Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Lekarze przypisują COVID-19 wszystkim zmarłym pacjentom? Dr Michał Domaszewski odpowiada niedowiarkom

- Nie, lekarze POZ nie dostają dodatkowych pieniędzy za wpisanie COVID-19 w karcie zgonu – mówi dr Michał Domaszewski. W rozmowie z WP abcZdrowie lekarz rodzinny i rozwiewa teorie spiskowe krążące wokół zgonów osób zakażonych koronawirusem oraz tłumaczy, dlaczego w Polsce brakuje koronerów.

Zobacz film: "Dbaj, nie panikuj. Akcja specjalna Wirtualnej Polski"

spis treści

Artykuł jest częścią akcji Wirtualnej Polski #DbajNiePanikuj.

1. Nie każdy lekarz to koroner

Teorie spiskowe na temat epidemii koronawirusato w Polsce nic nowego. Jednak w ostatnim czasie w internecie zaczęła się przewijać nowa, popularna teza. Głosi ona, że lekarze w całej Polsce bez względu na "prawdziwą" przyczynę zgonu wpisują wszystkim zmarłym pacjentom: COVID-19. Na forach można znaleźć pełno historii o ciociach, wujkach czy innych członkach rodziny, którzy chorowali na raka, serce, ale w karcie zgonu jako przyczynę śmierci podano COVID-19. Zdaniem miłośników teorii spiskowych dzieje się tak, ponieważ lekarze "zarabiają krocie na covidowych zgonach".

Lekarze nie dostają dodatkowych pieniędzy za wpisanie COVID-19 w karcie zgonu
Lekarze nie dostają dodatkowych pieniędzy za wpisanie COVID-19 w karcie zgonu (Getty Images)

- Są to bzdurne teorie spiskowe, które wzięły się z braku zrozumienia podstawowych faktów - mówi dr Michał Domaszewski. - Jakiś czas temu w mediach pojawiła się informacja o tym, że brakuje lekarzy chętnych do wypisywania kart zgonu osobom zmarłym na COVID-19 w domach i że są za to oferowane konkretne pieniądze. Ktoś nie doczytał, nie zrozumiał i pojawiła się plotka. Rzeczywistość jest taka, że do nieboszczyków zakażonych koronawirusem wzywany jest koroner, którego praca polega na stwierdzaniu zgonu. Normalnym jest więc, że dostaje za to wynagrodzenie. Lekarze rodzinni nie chcą tego robić, ale jeśli zajdzie taka konieczność, nie dostają za to żadnych dodatkowych pieniędzy. Nie zmienia tego nawet fakt, że nieboszczyk był chory na COVID-19 - tłumaczy dr Domaszewski.

2. Czy lekarze fałszują karty zgonu?

- Nie ma takiej możliwości, aby lekarz lub koroner wpisał w dokumentach COVID-19 jako przyczynę zgonu osobie, która zmarła z innego powodu. Sprawa jest banalnie prosta: żeby mieć rozpoznanie COVID-19, pacjent musiał wcześniej otrzymać pozytywny wynik testu w kierunku SARS-CoV-2. Chyba że podejrzewamy, że to wielka afera spiskowa, w którą zamieszani są nie tylko lekarze, ale i laboranci - ironizuje dr Michał Domaszewski.

Jak tłumaczy lekarz, wytyczne Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny dotyczące stwierdzania zgonów osób z chorobami zakaźnymi są dostępne w internecie i może je zobaczyć każdy. Uzupełniając kartę zgonu lekarz bądź koroner podaje cztery przyczyny śmierci:

  • Przyczynę bezpośrednią - jest nią choroba, która bezpośrednio spowodowała zgon
  • Przyczynę wtórną - czyli stan dający początek bezpośredniej przyczynie zgonu
  • Przyczynę wyjściową - choroba lub inne okoliczności (np. wypadek, uraz), które zapoczątkowały łańcuch zdarzeń chorobowych prowadzących do zgonu.
  • Inne okoliczności przyczyniające się do zgonu, ale niezwiązane z chorobą ani stanem ją powodującym - czyli choroby współistniejące, które mogły kwalifikować pacjenta do grypy ryzyka.

Zgodnie ze wskazaniami IZP-PZH choroby zakaźne, jako przyczyny wyjściowe, zawsze uznawano za nadrzędne w stosunku do chorób niezakaźnych. COVID-19 nie jest wyjątkiem.

Jak to wygląda w praktyce? Można zobrazować to na przykładzie pacjenta, który chorował na nadciśnienie, ale zmarł z powodu COVID-19. W karcie zgonu jako przyczynę bezpośrednią podano niewydolność oddechową, jako wtórną - wirusowe zapalenie płuc, a wyjściową - COVID-19. Dopiero w rubryce "okoliczności" pojawia się mowa o chorobie serca.

3. Dlaczego lekarze rodzinni nie chcą wypisywać karty zgonu?

W wielu województwach rozpaczliwie brakuje lekarzy uprawnionych do potwierdzania zgonu osób objętych kwarantanną lub zakażonych koronawirusem, którzy zmarli poza szpitalem.

Dr Michał Domaszewski
Dr Michał Domaszewski

- Zgodnie z przepisami wojewodowie powinni byli powołać do stwierdzania covidowych zgonów specjalnych koronerów, którzy powinni dostawać większe wynagrodzenie za pracę w niebezpiecznych warunkach, ale chętnych do tej pracy jest brak - wyjaśnia dr Domaszewski.

Przykładowo - w woj. wielkopolskim zatrudniono dwóch koronerów, a w podkarpackim tylko jednego. Dr Domaszewski mówi wprost, że odpowiedzialność za wypisywanie kart zgonu osób zmarłych na COVID-19 cały czas próbuje się zrzucić na lekarzy rodzinnych.

- Nie chcemy tego robić z prostej przyczyny. Żadna z przychodni nie otrzymała specjalistycznego sprzętu ochronnego. Nie mamy takich masek i kombinezonów gwarantujących pełną ochronę, jakimi dysponują koronerzy. Lekarze rodzinni nie mogą ryzykować zakażenia w domu zmarłego, ponieważ codziennie mają kontakt z innymi pacjentami, często przewlekle chorymi. Opowieści o zarabianiu na covidowych zgonach można włożyć między bajki - podsumowuje dr Domaszewski.

Zobacz również: Koronawirus w Polsce. Kostnice zaczynają być przepełnione. "Jak temperatura spadnie poniżej 5 stopni, to w ostatecznosci możemy stawiać namioty"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.