Miłości nie da się przeciąć na pół

Planowana operacja serduszka Milenki odbyła 29 lipca. Operacja przebiegała prawidłowo, a Milenka z każdym dniem nabiera więcej sił i dzielnie znosiła trudy pooperacyjne. Niestety tuż po kilku dniach pojawiły się pierwsze komplikacje. W jamie opłucnej zaczął gromadzić się płyn. Przez ponad 3 tygodnie lekarze walczyli z gromadzącymi się płynami. 23 sierpnia lekarze zdecydowali wykonać cewnikowanie serca, podczas którego zamknęli jedno z naczyń żylnych oraz założyli stent do tętnicy płucnej. Po tym zabiegu Milenka miała wracać do domu.

2 dni temu lekarze zauważyli ponownie gromadzące się płyny. Powrót do domu został odwołany, a walizki po raz kolejny rozpakowane. Niestety z wraz z każdym kolejnym dniem rosną koszty pobytu dziewczynki w szpitalu. Już teraz wiadomo, że za wykonanie dodatkowe nieplanowanego cewnikowania serduszka kwota wzrosła o 7500 euro. Cena jaką muszą ponieść rodzice za życie bezbronnego dziecka jest wysoka. Każdy z nas będąc na ich miejscu walczyłby o swoje dziecko tak samo. Łzy... choć z trudem powstrzymać płacz, nic nie zmienią. Dobrze znany rodzicom strach, rozpacz i cierpienie powrócił... Cena jaką muszą ponieść rodzice za życie bezbronnego dziecka jest wysoka. Pomóżmy wrócić tej kruszynie jak najszybciej do domu.

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Czy warto wykonywać badania profilaktyczne?"

Milenka przyszła na świat z bardzo poważną wadą serca. Malutkie, ale jakże bezcenne serduszko, rozwinęło się tylko w połowie. HLHS, zespół niedorozwoju lewej komory serca, to jedno z najpoważniejszych schorzeń w obrębie tego narządu.

W 32 tygodniu ciąży lekarz stwierdził, że serduszko rozwijającego się maluszka kształtuje się nieprawidłowo. Sam nie potrafił ocenić wady, wysłał nas do kardiologa. Po wykonaniu echa płodu z ust lekarza padły słowa, które nie śniły się nam w najgorszych koszmarach. A o których istnieniu mieliśmy nadzieje nigdy się nie dowiedzieć. „Serduszko Państwa córeczki rozwija się tylko w połowie”. Świat się nam zawalił. Łzy same płynęły po policzkach. Lekarz rozpoczął skrupulatnie wyjaśniać, na czym ta wada polega i czego możemy się spodziewać. Ale ja nie słyszałam ani słowa, nie mogłam uwierzyć, że z pośród wszystkich dzieci, to właśnie nasza córeczka będzie tak poważnie chora. Pytania: Dlaczego ja?”, „Dlaczego my?”, „Dlaczego nasza Milena?” zadawałam sobie przez bardzo długi czas…

Jedną z najwspanialszych chwil, które z tego okresu pamiętam, to naturalny poród Milenki. Dopiero wtedy, od kiedy tylko usłyszeliśmy diagnozę, poczułam się jak prawdziwa, kochająca matka. To była chwila, w której dałam jej życie, jednocześnie wiedząc, że to nie wystarczy. Chwila radości, wspaniały personel dbający o nasz komfort. Następnie koszmar. Malutkie ciałko Milenki, otoczone rurkami, aparaturami i różnymi kabelkami. I to przerażające uczucie, kiedy wszystkie matki leżące tuż obok na oddziale przytulają swoje nowonarodzone maleństwa. A ja… zupełnie sama. Nawet dobrze nie wiedziałam, gdzie zabrali moje dziecko, jak ono się czuje, czy nie jest głodne…

W ciągu niespełna dwóch tygodni Milenka przeszła pierwszą operację serca. Pierwszą, ale nie jedyną. Właściwie jedną z trzech, które były przed nami. Czas, wydawać się mogło, że ciągnie się w nieskończoność. Podczas operacji, na zewnątrz rozszalała się burza. Jednak na godzinę przed zakończeniem zabiegu burza ucichła, deszcz przestał padać, a między chmurami nieśmiało wychodziły promyki słońca. To był dobry znak. Już wiedziałam, że nasza córeczka żyje i ma się dobrze. Rana pooperacyjna goiła się długo. Dlatego na oddziale spędziłyśmy miesiąc. Kolejna operacja. Drugi etap. Pomimo że usta Milenki były sine, skóra ziemista, a na klatce piersiowej widoczna była świeża blizna, poradziła sobie. Operacja przebiegła prawidłowo, bez żadnych komplikacji.

W tej chwili Milenka jest wesołą i zawsze uśmiechniętą niespełna czterolatką. Nasza córeczka jest pogodnym przedszkolakiem i gdyby nie to, że szybciej niż inne dzieci się męczy, nikt by nie wiedział, że ma chore serduszko. Niestety, nasza radość skończyła się w styczniu. Podczas cewnikowania serca lekarz poinformował nas, że nasza córeczka nie zakwalifikowała się do trzeciego etapu operacji ze względu na wąską tętnicę płucną.

Czym prędzej zaczęliśmy poszukiwania kliniki poza granicami naszego kraju, która podejmie się operacji naszego dziecka. Prawie natychmiastowo dostaliśmy wiadomość zwrotną z kliniki w Niemczech od profesora Malca. Niestety, jest jedna bariera. Koszt operacji - 30 000 euro. Koszty są ogromne, a małe życie Milenki bezcenne.

Pragniemy pomóc Milence i jej rodzicom uzbierać środki na operację. Wiemy, że marzenia się spełniają i że za kilka miesięcy poinformujemy Was, że się udało. Liczy się, każdy nawet najmniejszy dar płynący prosto z serca. Wasze serca nie są złamane na pół, jak serce Milenki, dlatego wierzymy, że siła płynąca z nich będzie dwa razy większa.

Zbiórka na operację Milenki prowadzona jest na stronie Siepomaga.pl.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy