Trwa ładowanie...

W trakcie lotu zakaził cztery osoby. Analiza wskazała, gdzie siedzieli pasażerowie, którzy "złapali" koronawirusa

Eksperci z Instytutu Nauk o Środowisku i Badań w Nowej Zelandii przeprowadzili szczegółową analizę, w której wykazują, jaki blisko "źródła wirusa" były osoby, które się nim zaraziły na pokładzie samolotu. W trakcie lotu jeden z pasażerów zakaził 4 osoby, które siedziały w niedalekiej odległości od niego.

Zobacz film: "Polskie testy na COVID-19 gotowe od kwietnia. Dlaczego nie są używane? Dr Luiza Handschuh odpowiada (WIDEO)"

spis treści

1. Koronawirus na pokładzie samolotu

Pasażerowie podróżowali z Dubaju w Zjednoczonych Emiratach Arabskich do Auckland w Nowej Zelandii. To jeden z najdłuższych lotów, bo podróż łącznie z postojem na tankowanie, trwa 18 godzin.

Lot odbył się 29 września. Zgodnie z wymogami wprowadzonymi w Nowej Zelandii, po locie wszyscy pasażerowie trafili na obowiązkową dwutygodniową kwarantannę. Samolotem leciało łącznie 86 pasażerów. Wszyscy na miejscu zostali dwukrotnie poddani badaniom w kierunku koronawirusa: trzeciego i dwunastego dnia kwarantanny.

Okazało się, że pierwsze testy przeprowadzone 2 października wykazały, że 3 osoby są zakażone. Ponowne badania dały pozytywne wyniki u kolejnych 4 osób, które były na pokładzie, mimo że przed wylotem wszyscy pasażerowie wykonywali testy PCR, które dały negatywne wyniki.

Nowozelandzki Instytutu Nauk o Środowisku i Badań postanowił przeanalizować szczegółowo, jak koronawirus rozprzestrzeniał się na pokładzie samolotu. Ich zdaniem jeden pasażer zaraził prawdopodobnie 4 kolejne osoby.

Naukowcy przygotowali ekspertyzę i specjalną grafikę, na której zaznaczyli osoby, które ich zdaniem mogły się zarazić podczas lotu. Co ważne wszyscy zakażeni przeszli w ciągu 72 godzin przed wylotem testy PCR, które dały negatywne wyniki. Ich zdaniem to pokazuje, że te badania nie są wiarygodne, a wszyscy pasażerowie lotów międzynarodowych przybywający do Nowej Zelandii powinni być traktowani jak "potencjalnie zakażeni".

Łącznie zakażenie potwierdzono u 7 osób oznaczonych w raporcie jako pasażerowie A, B, C, D, E, F i G. Pierwsza trójka oznaczona literami A, B, C to pasażerowie, którzy otrzymali pozytywne wyniki podczas pierwszego badania w kierunku koronawirusa, które było wykonane w Nowej Zelandii 2 października. Naukowcy na podstawie objawów, stanu pacjentów i analizy genomowej ustalili, że źródłem wirusa byli pasażerowie oznaczeni na grafice jako A i/lub B. Ich zdaniem bardzo prawdopodobne, że obaj byli zakażeni w trakcie lotu.

2. Niskie ryzyko zakażenia koronawirusem w samolocie

Analiza ekspertów z Nowej Zelandii pokazuje, że przy zachowaniu środków bezpieczeństwa ryzyko zakażenia koronawirusem na pokładzie samolotu jest stosunkowo niskie. Co ważne analizowany lot trwał aż 18 godzin, więc pasażerowie bardzo długo przebywali ze sobą na zamkniętej przestrzeni.

Podobne wnioski wyciągnęli wcześniej eksperci z Harvardu. Ich zdaniem podróżowanie samolotem jest bezpieczniejsze niż zakupy w supermarkecie.

Informują, że odpowiednie systemy wentylacji, dezynfekcja, obowiązkowe noszenie maseczek powodują, że do tej pory "było niewiele dowodów na przenoszenie chorób na pokładzie".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.