Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Kolejny rekord zakażeń. Prof. Życińska alarmuje: Coraz więcej osób za późno trafia do szpitali

W piątek 30 października Ministerstwo Zdrowia poinformowało o kolejnych przypadkach koronawirusa w Polsce. W ciągu doby zakażenie potwierdzono u 21,6 tys. osób. To już czwarty dzień z rzędu, kiedy dochodzi do rekordu zakażeń. Prof. Katarzyna Życińska z warszawskiego szpitala MSWiA alarmuje, że w ostatnim czasie pojawiła się bardzo niepokojąca tendencja. Do szpitala coraz częściej trafiają osoby w wieku 40-50 lat, u których doszło do ciężkich i nieodwracalnych zmian w płucach. Zdaniem ekspertki jest to konsekwencja tego, że pacjenci zbyt późno zgłaszają się po pomoc lekarską.

Zobacz film: "Koronawirus w Polsce. Prof. Mateja o systemie walki z COVID-19: "Ogromny chaos, brak jakiegokolwiek systemu działa""

1. Pacjenci za długo zwlekają

Kolejny dzień, kolejny rekord. Z raportu resortu zdrowia wynika, że zakażenie koronawirusem zostało potwierdzonych u 21 629 osób w ciągu ostatniej doby. Najbardziej dramatyczna sytuacja jest w woj. mazowieckim (3416), wielkopolskim (3082), kujawsko-pomorskim (1954), małopolskim (1914), śląskim (1761) oraz łódzkim (1554).

Z powodu COVID-19 zmarły 202 osoby, z czego 35 osób nie było obciążonych chorobami towarzyszącymi.

Prof. Katarzyna Życińska, kierowniczka Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej z Oddziałem Klinicznym Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych przy WUM, która leczy zakażonych koronawirusem w warszawskim szpitalu MSWiA, alarmuje, że w ostatnim czasie pojawiła się bardzo niepokojąca tendencja.

COVID-19. Polacy nie chcą zgłaszać się do lekarzy
COVID-19. Polacy nie chcą zgłaszać się do lekarzy (Getty Images)

- Przyjmujemy coraz więcej osób w wieku 40-50 lat, którzy trafiają do szpitala już z zaawansowanym procesem zapalnym w płucach - mówi. Jak tłumaczy ekspertka, nie jest to konsekwencja chorób towarzyszących pacjentów, ponieważ część z nich, zanim zakaziła się koronawirusem, była zdrowa.

- Pacjenci za długo zwlekają ze zwróceniem się po pomoc, leczą się w domu, a kiedy w końcu są hospitalizowani, czasami jest już za późno. Proces zapalny jest tak zaawansowany, że dochodzi do włóknienia płuc. W części przypadków jest to proces nieodwracalny - tłumaczy profesor Życińska.

2. COVID-19. Kiedy trzeba dzwonić na pogotowie?

Profesor Życińska alarmuje, aby osoby podejrzewające u siebie COVID-19 niezwłocznie kontaktowały się z lekarzem rodzinnym. Na szczęście większość przypadków przebiega łagodnie, jednak ok. 10-15 proc. zakażonych wymaga hospitalizacji z powodu zakażenia. Kiedy trzeba wszcząć alarm?

- Jeżeli pojawią się takie objawy jak duszność, suchy męczący kaszel i gorączka, której nie można obniżyć lekami przeciwgorączkowymi, trzeba jak najszybciej wezwać karetkę pogotowia. Czas jest bardzo cenny, ponieważ jeśli u pacjenta rozwinie się niewydolność oddechowa, konieczna może się okazać respiratoroterapia. Niestety dla części pacjentów wejście na respirator może się skończyć śmiercią - podkreśla prof. Katarzyna Życińska.

Część osób unika kontaktu z lekarzami, ponieważ albo lekceważy zagrożenie, albo jest sparaliżowana strachem przed COVID-19. Niektórzy jednak po prostu odbijają się od drzwi coraz bardziej niewydolnego systemu opieki zdrowotnej. Obecnie nawet kontakt z lekarzem rodzinnym jest utrudniony, a ze względu na olbrzymią liczbę zgłoszeń w niektórych poradniach na teleporadę trzeba czekać nawet 3-7 dni.

Jeśli pacjent uzyska skierowanie na test w kierunku SARS-CoV-2 często wiąże się to ze staniem godzinami w kolejce, a potem czekanie kolejnych 3-5 dni na wynik. W covidowych szpitalach już od tygodni brakuje wolnych łóżek oraz personelu medycznego. Również SOR-y nie wyrabiają się z liczbą osób hospitalizowanych. Z różnych części kraju dochodzą sygnały, że karetki pojawiają się z dużym opóźnieniem.

Jeśli pogotowie nie przyjeżdża, a stan pacjenta się pogarsza, w takich przypadkach lekarze radzą udać się samodzielnie do najbliższego oddziału zakaźnego albo szpitala oznaczonego jako "covidowy".

3. Sekwencja występowania objawów COVID-19

W jakiej kolejności występują objawy zakażenia koronawirusem? Zdaniem ekspertów jest to bardzo istotne pytanie, ponieważ może być kluczem do odróżnienia COVID-19 oraz innych chorób, co może zdecydowanie wpłynąć na bieg całej epidemii koronawirusa. Wcześniej wykryte zakażenie nie tylko daje większe szanse choremu, ale oznacza szybszą izolację i mniejszą liczbę osób zakażonych.

- Okres wylęgania choroby trwa od 7 do 14 dni od zakażenia. Czasami krócej. Jednak u większości pacjentów pierwsze objawy obserwuje się między 7. a 10. dniem - mówi prof. Katarzyna Życińska. - Są bardzo zbliżone do zwykłych infekcji. Można je łatwo pomylić z grypą czy chorobami reumatycznymi - podkreśla.

Sekwencja występowania objawów COVID-19:

Najczęściej występujące objawy:

  • stan podgorączkowy bądź gorączka,
  • zmęczenie,
  • ból głowy,
  • ból mięśni i stawów,
  • biegunka,
  • utrata, bądź zmiana węchu, bądź\i smaku,
  • kaszel,
  • duszności i krwioplucie,
  • ból lub ucisk w klatce piersiowej.

Rzadziej występujące objawy:

  • ból gardła,
  • zapalenie spojówek,
  • wysypka skórna lub przebarwienia palców u rąk i stóp.

Czas między wystąpieniem pierwszych objawów a hospitalizacją jest bardzo różny i często zależy od samych pacjentów. Jak wyjaśnia prof. Życińska, część osób od razu wszczyna alarm i wcześniej trafia do szpitala. Dużo pacjentów jednak czeka do ostatniej chwili.

- Ludzie leczą się domowymi sposobami, nie wierząc, że to może być COVID-19. Czasami trafiają do szpitali zdecydowanie za późno - podkreśla ekspertka.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. Dr Jakub Zieliński: "Do wiosny zakazi się połowa Polaków"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.