Nadwagę i otyłość ma 30 proc. dzieci. "Rekord to nastolatek ważący około 170 kg"

Ciecierzyca zamiast kotleta na szkolnej stołówce to nie musi być ideologiczna rewolucja, ale krok w kierunku ograniczenia epidemii otyłości wśród dzieci - choroby, która może doprowadzić do m.in. raka, depresji i zawału, a życie skrócić nawet o 15 lat.

Od lewej dr Tomasz Szatkowski, dr hab. prof. SUM Paweł MatusikProblem otyłości u dzieci. Od lewej dr Tomasz Szatkowski, dr hab. prof. SUM Paweł Matusik
Źródło zdjęć: © Materiały WP • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mateusz Różański

– Zmiany, które wprowadza się w szkolnych stołówkach i sklepikach, są po prostu realizacją zasad zdrowego żywienia. Jeżeli raz w tygodniu serwujemy obiady z warzyw strączkowych, raz w tygodniu rybę, zwiększamy ilość warzyw i owoców oraz stawiamy na świeże produkty, nie robimy ideologicznej rewolucji, lecz działamy zgodnie z tym, co nauka mówi od dekad - zauważa w rozmowie w WP abc Zdrowie prof. Paweł Matusik, kierownik Oddziału Pediatrii, Otyłości Dziecięcej i Chorób Metabolicznych Kości Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i prezes Polskiego Towarzystwa Otyłości Dziecięcej. – Nadawanie temu jakichkolwiek łatek budzi tylko niepotrzebne kontrowersje i opór niektórych środowisk – podkreśla lekarz.

- Nadawanie temu jakichkolwiek łatek budzi tylko niepotrzebne kontrowersje i opór niektórych środowisk - podkreśla lekarz.

Życie krótsze o 15 lat

W walce z epidemią otyłości ważną rolę odgrywa system edukacji oraz wdrażane zmiany w stołówkach i sklepikach szkolnych. A sytuacja jest już dramatyczna.


WIDEO
"O zdrowiu przy kawie". Endokrynolog: W chorobie otyłościowej nie mówimy o winie pacjenta


- Patrząc na obecną skalę problemu można powiedzieć, że bardzo późno się zorientowaliśmy, że otyłość to choroba, która dotyka coraz więcej dzieci - wskazuje.

- To nie jest tak, że ten problem pojawił się dopiero teraz. Ponad 20 lat temu, kiedy prowadzono badania epidemiologiczne w szkołach, co siódme dziecko miało otyłość lub nadwagę. Ta skala z roku na rok rośnie, a my nagle budzimy się zaskoczeni. Otyłość to po prostu choroba przewlekła, na którą choruje coraz większa część populacji, w tym dzieci - tłumaczy prof. Matusik.

- Jeżeli nic z tym nie zrobimy i nie będziemy leczyć dzieci już na tym etapie, istnieje ogromne ryzyko, że w dorosłym życiu nadal będą chorować na otyłość, która będzie generować liczne powikłania. Im dłużej to trwa i im wcześniej choroba się rozwinie, tym mniejsza szansa na jej skuteczne leczenie. Z długofalowych prognoz wynika, że otyłość zdiagnozowana w wieku dziecięcym może w ostatecznym rozrachunku skrócić życie nawet o 15 lat - przestrzega prof. Paweł Matusik.

Lekarz zauważa, że w tej chwili wśród dzieci wczesnoszkolnych, na przykład wśród ośmioletnich chłopców, nadwagę i otyłość ma już 30 proc. z nich. W stosunku do 2005 roku ta liczba się podwoiła. To zjawisko widać m.in. w gabinetach i na oddziałach dziecięcych.

- Przyjmujemy pacjentów z typowymi chorobami wieku dziecięcego, u których przy okazji diagnozujemy problemy z nadwagą i otyłością. Mamy jednak także coraz więcej pacjentów kierowanych do nas bezpośrednio w celu poszerzenia diagnostyki nadmiernej masy ciała. Nasz rekord to nastolatek, który ważył około 170 kg - relacjonuje dr Tomasz Szatkowski, kierownik Oddziału Dziecięcego z Pododdziałem Neurologii Dziecięcej.

Pediatra podkreśla, że uwarunkowania genetyczne stanowią jedynie znikomy odsetek przyczyn tej choroby. - Otyłość pierwotna, wynikająca z uwarunkowań genetycznych, zdarza się niezwykle rzadko. Lwia część to przypadki choroby otyłościowej spowodowanej niewłaściwym stylem życia i dietą - wyjaśnia lekarz.

Matka chorób

- Otyłość to tak naprawdę choroba-matka wielu innych schorzeń. Dochodzi do uszkodzenia mechanizmów działania insuliny i rozwija się insulinooporność. Z czasem pojawia się miażdżyca, nadciśnienie tętnicze oraz cukrzyca typu 2, co w konsekwencji prowadzi do zespołu metabolicznego. Pojawia się także obturacyjny bezdech senny. Dzieci zmagające się z otyłością mają poważne problemy ze snem, przez co w nocy dochodzi u nich do niedotlenienia. Odkładanie się tłuszczów w naczyniach krwionośnych może prowadzić do zaburzeń widzenia i pracy układu nerwowego, stłuszczenia narządów wewnętrznych, a w przyszłości także do problemów z potencją czy zaburzeń miesiączkowania - wylicza dr Tomasz Szatkowski.

Potwierdzają to też lekarze innych specjalizacji.

- Na co dzień zajmuję się osobami dorosłymi, stąd dzieci nie trafiają do mojego gabinetu. Natomiast rzeczywiście, coraz częściej mamy do czynienia z dziećmi, u których nadmierna masa ciała nie jest już wyłącznie problemem widocznym na wadze - towarzyszą jej zaburzenia, które jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu kojarzyliśmy przede wszystkim z medycyną dorosłych: zaburzenia gospodarki węglowodanowej i tłuszczowej, nadciśnienie tętnicze, stłuszczenia wątroby i tym podobne - zauważa w rozmowie z WP abcZdrowie dr n. med. Szymon Suwała, endokrynolog i certyfikowany lekarz Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością.

Lekarz zwraca jednak uwagę, że nie możemy o otyłości mówić jako o chorobie spowodowanej wyłącznie złą dietą. Choroba otyłościowa jest bardziej skomplikowana. Rozwija się pod wpływem predyspozycji biologicznych oraz środowiska: sposobu żywienia, aktywności fizycznej, snu, stresu, dostępności żywności, reklamy, sytuacji rodzinnej i wielu innych czynników.

To wszystko przekłada się na to, że coraz częściej do szpitali trafiają bardzo młodzi pacjenci z problemami, które kojarzy się z ludźmi w średnim wieku.

10-latek z miażdżycą

- Pacjentów w młodym wieku z ciężkimi postaciami hipercholesterolemii widujemy coraz częściej - zauważa z kolei prof. Piotr Jankowski, kardiolog, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Gerontokardiologii w Szpitalu Klinicznym im. prof. W. Orłowskiego w Warszawie. - Zdarzają się pacjenci w wieku szkolnym, którzy mają stężenie cholesterolu LDL rzędu 260-280 mg/dl.

- Wysokie stężenie cholesterolu powoduje rozwój miażdżycy, a w znacznej mierze miażdżyca jest już procesem nieodwracalnym. Cholesterol odkłada się w naczyniach i te blaszki miażdżycowe po prostu już zostaną. Miażdżyca - czasem w postaci klinicznej - rozwija się już nawet u 10-12-latków. Większa otyłość to w konsekwencji większe ryzyko udaru mózgu, zawału serca i ich powikłań - podkreśla kardiolog.

Otyłość w dzieciństwie zostawia ślad na całym życiu człowieka.

- Mnie, jako lekarzowi zajmującemu się osobami dorosłymi, w kwestii otyłości dziecięcej najbardziej zapadają w pamięci ci pacjenci, którzy przychodzą do mojego gabinetu z dopiero co przekroczonym progiem dorosłości, ledwo 18- i 19-latkowie, a już z zaawansowanymi powikłaniami choroby. Z pełnospektralnym zespołem metabolicznym, cukrzycą typu 2, stłuszczeniem wątroby, zaburzeniami funkcji i siły układu mięśniowo-stawowego - mówi dr Suwała.

- Przewlekły nadmiar tkanki tłuszczowej, do tego w permanentnym stanie zapalnym, może prowadzić do bardzo istotnych zaburzeń metabolicznych i hormonalnych. Są to stany przedcukrzycowe i cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, dyslipidemia, zaburzenia wzrastania i dojrzewania płciowego, zaburzenia funkcji tarczycy (głównie jej niedoczynność, która częściej bywa skutkiem, a nie przyczyną otyłości!) i wiele innych. Lista powikłań ma ponad 200 pozycji, w tym przede wszystkim problemy o charakterze sercowo-naczyniowym - podkreśla endokrynolog.

Na tym jednak lista chorób spowodowanych otyłością się nie kończy.

Rak i próby samobójcze

Prof. Paweł Matusik wśród powikłań otyłości u dzieci wymienia m.in. stany przedcukrzycowe oraz zaburzenia lipidowe - w tym szczególnie dyslipidemię aterogenną. Coraz więcej wiemy także o tym, jak otyłość zwiększa ryzyko chorób nowotworowych w przyszłości.

- Mamy do czynienia z tzw. nowotworami dietozależnymi. Chodzi tu o nowotwory przewodu pokarmowego czy wątroby, które rozwijają się na bazie jej stłuszczenia, przechodzącego w marskość, a ostatecznie w raka wątrobowokomórkowego. U mężczyzn z kolei rak prostaty wykazuje wyraźny związek z niewłaściwym żywieniem - zauważa prof. Matusik.

Równie poważny obszar stanowią konsekwencje natury psychicznej. - Otyłość niesie ze sobą szereg powikłań emocjonalnych i psychicznych, takich jak depresja, stany lękowe czy zaburzenia odżywiania, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do prób samobójczych. Nie mówimy więc wyłącznie o konsekwencjach fizycznych. Otyłość to także mniejsze szanse na znalezienie partnera czy sukces na rynku pracy - dopowiada prof. Matusik.

Krok dobry, ale za mały

Lekarze zwracają jednak uwagę, że same reformy w placówkach oświatowych nie rozwiążą problemu, jeśli brakuje odpowiedniej organizacji pracy szkoły oraz zaangażowania domu rodzinnego.

- Jest to krok w dobrym kierunku, ale zdecydowanie niewystarczający. Sam jestem ojcem dzieci w wieku szkolnym, które zwracają uwagę na to, jak funkcjonują szkolne stołówki. Przerwa trwająca 20 minut to za krótko, by spokojnie zjeść obiad, zwłaszcza w małej, tłocznej stołówce, nieprzystosowanej do liczby uczniów - mówi dr Tomasz Szatkowski.

Równolegle do budowania prawidłowych nawyków, rozwój medycyny przynosi nowe opcje terapeutyczne, które wspomagają proces leczenia najmłodszych.

Profesor Matusik przypomina też, że w ostatnich latach pojawiła się możliwość farmakologicznego wspierania terapii u dzieci. - Pojawienie się leków zarejestrowanych do leczenia otyłości stanowi przełom. Zaczęliśmy tę chorobę dostrzegać także dlatego, że dostaliśmy do ręki realne narzędzia wspierające proces terapii - zaznacza prof. Paweł Matusik, dodając, że farmakoterapia pozostaje jednak tylko wsparciem dla leczenia, którego podstawą jest zmiana diety i stylu życia.

Edukacja kontra marketing

- Nawyki żywieniowe warto kształtować od najmłodszych lat. Choć obecne reformy nie są idealne, zmierzamy w dobrym kierunku - ograniczając cukier i pokazując dzieciom, że na szkolnej przerwie można zjeść coś wartościowszego niż batonik - wskazuje Roksana Środa, dietetyczka kliniczna i założycielka Centrum Zdrowia MajDiet. - Edukacja żywieniowa w szkołach nie powinna jednak opierać się na zakazach czy zmuszaniu, lecz na pokazywaniu dobrych alternatyw. Zamiast cukru pudru na racuchach znacznie lepiej sprawdzą się chociażby świeże owoce - dodaje ekspertka.

Jednym z filarów nowoczesnego podejścia do diety najmłodszych jest stopniowe wprowadzanie białka roślinnego oraz realizacja założeń tzw. diety planetarnej.

- Strączki nie są dla nas niczym egzotycznym, ale w polskiej diecie wciąż pojawiają się zbyt rzadko. To doskonałe źródło błonnika, żelaza i białka roślinnego - wprowadzenie chociaż jednego takiego posiłku w tygodniu to świetny krok w stronę zdrowia - zauważa Roksana Środa. - Samo wprowadzenie zdrowych produktów do menu to jednak za mało - najważniejsze jest to, w jakiej formie je podamy. Chodzi o to, by do roślin strączkowych dzieci zachęcać, a nie zniechęcać ich niewłaściwym podaniem - dodaje.

Nie tylko stołówki

Zmiany w placówkach oświatowych nie przyniosą jednak trwałych rezultatów bez wsparcia w środowisku domowym.

- Szkolne stołówki to jedno, ale podstawą zawsze pozostaje dom. Zadaniem rodziców jest przekazywanie prawidłowych nawyków i dbanie o to, by dziecko wychodziło do szkoły z dobrze zbilansowanym posiłkiem - podsumowuje Roksana Środa.

Jak zauważa dr Szymon Suwała, szkoła powinna tworzyć takie środowisko, w którym zdrowy wybór jest wyborem łatwym i naturalnym, a nie wymagającym od ośmiolatka ogromnej samokontroli.

-Jeżeli jednak poza szkołą dziecko żyje w środowisku pełnym taniej, wysokoenergetycznej żywności, słodzonych napojów, agresywnego marketingu skierowanego do dzieci, ma niewiele ruchu i za mało snu, jeden prawidłowo zbilansowany obiad nie odwróci tego wszystkiego. Kluczowe będzie też to, jak nowe przepisy zostaną wprowadzone w praktyce. Zdrowy posiłek musi być nie tylko zgodny z tabelą wartości odżywczych, ale też smaczny, atrakcyjny i akceptowany przez dzieci. Najzdrowszy obiad świata nie ma żadnej wartości odżywczej, jeżeli wyląduje w koszu – podsumowuje lekarz.

Treści w naszych serwisach służą celom informacyjno-edukacyjnym i nie zastępują konsultacji lekarskiej. Przed podjęciem decyzji zdrowotnych skonsultuj się ze specjalistą.

Wybrane dla Ciebie