Trwa ładowanie...

Leczenie ozdrowieńców największym wyzwaniem po pandemii COVID. Prof. Filipiak: Sytuacja wygląda fatalnie i wszyscy zdają sobie z tego sprawę

- Prywatny sektor zdrowia wszedł na miejsce, które państwo od dawna oddało walkowerem. Mówię to nie tylko jako teoretyk systemu, ale lekarz praktyk. Sam pracuję w bardzo dobrej prywatnej przychodni wielospecjalistycznej, która od dawna już oferuje kompleksowe badania post-COVID i pakiety konsultacji dla tych chorych. W państwowym systemie praktycznie to nie istnieje, nie określono nawet standardu takiej usługi - mówi o kłopotach z leczeniem powikłań po COVID-19 w państwowych placówkach medycznych prof. Krzysztof Filipiak z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Zobacz film: "Powikłania po COVID-19. Prof. Krzysztof Filipiak mówi o najczęstszych dolegliwościach"

spis treści

1. Współczynnik zgonów wciąż za wysoki

Eksperci alarmują, że mimo obserwowanego w ostatnich tygodniach spadku zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2, współczynnik zgonów wciąż jest zbyt wysoki.

Jak zauważa prof. dr hab. n. med. Krzysztof J. Filipiak, internista, kardiolog, farmakolog kliniczny z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, wysoka śmiertelność jest pokłosiem trzeciej fali, która przetoczyła się przez Polskę tuż przed Wielkanocą. Jej skutki w służbie zdrowia będą niestety odczuwalne jeszcze bardzo długo.

- Rekordowa trzecia fala sparaliżowała system opieki zdrowotnej, on więc cały czas liże rany. Zauważmy zresztą, że liczba chorych pod respiratorami, (których śmiertelność sięga 70 proc.), rośnie w Polsce już 24 lutego 2021, a w chwili obecnej wróciliśmy do poziomu zajęcia respiratorów gdzieś tak z 5 marca 2021 roku, więc ta fala przetacza się jeszcze przez szpitale - mówi w rozmowie z WP abcZdrowie współautor pierwszego polskiego podręcznika medycznego poświęconego COVID-19.

Prof. Filipiak podkreśla, że wysoka śmiertelność wynika jednak przede wszystkim z zapaści systemu ochrony zdrowia. - Wyczerpaniu jego możliwości kadrowych i finansowych oraz nadal niepełnego odblokowania rutynowych procedur i operacji, a także braku możliwości prawidłowego diagnozowania i leczenia setek tysięcy Polaków - precyzuje ekspert.

Ale jest coś jeszcze.

- Drugą przyczyną jest zbyt późne docieranie chorych, w zbyt zaawansowanym stanie, do szpitali. Jeżeli wierzy się nie w szczepienia, ale w amantadynę i leczy się samemu w domu, maksymalnie odkładając w czasie decyzję o szukaniu opieki szpitalnej, to tylko pogarsza się w ten sposób swój stan zdrowia - nie ma wątpliwości lekarz.

Zmienić ten stan rzeczy może tylko jak najszybsze wyszczepienie jak największej liczby osób oraz poprawa warunków pracy w ochronie zdrowia.

- Z tym drugim mamy problem, o pierwszym nawet nie wspomnę - dodaje prof. Filipiak.

2. Konieczne szybkie zaszczepienie nastolatków

Obecnie priorytetową grupą do szczepień są ludzie młodzi. To właśnie zaszczepienie nastolatków mogłoby przyczynić się do łagodniejszego przebiegu czwartej fali zakażeń nową mutacją koronawirusa w Polsce.

- Obawiałbym się jesiennej fali zachorowań, która rozpocznie się od wrześniowego otwarcia szkół. To dlatego mówimy o konieczności przyspieszenia szczepień, zwłaszcza sprawnego szczepienia 16- i 17-latków, a być może już niedługo 12-15-latków. Gdyby udało się to zrobić do września, rysuje się przed nami możliwość znacznego zredukowania jesiennej fali zakażeń - podkreśla prof. Filipiak.

Zgodnie z zapowiedzią ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, od 17 maja osoby w wieku 16 i 17 lat będą mogły rejestrować się na szczepienie przeciwko COVID-19 preparatem Pfizer/BioNTech. Aby przyjąć szczepionkę, będą musiały posiadać pisemną zgodę opiekuna.

Prof. Krzysztof J. Filipiak
Prof. Krzysztof J. Filipiak (arch.prywatne)

3. Leczenie pacjentów po COVID-19 wyzwaniem dla medyków

Jeszcze jednym problemem związanym z pandemią, z jakim musi się mierzyć służba zdrowia, jest obecnie leczenie pacjentów z powikłaniami po COVID-19. Prof. Filipiak niejednokrotnie podkreślał, że osób, które dalej zmagają się z objawami choroby albo jej powikłaniami, przybywa z miesiąca na miesiąc.

- Sytuacja wygląda fatalnie i wszyscy zdają sobie z tego sprawę. W Polsce jeszcze przed pandemią w rozsypce leżała tzw. ambulatoryjna opieka specjalistyczna. A to właśnie do tych lekarzy - pulmonologów, neurologów, kardiologów, laryngologów - powinni trafiać pacjenci z tzw. zespołami post-COVID oraz long COVID - wyjaśnia lekarz.

Liczba ozdrowieńców z powikłaniami jest na tyle duża, że wytypowanie i otoczenie ich opieką dla przeciążonego systemu ochrony zdrowia jest ogromnym wyzwaniem. Istnieje duże ryzyko, że tacy pacjenci będą mogli leczyć się jedynie w prywatnych placówkach medycznych, ponieważ nie będzie dla nich miejsca w placówkach państwowych.

- Lekarze rodzinni zajęci są uruchamianiem aktywności swoich miejsc pracy sprzed czasów pandemii, narzucono im również kluczową rolę w prowadzeniu szczepień. Szpitale liżą rany po przejściu kolejnych fal wirusa. A ambulatoryjna opieka specjalistyczna już dawno jest fikcją. Nikt nie będzie czekał wiele miesięcy na konsultację kardiologiczną w ramach ubezpieczenia zdrowotnego - twierdzi ekspert. - Mniej zamożni pacjenci krążą więc na linii "lekarz rodzinny - szpital", a ci bardziej zamożni korzystają z prywatnych klinik i gabinetów - dodaje.

Leczenie ozdrowieńców największym wyzwaniem dla służby zdrowia. Prof. Filipiak: Sytuacja wygląda fatalnie i wszyscy zdają sobie z tego sprawę
Leczenie ozdrowieńców największym wyzwaniem dla służby zdrowia. Prof. Filipiak: Sytuacja wygląda fatalnie i wszyscy zdają sobie z tego sprawę (Getty Images)

- Prywatny sektor zdrowia wszedł na miejsce, które państwo od dawna oddało walkowerem. Mówię to nie tylko jako teoretyk systemu, ale lekarz praktyk. Sam pracuję w bardzo dobrej prywatnej przychodni wielospecjalistycznej, która od dawna już oferuje kompleksowe badania post-COVID i pakiety konsultacji dla tych chorych. W państwowym systemie praktycznie to nie istnieje, nie określono nawet standardu takiej usługi - podkreśla prof. Filipiak.

Z badań przesiewowych przeprowadzonych przez prof. Miłosza Parczewskiego, specjalisty w dziedzinie chorób zakaźnych i jednego z doradców premiera ds. COVID-19, wynika, że COVID-19 w Polsce mogło przejść nawet 11 milionów osób.

- Jeżeli, licząc bardzo skromnie, założymy, że 5-10 proc. z nich doświadczy jakichś powikłań i symptomów post-COVID, oznacza to, że w systemie pojawić się może potrzeba dodatkowych 0,5-1 miliona konsultacji - najczęściej neurologicznych, pulmonologicznych i kardiologicznych. Tych pacjentów nie ma kto leczyć i nikt nawet o tym problemie nie dyskutuje - twierdzi prof. Filipiak.

Aby uniknąć paraliżu, priorytetem dla służby zdrowia powinno być zatem określenie standardów opieki postcovidowej. - Bo czeka nas tsunami takich pacjentów w poradniach i punktach konsultacyjnych - obawia się ekspert.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także:

Polecane dla Ciebie

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

    Pomocni lekarze

    Szukaj innego lekarza