Przejdź na WP

Tata, syn i rak

Pamiętam moment, w którym Twoja mama powiedziała mi, że już jesteś. To wystarczyło. Obiecywałem, że nie będę się tym chwalił, ale już pięć minut później z dumą pisałem sms-a „Jestem tatą”. Wtedy po raz pierwszy płakałem z Twojego powodu. Stałeś się całym światem. Pragnęliśmy Cię jak nigdy wcześniej niczego. Miłość, której żadne słowa nie potrafią wyrazić, a która się tak po prostu dzieje.

Zobacz film: "#dziejesienazywo: Czy warto wykonywać badania profilaktyczne?"

Nie zapomnę chwili, kiedy pierwszy raz tańczyłem jak oszalały z Twojego powodu. Przyłożyłem dłoń do brzucha mamy i powiedziałem do Ciebie "Przybij piątkę!", a Ty kopnąłeś mocno, dając pierwszą oznakę swojego istnienia. USG podczas badania… mężczyźni mają taką dziwną potrzebę ukrywania uczuć – ale widok bijącego serduszka na monitorze, to wzruszenie, którego nie sposób zataić przed światem…

W dzień matki zrobiłeś nam najpiękniejszy prezent. Pojawiłeś się na świecie. Zaskoczony pytałem, czy mogę dotknąć Twoje maleńkie ciało, wtedy po raz drugi płakałem. Trzymałem Cię więc i bez przerwy  patrzyłem na 3 kilogramy bycia tatą. Tak było 8 miesięcy temu i trwało równo 2 miesiące i 3 dni… Nieprzespane noce, zmęczenie okazały się magiczną sielanką zwaną życiem, które brutalnie odebrał nam los...

Mama, instytucja bohater. Ona pierwsza zauważyła coś niepokojącego… Tego dnia odwiedziliśmy lekarza rodzinnego, specjalistę z 11-letnim stażem w Sosnowcu, a na końcu z dopiskiem „natychmiastowo” trafiliśmy do szpitala. Los bywa ślepy. I tym razem wskazał na niewinnego, dwumiesięcznego jedynego naszego syna. Po najdłuższych 12 godzinach od lekarza do lekarza, mama przelewała się przez ręce, by chwile później z rozpaczy rozdzierającej serce rodzica chciała umrzeć. Nie umarła. Rozpoczęła wraz ze mną walkę o Twoje życie.

„Wasz syn rozpoczął walkę o życie” – najboleśniejsze słowa skierowane do rodziców, dwumiesięcznego cudu. To był trzeci raz, kiedy płakałem. Ale były to inne łzy niż te, które towarzyszyły naszemu pierwszemu spotkaniu i dotyku. To łzy bezsilności i ogromnej niesprawiedliwości, dlaczego Ty… Gdybym mógł, oddałbym wszystk,o by oszczędzić Ci bólu, cierpienia… Koci błysk w Twoim prawym oczu to groźny nowotwór – siatkówczak, z którym rozpoczęliśmy walkę o Twoje istnienie. W jednej chwili Twoje życie stanęło na krawędzi. W przyszłości z dziadkiem miałeś zdobywać kolejne szczyty gór i łamać kobiece serca. Czy ta przyszłość kiedykolwiek nastanie?

Rozpędzona lawina onkologicznych działań nabierała tempa i już 8 sierpnia 2014 roku przez Twoje delikatne żyły przelewała się trucizna, która miała uratować Twoje oczko i zniszczyć guza. Po pierwszej dawce guz się zmniejszył, a po 6 cyklach lekarze oznajmili, że jest nieaktywny (w remisji typu I). Ale nie bez powodu lekarze określają Twoje oczko jako niezabezpieczona bomba zlokalizowana tuż obok mózgu. Rokowania są okrutne. A przy każdej kontroli strach wyrywa nam serce. Na pierwszej kontroli tuż przed świętami lekarze określili, że guz nadal utrzymuje się nieaktywny, ale mamy przygotować się na najgorsze. „Najgorsze” w tym przypadku brzmi błaho. Bo człowiek nagle zdaje sobie sprawę, że ze stanu strasznego, drącego serce i miażdżącego każdy oddech można zejść jeszcze głębiej. Gdzieś, gdzie nie ma już nadziei na ratunek.

Podczas ostatniego badania, które odbyło się 3 lutego, lekarze wykryli w Twoim oczku „coś”, co tymczasowo zostało zamrożone krioterapią. Kolejne badanie już za 3 tygodnie. Musimy mieć przewagę nad nowotworem schowanym za błyskiem w Twoim oczku. Leczenie Melphalanem to jedyna skuteczna metoda, która uchroni Cię przed utratą wzroku, oczka oraz przerzutami do maleńkiej główki. To wszystko u dr Abramsona w USA, bo w Polsce ta metoda nie jest wykonywana ani refundowana przez NFZ.

Za chwile pełnego szczęścia przyszło nam zapłacić najcięższą walutą - przewlekłym bólem na widok maleństwa walczącego z nowotworem. Wiem, że od pierwszych dni potrzebujesz czuć bezpieczeństwo, które bezlitośnie zostało zachwiane przez podstępny nowotwór w Twoim oczku. Nieśmiało spoglądam w Twoją stronę. Prawe oczko jeszcze delikatnie spuchnięte po wczorajszych badaniach, lewe nad wyraz rozweselone. Właśnie w tym momencie domagasz się mojej obecności… Jesteś moim małym, wielkim zobowiązaniem. Zobowiązaniem, by żyć…  Błagam, pomóżcie uratować oczko mojego synka.

Tata

Tata, syn i rak
Tata, syn i rak

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na leczenie Kacpra. Jest ona prowadzona za pośrednictwem strony Fundacji siepomaga.

Pomóż w leczeniu Amelki

Pomóż w leczeniu Amelki

Zachęcamy do wsparcia akcji zbierania pieniędzy na operację Amelki, która urodziła się z całkowitym brakiem odporności.

Wada jest tak rzadka, że Amelka jest drugim dzieckiem w Polsce z tą chorobą. Zdrowa dorosła osoba ma 200 tysięcy leukocytów typu T, Amelka ma zaledwie 3 pojedyncze leukocyty.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
    Ważne tematy