Trwa ładowanie...

Koronawirus. "Po dwóch krokach zatrzymywał się i sapał jak 90-latek". Chirurg opowiada o tym, jak COVID-19 niszczy płuca

"Najgorsze było to, że po dwóch, trzech krokach, zatrzymywał się i sapał jak 90-letni staruszek, bo jego płuca gotowały się w płynie zapalnym" - opowiada Artur Szewczyk, który wrzucił do sieci zdjęcia płuc jednego z pacjentów - 25-letniego koronasceptyka.

Zobacz film: "Dlaczego warto wykonywać badania profilaktyczne?"

Ewa Rycerz, WP abcZdrowie: Umieścił pan w sieci rentgenowskie zdjęcie, na którym znadjują się chore płuca. Co dokładnie widać na tej fotografii?

Artur Szewczyk, chirurg: Na opublikowanym przeze mnie zdjęciu RTG (zdjęcie 1.) widzimy to, czym wirus SARS-CoV-2 "zabiera" nam oddech. Dla porównania prezentuję prawidłowy obraz RTG płuc (zdjęcie 2). Różnica jest porażająca. Ta czarna "powietrzna" przestrzeń na zdjęciu nr 2. to prawidłowy miąższ płucny.

Obraz zmian w płucach pacjenta z COVID-19
Obraz zmian w płucach pacjenta z COVID-19 (Jerzy Szewczyk)

Prawidłowy, czyli jaki?

Taki, który potrafi zapewnić właściwą wymianę gazową i zaopatrzyć organizm w niezbędny do życia tlen.

Prawidłowy obraz płuc w RTG
Prawidłowy obraz płuc w RTG (Artur Szewczyk)

Zdjęcia diametralnie się różnią...

No cóż, jak widać, na pierwszym zdjęciu tego miąższu jest niewiele, bo te wszystkie zacienienia (tak fachowo określa się nieprawidłowe zmiany w obrazie rentgenowskim, czyli te wszystkie "białe" maziaje i plamy, które jakby rzucają cień na prawidłowy obraz tkanek) to jest wysięk zapalny spowodowany odpowiedzią obronną organizmu na zajęcie komórek układu oddechowego przez wirusa.

Bardzo fachowo to wszystko brzmi. Do czego można to porównać?

Wyobraźmy sobie łódkę z wielkim żaglem, w który wieje nieustannie wiatr i wprawia łódkę w ruch. Póki żagiel jest cały, wszystko jest świetnie, ale w pewnym momencie przychodzi chmura i grad, a ten grad zaczyna uszkadzać żagiel, powodując powstawanie w nim małych dziurek. Efektywna powierzchnia żagla zmniejsza się i łódka zaczyna zwalniać, ale nie jest źle, mamy ze sobą szarą taśmę klejącą i zaczynamy zaklejać te dziury. Póki mamy taśmę jakoś dajemy radę utrzymać ruch, ale w pewnym momencie taśma się skończy i łódka zacznie wyhamowywać i zwalniać, aż do całkowitego zatrzymania…

Podobnie jest z naszymi płucami - te wszystkie zacienienia na rentgenie, albo konglomeraty wysięku w miąższu płuc oglądane podczas badania tomografii komputerowej (zdjęcie nr, 3 a,b) to właśnie te dziury w żaglu, który napędza naszą łódkę i sprawia, że żyjemy.

Konglomeraty wysięku w miąższu płuc
Konglomeraty wysięku w miąższu płuc (Artur Szewczyk)

W jakim wieku są najczęściej pacjenci, którzy walczą z takimi zmianami na płucach?

Zdjęcie z tak zaawansowanymi zmianami dotyczyło 25-latka. Młodego, wysportowanego, który myślał, że jest odporny, a ten "wirus", w którego nie wierzył, i myślał, że to jakaś lipa i nakręcanie dramy. No cóż, los bywa przewrotny, bo tutaj nie ma reguły. Znam osoby po 70. roku życia, które zaraziły się i przeszły infekcję skąpoobjawowo, ale znam też młodych ludzi, którzy po początkowo łagodnym przebiegu trafili następnie do szpitala, albo zmagają się z następstwami infekcji do teraz. Zmęczenie, brak węchu, zadyszka nawet po chwilowym wysiłku - to najczęstsze objawy, które towarzyszą nam po infekcji nawet i przez kilka miesięcy, niezależnie od tego ile mamy lat.

A co działo się dalej z rzeczonym 25-latkiem?

Dalsza hisotria tego młodego koronasceptyka była taka, że po diagnostyce molekularnej (dodatni test RT-PCR na RNA wirusa SARS-CoV-2) trafił do ośrodka "covidowego" z zapleczem do intensywnej terapii pacjentów z cechami znacznego zaawansowania niewydolności oddechowej. Czy wymagał tlenu? Tak, ale najgorsze było to, że po dwóch, trzech krokach, zatrzymywał się i sapał jak 90-letni staruszek, bo jego płuca gotowały się w płynie zapalnym.

Nie cisnęły się panu na słowa usta niecenzuralne słowa?

Miałem ochotę mu powiedzieć: I co teraz? Gdzie jest twoja "plandemia"? Pomimo jego ignoranckiego podejścia, które nie wiem skąd wynika i różnych rzeczy, które się mówi ostatnio o lekarzach - nie zrobiłem tego, bo on ciągle był człowiekiem potrzebującym mojej pomocy. Tak naprawdę my w tych szpitalach na dyżurach zarzynamy się tylko dlatego, że poza nami, tym biednym, chorym ludziom nie pozostał nikt.

Ktoś, kto zostaje lekarzem i podporządkowuje temu całe swoje życie, musi być oddany temu, co robi. Nie da się stać się obojętnym na czyjeś cierpienie wiedząc, że możesz pomóc.

Dlatego zapraszam wszystkich tych, którym tak łatwo przychodzi ocenianie nas z perspektywy pilota do telewizora, aby na jeden dzień zgłosili się do pracy na SOR lub POZ - podejmowali decyzje, których efektem może być czyjeś życie, z pełnymi tego konsekwencjami…

Co chciałby pan powiedzieć wszystkim koronasceptykom?

Chciałbym im życzyć dużo zdrowia, bo będą go potrzebowali, kiedy w końcu trafi i na nich. I polecam im picie dużej ilości wody, dlatego, że kiedy już w ich otoczeniu pojawi się ktoś z tą "wymyśloną chorobą", albo osobiście ich dotknie trudna sytuacja związana z pandemią, to wtedy będą musieli przełknąć tę całą górę jadu, którą wylewają z taką łatwością, a wtedy duża ilość wody będzie niezastąpiona. (śmiech, ale taki przez łzy)

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.