Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Mieszanie szczepionek od różnych producentów powinno być możliwe? "System nie patrzy na dobro pacjenta"

Czy w określonych sytuacjach można mieszać preparaty różnych producentów? Doktor Paweł Grzesiowski widzi taką potrzebę: - Jeśli po pierwszej dawce pacjent miał jakiś odczyn niepożądany, np. zatorowość, to jest to wskazanie, by drugiej dawki tej samej szczepionki nie podawać.

Zobacz film: "Maseczki w pomieszczeniach. Jak długo będziemy musieli je nosić?"

spis treści

1. Łączenie szczepionek różnych producentów nie jest rekomendowane

W niektórych państwach – w tym we Francji czy w Niemczech – istnieje możliwość podania drugiej dawki szczepionki od innego producenta. Mieszania szczepionek nie zaleca jednak ani Światowa Organizacja Zdrowia (WHO), ani Europejska Agencja do spraw Leków (EMA).

W ubiegłym miesiącu ekspert WHO, Rogerio Gaspar, tłumaczył, że na razie nie ma wystarczających danych, które pozwoliłyby na zastosowanie u jednego pacjenta dwóch różnych preparatów. Tę opinię dotychczas potwierdzało wielu polskich lekarzy, uznając łączenie różnych preparatów za eksperyment.

Jak się jednak okazuje, może być to w niektórych przypadkach wręcz koniecznością.

2. Doktor Paweł Grzesiowski wskazuje konieczność mieszania preparatów

Brytyjscy naukowcy już w lutym rozpoczęli badania, których uczestnicy najpierw mieli zostać zaszczepieni preparatem AstraZeneca, a jako drugą dawkę przyjąć szczepionkę Pfizera. Część z pacjentów z kolei w pierwszej kolejności zostało zaszczepionych preparatem Pfizera, a później preparatem AstraZeneca.

Czy jest to krok w stronę rozpoczęcia szczepienia jednego pacjenta dwoma różnymi preparatami? Tę kwestię poruszył doktor Paweł Grzesiowski, umieszczając na Twitterze intrygujący wpis.

Zdaniem doktora Grzesiowskiego druga dawka szczepienia powinna być zrealizowana inną szczepionką, w przypadku gdy po pierwszej pojawił się niepożądany odczyn poszczepienny.

- W tej chwili, w polskim systemie szczepień, nie ma możliwości mieszania różnych szczepionek w cyklu, mimo, że niektórzy pacjenci mają ewidentne medyczne przeciwwskazania do podania drugiej dawki tej samej szczepionki. Lekarze próbują omijać system, bo najważniejsze jest bezpieczeństwo pacjenta. Jeśli on po pierwszej dawce miał jakiś odczyn niepożądany – typu zatorowość – to jest to wskazanie, by drugiej dawki tej samej szczepionki nie podawać - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie dr Paweł Grzesiowski.

Jak się jednak okazuje, ekspert nie nawiązuje tu do konkretnego preparatu i wbrew pozorom nie odnosi się tylko do szczepionki AstraZeneca.

- Ja celowo nie podałem nazwy preparatu, bo nie o to chodzi, że my teraz koniecznie chcemy zamieniać Astrę na Pfizera na życzenie pacjenta, choć wszyscy tak myślą – akcentuje doktor Grzesiowski – Ale niepożądane odczyny poszczepienne zdarzają się też po Pfizerze, Johnsonie czy Modernie. Chodzi więc o całą filozofię możliwości wymiennego stosowania różnych preparatów. To jest coś, nad czym zastanawia się cały świat – badania robi Uniwersytet Oksfordzki, ruszyły badania Narodowego Instytut Zdrowia w USA, ale i różne firmy je prowadzą. Byłoby nam dużo łatwiej realizować szczepienia – np. preparatu AstraZeneca w tym momencie brakuje, co automatycznie wpływa na przesunięcie terminu szczepienia drugą dawką u niektórych. De facto osoba, która przyjęła już pierwszą dawkę szczepienia, ma prawo do roszczeń w związku z tym, że nie dostaje szczepionki w wyznaczonym przez producenta terminie. Wymienność szczepionek pozwoliłaby uniknąć takich sytuacji - tłumaczy ekspert.

Zobacz również: Czy można łączyć szczepionki różnych producentów?

3. Kto ponosi odpowiedzialność?

Winą doktor Grzesiowski obarcza… system i jego administratorów:

- System jest tak skonstruowany, że nie patrzy na dobro pacjenta – każdy musi dostać drugą dawkę tej samej szczepionki. albo kończy na jednej dawce czyli jest tylko częściowo chroniony. Nie dość, że miał poważny odczyn poszczepienny, to jeszcze odmawiamy mu pełnej ochrony. Nie powinno tak być, bo nie jesteśmy urzędnikami, tylko lekarzami i jeżeli są jakieś przeciwwskazania, należy to uwzględnić – przyznaje doktor Grzesiowski.

Dodaje także, że mieszanie różnych preparatów szczepionek to nie jest novum, ale działanie powszechnie praktykowane w wakcynologii od lat.

- Z punktu widzenia wakcynologii zamienianie szczepionek o podobnym składzie jest możliwe. Te szczepionki mają zbliżony efekt końcowy, więc zamiana Pfizera na Astrę czy Johnsona na Modernę nie tylko nie jest błędem, ale może dać korzystne efekty, co wykazali naukowcy z Hiszpanii, badający mieszany schemat Astra – Pfizer – przekonuje ekspert.

Co ważne, w działaniu tym przede wszystkim ważny jest pacjent – jeśli po pierwszej dawce szczepienia doświadczył NOP-u, to przekreśla to możliwość otrzymania drugiej dawki. Wskutek tego, jak zaznacza ekspert, pacjent dostaje niepełną dawkę i narażony jest na zakażenie.

- Dlaczego ma być poszkodowany, skoro można byłoby mu podać drugą dawkę innego preparatu? – pyta na zakończenie doktor Grzesiowski.

Zapytaliśmy Ministerstwo Zdrowia, czy w Polsce jest możliwe mieszanie szczepionek różnych producentów. W nadesłanej do nas odpowiedzi resort wyraźnie podkreśla, że "na dziś żadne rekomendacje nie wskazują na możliwość mieszania szczepionek. Taka możliwość jest obecnie na poziomie analiz".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

    Pomocni lekarze

    Szukaj innego lekarza