Trwa ładowanie...

Koronawirus w Polsce. Lekarze buntują się przeciwko pomysłom Ministerstwa Zdrowia. Dr Jacek Krajewski: Strategia walki z COVID-19 jest nierealna

Lekarze POZ nie zostawiają suchej nitki na zapowiedzianej przez Ministerstwo Zdrowia strategii walki z COVID-19. – Nie możemy wprowadzać COVID-19 do miejsca, gdzie są przyjmowane dzieci i osoby przewlekle chore. To tykająca bomba – mówi dr Jacek Krajewski, prezes Federacji "Porozumienie Zielonogórskie".

Zobacz film: "Czy szczepienia na grypę osłabiają odporność?"

1. Polska strategia walki z COVID-19 na jesień

Przed ustąpieniem ze stanowiska, minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że powołany przez niego zespół praktycznie opracował strategię walki z COVID-19 na jesień. W końcu niezależni eksperci już teraz uprzedzają, że na przełomie października i listopada polska służba zdrowia zostanie wystawiona na kolejną próbę, której tym razem może nie przetrwać.

Lekarze POZ nie chcą przyjmować zakażonych koronawirusem
Lekarze POZ nie chcą przyjmować zakażonych koronawirusem (Getty Images)

Sezonowe infekcje, w tym epidemia grypy, nałożą się z trwającą epidemią koronawirusa. Każdy przypadek infekcji będzie więc traktowany jako podejrzenie COVID-19. Dokąd mieliby udawać się pacjenci z kaszlem i gorączką? Do tej pory Ministerstwo Zdrowia polecało osobom podejrzewającym u siebie zakażenie koronawirusem, kontakt z sanepidem bądź udanie się bezpośrednio do szpitala zakaźnego. To z kolei doprowadziło do sytuacji, w której sanepid przestał się wyrabiać z natłokiem pracy. Polskę opanowało zamieszanie z wynikami testów i wysyłaniem ludzi na kwarantannę. Czy to się zmieni?

Z zapowiedzi Ministerstwa Zdrowia wynika, że od jesieni główny ciężar oraz odpowiedzialność zostałaby przekierowana na lekarzy POZ. Pacjenci z podejrzeniem COVID-19 byliby kierowani do lekarzy rodzinnych, którzy na podstawie wywiadu mieliby stwierdzić, czy dana osoba powinna zostać przebadana pod kątem koronawirusa. Jeśli wynik testu będzie dodatni, a stan pacjenta pozwoli na przebywanie w domu, lekarze będą prowadzić nadzór chorego.

Ministerstwo Zdrowia planuje opublikować strategię pod koniec sierpnia, ale już teraz pojawia się coraz więcej głosów sprzeciwu. Po pierwsze, lekarze rodzinni wytykają resortowi, że pracuje nad dokumentem w zaciszu gabinetów, a samych lekarzy nikt nie zaprosił do dyskusji. Po drugie, są przekonani, że w ten sposób przerzuca się na nich odpowiedzialność za katastrofę, która może nastąpić jesienią.

2. Lekarze POZ: nie ma warunków do przyjmowania chorych na COVID-19

Zdaniem doktora Jacka Krajewskiego, pomysł Ministerstwa Zdrowia jest nie tylko jest chybiony, ale i po prostu nierealny do zrealizowania.

- Lekarze rodzinni nie mają narzędzi, żeby sprostać planom ministerstwa - mówi w rozmowie z WP abcZdwie szef Federacji "Porozumienie Zielonogórskie". Jak podkreśla, jesienią lekarze rodzinni są szczególnie obciążeni pracą. W ciągu jednego dnia do przychodni może się zgłosić nawet kilkadziesiąt osób.

- Gdyby do POZ miałyby się zgłaszać osoby z podejrzeniem COVID-19 musielibyśmy mieć do tego dostosowane warunki. Po pierwsze, musi zostać wprowadzony rozdział czasowy, żeby pacjenci się mijali. Po drugie, lekarze i gabinety muszą być wyposażone we wszystkie środki ochrony. Po trzecie, budynek musiałby mieć dwa wejścia - jedno dla zdrowych, drugie dla zakażonych. Nie wyobrażam sobie, aby przychodnie POZ, które w większości działają jak małe firmy, miałyby podołać takim wymaganiom - podkreśla dr Krajewski.

3. Nie da się rozróżnić grypy od COVID-19

Lekarze również wskazują, na ogromne trudności z rozróżnieniem objawów grypy od COVID-19. Obie choroby dają bowiem identyczne objawy kliniczne: wysoką gorączkę i kaszel. Obie są też niskonieżytowe, czyli rzadko kiedy powodują katar lub ból gardła.

- Nie istnieje żaden algorytm, który pozwoliłby, zwłaszcza zdalnie, odróżnić objawy zwykłej infekcji od COVID-19. Dopóki tak jest, angażowanie lekarzy POZ nie ma żadnego sensu. Pacjenci muszą być kierowani na wymaz, a robić to, jak do tej pory, może sanepid - dodaje dr Krajewski.

Lekarze rodzinni uważają, że Ministerstwo Zdrowia chce przerzucić odpowiedzialność, bo system ma swoje ograniczenia i nie ma możliwości testowania wszystkich "podejrzanych". Ktoś musi podjąć decyzję czy dana osoba z gorączką i kaszlem powinna poddać się wymazom, czy nie, a później ponieść odpowiedzialność za ewentualnie źle postawioną diagnozę.

Krajewski podkreśla, że taka zmiana przyniesie szkodę przede wszystkim pacjentom, bo wprowadzi zamieszanie i niepewność. - Ministerstwo Zdrowia powinno bardzo poważnie przemyśleć, co chce osiągnąć, wprowadzając nową strategię, ponieważ na ten moment nie widać jakiegoś cudownego środka, żeby lekarze POZ mogliby podołać tym wymaganiom - mówi dr Krajewski.

4. POZ źródłem zakażeń koronawirusa?

Kolejną rzeczą, której najbardziej obawiają się lekarze rodzinni, jest to, że jeśli osoby "podejrzane" zaczną być kierowane do POZ, przychodnie staną się siedliskiem zakażeń koronawirusem. Lekarze mówią, że niewykluczona jest powtórka sytuacji z początku epidemii, kiedy mało przemyślana polityka doprowadziła do tego, że w pewnym momencie do 30 proc. zachorowań dochodziło w szpitalach i innych placówkach medycznych.

- Wprowadzenie COVID-19 do POZ grozi powstaniem 10 tys. nowych ognisk epidemii, bo właśnie tyle mamy przychodni. Lekarze i pacjenci będą zakażać się nawzajem - mówi dr Krajewski. - Nie wyobrażam sobie, jak w takich warunkach można bilansować dzieci, realizować szczepienia czy kontrolować stan zdrowia przewlekle chorych pacjentów. To karkołomny pomysł - podsumowuje ekspert.

Zobacz także: Koronawirus w Polsce. "Wszyscy narzekają na chaos w sanepidzie, ale mało kto wie, że czasami pracujemy nawet 24h na dobę"

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.