Trwa ładowanie...

Koronawirus u pacjentów z nowotworami. O wygranej z chorobą opowiada pacjentka cierpiąca na chłoniaka

Katarzyna Wolska w styczniu dowiedziała się, że ma chłoniaka. Leczenie zbiegło się z czasem pandemii. Mimo że prawie cały czas przebywała w domu i miała kontakt tylko z najbliższymi, zachorowała na COVID-19. Bała się, że będzie to dla niej wyrok. Tę batalię wygrała. Dziś mówi o sobie: "szczęściara". Opowiada o tym, jak wyglądał u niej przebieg choroby i apeluje o noszenie maseczek. Bo jak się okazuje, zapominają o nich nawet pacjenci Instytutu Onkologii.

Zobacz film: "Koronawirus. Prof. Krzysztof Simon o rozporządzeniu ministra zdrowia z 28 kwietnia 2020 r. (Dz.U. poz. 775)"

1. Leczenie onkologiczne w czasach pandemii

- Gdyby w noc sylwestrową ktoś powiedział, że w czasach pandemii odkryję, że mam nowotwór, a dokładnie chłoniaka Hodgkina, że czeka mnie wiele miesięcy chemii, że jako rodzic zostanę bez pracy i żyć będę bez odporności odizolowana od wszystkiego i wszystkich w strachu, czy leczenie w okresie pandemii będzie możliwe… Gdybym to usłyszała, komentarz miałabym jeden: fabuła na kolejne katastroficzne story - rozpoczyna swoją historię Katarzyna Wolska.

Katarzyna Wolska cierpi na chłoniaka Hodgkina
Katarzyna Wolska cierpi na chłoniaka Hodgkina (arch. prywatna)

Życie napisało dla niej trudny scenariusz. 22 stycznia usłyszała dramatyczną diagnozę - chłoniak Hodgkina. Wkrótce później okazało się, że to nie jedyne wyzwanie, z którym przyjdzie jej się zmierzyć. Pierwszą chemię przyjęła, zanim rozpoczęła się epidemia w Polsce. To dzięki temu mogła kontynuować terapię, mimo paraliżu służby zdrowia związanej z koronawirusem. Przypomnijmy, że pacjenci onkologiczni, nie mieli przerwanego leczenia, jednak ci dopiero zdiagnozowani, nie mogli go rozpocząć.

Dzięki Fundacji Pokonaj Chłoniaka i jej facebookowej społeczności skupiającej pacjentów: NiePochłonięci - Pokonaj Chłoniaka, trafiła pod opiekę prof. Wojciecha Jurczaka. Dziś podkreśla, że poczucie bezpieczeństwa w walce o życie zawdzięcza jemu i fundacji.

- Nie pamiętam w ogóle tego pierwszego miesiąca. Zajęli się mną moi przyjaciele. Wiedziałam o pandemii, ale zaczęłam chemioterapię, kiedy oficjalnie potwierdzono dopiero pierwsze przypadki koronawirusa w Polsce - wspomina.

Nasza bohaterka przyznaje, że w dużo trudniejszej sytuacji byli pacjenci, którzy dopiero czekali na leczenie.

- Na przykład w Instytucie Onkologii, pierwsze przyjęcia pacjentów były mocno ograniczone. Poradnie zamknięte, lekarze niedostępni. To było paraliżujące - podkreśla.

Zobacz także: Chirurg Paweł Kabata o pacjentach z rakiem pominiętych przez system: "Wpadli w systemową przepaść"

2. Pacjentka z chłoniakiem pokonała COVID-19

Wiele osób zdrowych narzekało na narzuconą przez pandemię izolację. Katarzyna przyznaje, że postanowiła być "kujonką" i stosować się celująco do wszystkich zaleceń lekarzy, bez narzekania. Ze względu na obniżoną odporność, od marca w zasadzie nie wychodziła z domu i z nikim się nie spotykała. To nie uchroniło jej przed zakażeniem koronawirusem. Zaraziła się od osoby, która się nią opiekowała. Jednej z dwóch, z którymi w tym czasie w ogóle miała kontakt.

- 4 maja zaczęło mnie dusić w klatce piersiowej. Przez trzy dni nie mogłam nic przełknąć, nie mogłam właściwie wziąć większego oddechu, bo ból był taki, jakby mi jabłko stanęło w mostku, a w przełyku utknęły tabletki, które źle połknęłam. Początkowo wszyscy zrzucali to na dolegliwości związane z zastrzykami na polepszenie szpiku kostnego. Po czym się okazało, że to był typowy ból covidowy, przy którym zazwyczaj ludzie kaszlą, ale ja nie kaszlałam. Tydzień później straciłam węch i dostałam kataru - opowiada Katarzyna.

Najbardziej bała się, że przez COVID-19 będzie musiała przerwać leczenie hematologiczne, bo dla pacjentów w takim stanie, jak ona, przerwanie chemii bywa niebezpieczne. Nigdy nie wiadomo, jak zareaguje na to organizm.

- Przeżyłam czas skrajnych emocji, w dodatku byłam kompletnie bezbronna, bez możliwości decydowania o sobie, bo czułam, że COVID za mnie decyduje. Koronawirus sam w sobie nie był dla mnie największym problemem. Największy strach wynikał z przerwania chemioterapii. Ale tu głos decydujący miał profesor, któremu ufam bezgranicznie. Powiedział, że najpierw czysty wynik bez koronawirusa, a potem chemia - wspomina.

Pomimo że Katarzyna jest w grupie wysokiego ryzyka związanego z najcięższym przebiegiem COVID-19, choroba przebiegła u niej stosunkowo łagodnie. Cały czas była pod opieką oddziału zakaźnego szpitala uniwersyteckiego, ale mogła zostać w domu, w izolacji.

- Chorowałam równo 28 dni. Znosiłam tę chorobę lepiej niż mój syn i partner. Mój syn przez zakażenie nie mógł podejść do matury. U niego choroba bardzo długo się ciągnęła, trafił do izolatorium - opowiada pacjentka.

- Dystans, jaki złapałam do sytuacji, spowodował, że zaczęłam myśleć o sobie: szczęściara. No bo cóż mogłam zrobić? Nic. Na nic nie miałam wpływu. Nowotwór nie wystarczył, musiał się dołożyć koronawirus. Najwyraźniej i ten egzamin wytrzymałości miałam zdać właśnie teraz. Dzięki temu wiem, jacy jesteśmy silni. My pacjenci onko-hematologiczni. I tak powinniśmy wszyscy myśleć o sobie - wspomina z perspektywy czasu.

3. Apel pacjentów onko-hematologicznych o noszenie maseczek

Katarzyna Wolska wygrała bitwę z koronawirusem, walka z chłoniakiem trwa. Teraz apeluje do wszystkich o noszenie maseczek, żeby ustrzec przed zarażeniem najsłabsze osoby, które mogą nie mieć tyle szczęścia, co ona. Nasza bohaterka czuje żal, że pomimo apeli wiele osób nie podchodzi do problemu poważnie. Nawet w Centrum Onkologii spotyka osoby bez maseczek, które żyją, jakby pandemii nie było. Czy tylko tragedie uczą nas roztropności? - pyta w osobistym apelu, który umieściła na Facebooku w ramach akcji prowadzonej przez Fundację Pokonaj Chłoniaka.

(Facebook)

- To jest dla mnie niezrozumiałe. Po tym, jak przechorowałam COVID, nie mam żadnych obiekcji, żeby upominać nawet osoby starsze ode mnie, które potrafią wejść do Instytutu bez maseczek albo z maseczkami opuszczonymi na brodę - podkreśla. Podczas ostatniej chemioterapii tuż obok niej w kolejce do Instytutu stanęła starsza kobieta bez maseczki. Katarzyna zwróciła jej uwagę, bez efektu. Starsza pani była oburzona tym, że ktoś zmusza ją do noszenia maseczki.

- Poprosiłam ją, że jeśli nie szanuje swojego zdrowia, to niech szanuje życie innych, którzy stoją tu w różnym stanie zdrowia i odporności. To jest przykre, że niektórzy ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że nam zagrażają. Przecież my nie możemy się zamknąć w więzieniu, tylko dlatego, że jesteśmy chorzy. Nie damy rady uciekać przed każdym, kto jest bezobjawowy, a jest bez maseczki - podkreśla Katarzyna Wolska i apeluje do ludzi o większą empatię i myślenie o czymś więcej niż tylko własnym komforcie.

Zobacz także: Koronawirus. Pandemia uderza w pacjentów z rakiem jelita grubego

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.