Trwa ładowanie...

Koronawirus zablokował oddziały zakaźne. Prof. Flisiak: Pacjenci z AIDS i zapaleniem wątroby są pozostawieni na pastwę losu

Kierownicy oddziałów zakaźnych z całej Polski oraz organizacje zrzeszające pacjentów żądają od Ministerstwa Zdrowia anulowania rozporządzenia, zgodnie z którym na leczenie mogą być przyjmowane tylko osoby z SARS-CoV-2 lub z jego podejrzeniem.

Zobacz film: "Sygnały ostrzegawcze, które wysyła chora wątroba"

- Pozostali chorzy, tacy jak chociażby z AIDS, zapaleniami wątroby, mózgu czy innymi chorobami zakaźnymi nie mogą być hospitalizowane w oddziałach zakaźnych. Ci pacjenci są pozostawieni na pastwę losu, bo inne oddziały nie chcą zajmować się tymi schorzeniami – mówi prof. Robert Flisiak, prezes Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych (PTEiLChZ).

1. Oddziały zakaźne świecą pustkami

Prof. Robert Flisiak nie kryje swojej irytacji. Klinika Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, którą kieruje, jest prawie pusta, ale formalnie nie może przyjmować nowych pacjentów.

Pacjent z podejrzeniem COVID-19
Pacjent z podejrzeniem COVID-19 (East News)

Jeszcze 28 kwietnia minister zdrowia Łukasz Szumowski podpisał rozporządzenie ograniczające uprawianie zawodów medycznych podczas epidemii koronawirusa. Zgodnie z dokumentem - personel medyczny zatrudniony na oddziałach zakaźnych może leczyć i opiekować się wyłącznie osobami z COVID-19 bądź podejrzeniem tej choroby.

- Od tego czasu niemal wszystkie oddziały zakaźne w Polce zostały dedykowane tylko i wyłącznie zakażonym koronawirusem. W tej chwili na całym oddziale mamy tylko 5 chorych na COVID-19 - opowiada prof. Flisiak. - Codziennie odbieramy mnóstwo telefonów od pacjentów z wirusowym zapaleniem wątroby, zakażonych HIV, zapaleniem mózgu itp. Mają skierowania od swoich lekarzy pierwszego kontaktu, my jednak nie możemy ich przyjąć - podkreśla.

PTEiLChZ ostrzega, że pacjenci z chorobami przewlekłymi, pozbawieni możliwości leczenia - są narażeni do progresję choroby.

- Słyszymy niespójny komunikat. Z jednej strony premier mówi, że koronawirus już nie jest groźny. Z drugiej strony jednak odziały zakaźne pozostają zablokowane, setki lekarzy i pielęgniarek dedykowano wyłącznie chorym na COVID-19 - mówi prof. Flisiak.

19 czerwca PTEiLChZ wystosowało list do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o cofnięcie rozporządzenia bądź chociażby częściowe odmrożenie oddziałów zakaźnych. Podpisało się pod nim 15 najwybitniejszych specjalistów chorób zakaźnych, a także Andrzej Horban, Konsultant Krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych. Do tej pory jednak nie doczekali się odpowiedzi.

2. Oddziały zakaźne są najbezpieczniejsze

Jak tłumaczy prof. Robert Flisiak - rozporządzenie ministra miało na celu powstrzymanie fali zakażeń w szpitalach. Na początku epidemii nawet do jednej trzeciej zakażeń dochodziło właśnie w placówkach medycznych.

- Rozporządzenie opiera się na błędnym założeniu, że to na oddziałach zakaźnych dochodziło do rozprzestrzeniania się koronawirusa, co jest niezgodne z nieprawdą. Oddziały zakaźne były i są najbezpieczniejszymi miejscami w systemie opieki zdrowotnej. Prawda jest taka, że nasz personel pewne rzeczy ma we krwi, bo z zakażeniami styka się od zawsze. Z założenia każdy pacjent jest traktowany jako potencjalnie zakaźny, wymagający zabezpieczenia stosownego do ryzyka zakażenia. Natomiast zakażenia - masowo zdarzały się w innych oddziałach szpitalnych i placówkach opiekuńczych, między którymi krążył personel zatrudniony w kilku miejscach – opowiada prof. Flisiak.

Według Flisiaka większość oddziałów zakaźnych w Polsce byłaby w stanie jednocześnie przyjmować pacjentów z COVID-19 oraz pozostałych, przy tym nie narażając tych ostatnich na ryzyko zakażania koronawirusem. Mimo to działalność oddziałów została ograniczona.

- Jesteśmy w samym środku sezonu, kiedy w naszym regionie dochodzi do największej liczby przypadków odkleszczowego zapalenia mózgu. Nie możemy jednak przyjąć na leczenie takich pacjentów, którym nie postawiono podejrzenia COVID-19 – opowiada prof. Robert Flisiak.

3. Pacjenci są przerażeni

Jak mówi prof. Flisiak - niewielka część pacjentów trafia na inne oddziały. Osoby, które są objęte programem lekowym, mogą zgłosić się po kolejną porcję leków do pracowników administracyjnych, ale lekarz może im udzielić porady co najwyżej w formie e-wizyty. Niestety, w ten sposób nie można zakwalifikować do leczenia nowych chorych, więc kolejki czekających na terapię będą się wydłużały. W efekcie wielu pacjentów pozostaje w ogóle bez opieki.

W najcięższej sytuacji okazały się osoby z HIV oraz wirusowym zapaleniem wątroby (WZW). Przez pandemię nie mogą nie tylko uzyskać leczenia stacjonarnego, ale i nawet okresowych badań. Wielu lekarzy zakaźników łączyło etat w szpitalu z pracą w przyszpitalnej przychodni, bądź z prowadzeniem własnego gabinetu. Wprowadzone ograniczenia zmusiły lekarzy do zrezygnowania z dodatkowej działalności i ograniczenia się wyłącznie do leczenia osób z COVID-19.

- Sytuacja jest poważna, bo nie we wszystkich przypadkach WZW można zwlekać z badaniami i leczeniem. Pacjenci zwłaszcza z przewlekłym zapaleniem wątroby wymagają ciągłej obserwacji, bo istnieje ryzyko, że infekcja przyczyni się do rozwoju raka wątrobowokomórkowego - wyjaśnia Barbara Pepke, liderka Koalicji Hepatologicznej oraz szefowa fundacji Gwiazda Nadziei.

- Co roku w Polsce na raka wątroby umiera ok. 2 tys. osób. 70 proc. przypadków jest spowodowanych właśnie WZW - dodaje.

Według Pepke sytuacja staje się coraz gorsza, bo chorych przybywa, a kolejki zaczynają się wydłużać.

- Przed pandemią leczenie WZW funkcjonowało na bardzo wysokim poziomie. Pacjenci niemal od ręki mieli dostęp do nowoczesnej terapii. Dziś - z 70 placówek - dostępnych jest tylko kilkanaście. Najgorzej sytuacja się prezentuje w północno-zachodniej części kraju, gdzie jeszcze przed pandemią było mało fachowców - opowiada Pepke. - Chorzy czują się porzuceni. Duża część z tych osób jest zagubiona i przerażona - podkreśla.

4. Ministerstwo nie widzi problemu

Koalicja Hepatologiczna, zrzeszająca pięć organizacji, wystosowała list do Ministerstwa Zdrowia z żądaniem ułatwienia dostępu do lekarzy i terapii. W ubiegły poniedziałek dostali odpowiedź.

- Naszą prośbę odrzucono. Ministerstwo argumentowało, że chorzy na zapalenie wątroby są w grupie ryzyka i tym bardziej nie mogą być narażani na kontakt z lekarzami, którzy prowadzą pacjentów z COVID-19 – opowiada Pepke. – Kuriozum polega na tym, że do tej pory nieznany jest żaden przypadek, aby personel oddziału zakaźnego zakaził się koronawirusem. To są wybitni fachowcy, którzy najlepiej znają się na przestrzeganiu środków bezpieczeństwa. To ich codzienna praca, którą wykonywali na długo przed epidemią koronawirusa – dodaje.

W liście do MZ koalicja również pytała, co mają zrobić pacjenci, którzy dostali skierowanie, ale nie mogą zostać przyjęci do szpitala? W odpowiedzi MZ zaleciło sprawdzić spis dostępnych placówek na stronie, która jak się okazało nie działa lub dzwonić na infolinię pacjenta.

- Zadzwoniliśmy na tę infolinię, udając chorych. Odesłano nas z powrotem do lekarza pierwszego kontaktu. Wygląda na to, że nawet w ministerstwie nie wiedzą, co mają ze sobą zrobić pacjenci - opowiada Pepke.

5. Kara za leczenie

Jak podkreślają lekarze i organizacje pozarządowe, najgorsze w tej sytuacji jest to, że nie wiadomo, jak długo może potrwać stan zawieszenia oddziałów zakaźnych. Na razie nic nie wskazuje na to, żeby epidemia zmierzała ku końcowi.

- Nie wiadomo również co robić z pacjentami, którzy są przyjmowanymi na oddział z podejrzeniem COVID-19, ale późniejsze badanie wykazują inną chorobę. Często taki pacjent dalej musi być hospitalizowany. Powstaje wówczas pytanie - czy powinniśmy kontynuować diagnostykę i leczenie, czy przekazać go pod opiekę innej placówki? Jest to dylemat teoretyczny, bo w rzeczywistości nikt nie przyjmie pacjenta z chorobą zakaźną, zwłaszcza z oddziału "covidowego". Więc pozostaje u nas wbrew rozporządzeniu ministra, a NFZ może nas za to ukarać - podsumowuje prof. Flisiak.

Zobacz także: "Koronawirus jest w odwrocie i nie trzeba się go bać" - mówi premier Morawiecki. Wirusolodzy pytają, czy to fake news

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.