Trwa ładowanie...

Czy osoby otyłe powinny być szczepione wcześniej? "Jeśli zachorują na COVID-19, mają 50 proc. szans na przeżycie" - w porównaniu z osobami z prawidłowym BMI

Kliniczna otyłość zwiększa ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19. Czy osoby z wysokim indeksem masy ciała automatycznie powinny trafiać na początek kolejki szczepień?

Zobacz film: ""Jesteśmy w stanie szczepić szybciej, ale musimy pamiętać o ograniczeniach" - mówi dr Jacek Krajewski"

spis treści

1. Prof. Horban: Osoby otyłe mają 50 proc. szans na przeżycie COVID-19 - w porównaniu z osobami z prawidłowym BMI

We wtorek 26 stycznia resort zdrowia opublikował nowy raport, z którego wynika, że w ciągu ostatniej doby 4 604 osoby otrzymały pozytywny wynik testów laboratoryjnych w kierunku SARS-CoV-2. Z powodu COVID-19 zmarło 264 zakażonych.

Prof. Andrzej Horban, główny doradca premiera ds. epidemii ostrzega, że grupą szczególnego ryzyka w czasie pandemii są osoby otyłe. Jego zdaniem wyraźne nadprogramowe kilogramy mogą okazać się tragiczne w skutkach.

"Wiedzą państwo, kto jeszcze umiera? Otyli. Jeśli na COVID-19 zachoruje ktoś, kto waży 120 czy 140 kg, ma tylko 50 proc. szans na przeżycie. Więc ich także trzeba będzie dopisać do priorytetów, granicą będzie BMI, ale to w dalszej kolejności" - tłumaczy prof. Andrzej Horban w wywiadzie dla "DGP". Zdaniem eksperta to kolejna grupa, która powinna być potraktowana priorytetowo w programie szczepień. W pierwszej kolejności powinni być zaszczepieni najbardziej zagrożeni.

Prof. Horban najprawdopodobniej powołuje się na międzynarodowe badania przeprowadzone pod kierownictwem zespołu z Uniwersytetu Stanowego Karoliny Północnej dotyczące osób z otyłością, zdefiniowaną jako BMI powyżej 30. Naukowcy wykazali, że osoby z tej grupy, które zachorowały na COVID-19 były o 113 proc. bardziej narażone na hospitalizację i o 48 proc. częściej umierały w porównaniu z osobami z prawidłową wagą. Badania opublikowano w czasopiśmie "Obesity Reviews".

Otyłość jest uznawana za chorobę przewlekłą
Otyłość jest uznawana za chorobę przewlekłą (123rf)

2. W harmonogramie polskich szczepień nie uwzględniono czynnika kondycji zdrowotnej

Dr n. med. Grażyna Cholewińska-Szymańska, mazowiecki konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych, również uważa, że osoby klinicznie otyłe powinny być potraktowane priorytetowo, ale decyzję w tej kwestii należy zostawić lekarzom.

- Otyłość determinuje zaburzenia oddechowe, niewątpliwie dużo większe niż u człowieka szczupłego, wysportowanego. Wśród czynników ryzyka ciężkiego przebiegu COVID otyłość jest na jednej z pierwszych pozycji. Po chorobach układu oddechowego i układu sercowego, trzecia jest właśnie otyłość. Otyły człowiek nie jest zdrowym człowiekiem, z całą pewnością jest dotknięty również przez inne choroby, ma obciążenie serca, oddechu, ma cukrzycę, zaburzenia metaboliczne, nieprawidłowy cholesterol. Dlatego, żeby chronić tych ludzi, można by rozważać priorytetowość szczepienia w tej grupie. Ale jest jeszcze bardzo wiele innych grup pacjentów, którym w tej chwili należy się priorytetowe szczepienie - podkreśla dr Grażyna Cholewińska-Szymańska, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób zakaźnych.

Ordynator z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie docenia, że rząd w końcu przyznał się do błędu i chce dołączyć do listy osób szczepionych w pierwszej kolejności pacjentów z chorobami przewlekłymi.

- Od samego początku podkreślałam, że w tym harmonogramie polskich szczepień uwzględniono tylko czynnik zawodowy i czynnik wieku. Nie uwzględniono czynnika kondycji zdrowotnej, dopiero teraz się otworzyły klapki któremuś z urzędników i oczywiście zaczęto rozważać, że tych ludzi trzeba wpuszczać do trybu szczepienia priorytetowego. Prace nad tym trwają - mówi lekarka.

- Od samego początku powinny istnieć dwa kanały szczepienia. W jednym ośrodku szczepiącym powinien być jeden zespół, który będzie realizował te harmonogramy rządowe: wiekowe, zawodowe, a drugi byłby kanałem klinicznym właśnie dla tych osób priorytetowo wyznaczonych. Ale też nie chciałabym, żeby ten priorytet i tę kwalifikację do szczepień ustalali urzędnicy. Musi być uwzględniony przede wszystkim głos lekarzy, bo to oni wiedzą, którzy pacjenci wymagają tej pilnej ścieżki do zaszczepienia. Jeśli ktoś ma 20 lat i jest po przeszczepie szpiku, to nie może czekać na swoją grupę wiekową, tylko powinien być zaszczepiony już teraz - przekonuje dr Cholewińska-Szymańska.

3. Dr Cholewińska-Szymańska: Ludzie nie widzą horyzontu epidemii i to powoduje, że rezygnują z nakazów

W całym kraju coraz więcej restauracji i klubów wznawia działalność lub zapowiada otwarcie w najbliższych dniach wbrew obowiązującym obostrzeniom. Wielu przedsiębiorców i klientów mówi wprost, że mają dość i nie boją się ewentualnych konsekwencji. Zdaniem mazowieckiej konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych brak perspektyw i możliwego do określenia końca pandemii wywołuje desperację. Konsekwencje mogą się odbić na całym społeczeństwie, bo grożą nam kolejne fale zachorowań.

- To napięcie społeczne w tej chwili pękło i się rozlało. Ludzie przestali mieć zaufanie do władzy. Nie widzą horyzontu tej epidemii i to powoduje, że rezygnują z tych nakazów, nawet za cenę jakichś sankcji. Chcą żyć normalnie. Nikt nie jest w stanie określić końca epidemii, nie tylko w Polsce, ale i na świecie. Gdybyśmy ludziom powiedzieli, że to nastąpi za pół roku czy rok, to być może zacisnęliby zęby i dalej tkwili w tych reżimach sanitarnych, ale ponieważ nie znamy tego horyzontu, to mają dość. W badaniach społecznych widać, że spada zaufanie ludzi do władzy. Nawet jeśli władzy przytakują, to robią swoje. To niestety jest zła informacja. Skutki tego mogą być niekorzystne - ostrzega dr Cholewińska-Szymańska.

Zdaniem ordynator to jeszcze nie czas na znoszenie obostrzeń. Jej zdaniem brakuje konkretnych scenariuszy, które określiłyby, jakie mogą być kierunki działań rządu. Wiele decyzji jest ogłaszanych z dnia na dzień.

- Żeby znosić obostrzenia, trzeba mieć absolutne dowody. Powinniśmy, tak jak Amerykanie czy Brytyjczycy, mieć przygotowane prognozy epidemiologiczne, na podstawie których rząd przygotowuje kilka scenariuszy. Trzeba je przestawić ludziom i powiedzieć, że rząd jest przygotowany na wersję A i ma już do tego zaplanowany scenariusz. Ewentualnie - jak będzie gorzej - jest gotowy na wersję B. Tego w Polsce nie ma. Jest ogólna dezinformacja i przede wszystkim szum informacyjny, w którym obywatel się absolutnie gubi, przestał w to wierzyć i działa po swojemu - podsumowuje wojewódzka konsultant w dziedzinie chorób zakaźnych.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Rekomendowane przez naszych ekspertów

Polecane dla Ciebie

Pomocni lekarze

Szukaj innego lekarza

Komentarze

Wysyłając opinię akceptujesz regulamin zamieszczania opinii w serwisie. Grupa Wirtualna Polska Media SA z siedzibą w Warszawie jest administratorem twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.