Trwa ładowanie...

Koronawirus. Powszechne mierzenie temperatury to "teatr" i nie wykryje COVID-19? Polscy naukowcy mają inne zdanie

Amerykańscy eksperci twierdzą, że traktowanie mierzenia temperatury ciała, jako metody na wykrywanie zakażonych SARS-CoV-2, nie ma żadnego ma sensu, ponieważ zdecydowana większość osób przechodzi koronawirusa bezobjawowo. Polscy naukowcy uważają inaczej.

Zobacz film: "Szczepionka na koronawirusa. Kiedy będzie dostępna i ilu Polaków powinno się zaszczepić?"

1. Cisi nosiciele koronawirusa

Od wybuchu pandemii koronawirusa mierzenie temperatury ciała stało się powszechną praktyką na całym świecie. Idziemy do galerii handlowej, szpitala, szkoły, pracy lub wchodzimy na pokład samolotu i wszędzie możemy się spodziewać widoku osoby w kombinezonie ochronnym i termometrem w dłoni.

Jak pisze "New York Times", w USA nawet niektóre restauracje zaczęły sprawdzać, czy goście nie mają gorączki. Tymczasem, zdaniem niektórych amerykańskich ekspertów, mierzenie temperatury daje tylko iluzoryczne poczucie bezpieczeństwa.

Czy powszechne mierzenie temperatury to "teatr"?
Czy powszechne mierzenie temperatury to "teatr"? (Getty Images)

"Coraz więcej danych wskazuje na to, że za wieloma zakażeniami stoją tzw. "cisi nosiciele" koronawirusa, którzy po prostu nie mają żadnych objawów, a zatem i gorączki. Powszechne badanie temperatury nie spowoduje, że uda nam się zidentyfikować te osoby. A ci, którzy czują się źle i mają temperaturę, zazwyczaj zostają w domu i raczej nie pojawiają się na lotniskach czy w restauracji - powiedzieli w rozmowie z "NYT" dr David Thomas, specjalista ds. chorób zakaźnych na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa oraz dr Thomas McGinn z Northwell Health. - Kontrole temperatury mogą wykryć osoby, które nie są świadome tego, że mają podwyższoną temperaturę. Ponadto wątpliwości budzi czasem dokładność takich pomiarów, chociażby ze względu na dokładność samych urządzeń" - podkreślają eksperci.

Ostatnio amerykańskie Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) poinformowały, o zmianie strategii zapobiegania zakażeniom SARS-CoV-2 podczas podróży. Od połowy września pasażerowie nie będą mieli mierzonej temperatury przed wejściem do samolotu. Dotyczy to wszystkich amerykańskich lotnisk.

"Badania przesiewowe, które są oparte na objawach, mają ograniczoną skuteczność. Osoby z COVID-19 mogą nie mieć żadnych symptomów lub mają je w bardzo łagodnej formie. Transmisja wirusa może nastąpić od pasażerów, którzy są bezobjawowi" - tłumaczą CDC na swojej stronie.

Coraz więcej badań dowodzi też, że duży odsetek osób, które zostały hospitalizowane z powodu COVID-19, początkowo nie ma podwyższonej temperatury ciała. Potwierdza to również dr Thomas McGinn, który zaobserwował, że tylko u 30 proc. pacjentów z COVID-19 w momencie przyjęcia do szpitala Northwell Haelth, odnotowano gorączkę.

Według chińskich badań, opublikowanych na łamach naukowego czasopisma "New England Journal of Medicine", podwyższona temperatura ciała występuje u 44 proc. hospitalizowanych zakażonych koronawirusem.

2. Koronawirus spowodował jeszcze większą biurokrację

W Polsce oprócz mierzenia temperatury powszechne stały się tzw. ankiety wstępnej kwalifikacji. W każdej przychodni lub szpitalu pacjenci najpierw są proszeni o wypełnienie druku, w którym są pytani o podróże w ostatnich dwóch tygodniach oraz ewentualne objawy koronawirusa, zaobserwowane u siebie bądź u członków rodziny. Wielu pacjentów nie ukrywa irytacji, bo ankieta stała się elementem biurokracji. Jej wypełnienie i przeanalizowanie przez personel medyczny zajmuje dużo czasu, a skuteczność jest ograniczona, bo nie każdy pacjent, któremu zależy na wizycie, jest skłonny mówić prawdę.

Jednak zdaniem dr hab. Tomasza Dzieciątkowskiego, wirusologa z Katedry i Zakładu Mikrobiologii Lekarskiej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zarówno mierzenie temperatury, jak i ankietowanie pacjentów mają sens i jest zasadne.

- Jeśli pacjent nie okłamuje lekarzy i raportuje prawdziwe zdarzenia, taka ankieta ma dużą wartość. Dzięki niej lekarz POZ będzie miał większe szanse "odkryć" osoby, które mogły mieć kontakt z koronawirusem. W medycynie ankiety uważa się za sprawdzoną od lat metodę badań przesiewowych. Przykładem są ankiety, które wypełniają osoby oddające krew. Oczywiście, to nie zwalnia lekarzy od przeprowadzenia badań fizykalnych czy analiz krwi, ale może zwrócić uwagę na to, że dana osoba w ostatnim czasie była w regionie, gdzie występują choroby, które nie są badane w Polsce rutynowo — tłumaczy dr Dzieciątkowski.

Również jego zdaniem, mierzenie temperatury ciała jest najlepszym z dostępnych obecnie sposobów na przesiewowe badania w kierunku koronawirusa.

- Oczywiście, mierzenie temperatury nie sprawi, że wykryjemy wszystkie osoby zakażone, a tylko te, u których rozwija się COVID-19 i pojawiają się pierwsze objawy, jak gorączka. W ich przypadku ryzyko transmisji wirusa jest wielokrotnie wyższe, niż u osób przechodzących zakażenie bezobjawowo. Kolejnym plusem jest to, że podczas takich rutynowych badań "wychwytywane" są też osoby, u których gorączka wystąpiła w wyniku innych, niż koronawirus infekcji. W warunkach pandemii to ma ogromne znaczenie. Po pierwsze, pomaga odciążyć służbę zdrowia. Po drugie, oszczędza stresu i paniki, kiedy nagle okazuje się, że połowa biura czy zakładu pracy kaszle i ma stan podgorączkowy, co niekoniecznie musi być spowodowane koronawirusem, tylko zwykłą infekcją sezonową — podkreśla ekspert.

Podobnego zdania jest również prof. Włodzimierz Gut z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego, który uważa, że zaniechanie rutynowych kontroli temperatury ciała byłoby błędem. Jednak zdaniem profesora, alarm powinno się wszczynać, dopiero kiedy gorączka przekracza 38°C.

Zobacz także: Jak wygląda leczenie zakażonych bezobjawowo? Czy osoby odizolowane w domu też dostają leki?

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.