Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Mamy szczepionkę na koronawirusa, ale nie wiemy, jak długo będzie działać. A co z lekiem? W Stanach zarejestrowano innowacyjną terapię

Mamy szczepionkę na COVID, ale jej największą wadą jest to, że nie wiemy, na jak długo nas uodporni - mówi dr Dzieciątkowski. Z kolei lek na COVID-19 to wciąż Święty Graal dla wszystkich ośrodków naukowych na świecie. Od początku pandemii równolegle z pracami nad szczepionką trwają prace nad skutecznym środkiem leczącym chorych na COVID-19. Niestety na razie bez większych sukcesów. Amerykańscy lekarze mówią o nowej nadziei związanej z eksperymentalną terapią przeciwciałami monoklonalnymi. Czy okaże się skuteczna?

Zobacz film: "Dr Sutkowski o szczepionce na COVID-19: "Powstawała 17 lat""

spis treści

1. Nowy lek przeciwko koronawirusowi? W USA dopuszczono bamlaniwimab i Regeneron

W sobotę 19 grudnia Ministerstwo Zdrowia opublikowało nowy raport dotyczący sytuacji epidemiologicznej w Polsce. Wynika z niego, że zakażenie koronawirusem SARS-CoV2 zostało potwierdzone u 11 267 osób. Tylko w ciągu ostatniej doby zmarły 483 osoby zakażone koronawirusem, w tym 375 osób z powodu współistnienia COVID-19 z innych chorobami.

Dobowe przyrosty zakażeń od kilku tygodni utrzymują się na zbliżonym poziomie. Coraz częściej słychać głosy o trzeciej fali wirusa, która może uderzyć w w pierwszej połowie przyszłego roku.

Do tej pory nie udało się opracować leku na koronawirusa SARS-CoV-2, który byłby ukierunkowany na ten konkretny patogen. Prace nad preparatami trwają od momentu wybuchu epidemii w grudniu 2019 r. Nowe nadzieje płyną wraz z informacją o zarejestrowaniu w Stanach eksperymentalnej terapii przeciwciałami monoklonalnymi. FDA wydała zezwolenie na zastosowanie leków bamlaniwimab i Regeneron w sytuacjach wyjątkowych w leczeniu łagodnego i umiarkowanego COVID-19 u pacjentów dorosłych i dzieci powyżej 12. roku życia i masie ciała co najmniej 40 kg.

W Stanach zarejestrowano leki bamlaniwimab i Regeneron do leczenia łagodnego i umiarkowanego COVID-19
W Stanach zarejestrowano leki bamlaniwimab i Regeneron do leczenia łagodnego i umiarkowanego COVID-19 (123rf)

- W obu przypadkach to są przeciwciała monoklonalne. W przypadku Regeneronu to jest mieszanina dwóch przeciwciał skierowana przeciwko białku kolca koronawirusa. Są rekomendacje do zastosowania tych środków u osób w lekkim i średnim stadium choroby, dlatego że one mają zatrzymać zakażenie w tej fazie u osób, których stan teoretycznie mógłyby się pogorszyć. Wyniki badań klinicznych w obu przypadkach są obiecujące - wyjaśnia dr Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Preparaty są dopuszczone do zastosowania na razie tylko w Stanach.

2. Nowy wariant SARS-CoV-2

Brytyjczycy badają nowy wariant koronawirusa z mutacją oznaczoną jako N501Y, który wykryto m.in. w Londynie.

- Czy jest to coś nowego? Tak. Czy jest to coś niezwykłego? Nie. Koronawirus mutował, mutuje i będzie mutować - taka jest jego natura i biologia - mówi dr Tomasz Dzieciątkowski.

- To jest ósmy poznany główny wariant genetyczny koronawirusa, przy czym, co wyraźnie należy podkreślić, jak do tej pory żadna z wersji genetycznych nie wpłynęła na fenotyp wirusa, czyli jak można powiedzieć jego "opakowanie", w tym przede wszystkim na białko kolca, które jest podstawowym induktorem odpowiedzi immunologicznej i przeciwko któremu są produkowane przeciwciała i konstruowane szczepionki - dodaje ekspert.

Dr Tomasz Dzieciątkowski
Dr Tomasz Dzieciątkowski (arch. prywatne)

Na razie nie ma dowodów na to, że nowy wariant będzie miał jakikolwiek wpływ na ciężkość przebiegu choroby lub że zmniejszy skuteczność szczepionek. Dr Dzieciątkowski wyjaśnia, że jego pojawienie się nie powinno budzić obaw w kontekście procesu szczepień. Twórcy szczepionki są przygotowani na to, że mogą się pojawiać kolejne warianty wirusa SARS-CoV-2.

- Jeżeli nawet byłaby taka sytuacja, że teoretycznie koronawirus zmutuje tak bardzo, że determinanty antygenowe tego białka S się pozmieniają, to w przypadku szczepionek mRNA można powiedzieć w uproszczeniu, że wymagałoby to przestawienia mRNA w kilku miejscach i przygotowania nowego wariantu szczepionki. Z punktu widzenia produkcyjnego jest to kosmetyczna zmiana. Najtrudniejsze w przypadku szczepionek mRNA było spowodowanie, żeby to mRNA docelowe dostało się bezpiecznie do komórek – wyjaśnia wirusolog.

3. "Jednym z najpoważniejszych deficytów skrócenia badań jest to, że nie wiemy, ile dokładnie będzie trwał czas odporności po szczepionce"

Dr Dzieciątkowski odniósł się też do kwestii szczepień i wyzwań organizacyjnych, które mogą utrudnić terminową realizację narodowego programu. Zdaniem eksperta podstawową bazą wykorzystywaną jako punkty szczepień powinny być szpitale kliniczne oraz stacje krwiodawstwa i krwiolecznictwa, którą są wyposażone w zamrażarki niskotemperaturowe. Kluczowa może się okazać odpowiedź na pytanie, jak długo potrwa proces szczepień i kiedy trzeba będzie go powtórzyć.

- O ile było możliwe skrócenie faz badań klinicznych, to jednym z najpoważniejszych deficytów skrócenia tych badań jest to, że nie wiemy, ile dokładnie będzie trwał czas odporności po szczepionce. Na podstawie modelowania matematycznego ocenia się, że jest to co najmniej kilkanaście miesięcy do dwóch lat, ale jak to będzie wyglądało w rzeczywistości, tego nie wiemy - podkreśla wirusolog.

Ekspert przyznaje, że to może być dużym utrudnieniem w koordynacji całego procesu, ale jednocześnie przypomina, że naturalna odporność po zakażeniu wywołanym przez koronawirusy trwa 10 do 14 miesięcy, a w przypadku koronawirsów o dużym potencjale epidemiologicznym (jak SARS czy MERS) - maksymalnie 2 do 3 lat.

- W związku z tym, jeżeli by się komuś wydawało, że ta szczepionka da nam dożywotnią odporność, to trzeba powiedzieć wyraźnie – nie. Nie ma takiej możliwości - podsumowuje.

Dr Dzieciątkowski przypomina, że mamy obiecujące szczepionki, ale to nie oznacza, że mamy panaceum na koronawirusa. Nawet gdybyśmy wyszczepili jednego dnia sto procent społeczeństwa, następnego dnia pandemia automatycznie nie zniknie.

- Pandemia będzie powoli maleć, przy czym to tempo zmniejszania liczby zachorowań będzie tym wolniejsze, im niższy odsetek populacji się wyszczepi. Jeżeli będzie tak, jak w Polsce, gdzie chęć wyszczepienia deklaruje ok. 30-40 proc. społeczeństwa, to ta pandemia może z nami pozostać na znacznie dłużej - ostrzega ekspert.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.