Jak pomóc osobie uzależnionej od marihuany?

Mój chłopak ma z tym problem. Jakiś rok temu definitywnie przestał palić, jednak ostatnio powiedział mi, że wie, że ma z tym problem, że ma ogromne długi, że pali sam i ma tego dosyć. Chce, żebym mu pomogła, on chce się odciąć od dawnego towarzystwa (palą, ale nie są uzależnieni w takim stopniu jak on). Często z nim rozmawiam o konswkwencjach, o jego przyszłości. Proszę jednak o radę, jakie podejmować tematy, w jakim kierunku ma zmierzać ta rozmowa. Nastawiłam się na to, aby to on mówił, a ja będę słuchała, potrzebuję jednak wskazówki, abyśmy wybrnęli z tego ślepego zaułka.
Mgr Paulina Stolorz
ODPOWIEDŹ EKSPERTA

Mgr Paulina Stolorz - psycholog, specjalność: psychologia kliniczna i osobowości.



Witam serdecznie!

Uzależnienie od marihuany ma charakter psychologiczny, co wymaga niezwykłej siły woli i determinacji ze strony nałogowego palacza. Trudno obejść się w tej sytuacji bez wsparcia ze strony psychologa zajmującego się terapią uzależnień. Odcięcie się od dawnego towarzystwa to ważny krok, ale trudny. Palacze marihuany nieświadomie przyciągają się. Bardzo często zdarza się tak, że ktoś kto odcina się od jednego palącego towarzystwa, wpada w inne, które jak się okazuje również korzysta z tego rodzaju używek. To często poruszany problem przez osoby próbujące skończyć swoją przygodę z trawką. I choćby z tego względu warto zaproponować partnerowi spotkanie z psychoterapeutą.

Moim zdaniem wyjście z tego ślepego zaułka - czy jak to Pani dobrze określiła wybrnięcie - jest trudne i wymaga specjalistycznej pomocy. Pani może pomóc ukochanemu rozmową, wysłuchaniem, wspieraniem go w dążeniu do celu, w wytrwałości w uczęszczaniu na psychoterapię. Natomiast rozmowa o charakterze terapeutycznym w związku może być przyczyną konfliktów, dlatego gorąco namawiam do konsultacji z psychologiem.

Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!

Na pytania naszych użytkowników odpowiadają lekarze, psychologowie i dietetycy. Odpowiedź otrzymasz średnio od 4 do 24 godzin.

Odpowiedzieliśmy już na 3266 pytań

Komentarze (komentowanie tymczasowo wyłączone)

....... teraz jest sierpien ... jak sobie radzisz? Mam ogromny problem moj chopak pali... nie mam juz do niego siły.Wszystkim którzy ,,rzucaja,, dużo wytrwałosci siły. Trzymam kciuki:)

Równiez mam 33 lata i też zacząłem w liceum, aktualnie mija mi 4 dzień bez marychy..... musze powiedzieć, że czuję sie fatalnie...największym problemem jest brak zdrowego snu, kładę sie o 22.00, tak do północy przewracam się z boku na bok, a jak juz zasnę to o 3 nad ranem budze się, ale to tak jak bym wogóle nie spał. W efekcie jestem non stop zmęczony, ide do pracy z worami pod oczami i bólem w głowie, nie potrafie się na niczym skupić. Mam nadzieje, że niedługo to minie i zacznę sypiac normalnie, ale póki co jest mi naprawdę ciężko. Wiem jedno! Napewno nie chcę juz palic tego świństwa! Może ktos wie jak mogę sobie pomóc aby złagodzic objawy odstawienia zielska? Proszę...!

Po przeczytaniu tego wyznania, gratuluję Panu odbytej ciężkiej drogi. Życzę, żeby Pan już nigdy się nie złamał do tego świństwa, jakim są narkotyki. Mam syna w wieku 21 lat i jest tragedia, jak do niego przemówić, jak samej nie utonąć? Pozdrawiam. A.T

Mam 33 lata.. paliłem od liceum. Z marcyhchą zrobiłem maturę, zrobiłem także dyplom magistra. Ujarany chodziłem na rozmowy kwalifikacyjne, później prowadząc własną działalność, skrajnie ujarany zatrudniałem pracowników.... Marycha towarzyszyła mi w każdym aspekcie mojego życia. Wydawało mi się, że to cudowny środek, który nie uzależnia, nie zmienia osobowości, odpręża i pomaga ożywić kreatywność. Niestety przyszedł dzień w którym dotarło do mojej zadymionej głowy że strasznie się myliłem. Któregoś dnia obudziłem się w swoim samotnym łóżku i zacząłem się zastanawiać co mam do zrobienia. Dotarło do mnie że każda czynność która przychodzi mi do głowy poprzedzona jest myślą o paleniu... " Mały joint i posprzątam, mały joint i pojadę na zakupy etc." Uświadomiłem sobie, iż każdą nawet najprostszą czynność kojarzę z jointem. Zacząłem się mocniej zastanawiać nad sobą i swoim dotychczasowym życiem i dotarło do mnie, że wszystkie związki, które zniszczyłem, wszystkie niepowodzenia w pracy spowodowane były moim egoizmem i durną wymówką, że marycha to przecież nic takiego. Dotarła do mnie świadomość, że wszystkie osoby, z którymi się koleguję to osoby palące. Każdy temat naszych spotkań lub wspólnych aktywności zaczynał się od pytania.."czy mamy coś do palenia?" Powiedziałem sobie "stary dość!! przepaliłeś pół swojego życia, najwyższa pora to zakończyć bo będzie za późno!" ...Tak zrobiłem! W tej chwili minął rok kiedy nie palę. Nie mogę powiedzieć, że jestem "uleczony" bo to by było zbyt optymistyczne po tak krótkim czasie, ale może dzięki moim doświadczeniom pomogę kilku z Was przejść przez pierwszy etap jak to nazywam "oddymiania duszy". Nie będę prawił morałów ani nakreślał wskazówek w punktach ale po krótce opiszę co się działo i dzieje w mojej głowie i ciele po odstawieniu "cudownego zioła" .... Tydzień pierwszy: Po kilku dniach od zaprzestania palenia zrobiłem się strasznie wredny. Drażniło mnie wszystko, na drodze krzyczałem jak opętany na innych kierowców tylko dlatego że jechali zbyt wolno lub zbyt szybko. Nie mogłem opanować agresji i frustracji. Wieczorami byłem bardzo senny i apatyczny. Brak narkotyku spowodował iż już nie chciało mi się siedzieć do 4 rano czytając głupoty w internecie lub grając w ulubioną grę. Organizm i psychika totalnie się rozregulowały. Tydzień drugi i trzeci: Po kilkunastu dniach zacząłem wstawać o "normalnej porze" - spowodowane to zostało faktem, iż wieczorami padałem jak zabity, bo nie byłem już w stanie wytrzymać do 4 nad ranem. Zasypiałem z telewizorem i piwem, które pozwalały mi szybko się wyciszyć bez natarczywych myśli o jointach. Perspektywa nadchodzącego miesiąca bez narkotyku napawała mnie dumą i nadzieją że się uda. Agresja wciąż była obecna ale czułem że jestem w stanie nad nią zapanować. Po trzech tygodniach czułem że jestem totalnie rozregulowany emocjonalnie. Błache rzeczy wyprowadzały mnie z równowagi, głupie docinki ze strony bliskich, które zwykle sparował bym równie głupią i cyniczną odpowiedzią - doprowadzały mnie do łez. Pierwszy miesiąc bez marychy zakończyłem dumny ale emocjonalnie rozmiękczony i pełen obaw. Drugi miesiąc był bardzo podobny z tą różnica że coraz rzadziej myślałem o narkotyku i prawie uregulowałem tryb życia. Miesiąc trzeci przyniósł więcej spokoju emocjonalnego. Chodziłem spać o normalnej porze i wstawałem rano wypoczęty jak nigdy dotąd. Rozpowiedziałem wszystkim znajomym, że nie palę i nawet jak palili przy mnie nie miałem ochoty się złamać. Niestety zaczęło mi brakować "nagrody" za owocny dzień w pracy, więc zacząłem popijać sobie piwko - regularnie - codziennie. Miesiąc czwarty: zauważyłem, że część znajomych urwała ze mną kontakt. Poczułem się trochę samotny z tego powodu, ale z drugiej strony dało mi to świadomość jakimi są osobami. Przestałem ich żałować i dalej twardo parłem w kierunku wolności. Miesiąc piąty i szósty: zauważyłem, że koszmarnie przytyłem. Nie ciągnęło mnie do narkotyku, ale codzienne picie piwa spowodowało, że przytyłem 10 kilo w 6 miesięcy :D Moja kondycja emocjonalna poprawiła się, ale ze względu na otyłość spadła samoocena. Miesiąc 7: Myśli o maryśce dalej mi towarzyszą ale ze względu na już przebytą drogę nie złamałem się. Zacząłem zauważać błędy jakie popełniałem będąc palaczem, Widząc znajomych, którzy dalej palą, zacząłem się zastanawiać o co w tym chodzi? Patrząc na nich jeszcze bardziej umocniłem się w tym żeby nie wracać do nałogu. Miesiąc 8: nabyłem wagę ( do ważenia osób ;), zamiast żółtego sera, coli, batonów i chipsów do koszyka na zakupy częściej wrzucałem zdrowsze produkty. Zacząłem dbać o dietę. Miesiąc 9 itd.... zbiłem 10 kilogramów tłuszczu, nie palę marychy, zdrowiej się odżywiam, zamiast ujarany jeździć na jednym kole po mieście na motorze, robię rundki po lesie na rowerze. Straciłem paru kolegów, którzy wiedząc że nie pale stracili zainteresowanie moją osobą, ale to ich strata ;) Ja czuje się świetnie i się nie poddam Reasumując: Jeżeli podejmiecie decyzję, że chcecie przestać palić musicie się nastawić na to, że wasz mózg, który oszukiwany dymem odkładał problemy na dalszy plan, nagle zwali je wszystkie na wasze barki. Musicie być na to gotowi! Warto znaleźć sobie jakieś zajęcie, hobby, sport... cokolwiek co spowoduje że będziecie uciekać myślami od nałogu. W moim przypadku to gra na instrumencie i przywracanie mojego cielska do formy. Jeżeli macie kogoś bliskiego, kto może i chce was wspierać to jesteście o połowę drogi dalej niż ja. Ja jestem z problemem sam. Z perspektywy roku bez nałogu stwierdzam iż było warto! Pomału wraca mi chęć do życia, normuje się psychika, ciało wraca do formy. Uważam, że jeżeli się chce można tego dokonać bez pomocy speców czy też innej instytucji, choć ich pomoc na pewno jest bezcenna! Trzymam za Was kciuki!! Na pewno się uda!!!

Mam na imię Magda, mam 21 lat. Mam problem i potrzebuję porady. Mój Narzeczony jest uzależniony od palenia marihuany. Nie wiem w jaki sposób mogłabym mu uświadomić, że to choroba i nakłonić do leczenia. Bardzo mi na tym zależy, bo jestem w ciąży i chciałabym, żeby nasze dziecko miało zdrowego ojca.
Czy jest jakiś sposób na to, żeby on sam zrozumiał na czym polega jego choroba i sam chciał leczenia?
Czy w ogóle jest taka możliwość, żeby go wyleczyć?

Proszę o pomoc,
Magda.

Witam wszystkich

Mam niesamowity problem z trawką. Chcem przestac całkowicie jarac. zauważyłem ze coraz czesciej idze Trudniej dogadac sie z osobami w moim otoczeniu nawet z całym otoczeniem. w głowie zaczyna robic sie diwny metlik jak by cos cały czas mnie sledzilo,goniło i towarzyszy temu niesamowity starch, lęk nie wiem sam przed czym.Nie potrafie sie juz normalnie skupic w szkole byc bardziej rozgadanym otwartym na ludzi. kiedysa taki nie byłem. z ciekawosci wszedłem na strone ze "skutkami ubocznymi" ciagłego jarania i wyczytałem tam wszytkie moje problemy.

zakłóconą zdolność nawiązywania kontaktów z otoczeniem i zaburzenia funkcji motorycznych, poczucia głębi i upływu czasu, które stwarzają zagrożenie podczas prowadzenia samochodu.
objawy schizofrenii, Przewlekłe stosowanie wywołuje zespół amotywacyjny, czyli brak zainteresowania otoczeniem, bezsenność, osłabienie pamięci, spadek sprawności intelektualnej i psychomotorycznej [1-3], ograniczenie sprawności funkcji psychicznych.

mam 18 lat i nie wiem jak dalej mam sobie radzic z problemami codziennymi czasem bardziej trudniej idze dogadac sie z moimi rodzicami niz saamymi kolegami. Prosze o pomoc

Witam Serdecznie Paulinko.
Chciałam żebyś mi coś poradziła. Mam chlopaka, który jest uzależniony. Od 10 lat pali dzień w dzień. Parę dni temu podjął dojrzałą decyzje o porzuceniu nałogu. Ma ku temu dużo powodów, o których mi powiedział tj. trzeźwość umysłu, której mu brakuje, czuje się ciągle ociężały, znudzony, leniwy, bez motywacji, nie chce już dłużej wydawać na to pieniędzy i boi się o zdrowie. Widzę, że bardzo się stara i ze wszystkich sił próbuje, tylko że jest mały problem. Zaczął być strasznie nerwowy, ba nawet agresywny. O głupotę wpada w furie i zdaje sobie sprawę, że to się dzieje właśnie przez braki substancji w organizmie. Chciałabym mu jakoś pomoc ale nie mam pojęcia w jaki sposób. Kupił sobie ziołowe leki na uspokojenie na dzień jak i na noc, bo także ma problemy z zaśnięciem. Bardzo bym Cię prosiła o jakąś radę, bądź o jakieś adresy placówek w Łodzi które pomogą w leczeniu, byleby nie zamknięte. Mówi, że cały czas myśli żeby zapalić, bo mu tego brakuje i że to bardzo lubi ale nie chce. Bardzo Cię proszę o pomoc jest to dla mnie bardzo ważne. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

To ja was może zaskoczę teraz. Siedzę na internecie w bezsensownym poszukiwaniu pomocy w sprawie uzależnień. Trochę o sobie. Jestem nałogowym palaczem marihuany od 6 lat. To już zaszło za daleko i nie mówię o innych używkach, bo poza trawką to ja nic nie widzę. Ci którzy twierdzą, że trawka nie uzależnia to są w błędzie; dużym błędzie. Nawet nie wiecie jak bardzo chciałbym się z tego wyleczyć i myśleć o trawie obojętnie, ale znikąd pomocy, niestety. Nikt mnie nie rozumie, ani po polsku ani po angielsku. Od 6 lat mieszkam w Anglii. Prowadzę normalne życie jak wszyscy. Na finanse nie mogę narzekać, tylko z moich młodych lat ta trawa się za mną ciągnie. Bylem już na terapii w Anglii ale to taka ściema, że w końcu dochodzi do tego, że zaczynasz popalać z drugim kolesiem uczęszczającym na terapie. Terapeuci nie potrafią z tobą rozmawiać, nie rozumieją twojego problemu. Czy jest jeszcze na tym świecie ktoś, kto może pomóc. Z tego tekstu i tak nic nie wyniknie, więc miłego dzionka.

Mój problem jest podobny, z tym, że ja i chłopak o którym mowa znamy się od lat i nigdy nie byliśmy parą z powodu jego uzależnienia. Minęło już ponad 6 lat, kocham go z całych sił, ale nie umiem mu pomóc. Zaczynam już tracić nadzieję, że kiedykolwiek uda nam się być razem. Czasem zaczyna o tym mówić- w sensie, że już nie chce palić, że chciałby przestać, na chwile się otwiera, a potem znowu zamyka w swoim świecie. Nie umiem mu pomóc :( Sama cierpię patrząc jak się marnuje.

Witam!
Mam kolegę, ma 18 lat, który już od dwóch lat pali marihuanę. Poznaliśmy się 3 miesiące temu on ciągle gada, że chodzi zjarany, że jest mu dobrze jest rozluźniony i się uśmieje wraz z kolegami. Myślę, że ta jego paczka to raczej zbyt dobra nie jest. Ostatnio zbliżyliśmy się do siebie, on ma do mnie zaufanie, zwierza mi się, że chciałby mieć dziewczynę, ale nie może jej mieć, ponieważ nie chcę jej ranić, bo dla niego rzucenie tego jest niemożliwe. Nie ma silnej woli, ale ostatnio go prosiłam żeby się powstrzymał, choćby na 3 dni i powstrzymał się na 2. Bardzo mi na nim zależy on wie, że się o niego troszczę ale nie chcę by mi powiedział, że się wtrącam ale ja naprawdę bardzo chce mu pomóc. Co mogłabym zrobić, żeby tak delikatnie podejść do tej sprawy? Byłam bym bardzo wdzięczna o pomoc.

Mam ten sam problem, a wizyty w ośrodkach to lipa. Ci terapeuci sami potrzebują terapii, hahaha. Nie umieją rozmawiać z człowiekiem być może źle są ukierunkowani do tej pracy.

ja też pozdrawiam!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Witaj,

Nikogo nie można uszczęśliwiać na siłę. Jeżeli Twój chłopak nie widzi problemu w swoim nałogu i jest mu z tym dobrze, pomimo świadomości, że to Ciebie rani, zastanów się nad sobą w tym związku. Czy jesteś w stanie to zaakceptować? Jeżeli TAK musisz się liczyć z tym, że "to" samo nie przejdzie. Jeżeli NIE rozwiązaniem jest rozstanie się i konsekwentne nieuleganie obietnicom. Twój chłopak jest prawdopodobnie uzależniony i potrzebuje pomocy psychologa, jeżeli mu na Tobie zależy podejmie leczenie, ale musi do tego sam dojrzeć.

Pamiętaj również, że narkotyki to poważny problem. Nawet uznawana za niektórych za "miękki" narkotyk trawka, wpływa destrukcyjnie na system motywacyjny młodego człowieka, na jego pamięć, koncentrację, zdolność uczenia się. Nie wspominając o ryzyku znacznie gorszych konsekwencji.

Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości!

Witam.
Mam ogromny problem i nie wiem jak mam się z nim uporać....
Mam chłopaka.Adrian ma 19 lat.Jesteśmy ze sobą trzy i pół roku.
Od jakiegoś roku zaczął sobie "potajemnie" popalać.
Jednak teraz stało się to notoryczne.
Dzień w dzień...Wpada w coraz to gorsze towarzystwo.Często rozmawiam z nim o tym żeby przestał ale on nie widzi w tym nic złego.Wie że się uzależnił ale nie przyjmuje mojej pomocy.Tłumaczy się że kiedyś mu przejdzie "to".
Niejednokrotnie już odchodziłam od niego ale przychodził i przepraszał.obiecywał że już nie będzie itd. nic to nie dało...
Kocham go i chcę mu pomóc ale nie wiem jak!
Szczera rozmowa już nie wystarczy...;/
za każdym razem mówi że wymyślam problemy..
że o nie robi nic złego.Nie wie co czuję...

Proszę o jakieś wskazówki w jaki sposób pomóc mu....

Podobne pytania

Witam! Ostatnio ze względu na stres i mdłości, namówiona zapewnieniami kolegi wypaliłam z nim na pół skręta. Od razu mi się to nie spodobało, dostałam wielkiego ataku lęku, miałam przyspieszone ...

Odpowiada: mgr Kamila Krocz

Witam, przez długi czas paliłem marihuanę i papierosy, ale dobrze się odżywiałem i trenowałem, nie palę już około 2 tyg. Mam problemy z zasypianiem, jestem nerwowy i czuję często zimno w stopach i ...

Odpowiada: mgr Magdalena Brudzyńska

Witam! Dwa tygodnie temu zapaliłem z kolegami marihuanę. Oprócz tego wypiłem jeszcze jedno piwo. Od tamtej pory gnębią mnie różne problemy, które nie występowały wcześniej (w sumie paliłem 7 ...

Odpowiada: mgr Arleta Balcerek

Witam, mam 18 lat, paliłem marihuanę może 5 razy z odstępem kilku miesięcy. Zwykle podczas jak inni odwalali, to na mnie prawie nie działała, po czym spaliłem jedno nabicie (najmniej w życiu, a ...

Odpowiada: mgr Arleta Balcerek

Witam, mam 18 lat, paliłem marihuanę może 5 razy z odstępem kilku miesięcy. Zwykle podczas jak inni odwalali, to na mnie prawie nie działała, po czym spaliłem jedno nabicie (najmniej w życiu, a ...

Odpowiada: mgr Kamila Krocz

Zapaliłem raz marihuanę i zawróciło mi się w głowie. Od tamtej pory towarzyszą mi ciągłe bóle głowy (ciągły ścisk, jakbym miał zatkaną głowę), derealizacja, zmęczenie, lęki. Badania TK głowy z ...

Odpowiada: lek. med. Agnieszka Barchnicka

Witam. Mam problem. Znajomy, który od jakichś 2 miesięcy pali marihuanę zaproponował mi, żebym spróbował. Paliliśmy z fifki, twierdził, że to jakieś 0,2 grama, ale był mocny. Zaciągnąłem się ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Witam!   Niedawno ukończyłem 22 rok życia. W wieku 19 lat zacząłem sporadycznie podpalać marihuanę i haszysz. Niestety częstotliwość zażywania narkotyków z miesiąca na miesiąc sukcesywnie rosła. ...

Odpowiada: mgr Magdalena Brudzyńska

Witam. Jestem studentem, który poszukuje odpowiedzi na pytanie. Czy uzależnienie od marihuany można porównać z uzależnieniem od internetu, gier komputerowych czy słodyczy? Swoje pytanie kieruję do ...

Odpowiada: mgr Magdalena Brudzyńska

Witam. Palę marihuanę od około roku, ale bardzo rzadko. W sumie zapaliłem nie więcej niż 10 razy. Zauważyłem, gdy palę z innymi, że często podobna dawka THC ma na mnie dużo silniejszy wpływ niż na ...

Odpowiada: lek. med. Anna Syrkiewicz

Witam, mam 15 lat. Od ponad roku palę weed, do tego dochodzą dwie paczki fajek na dzień, trochę alkoholu i bardzo małe ilości snu. Czy wymienione wyżej czynniki mogą mieć związek z moimi bólami ...

Odpowiada: lek. med. Anna Syrkiewicz

Witam. Jestem mężczyzną, mam 21 lat. W wieku 16 lat po raz pierwszy miałem kontakt z marihuaną, a 1,5 roku później zacząłem ją palić nałogowo, praktycznie każdego dnia. Na początku wiadomo - ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Witam. Jestem Marcin i mam 13 lat. Marihuanę paliłem kilka miesięcy, góra pół roku  w sumie ok. 15 razy w odstępach co kilka dni (czasami co tydzień albo trochę więcej). Wszystko było w porządku ...

Odpowiada: lek. med. Anna Syrkiewicz

Witam. Mam 13 lat. Jak mam leczyć samodzielnie depresje po marihuanie? Nie mogę się skupić, mam zaburzenia świadomości, mam apatie i lęki, czasami płaczę. Proszę o pomoc     (Skutki palenia marihuany)

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Witam. Mam 16 lat. W dniu 11.05.2010 zapaliłem pierwszy raz marihuanę. Po 3 godzinach ze mnie zeszło wszystko, lecz po tygodniu zacząłem dziwnie się czuć, wpadałem w lęki i miałem bóle glowy. ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Jadę na wakacje na Jamajkę. Gdybym zapalił tam trawkę, prosto z krzaku, to czy coś by mi się stało? Czytałem, że dealerzy sprzedają z różnymi "dodatkami", dlatego się trochę boję. (Skutki palenia ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Witam. Kiedy miałem 15 lat popalałem sobie trawkę z kolegami. To było naprawdę okazyjnie. Później ostro się wkręciłem. Od ok. 16 roku życia zacząłem palić dzień w dzień, przed szkołą, po szkole, ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Witam. Mam 13 lat. Już dużo razy paliłem marihuanę. Ale przejdę do rzeczy. Już od niedawna mam tak, że mam takie zaburzenia świadomości, ciężko mi opisać, dziwnie się czuję, tak jakbym odlatywał w ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Moja żona często pali marihuanę, czy ma to znaczenie z zajściem w ciąże? Staramy się już rok czasu. Efektów nie ma. Czy dziecko może urodzić się chore? Proszę o wszystkie dostępne informacje na ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska

Nazywam sie Natalia, mam 24 lata. Nie wiem już co robić. Od 7 lat jestem z moim narzeczonym i mamy 5-letniego synka. Za 8 miesięcy mamy wyznaczoną datę ślubu. Nasz problem polega na tym, że przez ...

Odpowiada: mgr Aurelia Grzmot-Bilska