Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Prof. Pyrć: "Przypadków wciąż jest bardzo dużo. Nie popadajmy w euforię"

Mniejsza liczba przypadków (i testów), wysoka śmiertelność. Prof. Krzysztof Pyrć przekonuje, że Polacy nie mają z czego się cieszyć, a na ogłoszenie końca epidemii jest znacznie za wcześnie: "COVID charakteryzuje się wysoką śmiertelnością".

Zobacz film: "Paweł Kukiz: zaniedbania opieki zdrowotnej ciągną się od lat i są ogromne"

spis treści

1. Koronawirus w Polsce. Raport Ministerstwa Zdrowia

We wtorek 8 grudnia resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 8 312 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Najwięcej przypadków zakażenia koronawirusem odnotowano w województwie małopolskim (1072), mazowieckim (960) i śląskim (852).

Z powodu COVID-19 zmarły 94 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 317 osób.

2. "Nie wpadajmy w euforię"

Profesor Krzysztof Pyrć z Uniwersytetu Jagiellońskiego, specjalista w zakresie mikrobiologii i wirusologii, w rozmowie z WP abcZdowie przyznaje, że choć liczba chorych na COVID-19 faktycznie jest mniejsza niż jeszcze kilka tygodni temu, to zbyt pochopne byłoby stwierdzenie, że pandemia jest w odwrocie.

- Liczba przypadków waha się w zależności od dnia tygodnia, dlatego nie należy wyciągać tak daleko idących wniosków. Musimy patrzeć na średnią tygodniową, która daje nam pozytywny sygnał, że ten trend jest korzystny. Faktycznie to obłożenie szpitali wydaje się zmniejszać i to jest dobra wiadomość, natomiast nie wpadajmy w euforię, że jest po wszystkim. Liczba pozytywnych wyników testów na COVID-19 spadła, ponieważ ograniczyliśmy swoją mobilność, szkoły zostały zamknięte i pilnujemy przestrzegania obostrzeń. Przynajmniej w Krakowie widok człowieka bez maseczki budzi, że tak powiem, lekkie poruszenie wśród tłumu - nie jest to normalne - mówi ekspert.

Prof. Pyrć
Prof. Pyrć (arch.prywatne)

Naukowiec twierdzi, że brak specjalnego programu badania populacyjnego uniemożliwia wiarygodną ocenę rozprzestrzeniania się wirusa w społeczeństwie.

- "Niskie statystyki" to dosyć względne słowo, ponieważ jeszcze niedawno martwiliśmy się, że liczba zakażonych przekroczy tysiąc. Tych przypadków wciąż jest dalej bardzo dużo. Dodatkowo, biorąc pod uwagę sposób testowania, trzeba jasno powiedzieć, że tych przypadków jest więcej niż w oficjalnych statystykach. Nie da się dokładnie powiedzieć o ile - może być to równie dobrze dwa razy, jak i dziesięć razy więcej. To są spekulacje. Nie mamy programu typu Sentinel, czyli programu badania populacyjnego, które pozwalałoby na realną ocenę rozprzestrzeniania się danego patogenu w populacji. To jest spory problem w Polsce - w większości krajów taki system działa, u nas nie udało się do tej pory czegoś takiego wprowadzić. A fakt jest taki, że taki program pomógłby nie tylko teraz, ale nawet przy epidemii grypy czy nawet zwykłej grypie sezonowej - wyjaśnia profesor.

Wirusolog zwraca szczególną uwagę na wysoką śmiertelność pacjentów, którzy zachorowali na COVID-19.

- Pamiętajmy, że ta choroba charakteryzuje się wysoką śmiertelnością. Te szacunki, które były robione na wiosnę, wydają się być słuszne, ta śmiertelność wynosi kilka procent. Jest to znacznie więcej niż w przypadku innych chorób zakaźnych, zarówno tych mniej, jak i bardziej popularnych, w związku z tym, każdy przypadek przekłada się na ofiary śmiertelne - informuje profesor Pyrć.

3. Zahamowanie epidemii przyspieszy szczepionka

Profesor Krzysztof Pyrć podkreśla, że szansą na pokonanie epidemii SARS-CoV-2 może być szczepionka.

- Trzeba mówić jasno i otwarcie o tym, czemu szczepionka jest ważna i dlaczego należy traktować ją jako szansę, dzięki której wyjdziemy w końcu z tego wariactwa, które zapanowało w 2020 roku. Bo jeżeli te szczepionki nie będą powszechnie stosowane, to czeka nas kolejne kilka lat takich właśnie "półlockdownów" - ostrzega naukowiec.

O szczepionkach powinni mówić przede wszystkim kompetentni lekarze i naukowcy. Niestety, są też ci mniej kompetentni albo nieuczciwi, którzy szerzą mity i szkodzą społeczeństwu. Wobec nich powinny być wyciągane konsekwencje.

- Są niestety lekarze, którzy posługując się autorytetem lekarskim, czasami również naukowym, opowiadają rzeczy, które są sprzeczne z naukowym stanem wiedzy. Pytanie, czy wynika to z tego, że nie mają tej wiedzy, czy po prostu robią to ze złej woli. Niezależnie od tego dyskwalifikuje ich i jako lekarzy, i jako naukowców - zauważa profesor Pyrć, i dodaje:

- Ludzie nie muszą być ekspertami w dziedzinie szczepień i ich działań. Mają prawo mieć wątpliwości. Zanim zaczniemy ich krytykować, najpierw wyeliminujmy te osoby, które robią za szkodniki - przekonuje ekspert.

4. Co zrobić, by pandemia nie zwiększyła tempa?

Otworzenie restauracji oraz powrót dzieci do szkół sprawią jednak, że pandemia znowu nabierze tempa. Póki co, za wcześnie jest na rozmowę o zniesieniu restrykcji w tych miejscach.

- Jeśli chodzi o szkoły, to są dwie prawdy, jedna z nich mówi, że one mogą być punktem, gdzie dojdzie do rozniesienia wirusa, natomiast druga mówi, że szkoły są bardzo istotne. Jednak stosując proste metody, możemy ograniczyć ryzyko transmisji koronawirusa w szkołach. Stanowisko Polskiej Akademii Nauk opublikowane 19 sierpnia sugeruje właśnie to, że szkoły należy otwierać, ale mądrze. Stosować takie zasady, które nie utrudnią funkcjonowania szkoły, a utrudnią wirusowi przenoszenie się. Ja jestem wielkim zwolennikiem otwierania szkół, jak tylko sytuacja się unormuje. Ale robić to rozsądnie, aby uniknąć powtórki z jesieni, kiedy weszliśmy w sezon szkolny zupełnie bez pomysłu - przypomina prof. Pyrć.

Zdaniem naukowca restauracje są miejscem, gdzie dochodzi do częstego przenoszenia wirusa.

- To jest trudny temat. Na ten moment jest za wcześnie, aby mówić o tym, kiedy należy je otworzyć i kiedy to będzie bezpieczne - twierdzi profesor.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.