tymczasem w związku z problemami z produkcją substancji czynnych, podaż leków na światowym rynku maleje. Polska - ze względu na niskie ceny leków - jest ostatnim rynkiem, na który w takiej sytuacji globalni wytwórcy dostarczą leki. W dobie, kiedy każdy kraj zabiega o to, aby być rynkiem priorytetowym dla dostawców leków, wprowadzenie RTR wydaje się doskonałym rozwiązaniem na przyciągniecie do nas produkcji leków. Dla krajowych wytwórców bowiem polski rynek zawsze będzie priorytetowy.

Przy wymienianiu korzyści z wprowadzenia RTR mówi się bardzo często o poprawie bezpieczeństwa zdrowotnego w Polsce. Na co dokładniej będzie miał wpływ RTR? Czy. np. pomoże w walce z podrabianiem leków?

Ostatni kryzys lekowy pokazał, że nasze bezpieczeństwo lekowe było iluzoryczne. Kiedy w Europie zaczyna brakować leków, ich wytwórcy w pierwszej kolejności zaopatrują kraje, gdzie ich ceny są najwyższe, a Polska do nich nie należy. Poza tym ze względów strategicznych dla niemieckiej firmy priorytetowy będzie rynek w Niemczech, a dla francuskiej we Francji. Kapitał wbrew pozorom ma narodowość, a solidarność europejska bywa czasem tylko sloganem. W takiej sytuacji suwerenność lekową gwarantuje ich produkcja w kraju. RTR mógłby zachęcać lokalnych wytwórców do jej zwiększania, a zagraniczne firmy do inwestowania w Polsce.

Jeśli chodzi o podrabianie leków, w tym roku wytwórcy farmaceutyczni uruchomili system wykrywania sfałszowanych produktów. To wielkie przedsięwzięcie dotyczące całej Unii Europejskiej. Każdy lek ma nadany indywidualny kod 3D i opakowanie, które jest zabezpieczone przed otwarciem. Aptekarz wydając lek pacjentowi sczytuje kod, który jest weryfikowany w ogólnoeuropejskiej bazie. Zważywszy, że nawet 1 proc. leków w legalnej dystrybucji może być sfałszowanych, nowy system zwiększa pewność, że do pacjenta trafia niepodrobiony lek. Zabezpieczenia nie uchronią jednak przed fałszywkami w internecie.

Dlaczego jeszcze warto wspierać firmy farmaceutyczne inwestujące w Polsce? RTR to przecież korzyści dla polskiej gospodarki...

Przemysł farmaceutyczny w Polsce jest liderem w zakresie działalności innowacyjnej. Co druga firma z tego sektora (52 proc.) prowadzi badania lub dostarcza na rynek innowacyjne produkty. To prawie dwa razy większy odsetek niż wynosi średnia dla całej produkcji przemysłowej w Polsce (26 proc.). Polscy producenci leków przyczyniają się do wytworzenia PKB o wartości 15 mld zł, co przekłada się na 1 proc. PKB. Cały przemysł farmaceutyczny generuje ponad 100 tysięcy miejsc pracy, a bezpośrednio daje zatrudnienie dla 20 tys. fachowców. Branża oferuje zatrudnienie wielu naukowcom i badaczom, co zapobiega drenażowi talentów z polskiego rynku.

A czy jest szansa, że RTR wprowadzony w Polsce mógłby także przyciągnąć na nasz rynek firmy zza granicy aby tu inwestowały?

Kiedy nasz rząd ogłosił, że zamierza wprowadzić RTR, wiele globalnych firm zaczęło się interesować rozpoczęciem produkcji w Polsce. Poza tym zagraniczne firmy, które już zainwestowały u nas podkreślają, że ich centrale wciąż pytają, kiedy zostanie wdrożony RTR, bo jeśli takie zachęty wprowadzą wcześniej inne kraje, będą rozważać przeniesienie produkcji z Polski.

polecamy

Polecane dla Ciebie