Trwa ładowanie...

Wakacje na SOR-ze, czyli beztroska rodziców i nieuzasadnione wezwania karetki

O bezpieczeństwie na wakacjach, ludzkiej lekkomyślności i zasadności wzywania karetki pogotowia, rozmawiamy z ratownikiem medycznym, Szczepanem Rzekęciem.

Zobacz film: "4-latka prawie zmarła. Wcześniej bawiła się w basenie"

1. Niezdrowa ignorancja

Wkładanie dzieci do zagrody surykatek, wrzucanie na głęboką wodę i hartowanie na rodzinnych survivalach to tylko niektóre z wakacyjnych pomysłów rodziców. Urlop sprzyja rozluźnieniu, które często niestety przeradza się w bezmyślność.

Jak mówi Szczepan Rzekęć, ratownik medyczny z Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Lublinie, to właśnie w wakacje zdarza się najwięcej urazów. Dzieci trafiają na pogotowie z ranami całego ciała. Nic dziwnego – jest ciepło, więc większość czasu spędzają na zewnątrz. Te spokojniejsze maluchy obdzierają kolana jeżdżąc rowerem, te bardziej kreatywne - skaczą po drzewach.

Szczepan Rzekęć, ratownik medyczny

Szczepan Rzekęć, ratownik medyczny

Rodzice nie mogą mieć jednak oczu dookoła głowy. Do mamy i taty należy decyzja, czy rana jest poważna i czy wymaga wizyty w szpitalu. W skrajnych przypadkach rodzic powinien też zadzwonić pod numer alarmowy 999 lub 112. Skąd wiadomo, kiedy dzwonić?

- Trzeba uważnie obserwować dziecko. Jeśli maluch się podtopił, wypatrujmy niepokojących objawów wtórnego utonięcia. Jeśli długo przebywał na słońcu i źle się czuje, sprawdzajmy, czy nie doszło do udaru cieplnego.

Zmęczenie, uporczywy kaszel, bolesność w klatce, a także ból głowy powinny być zatem wskazówką, by jak najszybciej jechać do szpitala albo dzwonić po pomoc.

- Jeśli tylko podejrzewamy, że coś może się wydarzyć, zostańmy z dzieckiem w domu. Po przyjęciu na SOR to i tak my będziemy musieli obserwować, czy synowi czy córce nic nie jest. W sezonie wakacyjnym na SOR-ze mają urwanie głowy.

Ojciec włożył dziecko do zagrody surykatek w ZOO
Ojciec włożył dziecko do zagrody surykatek w ZOO

Lekarz co prawda zbada dziecko, ale jeśli nie będzie mógł wykonać badań, które potwierdzą lub wykluczą zagrożenie życia, pozostanie czekać. Nie stresujmy dziecka niepotrzebnie wizytą w szpitalu, ale jeśli mamy uzasadnione obawy, jeśli dziecko ''leci przez ręce'' – prośmy o pomoc.

2. ''Moje dziecko płacze''

Niestety, Rzekęć zbyt często spotyka się z nieuzasadnionym niepokojem.

- 3/4 wezwań, które przyjmujemy, okazuje się bezpodstawne. Pewna mama wezwała pogotowie, bo jej dziecko płakało. Nie wzięła pod uwagę tego, że mogło być głodne, że trzeba zmienić mu pieluchę, że trzeba je przytulić.

Zamiast tego nagrywała telefonem jego płacz, żeby udowodnić lekarzowi, że coś jest nie tak. Zanim dojechaliśmy do szpitala, dziecko było zupełnie spokojne. Nic mu nie dolegało – irytuje się ratownik.

Czy wiesz, kiedy możesz wezwać pogotowie?
Czy wiesz, kiedy możesz wezwać pogotowie? [4 zdjęcia]

Piaseczno. Dyspozytor odbiera dramatyczne wołanie o pomoc. Pacjent przechodzi zawał serca, przestaje...

zobacz galerię

Podaje też kolejny przykład niefrasobliwości rodziców.

- Mieliśmy wezwanie do 10-miesięcznego dziecka z padaczką. Chłopiec miał atak. Przyjechaliśmy na miejsce, rodzice byli już spakowani do szpitala. Zapytałem, jakie leki podali synowi. Ojciec odpowiedział, że rano dostał kaszkę, później mleko...

Zapytałem po raz kolejny, jaki podali lek. Rodzice, zdziwieni, odpowiedzieli, że dziecko nie dostało lekarstwa, bo atak trwał 1,5 min, a lekarka kazała stosować medykamenty, jeśli drgawki potrwają dłużej niż 2 min.

Skąd wiedzieli, ile dokładnie trwał incydent? Stali nad dzieckiem z zegarkiem w ręku, zamiast przytrzymywać je, kiedy dostało napadu. Przybyliśmy w ostatniej chwili – wspomina zdenerwowany Rzekęć.

3. Młodzi bogowie

Nie tylko rodzice maluchów wykazują się beztroską w opiece nad dziećmi. Nastolatkowie na wakacjach stanowią potencjalne zagrożenie nie tylko dla siebie, ale też dla innych. Ratownik przypomina sobie wypadek, do którego doszło ostatnio w Rudniku koło Lublina.

- 22-latek kierujący samochodem wypadł z zakrętu. Oczywiście prędkość. Dziewczyna, 18-latka, która z nim jechała, nie przeżyła – wspomina ze smutkiem mężczyzna.

Wakacje sprzyjają beztrosce i braku odpowiedzialności. Młodzi myślą, że są nieśmiertelni, chcą żyć szybciej, przeżyć więcej.

Niestety, dostępność nielegalnych substancji, alkoholu, dopalaczy i narkotyków też odciska swoje piętno w statystykach SOR.

- 2-3 razy w tygodniu jedziemy na akcję po nastolatka, którego ktoś znalazł nieprzytomnego na ulicy. Ludzie reagują, ale przeważnie nie potrafią powiedzieć, co dokładnie dzieje się osobie poszkodowanej. Dzwonią pod 112 i mówią: ''leży''.

Jak rozpoznać, czy dziecko zażywa dopalacze? - galeria
Jak rozpoznać, czy dziecko zażywa dopalacze? - galeria [7 zdjęć]

Nowa moda w polskich szkołach Dopalacze stały się nowym utrapieniem rodziców. Temat został nagłośniony...

zobacz galerię

Kiedy dyspozytor pyta, czy ten ktoś zemdlał, czy czuć od niego alkohol, czy zachowuje się dziwnie, dzwoniący odpowiada, że boi się podejść, albo że już spełnił swój obywatelski obowiązek – opowiada Rzekęć.

- Zrozumiałym jest strach przed osobą, której zachowanie odbiega od normy. Jednak jeśli widzisz na chodniku nieprzytomną osobę, podejdź, sprawdź funkcje życiowe. Może się okazać, że potrzebna będzie tylko policja, nie pogotowie - dodaje ratownik.

4. Obserwacja i przemyślane działania

Brawura i lekkomyślność młodzieży to nie nowość. Zapracowani rodzice często nie mają czasu spędzać z dzieckiem wakacji. Jako środek wychowawczy stosujmy jednak obserwację. Znając swoje dziecko od zawsze, będziemy potrafili stwierdzić odchylenia w jego zachowaniu.

Każde podejrzane wyjście, złe towarzystwo, zmiana w zachowaniu, agresja bądź apatia powinny nas zaalarmować. W dobie przekazu informacji, kiedy świadomość czyhających na nas zagrożeń wciąż wzrasta, nie wahajmy się prosić o pomoc odpowiednie służby.

Pamiętajmy też, że pogotowie to nie ''szybki i darmowy transport do szpitala'', jak ironizuje nasz rozmówca. Jeśli sprawa nie jest pilna, i tak wylądujesz w kolejce na SOR-ze.

Nie zabierajmy też szansy na życie komuś, kto potrzebuje natychmiastowej pomocy. Jeśli jednak istnieje choć cień podejrzenia, że dziecko, ktoś bliski, czy nieznajomy mijany na ulicy czuje się źle i jest w stanie zagrożenia zdrowia lub życia, reagujmy. Ratownicy medyczni to ludzie z misją. Czasem zirytowani lekkim podejściem innych do ich pracy, ale jednak ratujący życie.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.