Trwa ładowanie...

Kolejne państwa wypuszczają własną szczepionkę przeciw COVID-19. Naukowcy: Lepiej nie szczepić się w ogóle

Kazachstan dołączył do grona państw, które opracowały własne szczepionki przeciw COVID-19. Wyniki badań wskazują, że preparat jest nawet bardziej skuteczny, niż szczepionki mRNA. Sęk w tym, że w badaniach wzięło udział tylko kilkaset osób. Wirusolodzy przestrzegą: jeśli szczepionka okaże się mało skuteczna, może przynieść więcej szkody niż pożytku. To sprzyja wylęgarni nowych mutacji wirusa i powstanie lekoopornego szczepu.

Zobacz film: "Prof. Simon tłumaczy, dlaczego ozdrowieńcy będą szczepieni jedną dawką szczepionki"

spis treści

1. Szczepionka QazVac. Co o niej wiadomo?

W Kazachstanie ruszyła masowa wakcynacja z wykorzystaniem szczepionki przeciw COVID-19 QazVac. Jest to preparat rodzimej produkcji, który wykazuje zaskakująco wysoką skuteczność.

I i II faza badań klinicznych, w których wzięło udział tylko ponad 200 osób, wykazała, że szczepionka QazVac ma nawet 96 proc. skuteczności. Taki wynik czyni ją nawet skuteczniejszą niż preparaty mRNA, opracowane przez Modernę i Pfizera.

Szczepionka QazVac przeciw COVID-19. Co o niej wiadomo?
Szczepionka QazVac przeciw COVID-19. Co o niej wiadomo? (Getty Images)

Wyniki III fazy badań, w której bierze udział ponad 3 tys. osób, poznamy dopiero pod koniec czerwca. Jednak kazachskie ministerstwo zdrowia już wydało warunkową zgodę na wypuszczenie szczepionki QazVac na lokalny rynek. Jako jeden z pierwszych preparat przyjął Aleksiej Tsoj, szef resortu zdrowia. Wydarzenie było transmitowane na żywo w telewizji i mediach społecznościowych.

Do tej pory Kazachski Instytut Bezpieczeństwa Biologicznego wyprodukował 50 tys. dawek szczepionki. Planuje się jednak zwiększyć produkcję do 500–600 tys. dawek prepartu miesięcznie.

2. "To może przynieść odwrotne skutki do zamierzonych"

Wcześniej Kazachstan kupował rosyjską szczepionkę Sputnik V oraz chińską Sinovac. W obu przypadkach jednak dostawy szczepionek były nieliczne i bardzo czasochłonne. Tymczasem trzecia fala koronawirusa okazała się cięższa w Azji Środkowej.

Wydawałoby się więc, że w warunkach braku dostępu do szczepionek, opracowanie własnego preparatu będzie zbawieniem. W tym kierunku również poszły Indie, które już szeroko stosują własną szczepionkę COVAXIN oraz Iran, gdzie rozpoczęto produkcję preparatu COVIran.

We wszystkich przypadkach na stosowanie szczepionek zezwolono jeszcze przed ukończeniem testów. Pozostaje też wiele pytań na temat realnej skuteczności preparatów, ponieważ pełne wyniki badań klinicznych tak i nie zostały opublikowane. To, że nie zawsze deklaracje producenta pokrywają się z rzeczywistością, pokazał już przykład chińskiej szczepionki Sinovac. Tuż po zakończeniu badań ogłoszono, że preparat ma 79 proc. skuteczności. Jednak dalsze badania, prowadzone w Brazylii wykazały, że faktyczna skuteczność szczepionki to tylko 50,4 proc.

Kwestia stosowania mało skutecznych lub nie w pełni przebadanych szczepionek, dzieli naukowe środowisko.

Zdaniem prof. Johna Moore'a, mikrobiologa i immunologa z Cornell University w stanie Nowy Jork, stosowanie szczepionek o niskiej skuteczności może przynieść odwrotne skutki do zamierzonych, ponieważ mogą one sprzyjać pojawieniu się odpornych na szczepionki szczepów wirusa.

Jak wyjaśnia prof. Moore, niższa odporność powoduje, że zanim organizm uaktywni odpowiedź immunologiczną, wirus może przez jakiś czas się namnażać. Wówczas wirus ma czas na dostosowanie się do nowych warunków i mutację.

"Szczepionki o bardzo wysokiej skuteczności wywierają silną presję selekcyjną na patogen i mogą obniżyć szanse na replikację i mutację wirusa. Tymczasem naprawdę słaba presja selekcyjna oznacza, że wirus nie musi mutować, ponieważ każda zmiana zapewni znikomą przewagę. Kłopoty pojawiają się, gdy na wirusa kładziemy presję selekcyjną na pośredni poziom. Na przykład powszechne stosowanie słabych szczepionek lub wydłużanie czasu między pierwszą a drugą dawką szczepionki. Kiedy nie ma silnej odpowiedzi immunologicznej, może powstać wylęgarnią nowych wariantów wirusa" - powiedział prof. Moore w rozmowie z "Science".

Jak mówi prof. Włodzimierz Gut, to dopiero początek i niebawem na rynku pojawią się kolejne szczepionki przeciw COVID-19.

- Badania nad własną szczepionką niedługo skończą Włochy. Będzie to preparat bardzo podobny do AstraZeneca, tylko do jego stworzenia użyto zamiast szympansiego adenowirusa - goryli. Kolejnym krajem, który kończy II etap badań, jest Kuba. Ogólnie w kolejce czeka innych 70 szczepionek przeciw COVID-19 - opowiada prof. Gut.

3. Jak powstaje odporność patogenów na leki i szczepionki?

Dr Łukasz Rąbalski, wirusolog z Zakładu Szczepionek Rekombinowanych Międzyuczelnianego Wydziału Biotechnologii Uniwersytetu Gdańskiego i Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, jako pierwszy w Polsce uzyskał pełną sekwencję genetyczną SARS-CoV-2. Dzisiaj bada mutacje koronawirusa.

- Z biologicznego punktu widzenia istnieje ryzyko, że może pojawić się szczep wirusa, który będzie odporny na szczepionki przeciw COVID-19. Jest to jednak bardzo skomplikowany i mało prawdopodobny wariant rozwoju epidemii - opowiada naukowiec w rozmowie z WP abcZdrowie.

Najczęściej odporność na leki rozwijają bakterie. Wśród wirusów lekooporność najczęściej jest obserwowana w przypadku HIV oraz grypy. W przypadku grypy potwierdzono powstanie nowego szczepu wirusa, który był odporny na lek przeciwwirusowy Oseltamivir.

- Lekooporność jest zjawiskiem względnie prostszym, ponieważ wirus albo bakteria musi wykształcić odporność przeciwko jednej substancji chemicznej. W przypadku szczepionek ten proces jest znacznie bardziej skomplikowany zwłaszcza, jeśli chodzi o preparaty przeciw COVID-19. Zawierają one całe białko wirusa, przez co organizm wytwarza kompleksową odpowiedź immunologiczną, która zakłada wytworzenie różnych rodzajów przeciwciał oraz odporności komórkowej, która również może tworzyć się na różnych poziomach i być skierowana na różne elementy wirusa. Więc, żeby doszło do powstania szczepu wirusa odpornego na szczepionki, muszą zajść naprawdę duże zmiany w genomie drobnoustroju - wyjaśnia dr Łukasz Rąbalski.

Zdaniem wirusologa, bardziej realny jest scenariusz, w którym pojawi się nie szczep całkowicie odporny na szczepionkę, tylko wariant SARS-CoV-2, który częściowo nauczy się oszukiwać układ odpornościowy. Może to przykładowo doprowadzić do sytuacji, w której szczepionka będzie dalej nas chronić przed rozwojem ciężkiej choroby, ale już nie wykluczać wystąpienia objawów COVID-19.

Zobacz także: Czym są nietypowe zakrzepy krwi? EMA potwierdza, że takie powikłania mogą mieć związek ze szczepionką Johnson&Johnson

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.