Toksyczna przyjaciółka

Wydaje ci się, że znasz swoją przyjaciółkę od podszewki. Przecież poznałyście się w podstawówce. Już od tylu lat się wspieracie, odwiedzacie, razem spędzacie urodziny i wakacje. Jesteś pewna, że możesz z nią „konie kraść”. Czasem jednak zdarza się coś w waszej relacji, że zaczynasz wątpić, czy aby na pewno można tak na niej polegać. Czy to faktycznie przyjaźń do grobowej deski? Czy to rzeczywiście bezinteresowna pomoc? A może masz do czynienia z toksyczną przyjaciółką? Jak poznać, czy relacja z przyjaciółmi to prawdziwa przyjaźń? Jak zdemaskować mechanizmy manipulacji stosowane przez nieuczciwą przyjaciółkę? Czym objawia się fałszywa przyjaźń?

Polecane wideo:

1. Prawdziwa przyjaźń

Każdy z nas potrzebuje przyjaciół. Człowiek jest istotą stadną. Szuka „bratniej duszy”, chce mieć „przyjaciela od serca” – człowieka bliskiego, z którym mógłby porozmawiać na każdy temat, wyżalić się ze swoich trosk, doradzić, pośmiać, przed którym nie musi się wstydzić swoich łez, wad ani słabości. Prawdziwi przyjaciele często rozumieją się bez słów, lubią spędzać ze sobą wolny czas, inspirują się wzajemnie do nowych działań, czerpią radość ze wspólnie przeżytych chwil, akceptują siebie nawzajem w stu procentach bez względu na decyzje, wybory, sukcesy czy porażki. Potrafią też konstruktywnie skrytykować.

Wierny i oddany przyjaciel służy zawsze bezinteresowną pomocą, nie chcąc nic w zamian oraz cieszy się szczęściem przyjaciela bez żywienia urazy, zazdrości czy poczucia bycia gorszym. Czasem jednak zdarza się tak, że przyjaciel okazuje się być pseudo-przyjacielem. Psychologowie zwracają uwagę, że toksyczna przyjaźń jest bardziej charakterystyczna dla kobiet niż mężczyzn. Jakie zachowania świadczą o tym, że twoja przyjaciółka to prawdopodobnie osoba fałszywa, która tak naprawdę liczy na twoje potknięcia oraz błędy?

2. Toksyczne relacje w przyjaźni

W naszym społeczeństwie funkcjonuje dość znane powiedzenie: „Boże, chroń mnie od fałszywych przyjaciół, bo z wrogami jakoś sam sobie poradzę”. Konfrontacja z przeciwnikiem jest jasno zdefiniowana. Człowiek wie, czego może się spodziewać po swoim wrogu i potencjalnie przygotowuje strategie obrony. Kiedy natomiast spotyka się z przyjacielem, nastawia się na „doświadczanie przyjemności”. Czujność jest uśpiona, a wręcz wyłączona, bo przecież po co się bronić przed sprzymierzeńcem.

Mechanizm „uśpionej uwagi” i „wiary w dobre intencje” wykorzystuje często toksyczna przyjaciółka. Jakie sygnały mogą świadczyć o toksyczności relacji przyjacielskiej?

  • Brak prywatności i miejsca na swobodę – toksyczna przyjaciółka to często osoba, która totalnie absorbuje uwagę swoimi sprawami i ciągle musi być w centrum zainteresowania.
  • Brak intymności – fałszywa przyjaciółka może też wypytywać, drążyć, badać i domagać się szczegółów z twojego życia prywatnego, kiedy ty nie masz ochoty na ten temat rozmawiać.
  • Wszystko ściśle tajne – inny typ fałszywej przyjaźni polega na tym, że jedna strona nie mówi nic na swój temat i strzeże własnej prywatności jak lwica, ale pragnie mieć kontrolę i władzę oraz wpływ na decyzje przyjaciela, wypytując go o wszystko z życia zawodowego czy osobistego. Wiedząc więcej na temat swojej kumpelki, zna jej słabości i może wykorzystać je w najmniej spodziewanej chwili, by „wbić szpilę” i zadać ból.
  • Energetyczny wampir – spotkanie z toksyczną przyjaciółką powoduje spadek entuzjazmu, samopoczucia i chęci do życia. Zamiast tryskać energią i humorem, opadasz z sił, czujesz się rozdrażniona i bardziej zestresowana, nie masz wigoru ani werwy do działania.
  • Brak skrupułów – skoro jesteście „bratnimi duszami”, przyjaciółka czuje przyzwolenie na pożyczanie ubrań od ciebie bez pytania, korzystanie z twoich kosmetyków. Potrafi wprosić się na rodzinną uroczystość, wpada do twojego domu bez zapowiedzi albo nie oddaje pożyczonych pieniędzy.
  • Konkurowanie z przyjaciółką – pseudo-przyjaźń staje się swoistą wojną podjazdową, ciągłą rywalizacją i chęcią udowodnienia swojej przewagi w różnych dziedzinach życia.
  • Brak dyskrecji – fałszywa przyjaciółka nie odmówi sobie przyjemności wyjawienia najbardziej intymnego czy wstydliwego sekretu z twojego życia, mimo zapewnień o dochowaniu tajemnicy. Jak wówczas mówić o poczuciu bezpieczeństwa i zaufaniu?
  • Podrywanie partnera przyjaciółki – niewinne gesty, kokietowanie, ukradkowe uśmieszki to przykłady taktyk wykorzystywanych przez toksyczną przyjaciółkę, która może chcieć uwieść mężczyznę kumpelki i zburzyć jej szczęście. To chyba najbardziej podła strategia działania.
  • Bezpodstawna krytyka, fabrykowanie faktów i obgadywanie za plecami – wszystko po to, by dokonać deprecjacji przyjaciółki i pokazać jej osobę w gorszym świetle.

Przykłady destrukcyjnych zachowań fałszywej przyjaciółki można mnożyć w nieskończoność. Trzeba pamiętać, że wszelkie przejawy toksyczności mają charakter zawoalowany i opierają się na przemyślanych taktykach manipulacyjnych, by nie wzbudzić najmniejszych podejrzeń. „To przecież nie ja rozsiałam te plotki na twój temat. Jakbym mogła? Przecież jestem twoją najlepszą przyjaciółką”.

3. Konsekwencje toksycznej przyjaźni

Toksyczna przyjaźń to często skrzywdzenie, łzy, szok, rozczarowanie i poczucie krzywdy. „Jak mogłam dać się tak łatwo oszukać? Dlaczego byłam taka ślepa?”. Pseudo-przyjaciółki funkcjonują na zasadzie jadowitych meduz albo wysysających energię bluszczy. Zapewniają o swoim wsparciu, chęci pomocy, szczerości i dobroci, usypiając czujność ofiary. Ich motywacja do zadania cierpienia w najmniej oczekiwanym momencie wynika najczęściej z niskiej samooceny i poczucia niższości. Toksyczna przyjaciółka to często osoba niedowartościowana, przekonana o byciu gorszą, która nie potrafi zaakceptować swoich słabości, wad i porażek. Każdy sukces kumpelki, zamiast cieszyć, stanowi źródło złości, nienawiści, zazdrości i smutku. Twoje osiągnięcia to osobiste porażki fałszywej przyjaciółki. Tak naprawdę toksyczna przyjaciółka to zgorzkniała kobieta, która nie pozwala sobie na samoakceptację. Nie jest skłonna do pomocy, a jeśli cię wspiera to zwykle po to, by poczuć się lepiej. To swoistego rodzaju kompensacja niskiego poczucia własnej wartości. Gdy domyślisz się jej złych intencji, reaguje lękiem, złością i agresją.

Jak bronić się przed fałszywą przyjaźnią? Jeśli zależy ci na relacji z koleżanką, najlepsza będzie szczera rozmowa o uczuciach, potrzebach, zasadach funkcjonowania waszej przyjaźni i granicach, których nie wolno przekraczać. Jasne reguły gry. Możesz też delikatnie zasugerować przyjaciółce rozmowę u psychologa, kiedy dostrzegasz, że nie radzi sobie z problemami emocjonalnymi i nie potrafi zaakceptować siebie, przez co traci wasza relacja. Jeśli jednak toksyczność zatruła już od dawna wasz układ, zastanów się, czy warto inwestować w przyjaźń, która rani i wyniszcza. Zamiast cieszyć – dostarcza bólu, zamiast wspierać – rzuca kłody pod nogi. Może lepiej wybaczyć i rozstać się bez żalu?

Polecane wideo:

Komentarze (26)
~gleboko_rozczarowana
~gleboko_rozczarowana

W moim przypadku ta przyjazn okazala sie kompletna porazka... Pracuje w firmie ponad 5 lat. Poznalam ja, kiedy zostala przeniesiona do mojego oddzialu. Bardzo szybko znalazlysmy wspolny jezyk, super sie nam gadalo i przebywalo we wspolnym towarzystwie. Po ponad pol roku wprowadzila sie do mnie do mieszkania. Mialam wtedy wolny pokoj, zylam sama z wtedy jeszcze chlopakiem. Bylo niczym jak w rodzinie, super sie dogadywalismy, wspolni znajomi razem z nami spedzali duzo czasu. Po pewnym czasie chlopak oswiadczyl mi sie. Ja zdecydowalam, ze ona zostanie moja swiadkowa. Zgodzila sie, byla zachwycona. Pomagala mi przy organizacji slubu, suknia, wlosy i te sprawy. Byla jeszcze inna kolezanka, z ktora moja wspollokatorka zlapala rownie dobry kontakt co ze mna, tez ja polubilam, rowniez pracuje u mnie w oddziale. Zajmuje sie makijazem profesjonalnie i doradztwem, wiec poprosilam ja o moj makijaz slubny i dla swiadowej i dla mojej mamy. Zdarzaly sie sprzeczki ze wspollokatorka, ale wiadomo jak to w domu. Po pewnym czasie znalazla sobie chlopaka, ciagle przychodzil do niej i przesiadywal, nawet go polubilismy, w koncu nas zapytali czy tez moze sie wprowadzic do niej. Zgodzilismy sie, mieszkalismy w 4ke. Nadszedl moj dzien slubu. Obydwie kolezanki pomagaly mi, jedna byla swiadkowa, druga makijazystka w pogotowiu. Wesele poszlo gladko, chyba wszyscy dobrze sie bawili. Co mnie zdziwilo to obydwie niedlugo po torcie weselnym zawinely sie dodomu. Wszyscy w szoku, ze swiadkowa zostawia panne mloda w srodku imprezy. Machnelam na to reka, bo mialam dobre serce. Miesiac po slubie cos zaczelo sie psuc. Ewidentnie wspollokatorka zaczela dziwnie robic sie burkliwa, pytalam sie nie raz czy cos sie stalo, moze pojdziemy na piwo pogadamy, ona ze nic sie nie stalo jest ok (jej mina mowia co innego). Maz tez widzial, ze cos nie gra, rownie i jej i jego sie pytal co sie dzieje. Nic sie nie dzieje. Po wszystkich swietych ewidentnie zaczelo sie kompletnie sypac, ona zaczela udawac ze nas nie widzi, wieczny foch wisial w powietrzu. Rozmawialam z druga kolezanka, ale ona nic nie wie. W koncu ktoregos razu zaraz po mikolajkach poszlam do tej drugiej na farbowanie wlosow w jej domu, no i wyszlysmy na spacer pogadac. Przycisnelam ja czy aby na pewno niczego nie wie, bo mnie to martwi, paranoja ze swiadkowa nie chce rozmawiac i wmawia ze jest dobrze. Okazalo sie, ze ta druga od dawna dowiadywala sie od mojej swiadkowej jaka to ja niby nie jestem. Ze jestem brudasem, syfiarzem, ze nie wyrzucam smieci (ona to po 3-4x wyrzuca, nawet te tzw. suche...), ze nie dbam o porzadek, ze nic nie robie w domu, ogolnie ze taka sraka jestem... ze zwiniety worek na smieci niby podstawiam im pod ich pokoj zeby im smierdzialo, ze kosz nawet przestawiam, blizej ich pokoju by im uprzykrzac zycie... (ten kosz od 5 lat stoi na samym koncu kuchni i zero zmian...) Kompletnie mnie zamurowalo... ok, nie jestem perfekcyjna pani domu, ale zeby jakims syfiarzem to gruba przesada. Najgorsze bylo to jak uslyszalam, ze ona juz 4 miesiace przed slubem miala mnie dosc, ze nie chce byc swiadkowa, ze chce mnie z tym sama zostawic, czyli mniej wiecej z 2-3 tygodnie po zapytaniu jej czy chce byc swiadkowa.... Zanim wrocilam do domu to swiadkowa w dramatycznym sms-ie napisala drugiej, ze krew jej leci z nosa, ze z nerwow to niedlugo ambulans bedzie wzywac. Po powrocie do domu zapytalam sie jej jak zdrowie to mi tylko odburkiwala. Ewidentnie byla zazdrosna o mnie i o relacje z ta druga. Nie wiem czy traktowala to tak jakbym miala jej ukrasc druga kolezanke, no nie mam pojecia. W takim pseudo impasie zylismy do gwiazdki, wtedy nastal rozejm, byly prezenty i niby mile slowo. Ale na walentynki przelala sie czara goryczy. Autentycznie mialam jej juz serdecznie dosc, w pracy udawala ze niby dobre z nas kolezanki, a wdomu martwica, udaje ze mnie nie zna, jakis absurd... Z mezem pogadalam, on juz mial dosyc mojego ciaglego placzu z nieporadnosci tej sytuacji, doszlo do wygarniecia im. W konsekwencji do konca miesiaca mieli sie wyprowadzic (jej facet tez najwyrazniej siedzial w tym po pachy). Wielak afera wybuchla. Wygarnelam jej to co sie dowiedzialam, jedynie debilnie sie usmiechala i bezczelnie oczami swidrowala udajac glupka, swoja mowa ciala mowila "tak, tak mowila, no i co z tego, masz ztym jakis problem?!". Jedynie zaczela sie rzucac z tym swiadkowaniem, najwyrazniej nawet jej facet o tym nie slyszal i wmawial mi, ze ja to sobie wymyslilam. Bylo trzaskanie drzwiami i tyle. Kiedy byl maz w domu to nie wychylali nosa nawet o milimetr, natomiast kiedy bylam sama to wielka chojraczka sie znajdywala i wydzierala sie na mnie z nienacka, robila glupie usmieszki i wyzywala mnie od najgorszych. Nawet nie potrafila sie zachowac jak rozmawialam z mama przez telefon i akurat wychodzilam z domu w jednej sprawie i darla sie jak opetana. Moja mam to byla w takim szoku, ze odebralo jej mowe. Jedynie dodala ze jest niesamowicie zbulwersowana takim prostactwem i buractwem, ze nigdy takiego czegos nie slyszala. Wyprowadzili sie w koncu, gdyby nie maz w domu (a umowil sie maz z nimi, ze oddadza klucze na wybrana godzine) to by sobie cichaczem wyszli, nie wiadomo czy by zostawili otwarte drzwi, czy kogos wprowadzili, nawet slowa pozegnania nie bylo. Musialam ja znosic w pracy, do tej pory nawet musze. Udajemy ze sie nie widzimy, powietrze. Ta druga niby chciala polubownie to zalatwic, ale skonczylo sie na tym, ze swiadkowa jest wielce poszkodowana, ja jestem suka bez serca i w dodatku klamliwa (co z tego, ze sie przyznawala do szkalowania mojego i mojego meza dobrego imienia), niby ta druga jest neutralna, ale widac, ze slowa mile, a spojrzenie lodowate... Ewidentnie skonczylam jako ta zla. Z druga nie utrzymuje juz kontaktu, co jejnie powiem to tamtej wyklepie jak nic, a wrogom sie przeciez nie podsuwa swoich spraw. Druga zaprosila mnie na swoj slub i wesele. Okazalo sie, ze moja zdradliwa swiadkowa zostala tej drugiej swiadkowa. Nagle dziewczyny, ktorych nie cierpialy i obgadywaly to staly sie wielkimi kolezaneczkami, wrecz przyjaciolkami (nawiasem, jedna z nich nadal jest za plecami obgadywana, zaleznie od drugiej humoru). Poszlam z mezem na slub, wymiksowalam sie z wesela ze wzgledu na ciaze, dosyc ciezko juz sie robi i mecza mnie takie uroczystosci. Widzialam zdjecie drugiej w sukni slubnej, zycze jej mimo wszystko dobrze z mezem, ale jak zobaczylam moja byla swiadkowa na slubie to myslalam ze spazmow dostane. Jej facet to ledwo nam skinal glowa i plecami do nas sie odwrocil, maz twarda sztuka nic sobie z niego nie robil. Swiadokwa przy zyczeniach to udawala, ze niby z kims rozmawia waznym i zamiast stanac za mloda to gdzies daleko odeszla byle nas nie widziec ani nie slyszec. Cyrk na kolkach istny. Ciesze sie ze jest juz po wszystkim, obym jej falszywej facjaty poza przynoszeniem l4 do pracy nie musiala ogladac. Dalej przezywam i mam niesamowicie gleboki zal zeby tak mnie oszukac, zdradzic, klamac, lawrowac wsrod znajomych... Wychodzi na to ze miala wiecznie pretensje o moje sukcesy zyciowe, ze nie robie pod siebie tylko ide do przodu, widocznie takie obrazki ja kuly w oczy i musiala mnie zniszczyc w najbardziej perfidny sposob... Przypuszczam, ze tacy ludzie maja strasznie niskie poczucie wartosci i sa typem ratlerka- duzo szczeka, a jednoczesnie ze strachu by ugryzl. Mysle ze to tak chyba musze podsumowac. Zal straszny, tak bliska mi osoba zrobila taka krzywde... Do konca zycia bede musiala ja ogladac na zdjeciach slubnych i zapewne bede miec migawki wspomnien tych parszywych dni, ktore z nia niby szczesliwie spedzalam, a okazaly sie jednym wielkim bledem i mistyfikacja... Minelo pol roku od ich wyprowadzki, widzialam ja moze ze 3 razy w pracy i raz na slubie, ale dalej rany sa zywe i nie umiem sobie z tym poradzic i tego poukladac w glowie i w sercu...

Odpowiedz
~Po stracie przyjaciółki
~Po stracie przyjaciółki

Powiedzmy, że nazywała się A. Znałyśmy się od połowy podstawówki. Teraz będzie już 8 lat odkąd ją poznałam, rok odkąd ją zostawiłam i 3 miesiące odkąd wyszłam z depresji. Gnębiła mnie, upokarzała i próbowała podnieść poniżaniem mną swoją samoocenę. Niby robiła to pół-żartem, ale wszystko to zostwiło ślad. Nasza przyjaźń była jednocześnie cudowna i okropna. Gdy byłyśmy same troszczyła się o mnie, mogłyśmy rozmawiać godzinami, przy okazji rywalizując o wszystko i obrażając się 'dla zabawy'. Ale gdy byłyśmy z innymi wszystko zależało od jej humoru. Albo stała za mną murem, albo robiła ze mnie żarty. W gimnazjum po raz pierwszy zechciała zapalić. Uzależniła się. Próbowałam wszystkiego, żeby jej pomóc, nawet zagroziłam, że powiem jej mamie. Zaczęła mnie szantażować, że jeśli powiem komuś, to zerwie naszą przyjaźń. Ustąpiłam, a ona wpadła w złe towarzystwo. Oddaliłyśmy się od siebie. Nie rozmawiałyśmy tygodniami, a ja cierpiałam. Zawsze to ja pisałam pierwsza. Gdy po kłótni nie miałyśmy kontaktu przez miesiąc, odezwała się pierwsza i przeprosiła. Wybaczyłam jej. Myślałam, że wszystko się naprawi. Wcześniej była dla mnie wszystkim. Siostrą, której nigdy nie miałam. Pewnego dnia moja rodzina przeżyła kryzys - moi rodzice byli blisko rozwodu, wybiegłam z płaczem z domu i zadzwoniłam do niej. Poprosiłam o spotkanie, ale jej nie chciało się wychodzić z domu. Wtedy zorientowałam, że przez ten cały czas to nie była prawdziwa przyjaźń. Moi rodzice się pogodzili, a ja nadal jej nie wyrzuciłam z życia. Bałam się samotności i byłam przyzwyczajona do A. Jednak kontakt znowu zaczął zanikać. Dokładnie 17 lutego zeszłego roku rozmawiałyśmy po raz ostatni. Zostałam sama i bardzo to przeżywałam. Wróciły wszystkie złe słowa od niej. Popadłam w bulimię i depresję. Rzuciłam wieloletnie pasje i przestałam wychodzić z domu. Nie miałam przyjaciół. Wbiłam wtedy sobie do głowy, że to moja wina. Zaczęłam chorować na serce ze stresu. Do dziś muszę brać leki. Wtedy przypadkiem spotkałam moją koleżankę z obozów i podstawówki - K. Była ode mnie o prawie 2 lata starsza, rocznikowo o rok. Wiedziała jak wygląda sprawa z A, więc nigdy nie poruszała tego tematu przy mnie i zmieniała temat, jeżeli ktoś zaczynał o niej mówić. Potem poznałam jej przyjaciół. Wszyscy starsi. Nie starałam się do nich dołączyć, bo byłam przekonana, że mnie nie zechcą. Nie miałam racji. Z początku było trudno, bałam się odrzucenia, więc nie ufałam nowo poznanym osobom, ale przy nich zaczęłam odżywać. Nieświadomie pociągnęły za dźwignię zmian w moim życiu. W końcu czułam się akceptowana i kochana i zaczęłam się otwierać. O depresji dowiedziała się mama. Najpierw chciała mnie zaciągnąć do psychologa, ale odmówiłam. Powiedziałam, że dam radę sama. I dałam radę. Dziś jestem najszczęśliwszą osobą na świecie. Mam wspaniałe przyjaciółki (które, swoją drogą, o moich problemach dowiedziały się niedawno, bo wszystko ukrywałam), kochającą rodzinę i z nadzieją patrzę w przyszłość. Nie uporałam się jeszcze do końca z moimi uczuciami wobec A, ale wierzę, że wszystko się ułoży, bo w końcu zapisałam się do psychologa. Tak więc nie bójcie się zerwać toksycznej przyjaźni i życzę wam szczęścia.

Odpowiedz
~pinka
~pinka

Przyjaźnimy się 10 lat..wszystko było pięknie..do pewnego grilla..pokłóciła się z moim facetem nawyzywała go tym bardziej powiedziała kilka tajemnic co jej powiedziałam i mu wygarnela..a teraz udaje ze mnie nie zna...ciężko jest... ale ja nie będę jej się płaszczyć...wiecznie miała pretensje ze mam powodzenie ze czego się nie tknę to mi wychodzi..to chore ze niby przyjaciółka ma takie podejście...najlepiej to zakończyć,i nie cierpieć przez kogoś kto jest fałszywy...pozdrawiam

Odpowiedz
~kct
~kct

Ja również doświadczyłam toksycznej przyjaźni. O wszystkich jej przejawach ze strony mojej "przyjaciółki" dużo byłoby pisać... W końcu zerwałam tę znajomość. Zrozumiałam, że to równia pochyła, że pewne rzeczy nigdy się nie zmienią. Dotarło do mnie, że ona zawsze będzie mnie nienawidziła, nie najlepiej mi życzyła i zawsze będzie się starała, dążyła do tego, żeby mnie sobie podporządkować. Tylko kwestią czasu było, kiedy skrzywdzi mnie po raz kolejny. A ja na to więcej nie pozwolę.

Odpowiedz
~Dominika
~Dominika

Ja "przyjaźnię się" z moją niby wielką kolezanką od 3 lat. Zawsze po szkole do siebie dzwonimy , mamy takie same poglądy, zawsze jej pomagalam, bardzo zalezalo mi na jej szczęściu. Jednak ona baardzo często robiła złe rzeczy i w ogóle nie widziala w tym swojej winy i zawsze probowala to jakos wytlumaczyc zeby to mnie obwinic. Potrafila nie odzywac sie do mnie przez 2 tygodnie przez co bardzo plakalam a potem bez zadnych skrupułów podejsc do mnie w szkole i spytac co tam a kiedy chcialam to wyjasnic zwyczajnie nie miala odwagi sie ze mną spotkac. Często mnie wystawila przez co zawsze plakalam i czulam wielki ból. Nie wiem czy to zakonczyc :(( czasami mysle ze mną manipuluję, przez nią ucierpiala moja psychika ;/

Odpowiedz
~Monik
~Monik

A ja wlasnie skonczylam znajomosc z sasiadami, mualam dosc sluchania sory ale gosci mielismy 10 godz:) zs dwa dni to samo , msle dziecko roczne a tam impreza za impreza, a ja to , braku laku taka znajomosc mi wisi

Odpowiedz
~Życie
~Życie

Miałam przyjaciółkę, przynajmniej tak myślałam. Przyjaznilismy się od czasów studiów...ona, mój były mąż i ja. Wiedziałam, że z początku naszej znajomości ona miała "ochotę" na mojego byłego, mimo że nigdy otwarcie o tym nie mówiła. Pozniej znalazla sobie chlopaka, i nastepnego ale cały czas mialysmy ze sobą kontakt. Minęło wiele lat spotykalismy sie razem, ona jako panna my jako małżeństwo. Zwierzalysmy się sobie itp. Kiedy zaczęło mi sie psuć w małżeństwie, ona jako pierwsza o wszystkim wiedziała. Mąż mnie zostawil z dwójka dzieci i poszedl do innej. Na moją "przyjaciółkę" zawsze mogłam liczyć. Próbowała przemowic do rozsądku mojemu byłemu, ale nic nie pomagało. On sie rozstał z tą pierwszą i zrobił mi niespodziankę, bo zwiazał sie z moją exprzyjaciółką, a teraz spodziewaja się dziecka. Najgorsze, że ona myśli, że wszystko jest ok, przeciez nic sie nie stalo. O ich zwiazku dowiedziałam sie kiedy była juz w ciąży, a o samej ciąży dopiero w 4tym m-cu. Ciężko mi z tym i nie wiem jak mam sobie poradzić.

Odpowiedz
zapytaj lekarza

za darmo

  • Odpowiedź w 24 godziny
  • Bez żadnych opłat
  • Lekarze, psychologowie, dietetycy

lekarzy jest teraz online

0/500

Relacje z przyjaciółmi
najnowsze pytania

Dyskusje na forum

Artykuły Relacje z przyjaciółmi
Relacje z przyjaciółmi

Dwie przyjaciółki

Dwie przyjaciółki

Przyjaciel to osoba, na której możesz polegać w każdej chwili, bez względu na sytuacje. Możesz mu zaufać i powierzyć swoje tajemnice. Warto pamiętać, że przyjaźń to relacja, o którą także trzeba dbać.

Relacje z przyjaciółmi

Zerwana przyjaźń

Zerwana przyjaźń

, że zamykamy się na bliższe relacje z innymi ludźmi. Jak przeprosić przyjaciela? Zraniona przyjaźń wymaga długiej pielęgnacji (...) . Jeśli oboje przyjaciele czują potrzebę pogodzenia się i powrotu do poprzednich...

Relacje z przyjaciółmi

Męska przyjaźń

kraść, przyjaciele z pracy, którzy świetnie dogadują się na gruncie zawodowym czy przyjaciele, którzy swoją relację przyjacielską zawdzięczają

Relacje z przyjaciółmi

9 rzeczy, za które zapominasz dziękować przyjacielowi

9 rzeczy, za które zapominasz dziękować przyjacielowi

Prawdomówność Chociaż prawdomówność nie zawsze przysparza nam przyjaciół, pozwala poznać tych prawdziwych. Podczas gdy wiele osób woli słodkie kłamstwo niż gorzką prawdę, najlepszy przyjaciel powinien być tą osobą, która nie boi się szczerości.Akceptacja...

Relacje z przyjaciółmi

Jak znaleźć prawdziwego przyjaciela?

Jak znaleźć prawdziwego przyjaciela?

Przyjaciele w naszym życiu Aby być szczęśliwym i pozostać przy zdrowych zmysłach, należy mieć przynajmniej kilkoro dobrych przyjaciół. Wszyscy ludzie potrzebują towarzystwa, dlatego nastolatki piszą SMS-y przy obiedzie, a osoby, które jeszcze rok temu...

Relacje z przyjaciółmi

Przyjaźń między kobietą a mężczyzną

Przyjaźń między kobietą a mężczyzną

, iż któraś ze stron bardziej zaangażuje się w relację. Czasami faktycznie przyjaźń damsko-męską traktuje się jako substytut związku, szczególnie wtedy (...) , gdy nie satysfakcjonuje relacja z partnerem. Gdy jednak człowiek...

Relacje z przyjaciółmi

Platoniczna przyjaźń

Kiedy mówimy o platonicznej przyjaźni, w większości przypadków mamy na myśli przyjaźń pomiędzy kobietą a mężczyzną. Przyjaźń między osobami tej samej płci uznajemy w domyśle za pozbawioną podtekstu seksualnego. Wiele osób twierdzi, że przyjaźń platoniczna...

Relacje z przyjaciółmi

Czy można na tobie polegać?

We współczesnym świecie liczy się biznes, pieniądz, kariera. Dzisiejsza rzeczywistość nie sprzyja niestety prawdziwym przyjaźniom. Relacje (...) . Dlatego też często inni powierzają ci swoje zmartwienia i troski. Lubisz być pomocny(-a)...