Trwa ładowanie...

Prof. Paweł Nauman - neurochirug w roli zakaźnika. "Ludzi można prosić, żeby pomogli, ale trzeba też dać przykład. Jak się siedzi w wygodnym stołku, to nie działa"

- Szpitale nie mogą być pochłonięte tylko walką z koronawirusem - apeluje neurochirurg, prof. Paweł Nauman. Lekarz przypomina o tysiącach chorych czekających na operacje. Ma nadzieję, że w optymistycznym wariancie w styczniu będzie mógł wrócić do swoich pacjentów. Na razie z pełnym oddaniem leczy COVID-19. - Najważniejsza z tego wszystkiego jest obecność przy chorym, która wpisana jest w nasz zawód. Każdy uratowany chory przypomina nam, po co tu jesteśmy - mówi lekarz.

Zobacz film: "Jak wygląda walka z koronawirusem na pierwszej linii frontu? Batrosz Fiałek odpowiada (WIDEO)"

spis treści

Artykuł jest częścią akcji Wirtualnej Polski #DbajNiePanikuj.

1. Neurochirurg w roli zakaźnika

Neurochirurg, prof. Paweł Nauman, jest jednym z setek lekarzy, który w czasie drugiej fali epidemii byli zmuszeni odwołać planowe zabiegi swoich pacjentów i tymczasowo zmienić specjalizację.

W ciągu kilku tygodni z neurochirurga stał się lekarzem zakaźnikiem. Pododdział Neuroortopedii, którym kieruje w Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim w Siedlcach, został przekształcony w covidowy.

- Współpracuję ściśle z lekarzami chorób wewnętrznych i z anestezjologami. Z mojej strony należą im się słowa największego uznania. Poświęcenie i praca zespołu pielęgniarskiego to osobny temat na wywiad rzekę. Nasz oddział składa się z dwóch części. Pierwsza to taki przedsionek OIT-u (Oddziału Intensywnej Terapii). Leczymy tu chorych z zapaleniem płuc o ciężkim przebiegu, stosując tlenoterapię wysokoprzepływową, ale też czasem wentylację mechaniczną. Niektórzy z tych pacjentów, jeśli się kwalifikują w miarę możliwości, trafiają na OIT. Niestety liczba niepowodzeń w tej grupie jest największa. A każdy uratowany chory przypomina nam, po co tu jesteśmy. Druga, większa część oddziału jest dedykowana chorym o lżejszym przebiegu niewydolności oddechowej, często w początkowym okresie choroby. Tu staramy się stosować leczenie osoczem ozdrowieńców - opowiada prof. Paweł Nauman, neurochirurg.

Prof. Paweł Nauman
Prof. Paweł Nauman (arch. prywatne)

- Nawiązaliśmy bardzo sprawną współpracę z Warszawskim Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa i muszę powiedzieć, że wszyscy nasi pacjenci, poza jednym, którzy byli leczeni osoczem, z tego wyszli. Obecnie trwa intensywna dyskusja nad skutecznością tego leczenia. Z randomizowanych prób wynika, że nie jest one skuteczne w leczeniu choroby o ciężkim przebiegu. W zeszłym tygodniu podczas międzynarodowej wideokonferencji poświęconej leczeniu COVID-19, w której również uczestniczyłem, prof. David Reich - kierownik Katedry Anestezjologii i Intensywnej Terapii Szkoły Medycznej i Szpitala Mount Sinai na Manhattanie, przedstawił doświadczenia tego ośrodka z leczeniem osoczem we wczesnej fazie choroby, które były zbieżne z naszymi – dodaje profesor.

Ortopedzi, okuliści i laryngolodzy, którzy walczą na pierwszej linii frontu, to od kilku miesięcy norma w wielu ośrodkach medycznych w Polsce. Jednak zdaniem prof. Naumana tak wyglądają ponure realia nie tylko w Polsce.

- Ta opieka nad chorymi z COVID przeważnie nie jest szczególnie wyrafinowana. Wyjątkiem oczywiście jest oddział intensywnej terapii. Trzeba po prostu hamować objawy niewydolności oddechowej, podawać sterydy, leki przeciwzakrzepowe, leczyć choroby współistniejące. Terapia celowana i jej skuteczność jest dyskusyjna i też mało skomplikowana. Każdy lekarz powinien dać sobie radę z leczeniem takich pacjentów. Najważniejsza z tego wszystkiego jest obecność przy chorym, która wpisana jest w nasz zawód. Koordynującym leczenie w uważanym za jeden z najlepszych szpitali na świecie, Johns Hopkins, jest prof. Jonathan Javitt – okulista. To bardzo szczególny czas w medycynie na całym świecie - przyznaje neurochirurg.

2. "Jak będzie bardzo źle, przyjadę pomóc"

Jeszcze trzy tygodnie temu prof. Paweł Nauman w dramatycznym apelu zachęcał studentów medycyny, by jako wolontariusze wsparli przeciążony personel w opiece nad pacjentami zakażonymi koronawirusem. Już wiadomo, że na jego wpis, odpowiedziało wiele osób, między innym 12 studentów ratownictwa i 10 kierunku pielęgniarskiego z miejscowej uczelni.

Jak mówi profesor, już za samą decyzję należy się im najwyższe uznanie. Wszyscy chętni wkrótce będą mogli być zatrudnieni w szpitalu tymczasowym. Na razie na prowadzonym przez niego oddziale pomagają żołnierze.

- To wspaniali młodzi ludzie pracujący z największym poświęceniem bezpośrednio przy chorych – podkreśla lekarz.

Sam przeszedł chrzest bojowy w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym w Radomiu - wiosną, podczas początku epidemii w Polsce. Kiedy sytuacja w placówce robiła się dramatyczna, były braki kadrowe, z dnia na dzień postanowił pomóc swojemu koledze prof. Adamowi Kobayashiemu. Wystarczył jeden sms.

- Zobaczyłem, że on się strasznie męczy, dokonuje jakiś heroicznych wyczynów, my z kolei zawiesiliśmy pracę oddziału, byłem już od jakiegoś czasu w domu, wysłałem mu krótkiego sms-a, "Jak będzie bardzo źle, mogę przyjechać pomóc". Liczyłem na odpowiedź: "Nie stary, jak będzie potrzeba, to się odezwę". A on napisał: "Jeżeli możesz, przyjeżdżaj zaraz", więc załatwiłem kwestie formalne i pojechałem.

- Mogę powiedzieć, że czuję się uczniem prof. Adama Kobayashiego, jeśli chodzi o choroby zakaźne, a on jest przecież neurologiem i znakomicie dawał sobie z tym wszystkim radę. Wynikało to z siły jego charakteru, z oczytania, dobrego zaplanowania pracy. Te doświadczenia udało mi się przełożyć na organizację pracy na naszym oddziale.

- Jestem przeciwnikiem straszenia ludzi pracą z chorymi na COVID, należy im tylko zapewnić właściwe zabezpieczenie i procedury. Wtedy w Radomiu nawet lekarze z nakazów wydanych przez wojewodę, nie chcieli tam jechać. W takim momencie można ludzi prosić, żeby podjęli pracę, ale trzeba też dać przykład. Jak się samemu siedzi się w wygodnym fotelu, to nie działa. Wśród decydentów większość też była lekarzami, mogli zakasać rękawy i iść do pracy dając ten właściwy przykład.

Wzajemna pomoc właśnie zatoczyła krąg. Teraz sytuacja się odwróciła. Od kilku dni prof. Adam Kobayashi wspólnie z dr. Krzysztofem Szaleckim, neurochirurgiem, pomagają swojemu koledze w szpitalu w Siedlcach.

- Możemy się spotkać ponownie, neurolog z neurochirurgami, i leczyć choroby zakaźne - żartuje prof. Nauman. Obyśmy wszyscy skończyli prace w tym samym składzie - dodaje.

3. "Mam nadzieję, że to nie jest przysłowiowa cisza przed burzą"

Lekarz z nieukrywaną nadzieją przyznaje, że od kilku dni w szpitalu jest spokojniej w porównaniu z tym, co się działo jeszcze 10 dni temu. Nie ma takiego dużego naporu pacjentów i sznurów karetek przed szpitalem.

- Jeszcze w tamtym tygodniu były telefony: ile macie miejsc, czy macie wszystko zajęte, a karetki czekały na podjeździe. Teraz sporadycznie pojawiają się pierwsze wolne miejsca na naszym oddziale. Mam nadzieję, że to nie jest przysłowiowa cisza przed burzą - opowiada profesor.

4 grudnia przy Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim ma być otwarty szpital tymczasowy na 100 łóżek dedykowany leczeniu objawowych chorych z SARS-CoV-2, w tym oczywiście z niewydolnością oddechową. Prof. Nauman wierzy, że jeżeli stabilizacja ilości zakażeń utrzyma się również w grudniu, po Nowym Roku jego oddział będzie w stanie znów przyjmować pacjentów czekających na operacje.

- Zdecydowanie oczekujemy już tego momentu, kiedy będziemy mogli się zająć tym, co potrafimy najlepiej, czyli neurochirurgią kręgosłupa. Obecnie sytuacja jest dość trudna. Nasza praca została zatrzymana. Więcej, ze względu na charakter pandemii musiała zostać wstrzymana. Po pierwsze każdy anestezjolog był i cały czas jest na wagę złota, przy pracy z chorymi z SARS-Cov-2 o ciężkim przebiegu. Duże planowe operacje powinny być wstrzymane, by potencjalnie nie ograniczać zespołów anestezjologicznych, jak również ilości miejsc na OIT-ach. Wreszcie dużo tych zabiegów przeprowadzanych jest u starszych, otyłych pacjentów, którzy ze względu na własne bezpieczeństwo powinni zostać w domu. Z drugiej strony mamy kilkuset chorych oczekujących na operację, a trzeba pamiętać, że wśród tych nich są na przykład ludzie ze zmianami w kręgosłupie szyjnym, często z niedowładami, którzy powinni być operowani możliwie szybko - alarmuje neurochirurg.

- Musimy zacząć leczyć innych, a nie tylko chorych na SARS-CoV-2. W tej chwili w Polsce jest ta sama skala umieralności z powodu innych zachorowań, jak we Włoszech, czy w Hiszpanii podczas pierwszej fali. Musimy stworzyć właściwe, bezpieczne procedury, żeby leczyć tych ludzi.

Prof. Nauman już zapowiada otwarcie w Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim pierwszego ośrodka w Polsce, w którym będzie stosowane hybrydowe leczenie przerzutów do kręgosłupa z wykorzystaniem radiochirurgii streotaktycznej.

- Wiadomo jak dużo jest zachorowań na nowotwory w Polsce, a ok 30 proc. z nich daje przerzuty do kręgosłupa. Połączenie wspólnym cyfrowym planowaniem technik radiochirurgii z zastosowaniem bardzo nowoczesnych przyspieszaczy liniowych, razem z pierwszym w Polsce systemem robotyzowanym do chirurgii kręgosłupa, stworzy duże możliwości leczenia tych pacjentów. Ten system właśnie jest instalowany w tutejszym ośrodku. Musimy w miarę możliwości, jak najszybciej zabrać się za naszą właściwą prace - przyznaje lekarz.

4. Przygotowania do trzeciej fali

Prof. Nauman przypomina, że wiele wskazuje na to, że sam koronawirus nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Coraz częściej słychać głosy ostrzegające przed trzecią falą i zakażeniami krzyżowymi w połączeniu z grypą.

- Trudno powiedzieć, jak to będzie ze szczepionką, jak będzie z dostępnością, jak długo będzie działać, być może trzeba się będzie co roku doszczepiać ze względu na powstawanie mutacji wirusa. W związku z tym musimy być gotowi na kolejne fale. Z rozmów z moim kolegami z Tel Awiwu wiem, że tam już przygotowują się na trzecią falę, podobnie jak nasz szpital - podsumowuje profesor.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.