Trwa ładowanie...

Koronawirus. Obrzęk jąder może być objawem COVID-19. Dr Marek Derkacz tłumaczy, dlaczego jest tak niebezpieczny

W prasie medycznej pojawia się coraz więcej informacji na temat wpływu koronawirusa na męski organizm. Zdaniem naukowców zapalenie, a w konsekwencji obrzęk jąder może być objawem COVID-19. - Takie przypadki są dosyć rzadkie, ale nie można ich bagatelizować, ponieważ prowadzą do bardzo poważnych powikłań. Niektórzy pacjenci mogą doznawać częściowej bądź trwałej utraty płodności - opowiada endokrynolog dr Marek Derkacz.

Zobacz film: "Prawie 5 tys.zakażeń COVID-19 w Polsce, a w szpitalach brak miejsc. Komentuje dr Wojciech Konieczny"

Artykuł jest częścią akcji Wirtualnej Polski #DbajNiePanikuj

1. Zapalenie jąder u zakażonych koronawirusem

Przypadek pacjenta, u którego dość nietypowym objawem COVID-19 był obrzęk jąder, został opisany na łamach "American Journal of Emergency Medicine". Jak czytamy w artykule, najpierw u 37-latka wystąpiły typowe dla zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2 objawy - kaszel i gorączka. Mężczyzna jednak zwlekał ze zwróceniem się po pomoc lekarską. Zmienił zdanie dopiero po siedmiu dniach, kiedy pojawiły się obrzęk i ból jąder.

Obrzęk jąder może być objawem COVID-19
Obrzęk jąder może być objawem COVID-19 (Getty Images)

Jak zwraca uwagę dra Marek Derkacz, specjalista chorób wewnętrznych, diabetolog i endokrynolog, o podobnych przypadkach donoszono na samym początku pandemii koronawirusa.

- Już w marcu prof. Li Yufeng i jego współpracownicy ze szpitalnego Centrum Medycyny Rozrodu w Wuhan opublikowali raport, w którym przypominali, że wirus SARS-CoV-1, który wywołał epidemię w 2002-2003 roku, powodował u mężczyzn zapalenie jąder prowadzące do poważnych uszkodzeń. Chińscy badacze byli zdania, że SARS-CoV-2 może powodować podobne powikłania. Jednak wówczas były to tylko założenia niepoparte dowodami naukowymi. Dzisiaj dzięki badaniom i opisanym przypadkom wiemy znacznie więcej na ten temat - opowiada dr Derkacz.

Jedno z badań opisuje sekcję zwłok pacjentów zmarłych z powodu COVID-19. - Stwierdzono znaczne uszkodzenie miąższu jąder, zwłaszcza kanalików nasiennych odpowiedzialnych za proces spermatogenezy, czyli wytwarzania plemników. Zaobserwowano też zmniejszoną liczbę komórek Leydiga, odpowiedzialnych za produkcję testosteronu. W badanym materiale potwierdzono również cechy zapalenia limfocytarnego - tłumaczy dr Derkacz.

2. Koronawirus może powodować bezpłodność u mężczyzn

Jak podkreślają eksperci, zapalenie jąder głównie dotyczy pacjentów z ciężkim przebiegiem COVID-19. Jak dużo takich przypadków jest Polsce? Zdaniem dra Derkacza, skala zjawiska najprawdopodobniej nie jest dokładnie znana, oficjalnie nie są prowadzone badania na ten temat.

Lekarz dotychczas słyszał tylko o jednym przypadku pacjenta hospitalizowanego w Polsce z powodu COVID-19, u którego doszło do takich powikłań. Był to mężczyzna w średnim wieku. Przypadek ten był o tyle skomplikowany, że u pacjenta dodatkowo wykryto zakażenie bakterią chlamydia trachomatis, co w połączeniu z SARS-CoV-2 mogło spowodować tzw. superinfekcję. Jak już pisaliśmy, w przypadku jednoczesnego zakażenia wirusem i bakterią przebieg choroby może być szczególnie ciężki.

- Biorąc pod uwagę miliony zakażonych mężczyzn na całym świecie, obrzęk jąder w przebiegu stanu zapalnego nie jest częstym i charakterystycznym objawem COVID-19. Nie wolno jednak tego bagatelizować, ponieważ następstwa mogą być bardzo poważne - podkreśla dr Derkacz. - Obrzęk jąder w zależności od nasilenia i czasu trwania, może mieć różne konsekwencje. Proces zapalny, leżący u jego podłoża może uszkadzać zarówno odpowiedzialne za wytwarzanie plemników komórki Sertolego, jak i komórki Leydiga, prowadząc do spadku stężenia testosteronu we krwi i hipogonadyzmu. Przewlekły proces zapalny może w przyszłości również zwiększać ryzyko raka jądra - opowiada dr Derkacz.

Badania ozdrowieńców wykazały, że u części mężczyzn dochodzi do zaburzenia spermatogenezy, co może oznaczać pogorszenie się funkcji reprodukcyjnych. - Banki nasienia w USA dostały wytyczne, aby w związku z donacją przeprowadzać dokładny wywiad, czy dana osoba mogła być zakażona koronawirusem. Według części autorytetów zajmujących się leczeniem niepłodności, nasienie osób po przebytej infekcji SARS-CoV-2 nie powinno być pobierane przynajmniej do czasu rozwiania wątpliwości związanej z negatywnym wpływem koronawirusa na funkcje rozrodcze mężczyzn. Zaleca się również bankowanie nasienia osobom zdrowym, na wypadek zachorowania na COVID-19 - opowiada dr Derkacz.

3. Remdesivir może powodować skutki uboczne?

Naukowcy wciąż jednak zbyt mało wiedzą o wpływie SARS-CoV-2 na zaburzenia płodności u mężczyzn. Według dr. Derkacza, zaskakujące jest to, że u większości pacjentów nie stwierdzono obecności materiału genetycznego koronawirusa w jądrach, a jedynie zmiany patologiczne, do których się przyczynił.

- Obecność wirusa badano zarówno metodą RT PCR, jak i mikroskopii elektronowej. W większości przypadków w jądrach nie potwierdzono jednak obecności koronawirusa. Możemy porównać to do sytuacji, kiedy widzimy spalony dom, ale podpalacz zniknął. Wirus działa właśnie jak podpalacz - aktywuje procesy zapalne, w wyniku których dochodzi do nadmiernej odpowiedzi układu immunologicznego, co może prowadzić zarówno do zaburzeń mikrostruktury, jak i funkcji jąder. Jest to mechanizm analogiczny, jak w przypadku burzy cytokinowej w płucach, która jest częstą przyczyną śmierci pacjentów z COVID-19. Do tego mogą dochodzić procesy związane z nadmierną krzepliwością krwi w przebiegu COVID-19 i powstawaniem mikrozatorów w naczyniach zaopatrujących w krew najądrza i jądra - tłumaczy Marek Derkacz.

Kolejnym aspektem jest leczenie osób zakażonych, które również może spowodować zaburzenie płodności.

- Rzadko kiedy wspomina się o tym, że remdesivir, lek przeciwwirusowy stosowany w leczeniu COVID-19, może mieć poważne skutki uboczne. Badanie na myszach wykazało, że wysokie dawki leku mogą wykazywać się toksycznością reprodukcyjną. U zwierząt lek miał negatywny wpływ nie tylko na sam proces spermatogenezy, ale również uszkadzał niektóre struktury jąder. Badanie to było przeprowadzone w Chinach i jeszcze nie zostało zrecenzowane, ponieważ autorzy uznali, że muszą poprawić metodykę przed oficjalną publikacją - opowiada dr Derkacz.

- Mam nadzieję, że w przypadku mężczyzn, remdesivir nie będzie wykazywał, aż tak negatywnego wpływu na funkcje rozrodcze. Aczkolwiek uważam, że konieczne są badania oceniające wpływ leku na płodność u ludzi oraz ocena jakości nasienia ozdrowieńców, szczególnie leczonych tym lekiem. Mamy podstawy mieć obawy dotyczące pogorszenia płodności zarówno z powodu zakażenia samym koronawirusem, jak i również stosowanego leczenia. Musimy sobie jednak zdawać sprawę, że remdesivir jest lekiem, który ratuje ludzkie życie, tak więc obecnie pozostaje nam zaakceptować jego potencjalne działania uboczne, co do których jeszcze nie mamy pewności - podkreśla dr Marek Derkacz.

Zobacz także: Ponad 100 tys. zakażeń koronawirusem w Polsce. W statystykach przeważają mężczyźni. Dlaczego to oni częściej umierają na COVID-19? Eksperci wskazują na alkohol i papierosy

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.