Trwa ładowanie...

Kobieta ukąszona przez kleszcza szukała pomocy u lekarzy. Odsyłano ją z kwitkiem

Młoda kobieta została ukąszona przez kleszcza. Zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, postanowiła poprosić o pomoc lekarską. Była jednak ignorowana i nie uzyskała pomocy, prosząc o nią w kilku placówkach.

Zobacz film: "Pierwsza pomoc - wyjęcie kleszcza"

Joanna Studzińska nigdy wcześniej nie została ukąszona przez kleszcza. Zdawała sobie jednak sprawę z powagi sytuacji, ponieważ miała wiedzę na temat zagrożeń, jakie może nieść ze sobą ukąszenie tego pajęczaka. Po tym, jak podczas spaceru ukąsił ją kleszcz, niezwłocznie udała się do placówki medycznej we Wrocławiu.

Zobacz także:

Niestety, jej oczekiwania bardzo minęły się z rzeczywistością. Po przybyciu do pobliskiej przychodni, nikt nie był wstanie udzielić pani Joannie pomocy. Z kolejnych miejsc, do których się udała, również była odsyłana z kwitkiem.

''Ja byłam przekonana, że będzie to sprawa 15 minut z wyciągnięciem. Udałam się do najbliższej przychodni, myśląc, że w gabinecie zabiegowym każda pani pielęgniarka - moment - i tego kleszcze usunie. Jako, że ja nigdy wcześniej nie usuwałam, chciałam, żeby to było zrobione dobrze. Powiedziano mi, że nie, nie, absolutnie tutaj nikt mi kleszczy nie wyjmie. Sprawa okazała się niezwykle skomplikowana'' - powiedziała dla Radia Wrocław pani Joanna.

Ukąszenie kleszcza może mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje dla zdrowia
Ukąszenie kleszcza może mieć bardzo niebezpieczne konsekwencje dla zdrowia (123rf)

Dyrektor przychodni, do której udała się Pani Joanna uważa jej doniesienia za nieprawdziwe. Twierdzi, że pomoc musiała być udzielona. ''- Po pierwsze co do zasady, to nie ma takiej możliwości, żebyśmy odesłali pacjenta niezaopatrzonego. Bez względu na to, czy jest to nasz pacjent zdeklarowany do naszej Podstawowej Opieki Zdrowotnej czy jest to pacjent, mówiąc kolokwialnie, z ulicy. Zawsze udzielamy takiej pomocy'' – powiedział dla Radia Wrocław dyrektor placówki, odnosząc się do sytuacji.

To nie był koniec problemów pani Joanny z kleszczem. Po wizytach w placówkach medycznych, udała się do punktu Sanepidu. Kobieta chciała zbadać, czy kleszcz był nosicielem bakterii Borrelii i czy mógł zarazić ją boreliozą. Okazało się, że w Sanepidzie nie było dostępnych odczynników do przebadania owada, mimo że sezon letni w pełni.

Kobieta uzyskała pomoc po długim czasie, dopiero po wizycie u pielęgniarki w prywatnej placówce. Kleszcz został usunięty. Badanie kleszcza zostało przeprowadzone w placówce weterynaryjnej.

''Gdyby okazało się, że Podstawowa Opieka Zdrowotna nie chce udzielić pomocy w takim przypadku, to zawsze można do nas zadzwonić, przyjść, zainterweniować złożyć skargę i my oczywiście od razu taką skargę wyjaśnimy'' – powiedziała dla Radia Wrocław Joanna Mierzwińska z NFZ.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.