Trwa ładowanie...

Nowa era nikotyny. Alternatywne produkty tytoniowe szansą na walkę z nałogiem

Produkty tytoniowe nowej generacji dzielą dziś rządy, społeczeństwa i środowisko naukowe. Jedni wspierają rozwój alternatyw dla papierosów, inni są sceptyczni. "Tego nie da się już zatrzymać. Szeroki dostęp do nowatorskich rozwiązań to jedyna droga w walce z epidemią tytoniową" - przekonuje dr Marewa Glover.

Dzięki alternatywnym produktom tytoniowym łatwiej będzie rzucić palenie?
Dzięki alternatywnym produktom tytoniowym łatwiej będzie rzucić palenie?

Dr Marewa Glover* była jedną z panelistek V Globalnego Forum Nikotynowego w Warszawie. GFN to coroczne spotkanie konsumentów, naukowców, przedstawicieli organów regulacyjnych i środowisk związanych ze zdrowiem publicznym, organizowane przez londyńską Knowledge Action Change Limited. Tematem przewodnim tegorocznego forum była zmiana myślenia na temat nikotyny. Bo to nie nikotyna - jak przekonują naukowcy, lecz substancje znajdujące się w dymie papierosowym są najbardziej szkodliwe.

Dlatego koncerny tytoniowe i naukowcy na całym świecie wydają miliony dolarów, by stworzyć mniej szkodliwe i alternatywne produkty nikotynowe dla osób, które nie chcą rzucić palenia.

Rozmowa z dr Marewą Glover, ekspertką zdrowia publicznego, specjalizującą się w tematyce związanej z rzucaniem palenia:

Monika Rosmanowska: Czy e-papierosy i inne mniej szkodliwe produkty nikotynowe mogą być realną alternatywą dla tradycyjnych papierosów? Przykład Japonii, w którym podgrzewacze tytoniu stanowią już 20 proc. rynku, potwierdza pewne tendencje.

Dr Marewa Glover: Oczywiście, że tak i chyba już nikt nie ma co do tego wątpliwości. Jednym z przykładów mniej szkodliwego produktu jest szwedzki snus (używka na bazie tytoniu, przypominająca tabakę, którą umieszcza się za dolną lub górną wargą – dop. red.). Szwedzi mają dziś naprawdę niewielki odsetek palaczy. Co więcej, udało się im zmniejszyć szkodliwość palenia, w tym odsetek zachorowań na choroby serca. I o to tak naprawdę chodzi.

Dziś w Japonii mamy do czynienia z szybkim wzrostem użytkowników mniej szkodliwych produktów takich, jak IQOS (papieros nowej generacji opracowany przez Philip Morris International, który nie spala, a podgrzewa tytoń, dzięki czemu nie wydzielają się zawarte w dymie papierosowych szkodliwe dla organizmu substancje – dop. red.) i równoczesny spadek liczby osób sięgających po tradycyjne papierosy.

Nowatorskie rozwiązania tytoniowe są więc realną alternatywą dla palących. Podobnie zaczyna się dziać w Wielkiej Brytanii i w innych krajach europejskich. Jestem zadowolona z tego, że IQOS będzie dostępny także w Nowej Zelandii. Podobnie jak snus i e-papierosy. To naprawdę idealna sytuacja. Osoby uzależnione od nikotyny mają szeroki wybór mniej szkodliwych produktów, którymi z powodzeniem mogą zastąpić tradycyjne papierosy.

Jak e-papierosy i produkty bezdymne wypadają w badaniach klinicznych?

Wiele badań klinicznych wciąż trwa i czekamy na ich rezultaty. Z tymi badaniami jest jednak ten problem, że często używane są w nich nieodpowiednie materiały porównawcze. Istnieje dziś na rynku wiele bardziej pasujących produktów, które można ze sobą zestawiać. Spojrzenie kliniczne, co naturalne, zawsze będzie się też różniło od tego, co dzieje się w prawdziwym świecie. A tu miliony ludzi przestaje palić dzięki temu, że przerzucili się na e-papierosy lub inne mniej szkodliwe produkty.

W USA czy Wielkiej Brytanii otwarcie mówi się o tym, że wyroby tytoniowe nowej generacji są szansą na skuteczną walkę z epidemią tytoniu.

Bo to prawda. W Nowej Zelandii mamy podobne podejście do redukcji szkód związanych z paleniem. Mam nadzieję, że dostępność całego szeregu alternatywnych dla papierosów sprawi, że dużo więcej niż obecnie ludzi zrezygnuje z palenia na rzecz jednego, dwóch, a nawet więcej tego rodzaju produktów. Ludzie często używają równocześnie e-papierosów i na przykład snusu. Niestety, na razie z tą dostępnością jest różnie.

W Wielkiej Brytanii w sprzedaży są e-papierosy, ale snus jest nielegalny. Szwecja ma snus, ale nie ma e-papierosów - i tak dalej, w każdym kraju wygląda to trochę inaczej. Pytanie więc brzmi, czego naprawdę możemy dokonać, jeśli sprawimy, że wszystkie te produkty będą szeroko dostępne? Przyzwyczajenia ludzi, także palaczy, ciężko jest zmienić.

Nieograniczony dostęp do produktów alternatywnych może to ułatwić. Jeden sięgnie po IQOS, drugi wybierze e-papierosa, a jeszcze inny snus. To naturalne. Ale każdy z nich rzuci najbardziej szkodliwe - tradycyjne papierosy.

W Polsce informowanie o alternatywnych produktach nikotynowych jest zakazane. I oczywiście nie mówimy tu o reklamie ani nagabywaniu do ich kupowania, ale o możliwości przedstawienia wyników badań na temat ich mniejszej szkodliwości. Czy można pozbawić obywateli prawa do informacji?

Myślę, że możemy to porównać do ograniczania praw człowieka. W Nowej Zelandii na przykład mamy przepisy, które mówią o tym, że pacjent ma prawo do informacji na temat swojego stanu zdrowia i wszelkich możliwych sposobów leczenia. I analogicznie ma prawo do tego, by być poinformowanym, że istnieją mniej szkodliwe niż papierosy produkty tytoniowe.

Być może myślenie rządzących idzie w tym kierunku, że jeśli będziemy unikać tematu, to problem sam zniknie?

Podobnie jak z prezerwatywami czy samobójstwami… To oczywiście mylne wyobrażenie. Nie można ludziom odmawiać dostępu do pełnej informacji. W wielu krajach, nie tylko w Polsce mamy problem nie tylko z brakiem informacji, ale dezinformacją. Część badaczy wciąż powtarza, że e-papierosy są tak samo szkodliwe jak papierosy, co oczywiście jest nieprawdą.

W Wielkiej Brytanii realizowana jest kampania informacyjna, która zachęca do rzucenia palenia na rzecz bezpieczniejszych e-papierosów. Co więcej, istnieje ogromna globalna sieć użytkowników e-papierosów, która za pośrednictwem internetu, w tym mediów społecznościowych dociera do większej liczby palaczy niż jakakolwiek organizacja kontrolująca wyroby tytoniowe.

Wsparcie ludzi w rzuceniu palenia leży dziś w rękach konsumentów. To oni mogą pomóc zrozumieć palaczom, które z innowacyjnych produktów nikotynowych warto wypróbować. I nie ma znaczenia, czy będą to e-papierosy, IQOS, snus czy cokolwiek innego, co dopiero zostanie wymyślone.

* Dr Marewa Glover jest jedną z wiodących badaczek tytoniu w Nowej Zelandii. Profesor Zdrowia Publicznego na Uniwersytecie Massey. Autorka ponad stu publikacji. Aktywna działaczka na rzecz redukcji szkód spowodowanych paleniem tytoniu.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza