Trwa ładowanie...

Ponad 50 tys. zakażeń koronawirusem w Polsce. Po rekordach zakażeń może nas czekać fala zgonów

Rekordowe liczby przypadków COVID-19 w Polsce. Czy przełożą się na rekordowe liczby zgonów?
Rekordowe liczby przypadków COVID-19 w Polsce. Czy przełożą się na rekordowe liczby zgonów? (Getty Images)

Piąta fala pandemii w Polsce jest niewątpliwie falą rekordowych zakażeń SARS-CoV-2. Eksperci obawiają się, że może być także falą rekordowych zgonów. Ostatniej doby zakażonych koronawirusem było ponad 50 tys. Na zgony przełoży się to za dwa tygodnie. Ile ich będzie? Z obliczeń Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego UW wynika, że wkrótce możemy je liczyć w tysiącach. - Nawet osoby, którym mogliśmy pomóc, będą umierały z powodu nieotrzymania na czas opieki medycznej – stwierdza ekspert.

spis treści

1. Rekordowe liczby zakażeń koronawirusem w Polsce

Jeszcze nigdy podczas pandemii COVID-19 w Polsce koronawirus nie rozprzestrzeniał się w tak błyskawicznym tempie. Eksperci nie mają wątpliwości, że to efekt wariantu Omikron, który odpowiada za ponad 40 proc. wszystkich zakażeń koronawirusem w Polsce. W województwie wielkopolskim wyparł już Deltę i stanowi 97 proc. wykrywanych przypadków.

"Efekt Omikronu" potwierdzają rekordowo wysokie liczby chorych. Tylko w środę 26 stycznia odnotowano ponad 53 tys. zakażeń z powodu SARS-CoV-2. Rekordowa była także liczba wykonanych testów – 170 tys. I zdaniem analityka Wiesława Seweryna niespotykanie wysokich statystyk nie powinnyśmy traktować w katogorii "szczytu infekcji, a szczytu możliwości ich wykrywania".

Zobacz film: "Prof. Zajkowska o twindemii"

A jak mówił na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski, piąta fala dopiero zaczyna nabierać tempa. Ostrzegł również, że w najbliższych dniach spodziewa się ponad 60 tys. przypadków dziennie. Są jednak jeszcze bardziej niepokojące prognozy.

Analitycy z Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego z Uniwersytetu Warszawskiego przewidują, że w szczycie piątej fali (który ma przypadać na połowę lutego) dziennie wykrywać będziemy ponad 96 tys. przypadków COVID-19.

Natomiast międzynarodowy interdyscyplinarny zespół naukowców z grupy MOCOS (MOdelling COronavirus Spread), zajmujący się modelowaniem epidemii COVID-19, w pesymistycznym scenariuszu zakłada, że zakażeń może być nawet 120 tys. dziennie.

Omikron może odpowiadać za nawet 120 tys. zakażeń dziennie
Omikron może odpowiadać za nawet 120 tys. zakażeń dziennie (MCOS/screen)

Łukasz Pietrzak, farmaceuta i analityk COVID-19, nie wyklucza żadnego ze scenariuszy. Choć jak podkreśla, podobne liczby zakażonych mogły mieć miejsce już podczas poprzednich fal, jednak zbyt mała liczba wykonywanych testów nie pozwoliła na ich wykrycie.

- Oczywiście, tak wysokich oficjalnych liczb zakażeń SARS-CoV-2 możemy się spodziewać, choć wszystko zależy od liczby wykonywanych testów. Jeśli podczas piątej fali będziemy wykonywać ponad 260 tys. testów, możemy się spodziewać nawet 100 tys. przypadków COVID-19 dziennie. Realną skalę zakażeń piątej fali poznamy jednak dopiero po liczbie nadmiarowych zgonów, których od początku pandemii w Polsce odnotowano już 213 tys. – wyjaśnia w rozmowie z WP abcZdrowie analityk COVID.

2. Czeka nas rekordowa fala zgonów?

Choć ostatni tydzień przyniósł ogromne wzrosty dziennych przypadków COVID-19, to liczba osób hospitalizowanych i umierających z powodu choroby była niższa niż jeszcze kilka tygodni temu. W ciągu ostatnich siedmiu dni z powodu COVID w szpitalach przebywało ok. 14 tys. osób, a zmarło 1410 pacjentów. Naukowcy podkreślają jednak, że nie są to liczby miarodajne, ponieważ dotyczą pacjentów, którzy zachorowali podczas poprzedniej fali, a obecnie są wypisywani ze szpitali. Wiarygodne statystyki dotyczące hospitalizacji i zgonów z powodu rekordowych zakażeń wywołanych Omikronem pojawią się z dwutygodniowym opóźnieniem.

Czego należy się zatem spodziewać? Czy wariant, o którym mówi się, że jest mniej dotkliwy, ale znacznie bardziej zaraźliwy sprawi, że po raz kolejny wysokie liczby zakażeń przełożą się na dramatyczne liczby ciężkich przebiegów choroby i zgonów? Wedle naukowców z MCOS taki scenariusz jest prawdopodobny. Z obliczeń wynika, że szczyt zgonów przypadnie na środek lutego, a do 11 lutego umrze ok. 18 tysięcy osób (przedział ufności: 15-24 tysiące). Oznacza to, że dziennie umierać miałoby średnio 1125 osób.

Jak wyjaśnia prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, wirusolog z Uniwersytetu Marii Skłodowskiej-Curie w Lublinie, obecnie trudno jest jednoznacznie określić przebieg piątej fali. Optymistyczna wersja zakłada, że liczba osób zaszczepionych oraz tych, które nabyły odporność po przechorowaniu, jest na tyle duża, że przypadków hospitalizacji i zgonów podczas piątej fali może być nieco mniej.

- Pewna część społeczeństwa posiada ochronę przed Omikronem. Mówię o osobach zaszczepionych dwiema dawkami (ok. 57 proc. społeczeństwa). Musimy jednak pamiętać, że dwie dawki nie chronią skutecznie przed Omikronem. O wiele lepiej wygląda odpowiedź odpornościowa po podaniu dawki przypominającej (a tę przyjęło dotąd zaledwie 23 proc. społeczeństwa - przyp. red.). Jest też grupa osób niezaszczepionych, która przeszła zakażenie i posiada pewną odporność. To wszystko może sprawić, że liczba hospitalizacji niekoniecznie będzie większa – wyjaśnia wirusolog.

Jednak druga pesymistyczna wersja zakłada, że hospitalizacji i zgonów może być równie dużo, a nawet i więcej niż podczas poprzednich fal.

- Badania dowodzą, że reinfekcje wywołane wariantem Omikron zdarzają się ponad dwa razy częściej niż w przypadku Delty. Z uwagi na to, że wariant ten znacznie szybciej się rozprzestrzenia niż Delta, a także biorąc pod uwagę trwałość odpowiedzi poszczepiennej po dwóch dawkach, (która słabnie po ok. sześciu miesiącach), nie możemy wykluczyć, że liczba hospitalizacji będzie na podobnym albo nawet wyższym poziomie niż podczas fali wywołanej Deltą. A jeśli poziom hospitalizacji będzie podobny lub wyższy, to należy zakładać, że przełoży się to na liczbę ciężkich przebiegów choroby oraz zgonów – tłumaczy prof. Szuster-Ciesielska.

Jak zatem traktować doniesienia o łagodniejszym charakterze Omikronu, który w krajach Zachodu odpowiada za dużą liczbę zakażeń, ale znacznie mniejszą liczbę przypadków śmiertelnych? Zdaniem ekspertki sytuacji na zachodzie nie powinniśmy porównywać do tej panującej w Polsce.

- Uważam tak dlatego, że różnice między zachodem a naszym krajem są zbyt duże. Po pierwsze stopnień zaszczepienia jest u nas znacznie niższy, po drugie bardzo słabo wygląda u nas przestrzeganie i egzekwowanie istniejących restrykcji. Po trzecie u nas nie ma obowiązku okazywania paszportu covidowego, co w krajach zachodu jest na porządku dziennym. Podobnie jest z nakazem noszenia masek o wyższym filtrze. To wszystko sprawia, że transmisja wirusa może przebiegać u nas szybciej i gwałtowniej – tłumaczy ekspertka.

Zdaniem prof. Szuster-Ciesielskiej niechęć Polaków do testowania i izolowania się od innych może sprawić, że bardziej prawdopodbny okaże się czarny scenariusz.

- Przez to istnieje ryzyko, że osoby zakażone będą roznosiły wirusa na innych. Te wszystkie czynniki oraz swoboda w zachowaniu naszych rodaków przyczyni się do bardzo wysokiej liczby zakażeń, a to niestety znajdzie swoje odzwierciedlenie w wysokiej liczbie hospitalizacji i zgonów – twierdzi prof. Szuster-Ciesielska.

Podobnego zdania jest Łukasz Pietrzak, który zwraca uwagę na wiek osób najciężej chorujących w Polsce.

- Uważam, że liczba zakażeń przełoży się na wysoki odsetek zgonów z powodu COVID-19. Dotychczasowe dane z RPA pokazują dość umiarkowany przebieg choroby wywołany Omikronem. Jednakże należy podkreślić, że średnia wieku w tym kraju wynosi 29,8 lat, a w Polsce 42,4. W Południowej Afryce seniorów jest niezwykle mało, natomiast nasze społeczeństwo systematycznie się starzeje, a to wiek jest główną determinantą w cięższym przebiegu choroby i zgonu z powodu COVID-19 – podkreśla farmaceuta.

3. Paraliż ochrony zdrowia

Dr Leszek Borkowski, były prezes Urzędu Rejestracji i farmakolog kliniczny ze Szpitala Wolskiego w Warszawie, dodaje, że przewidywany wzrost zainfekowanych koronawirusem jest największym zagrożeniem dla ochrony zdrowia. Potężne obciążenie szpitali może ją sparaliżować, co najbardziej odbije się na pacjentach wymagających natychmiastowej pomocy – po udarach czy zawałach serca.

- Nawet osoby, którym mogliśmy pomóc, będą umierały z powodu nieotrzymania na czas opieki medycznej. Dziś dostać się do lekarza POZ w jakiejkolwiek sprawie niecoviodwej graniczy z cudem. Widzę to po swojej fundacji: jeśli coś złego dzieje się w ochronie zdrowia, jest większy napór na fundacje, które wspierają pacjentów. Mamy masę telefonów od bezradnych ludzi, którzy mówią, że powinny mieć konsultację po wyjściu ze szpitala po operacji, ale nie mogą się dostać. Dobrze by było, gdyby rządzący zechcieli pochylić się także nad tymi ludźmi i zacząć reagować na ich dramatyczną sytuację – stwierdza w rozmowie z WP abcZdrowie dr Borkowski.

Lekarz dodaje, że złe decyzje decydentów tylko pogłębiają ten problem.

- Część personelu lekarskiego jest delegowana do spraw covidowych, przez co na innych oddziałach sytuacja wygląda rozpaczliwie. Wystarczy wejść i zobaczyć. Jeśli tych hospitalizacji faktycznie będzie więcej, to ochrona zdrowia sobie z nią nie poradzi. Rządzący nie robią nic, by temu zapobiec. Mam wrażenie, że wiedzę o sytuacji w służbie zdrowia czerpią z seriali paramedycznych. Brak rozsądku w podejmowanych decyzjach sprawi, że i tak zła sytuacja będzie się jeszcze pogłębiać. Chyba że ktoś się opamięta i zacznie brać pod uwagę zdanie ludzi, którzy mają większą wiedzę – podkreśla ekspert.

Łukasz Pietrzak nie ma wątpliwości, że paraliż ochrony zdrowia może zakończyć się tragicznie.

- Przed pandemią w ciągu tygodnia odnotowywano średnio siedem i pół tysięca zgonów. Natomiast w szczycie trzeciej fali pandemii tylko w jednym tygodniu umarło 16,2 tys. osób. Wynikało to nie tyko z dużej liczby zakażeń, ale również z nieprzygotowanego na tak wielkie obciążenie sytemu opieki zdrowotnej. Wszystko wskazuje na to, że z racji wielokrotnie większej liczby zakażeń sytuacja może się powtórzyć, a zgonów może być więcej – podsumowuje Pietrzak.

4. Raport MZ

W środę 26 stycznia resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 53 420 osób otrzymało pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2.

Z powodu COVID-19 zmarły 62 osoby, natomiast z powodu współistnienia COVID-19 z innymi schorzeniami zmarło 214 osób.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Skorzystaj z usług medycznych bez kolejek. Umów wizytę u specjalisty z e-receptą i e-zwolnieniem lub badanie na abcZdrowie Znajdź lekarza.

Polecane dla Ciebie
Pomocni lekarze