Trwa ładowanie...

Koronawirus. Polski rekordzista w oddawaniu osocza. Michał Dybowski opowiada, jak wygląda zabieg

Michał Dybowski jest rekordzistą, jeśli chodzi o oddawanie osocza w Polsce, a być może w Europie. Jako ozdrowieniec już 5 razy zdecydował się oddać osocze, by uratować pacjentów ciężko przechodzących COVID-19.

Zobacz film: "Dbaj, nie panikuj. Akcja specjalna Wirtualnej Polski"

Artykuł jest częścią akcji Wirtualnej Polski #DbajNiePanikuj

1. Zachorował w marcu. Do dziś ma przeciwciała po przejściu koronawirusa

Michał Dybowski jest przedsiębiorcą z Warszawy. Zachorował na COVID-19 pod koniec marca. Podejrzewa, że zakaził się podczas podróży służbowej do Madrytu, być może na lotnisku albo w samolocie. Jak sam przyznaje, w jego przypadku zakażenie przebiegało stosunkowo łagodnie.

- W zasadzie miałem wszystkie klasyczne objawy, które są podawane przy koronawirusie. Najpierw była podwyższona temperatura, potem duszność, potem bóle mięśniowe - wspomina Michał Dybowski.

Michał Dybowski zachorował na COVID-19 w marcu
Michał Dybowski zachorował na COVID-19 w marcu (arch. prywatne)

Po kilku dniach trafił do szpitala.

- Spędziłem 3 doby w szpitalu MSWiA w Warszawie. Tam dostałem antybiotyk i już trzeciego dnia te silne objawy w zasadzie zniknęły. Najbardziej zaskakujący był dla mnie fakt, że w zasadzie w piątej dobie od momentu, kiedy potencjalnie się zaraziłem, RTG wykazało zmiany w płucach. To było dla mnie największym zaskoczeniem, większym nawet niż utrata smaku i węchu, bo tego się spodziewałem - przyznaje Dybowski.

2. Od kilku miesięcy regularnie oddaje osocze

Pan Michał dość szybko wrócił do pełni sił. Smak i węch odzyskał dopiero po 2 miesiącach. Koronawirus szczęśliwie nie spowodował u niego innych długofalowych powikłań.

- Czuję się bardzo dobrze, wręcz mam wrażenie, że mi się teraz bardziej chce żyć. Może ta choroba wyciągnęła ze mnie te złe rzeczy i zostały tylko te dobre... - śmieje się ozdrowieniec.

Kiedy tylko wyzdrowiał postanowił, że pomoże innym. Po raz pierwszy zdecydował się na oddanie osocza pod koniec kwietnia. Kolejne badania pokazały, że Michał Dybowski ma wciąż bardzo wysoki poziom przeciwciał. To pozwoliło mu na oddanie osocza aż 5 razy.

- Lekarz, do którego trafiłem w Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa MSWiA, powiedział mi, że ludzie oddają osocze jeden lub dwa razy. Był mile zaskoczony, że wracam, mimo że nie jest to przyjemne doświadczenie. Mój przypadek jest bardzo zaskakujący. Lekarz żartował podczas ostatniego oddania, że to będzie rekord w skali Europy - opowiada pan Michał. - Kiedy byłem na czwartym oddaniu, poziom przeciwciał był nadal dość wysoki. W skali długotrwałej odporności, byłem w górnej części - dodaje.

3. Na czym polega oddanie osocza?

Zabieg pobrania osocza trwa ok. 40-50 minut i w zarysie przypomina pobranie krwi. Między kolejnymi sesjami musi minąć nie mniej niż 14 dni.

- Trwa to trochę dłużej niż zwykłe pobranie krwi. Trzeba sobie zarezerwować dodatkowo jeszcze pół godziny na przygotowanie. Przed oddawaniem osocza wykonywane są testy, czy pacjent jest zdrowy, potem jest wywiad lekarski i badania krwi. Samo pobranie wykonuje maszyna nazywana separatorem, która wypompowuje ok. dwóch litrów krwi z organizmu, równocześnie ją odwirowuje i zostawia osocze, które trafia do specjalnych worków. Reszta krwi jest z powrotem wstrzykiwana pacjentowi - opowiada ozdrowieniec.

Oddanie osocza trwa ok. 40 min
Oddanie osocza trwa ok. 40 min (arch. prywatne)

- Nie jest to bardzo bolesne, ale też nie jest przyjemne. Myślę, że w pewnym stopniu zależy to od naszej kondycji w danym dniu, jeśli człowiek jest wypoczęty, wyspany, odpowiednio nawodniony, nie jest to dotkliwe, czuje się po prostu zwykłe ukłucie igły. Natomiast przyznaję, że dwa razy - podczas czwartego i piątego oddania - miałem ochotę odgryźć oparcie fotela z bólu. Na pewno nie jest to coś, co się robi z przyjemnością, ale raczej z poczucia obowiązku, żeby pomóc innym - podkreśla mężczyzna. - Nie ma się co oszukiwać, po samym oddaniu osocza przez 1-2 dni człowiek jest osłabiony, natomiast nie jest to coś, co wyłącza nas z funkcjonowania na tydzień - dodaje

Osocze ozdrowieńców może pomóc w leczeniu ciężkich przypadków COVID-19
Osocze ozdrowieńców może pomóc w leczeniu ciężkich przypadków COVID-19 (arch. prywatne)

4. "Oddajemy coś, co może ratować życie, a w nagrodę dostajemy trochę czekolad"

Michał Dybowski przyznaje, że przed pierwszą wizytą w Centrum Krwiodawstwa miał spore opory, bo panicznie boi się igieł, wcześniej paraliżowała go nawet myśl o oddaniu krwi. Przez COVID-19 po raz pierwszy leżał w szpitalu. Z pomocą lekarzy ze szpitala MSWiA udało mu się pokonać chorobę, dlatego teraz postanowił pomóc innym.

- Jak przekonać kogoś, żeby oddał osocze, zwłaszcza, jeśli chorował bardzo ciężko? Myślę, że najprostszym będzie uzasadnienie, że skoro lekarze byli w stanie mu pomóc, to teraz jego osocze komuś innemu może oszczędzić intubacji, podłączenia pod respirator i uratować mu życie. To jest taka największa motywacja, żeby oszczędzić innym przechodzenia przez traumę: taka świadomość, że to może uratować komuś życie, może sprawić, że nie będzie tak cierpiał - deklaruje z pełnym przekonaniem.

Michał Dybowski jest rekordzistą w oddawaniu osocza
Michał Dybowski jest rekordzistą w oddawaniu osocza (arch. prywatne)

Mimo że jest to bardzo obciążające dla jego organizmu, wymaga też poświęcenia sporej ilości czasu, mężczyzna nie narzeka. Otwarcie deklaruje, że jeżeli okaże się, że nadal posiada odpowiednią ilość przeciwciał, bez wahania zdecyduje się na kolejne oddanie.

- Oddajemy coś, co może ratować życie, a w nagrodę dostajemy trochę czekolad (śmiech). W tej chwili cały czas czekam na wyniki, które pokażą, jaki mam poziom przeciwciał. Najnowsze badania mówią o tym, że mogą się one utrzymywać w organizmie nawet do 5 miesięcy. Koronawirus sprawił, że zaangażowałem się w prace badawczo-rozwojowe, które mają chronić przed zakażeniem. Stałem się też fanem promowania zdrowego stylu życia, żeby nawet jeśli ten koronawirus się pojawi, organizm był w stanie skutecznie z nim walczyć - podkreśla Michał Dybowski.

5. Osocze ozdrowieńców jest stosowane w leczeniu ciężkich przypadków COVID-19

Szpital MSWiA w Warszawie jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął pobierać osocze krwi ozdrowieńców, żeby później móc je wykorzystać w terapii chorych na COVID-19. Lekarze wiążą z tą terapią spore nadzieje. Badania wykonane przez naukowców z Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu wykazały, że u 65 proc. chorych w ciężkim stanie po podaniu osocza nastąpiła wyraźna poprawa parametrów oddechowych.

Polski lek na koronawirusa, właśnie na bazie osocza ozdrowieńców, opracował też Biomed Lublin. Preparat jest w trakcie analiz przed etapem badań klinicznych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.