Pokaż kategorie abcZdrowie.pl
Kobieta , 27 lat

Witam, Mam 27 lat i jestem matką prawie 7-letniej dziewczynki, a do marca tego roku miałam również męża. Wydawało się, że moje życie jest fajne mimo młodego macierzyństwa; miałam naprawdę wspaniałą rodzinę, dobrą pracę, wielu znajomych. Nagle to wszystko okazało się nieprawdą. W ciągu jednego dnia zawaliła się cała sielanka; właściwie w ciągu kilku godzin. Dowiedziałam się, że mąż jest uzależniony od hazardu i przegrywając wszystko, "narobił" strasznych długów; dla mnie wręcz niewyobrażalnych. Ale nie to było w tym wszystkim najgorsze... najbardziej zabolało kłamstwo, setki kłamstw i kłamstewek, zupełnie zbędnych, idiotycznych.

Wyprowadził się do matki i nie mieszkamy ze sobą już ponad 4 miesiące. Od samego początku nie stwarzałam żadnych problemów z wizytami u córki; żyliśmy na, powiedziałabym nawet, przyjacielskiej stopie. Kilkanaście dni temu wspomniałam mu o rozwodzie. Nastęnego dnia zadzwonił telefon od jego matki, próbował popełnić samobójstwo. Obecnie przebywa w szpitalu psychiatrycznym; ja go tam zawiozłam, odwiedzałam, w dalszym ciągu powtarzając, że nie będziemy już razem. Ale sytuacja zaczęła robić się naprawdę chora; doszło do tego, że nie mogę zająć się własnym życiem bez obaw, że się znowu nie załamie.

Nie umiem sobie z tym poradzić, chociaż do tej pory szło mi naprawdę świetnie. Przed paroma tygodniami planowałam przeprowadzkę do innego miasta, może nawet zakup mieszkania, a w tej chwili myślę tylko o tym, żeby zaszyć się w mieszkaniu, odłączyć telefon i nikomu nie otwierać drzwi. Trudno mi ocenić, czy powinnam już szukać pomocy u specjalisty, czy to byłaby przesada. Mam naprawdę fantastycznych rodziców, ale nie umiem do nich wrócić, to tak jakby się zupełnie poddać........ Nieustannie czuję lęk przed dalszym życiem i to mnie naprawdę niszczy, tym bardziej, że mam dziecko, o które muszę się troszczyć.

Odpowiedź na pytanie znajduje się poniżej.
 Paulina Stolorz 62
Paulina Stolorz Psycholog, Psychoterapeuta, Warszawa Mokotów 62 poziom zaufania
Zaufany specjalista Umów wizytę

Witam serdecznie,

Znalazła się Pani w bardzo trudnej i wyczerpującej emocjonalnie sytuacji. Z jednej strony jest w Pani dużo rozgoryczenia i żalu do męża, z drugiej strony poczucie winy wobec próby samobójczej. Uzależnienie od hazardu to poważne i trudne w leczeniu zaburzenie. Głównie ze względu na łatwą dostępność automatów do gry, które spotykane są prawie na każdym kroku (osoby, które nie mają do czynienia z tym uzależnieniem nie zwracają na to często uwagi). To powoduje napięcie i lęk przed impulsem, aby zagrać. Osoby, które mają tendencję do wpadania w tego rodzaju nałóg charakteryzują się konkretnymi cechami osobowości, a uzależnienie może być ucieczką od poważniejszych życiowych problemów.

Podjęła Pani decyzję o rozstaniu, ale zarówno dla Pani, jak i dla męża, ważne jest, aby domknąć zainstniały konflikt. Gdzie jest źródło problemu, w jaki sposób rozwinęło się uzależnienie, dlaczego mąż ukrywał problem przed Panią itp. Jeżeli problem leży w Państwa relacji, to przeprowadzka do innego miasta będzie jedynie ucieczką od tego, co się wydarzyło. Z tego co Pani pisze mąż ma bardzo poważny problem i nie powinien w tej sytuacji pozostawać osamotnionym. Przebywanie w szpitalu psychiatrycznym jest trudnym doświadczeniem, nie wspominając o decyzji o targnięciu się na swoje życie. Odwiedzając męża w szpitalu i upewniając go, że nie będziecie już razem, może Pani pogłębić jego frustrację, więc może dobrze byłoby na razie dać sobie po prostu więcej czasu i odłożyć taka rozmowę na lepszy moment?

Zachęcałabym Panią do poczytania na temat uzależnienia od hazardu, wzięcia udziału w otwartym spotkaniu grupy AH, co mogłoby pomóc Pani lepiej zrozumieć męża. Pisze Pani cały czas o sobie i o odcięciu się od tego, co się wydarzyło, ale problem dotyczy Was obojga. Moim zdaniem powinna Pani zgłosić się do specjalisty, to absolutnie nie jest przesada, jest Pani w trudnej sytuacji, a problem jest dość złożony. Może warto pomyśleć o przynajmniej kilku wspólnych (Pani+mąż) konsultacjach z psychologiem zajmującym się kryzysami w związku? Proszę dać sobie więcej czasu.

Serdecznie pozdrawiam.

Podobne pytania