Trwa ładowanie...

Franek ma 9 miesięcy, a jego nerki przestają pracować. Potrzebny jest przeszczep

Franek Brambor urodził się 13 stycznia i od tej pory walczy o swoje życie. Lekarze zdiagnozowali u niego kraniostenazę, czyli przedwczesne zrośnięcie się szwów czaszki. Chłopiec przeszedł skomplikowaną operację, ale to nie koniec problemów. Okazało się, że jego nerki nie pracują prawidłowo i konieczny może być przeszczep.

Zobacz film: "Dziwna wysypka na główce dziecka"

Franek jest pogodnym i wesołym dzieckiem
Franek jest pogodnym i wesołym dzieckiem (prywatne)

1. Komplikacje przy porodzie

Monika, mama Franka, wspomina, że przez cały okres ciąży czuła się dobrze. Była pod opieką lekarza i nic nie wskazywało na to, że z dzieckiem może być coś nie w porządku. 12 stycznia podczas badań, inny lekarz zaobserwował u Moniki wielowodzie. Ze względu na zagrożenie zdrowia dziecka, na następny dzień zaplanowano poród przez cesarskie cięcie.

- Franek nie oddychał, gdy się urodził. Od razu musiał być reanimowany. Przetransportowali go do szpitala w Poznaniu. Tam spędziliśmy 13 dni, podczas których Franka oglądało mnóstwo specjalistów. Lekarze zdiagnozowali kraniostenozę, czyli przedwczesne zrośnięcie się szwów czaszki - opowiada Monika.

Oprócz tego Franek ma krótsze kości przedramion i paluszki. Pierwszą operację przeszedł 20 marca.

2. Niewydolność nerek

Przed operacją Franek miał wykonany szereg badań przygotowujących go do zabiegu. W jednym z nich wyszły nieprawidłowości w pracy nerek. Po konsultacji nefrologicznej okazało się, że Franek musi zostać podłączony do specjalnych kroplówek, które miały oczyścić krew. Dzięki temu można było przeprowadzić zabieg.

Operacja kraniostenozy trwała cztery godziny. Na szczęście obyło się bez komplikacji i Monika mogła zabrać chłopca do domu. Tam czekało już stęsknione rodzeństwo.

- Franek ma trzech starszych braci, którzy oszaleli na jego punkcie. Uwielbiają go, opiekują się nim i rozbawiają, kiedy jest smutny. Zawsze jak Franek musiał dłużej zostać w szpitalu czekali na niego z niecierpliwością - opowiada Monika.

W kwietniu Franka czekała kolejna wizyta u nefrologa. Okazało się, że wyniki są gorsze od poprzednich. Co cztery tygodnie Monika wraz z synkiem jeździła na konsultacje. W sierpniu wyniki bardzo się pogorszyły. Franek dostał zwiększoną porcję leków.

- Nerki Franka wyglądają dobrze, ale nie pełnią swojej funkcji. Do obiegu trafia nieoczyszczona krew. Nerki nie filtrują tej krwi, dlatego dochodzi do zatrucia - tłumaczy mama Franka.

Najpopularniejsze choroby i problemy wieku dziecięcego
Najpopularniejsze choroby i problemy wieku dziecięcego [10 zdjęć]

Bez względu na to, czy twoje dziecko spędza wolny czas na placu zabaw, czy w przedszkolu, zawsze istnieje...

zobacz galerię

We wrześniu wynik był jeszcze gorszy, a Franek na oddziale spędził 5 dni. Na początku października chłopiec wrócił do domu. - Franek był podłączony do kroplówek, które miały za zadanie tą krew trochę oczyścić. Wyniki się nieznacznie poprawiły i mogliśmy wrócić do domu. Wydawało się, że wszystko jest w porządku – dodaje Monika.

Niestety, kilka dni po wyjściu ze szpitala stan Franka bardzo się pogorszył.

3. Zapalenie płuc

W nocy z 10 na 11 października Franek był bardzo niespokojny. Płakał, budził się chwilę, nie dało się go uspokoić. Mimo to nie zdradzał żadnych innych oznak choroby - nie miał gorączki, nie kaszlał. Na początku mama Franka powiązała jego zachowanie z wcześniejszą wizytą u pediatry. Franek zaczynał ząbkować i to mogło sprawić, że był płaczliwy.

- Rano umówiliśmy się na wizytę w przychodzi, ale lekarz mógł nas przyjąć dopiero o godzinie 14:00. Nie chcieliśmy tyle czekać, dlatego zabraliśmy Franka na SOR. Tam zbadał go lekarz, ale nie widział nic niepokojącego. Wezwał na konsultację pediatrę. W pewnym momencie usta Franka zrobiły się sine. Lekarze podali mu tlen, ale on ledwo już oddychał. Doszło do zatrzymania akcji serca – opowiada Monika.

Franek został zreanimowany i zaintubowany, a następnie przetransportowany helikopterem ze szpitala w Nowym Tomyślu do Poznania. Przez 8 dni przebywał na OIOMie. Został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. Lekarze zdiagnozowali u Franka zapalenie płuc z obrzękiem. Choroba nie dawała żadnych objawów. Z każdym dniem oddech Franka był coraz mocniejszy i lekarze zdecydowali się go wybudzić. 19 października został przeniesiony na oddział nefrologii.

4. Dializy i przeszczep

Franek nadal przebywa w szpitalu, gdzie jest kontynuowane leczenie. Wyniki krwi jednak bardzo się pogorszyły.

- Wczoraj przyszedł do nas doktor i powiedział, żebyśmy zaczęli się przygotowywać, bo w najbliższym czasie Franek będzie musiał być dializowany. To będzie okres przejściowy przed przeszczepem nerki - opowiada Monika.

W przypadku tak małego dziecka bardzo ciężko jest znaleźć zgodnego dawcę. Franek nie może otrzymać nerki od dorosłego ani od starszego dziecka. Monika nigdy nie zapomni tego, co powiedział lekarz: ''jedno dziecko musi odejść, żeby wasze mogło żyć''.

Franek potrzebuje przeszczepu nerki
Franek potrzebuje przeszczepu nerki (prywatne)

Franek niedługo zostanie wypisany ze szpitala. Rodzice i rodzeństwo muszą przygotować dla niego specjalne powitanie. Jeśli będzie potrzebny sprzęt do dializy w domu, mieszkanie państwa Brambor będzie musiało przejść gruntowny remont. Trzeba wyznaczyć oddzielne pomieszczenie, w którym stanie sprzęt do dializowania. Najlepiej, gdyby całe było wyłożone płytkami. W ten sposób łatwiej będzie zachować czystość i sterylność.

Koszty związane z chorobą Franka są coraz większe. Samo przystosowanie pomieszczenia do dializ i zakup odpowiednich środków do dezynfekcji jest dość kosztowne. Do tej pory państwo Brambor nie korzystali z pomocy innych. Po tym jak Franek znalazł się w szpitalu, kuzynki i koleżanka Moniki założyły na jednym z serwisów zrzutkę na leczenie Franka. Każdy może tam wpłacić kilka złotych i pomóc chłopcu.

- Do tej pory udawało nam się opłacać wszelkie koszty związane z leczeniem Franka. Niestety, jest ich coraz więcej i powoli brakuje nam pieniędzy. Zrzutka to pomysł bliskich. W ten sposób chcą nam pomóc - mówi Monika.

5. Nie da się przejść obok i nie zagadać

Ciągłe wizyty w szpitalu, przyjmowanie leków, operacje i zabiegi bardzo obciążają chłopca. Jak mówi jego mama, Franek jest bardzo wesołym i pogodnym dzieckiem.

- Zawsze jak gdzieś razem wychodzimy ludzie go zagadują. Do wszystkich się uśmiecha. Każdy twierdzi, że on ma coś w sobie, że przyciąga ludzi do siebie i nie da się przejść obok niego obojętnie.

To właśnie jego radość i pozytywne nastawienie dają Monice oraz jej mężowi chęć do działania i powstrzymują przed załamaniem się. Nie jest im łatwo. Mąż Moniki pracuje, w domu została trójka starszego rodzeństwa. Zdarza się, że jeżdżą do Poznania nawet 5 razy w tygodniu.

Teraz, podczas pobytu Franka w szpitalu, Monika cały czas mu towarzyszyła. Chłopcy tęsknią nie tylko za bratem, ale też za swoją mamą. Zanim Franek wyjdzie ze szpitala czeka go jeszcze szereg badań. W tym czasie rodzice będą przystosowywać mieszkanie do nowej sytuacji.

Pomóc Frankowi można wpłacając pieniądze na otwartą zrzutkę.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.