Trwa ładowanie...

Koronawirus w Australii. O sytuacji opowiada Australijczyk z polskimi korzeniami

Australia obok Nowej Zelandii jest podawana za przykład kraju, który doskonale poradził sobie z epidemią. Eksperci podkreślają, że pomogło szybkie wprowadzenie restrykcji i testowanie na masową skalę. Nie bez znaczenia jest też położenie geograficzne. Australia, jako kraj zajmujący cały kontynent, mogła skutecznie blokować i kontrolować przepływ ludności.

Zobacz film: "LOT zabierze rodaków z Sydney. Pierwszy tak daleki rejs w historii polskich linii"

1. Koronawirus w Australii

Od początku kwietnia liczba zakażeń systematycznie maleje. Do 20 maja w Australii odnotowano 7 tys. zakażeń, zmarło 100 osób.

Liczba ludności Australii jest szacowana na ok. 25 mln osób. Największym miastem jest Sydney, które zamieszkuje ponad 5 mln mieszkańców. I właśnie tu mieszka Olek Novak, Australijczyk o polskich korzeniach. Jego rodzice wyemigrowali z Polski kilkadziesiąt lat temu. W rozmowie z WP abcZdrowie opowiada, w jaki sposób jego rodacy ograniczyli liczbę zakażeń i jak sprawdza się aplikacja COVIDSafe, która miała monitorować kontakty z osobami zakażonymi.

2. Australia ma epidemię pod kontrolą

Katarzyna Grzęda-Łozicka, WP abcZdrowie: Jak wygląda walka z koronawirusem w Australii? Jakie restrykcje u was obowiązywały? Radzicie sobie bardzo dobrze na tle innych krajów.

Olek Novak: Rzeczywiście Australia na razie dobrze radzi sobie z koronawirusem. Od początku marca prawie codziennie wprowadzano kolejne restrykcje. Są ogólne zalecenia dotyczące całego kraju, ale też w każdym stanie wygląda to trochę inaczej. Największe zmiany weszły w życie ok. 8 tygodni temu, kiedy zamknięto cały sektor usługowy, ograniczając się tylko do tego, co niezbędne. Nie działały restauracje i kawiarnie, z wyjątkiem możliwości odbioru napojów lub jedzenia na wynos. Kolejne wytyczne dotyczyły tego, że na zewnątrz mogą się spotykać tylko 2 osoby i nie można się odwiedzać w domach.

Tak jak wszędzie na świecie, mieliśmy zalecenia, by siedzieć w domach. Dla wszystkich tutaj było to ogromnie trudne, bo w Australii ludzie żyją raczej aktywnie, dużo wychodzą, uprawiają wiele sportów, do tego mamy piękną pogodę więc rzeczywiście mocno to odczuliśmy.

Olek Novak przyznaje, że Australia bardzo skutecznie walczy z koronawirusem
Olek Novak przyznaje, że Australia bardzo skutecznie walczy z koronawirusem (arch. prywatne)

Większość osób pracowała z domu zdalnie, zresztą nadal tak to funkcjonuje. Większość pracodawców mówi: "Jak nie musisz iść do biura, to lepiej zostań w domu". Ja już wiem, że przez kolejny miesiąc na razie nie wracam do mojej firmy. A jeśli zaczną się powroty, to będą stopniowe, podzielone na grupy, możliwe też, że będzie rotacja, żeby ograniczyć liczbę osób, które przebywają w jednym miejscu w tym samym czasie.

A jak Australijczycy podchodzili do tych wytycznych?

Myślę, że podejście było podobne jak wszędzie. Większość Australijczyków podchodziła do tego poważnie, ale oczywiście były też osoby, które tego nie przestrzegały.

Na początku "izolacji" wiele ludzi było naprawdę wystraszonych, a w sklepach brakowało niektórych produktów, czasami bywały puste półki. Na przykład wszyscy masowo wykupowali papier toaletowy! Do tego stopnia, że w sklepach wprowadzono limit, żeby ludzie nie kupowali więcej niż parę paczek.

Zamknięcie plaż budziło duży sprzeciw
Zamknięcie plaż budziło duży sprzeciw (Getty Images)

Taka głośna historia była pod koniec marca, kiedy była pięknie pogoda i w weekend nagle na Bondi Beach mimo zakazów zjawiło się mnóstwo ludzi. Te zdjęcia były zresztą pokazywane w mediach na całym świecie. I wtedy zdecydowano o zamknięciu wielu plaż w Nowej Południowej Walii na kilka tygodni.

Plaże nadal są zamknięte?

Mniej więcej dwa tygodnie temu częściowo je otwarto, tzn. można było na nie przyjść, tylko żeby się wykąpać, ale nie można było siedzieć na piasku, bawić się na plaży, czy biegać. Później pozwolono przychodzić na plaże ludziom z danej dzielnicy, a od tego weekendu w końcu są w pełni otwarte, ale z ograniczeniem do maksymalnie 500 osób na danej plaży. I to jest stale monitorowane.

Bondi Beach, Sydney
Bondi Beach, Sydney (Getty Images)

Czyli można powiedzieć, że wasze życie powoli wraca do normy?

W pewnym sensie tak. 8 maja rząd Australii ogłosił trzyetapowy plan znoszenia ograniczeń, ale poszczególne stany mogą wprowadzać je w różnym czasie, w zależności od sytuacji w danym rejonie.

Od piątku już poluzowano te zalecenia i możemy przyjąć w domu 5 gości, a na zewnątrz możemy się spotykać w grupie maksymalnie 10 osób. Zaczynają się też otwierać kawiarnie i restauracje, ale tam też obowiązuje limit klientów - do 10 gości.

Na każdym kroku można spotkać informacje o zachowywaniu bezpiecznej odległości
Na każdym kroku można spotkać informacje o zachowywaniu bezpiecznej odległości (Getty Images)

Nadal są zamknięte kina, galerie sztuki i usługi kosmetyczne. Wszędzie są przypomnienia, żeby zachować od siebie tzw. dystans społeczny, czyli 1,5 metra odległości.

Przez to, że prawie wszystko było zamknięte, wzrosło też bezrobocie. Rząd wprowadził teraz największy w historii Australii program pomocy, żeby wspomóc biznes i pracodawców, m.in. pokrywając część pensji osób, które nie mogły pracować podczas izolacji, aby nie trzeba było ich zwalniać.

A jak z kwestią wznowienia ruchu turystycznego? Czy mówi się już o otwarciu granic?

W tej kwestii w Australii były rzeczywiście szybko wprowadzone ograniczenia. Od 1 lutego zakazano wjazdu do nas osobom, które podróżowały z Chin kontynentalnych. A osoby z australijskim obywatelstwem i ich rodziny, które stamtąd przylatywały, musiały odbyć obowiązkowo dwutygodniową kwarantannę. Od 15 marca obowiązywało to wszystkich. Autobusy odbierały ludzi prosto z lotniska i przewoziły ich do hoteli, pomagało w tym wojsko.

Balmoral Beach, Sydney
Balmoral Beach, Sydney (arch. prywatne)

Od 20 marca Australia wprowadziła zakaz przyjazdu dla cudzoziemców. Wiele wskazuje na to, że granice mogą być zamknięte dla turystów nawet do końca roku. Na razie zamknięta jest też większość granic w poszczególnych stanach, nie ma możliwości podróży wewnątrz kraju.

Australijski rząd uruchomił aplikację COVIDSafe, opartą na technologii zbliżeniowej Bluetooth, która ma odnotowywać każdy kontakt między użytkownikami w odległości półtora metra. Czy cieszy się popularnością?

Rząd liczył na to, że ok. 40 proc. mieszkańców będzie korzystać z tej aplikacji. Jakiś tydzień temu słyszałem, że ściągnęło ją ok. 6 mln ludzi.

Założenie było takie, że jeżeli u kogoś zostanie potwierdzone zakażenie koronawirusem, będzie można sprawdzić, z kim w ostatnim okresie się spotykał, z kim przebywał. Aplikacja funkcjonuje, ale wzbudziła dużo kontrowersji. Wiele osób było jej przeciwnych ze względu na ochronę prywatności. Do tego powstała w dosyć szybkim tempie i okazało się, że są też problemy techniczne, np. nie działała dobrze na iPhonach.

Aplikacja CovidSafe miała kontrolować falę zakażeń
Aplikacja CovidSafe miała kontrolować falę zakażeń (Getty Images)

Czy rząd ostrzega przed kolejną falą epidemii?

Wszyscy wiemy, że mamy dobrą sytuację, ale w dużej mierze to zasługa restrykcji.

Władze wyraźnie ostrzegają, że na razie mamy w Australii bardzo korzystną sytuację, ale jak poluzujemy te ograniczenia to na pewno zwiększy się liczba przypadków zakażeń koronawirusem. Do tego jeszcze nie mieliśmy zimy, są też głosy, że ochłodzenie może sprzyjać rozprzestrzenianiu wirusa i że w związku z tym, te surowe restrykcje mogą jeszcze wrócić w jakiejś formie.

A jak wyglądają teraz ulice Sydney? Wszystko wróciło do normy?

Muszę przyznać, że spacer w ostatni piątek był dla mnie dużym zaskoczeniem. Poszedłem zrobić zakupy i pierwszy raz od ośmiu tygodni zobaczyłem ludzi siedzących w kawiarniach. To było niesamowite uczucie.

Od kilku dni w Nowej Południowej Walii znów są otwarte plaże
Od kilku dni w Nowej Południowej Walii znów są otwarte plaże (arch. prywatne)

Czy już jest jak dawniej? To zależy głównie od tego, po której części miasta się poruszasz. Na pewno różnica jest taka, że teraz można spotkać dużo więcej ludzi w maskach. U nas nie ma obowiązku ich noszenia, ale część osób zaczęła w nich chodzić z własnej inicjatywy.

Ogólnie widać dużo ludzi na ulicach, być może to przymusowe "zamknięcie" w domach spowodowało, że teraz wszyscy chętniej wychodzą, choćby na spacer albo pobiegać, ale widać też wyraźnie, że zachowują dystans.

A dla ciebie prywatnie co było podczas tej izolacji najbardziej dotkliwe?

Akurat tak się złożyło, że tuż przed rozpoczęciem epidemii przeprowadziłem się do swojego mieszkania i pierwszy raz zamieszkałem zupełnie sam. I rzeczywiście ten czas izolacji był trudny, głównie ze względu na samotność. Starałem się narzucić sobie jakąś rutynę, wychodziłem na spacery, pobiegać.

Widok z okna
Widok z okna (arch. prywatne)

Musiałem się przyzwyczaić do pracy zdalnej. Trudno było też to, że przed długi czas nie mogłem się spotykać z rodziną. Ale były też pozytywne aspekty tej sytuacji, bo w końcu miałem więcej czasu na rozwój zainteresowań, nawet zacząłem w tym czasie kolejne studia.

Dowiedz się, jak wygląda walka z epidemią w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Rosji, USA, Hiszpanii, Francji, we Włoszech i w Szwecji.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska S.A. z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.