Trwa ładowanie...

Rodzice - bądźcie odpowiedzialni!

Impreza miejska. Tłum ludzi, w tym rodzice z dziećmi. Koncert popularnego zespołu. Jedni tańczą, inni śpiewają. I nagle wokalista ze sceny mówi, że w biurze organizatora czeka na rodziców kilkuletnie dziecko. Zgubiło się – pomyślałam. I nawet w tamtym momencie współczułam rodzicom. Później jednak zobaczyłam coś, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że to oni zgubili dziecko. Więc pytam: rodzice, co się z wami dzieje?

Zobacz film: "Czego nie robić, by mieć szansę na wychowanie szczęśliwego człowieka?"

Fakt, to nie była ogromna impreza, a raczej rodzinny festyn. Był późny wieczór, koncert trwał w najlepsze. Pod sceną i dzieci, i młodzież, i dorośli. Wszyscy rozbawieni, zasłuchani, zaśpiewani. Stałam z boku, cicho podśpiewując przeboje znane z radia. Właśnie skończył się jeden z nich, gdy wokalista powiedział, że ma ważne ogłoszenie.

1. Zagubione dziecko

"Rodzice Mai Kowalskiej (dane zmienione) proszeni są o kontakt z biurem organizatora. Dziewczynka się zgubiła i tam czeka na mamę i tatę. Biuro organizatora znajduje się po prawej stronie sceny" – usłyszałam z głośników. I oczami wyobraźni widziałam już rzucających wszystko rodziców i zapłakane dziecko. A potem zorientowałam się, że przecież stoję obok tego miejsca. Zauważyłam kilkulatkę i osobę z obsługi. Dziewczynka łkała po cichu, wyglądała na bardzo przestraszoną.

- Takie wydarzenia wywołują u dziecka bardzo silny stres. 4- czy 5-latek może jeszcze nie rozumieć, że się zgubił, rodziców nie ma, ale się znajdą. On pomyśli, że go zostawili. To wywołuje silniejsze wydzielanie kortyzolu - hormonu stresu. Oprócz tego u dziecka serce zaczyna bić szybciej, przyspiesza też oddech – mówi Anna Suligowska, psycholog.

Postanowiłam obserwować z ukrycia. Ich spotkanie z dzieckiem ogromnie mnie zaskoczyło.

Przeczytaj także:

"Tu jesteś!", "Nareszcie jesteś z nami!" - takimi i podobnymi słowami dwoje rodziców przywitało zagubioną córkę. Dziewczynka rozpłakała się z emocji na dobre i przywarła do mamy. Ta przytuliła się do dziecka równie mocno. "Ulga, znaleźli się" – pomyślałam. A potem spojrzałam na tatę i zobaczyłam, że w rękach trzyma dwa kufle z piwem. Prawie puste. I przestałam mieć poczucie, że dziecko odeszło za daleko. To rodzice zachowali się nieracjonalnie, pijąc alkohol.

2. Zabawa ważniejsza niż bezpieczeństwo

Jak to jest, drodzy rodzice, że idąc na imprezę, nie potraficie wziąć odpowiedzialności za swoje dziecko? Opieka nad kilkulatkiem i alkohol - tego nie da się pogodzić.

Gdy pije jeden rodzic – jestem w stanie to zrozumieć. Drugi wtedy stoi na straży swoich pociech. Pilnuje ich, bawi się, albo po prostu rzuca na nie okiem. Co jednak najważniejsze – jest trzeźwy. W razie jakiegokolwiek wypadku, może on wsiąść za kierownicę i zawieźć dziecko na pogotowie. Albo wezwać karetkę. I żadne służby bezpieczeństwa nie będą mieć pretensji, że była libacja. Bo uczestniczyła w niej osoba trzeźwa.

Jak to jest, że nie potraficie odmówić sobie piwa, wina czy kieliszka wódki? Przykład z podwórka mojej znajomej.

Ewelina kilka razy opowiadała mi o grillach organizowanych przez jej przyjaciół. Imprezy zakrapiane alkoholem jej koleżanka z mężem organizują w domu, mimo sporego ogrodu. Nie chcą wyjść na świeże powietrze, bo – jak twierdzą – doniosą na nich na policję "mili" sąsiedzi.

Dlaczego mieliby to zrobić? Bo nawet podczas domowego spotkania z przyjaciółmi rodzice nie potrafią odmówić sobie piwa, mimo że w domu jest dwójka dzieci. Dlatego nawet w największy upał przyjęcia organizują w domu. Na zewnątrz stoi tylko grill.

Przeczytaj także:

Inni goście też piją, nie patrząc na dzieci. Nie myślą, że przecież któryś z kilkulatków może zwichnąc nogę, oparzyć się, może go użądlić pszczoła... Kto w takim przypadku będzie rozmawiał z lekarzem? Kto będzie na tyle odważny, by powiedzieć policjantom, że wśród dorosłych z dziećmi nie ma ani jednej osoby trzeźwej? Oni osób pod wpływem nie biorą na poważnie.

I nie, nie ma znaczenia ilość i rodzaj alkoholu. Przy dziecku zawsze przynajmniej jedna osoba musi być trzeźwa. Moja babcia, mawiała: "Licho nie śpi". Innymi więc słowy: rodzice, jeśli chcecie dać swoim dzieciom prezent na Dzień Dziecka, weźcie w końcu za nie odpowiedzialność. To najlepsze, co możecie im ofiarować.

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.