Paraliż senny - co to jest?

Chciałam się dowiedzieć, skąd bierze się to zjawisko i czy da się to leczyć? Od jakiegoś roku doświadczam paraliżu sennego. Na początku byłam przerażona, nie wiedziałam co się dzieje, teraz wiem, że uczucie świadomości połączone z tym, że nie mogę się ruszyć, wydawać głosu, słyszę intensywne dźwięki i czasami widzę dziwne obrazy, jest paraliżem sennym, Trwa to tylko chwilę, ale jest dla mnie bardzo nieprzyjemne i męczące. Często przez to boję się zasnąć. Paraliż zdarza się dosyć rzadko, przez ten rok przeżyłam to jakieś 6-7 razy, ale boję się, że sytuacja może się pogorszyć. Czy może być to związane z bezsennością? Proszę o pomoc.
Lek. Agnieszka Jamroży
ODPOWIEDŹ EKSPERTA

Lek. Agnieszka Jamroży - psychiatra, absolwentka Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Porażenie przysenne może występować jako objaw izolowany, wówczas często występuje w rodzinnie. Zdarza się jednak, że jest jednym z objawów narkolepsji. W narkolepsji poza porażeniem przysennym występują objawy: nadmiernej senności w ciągu dnia, katapleksji (nagłej, trwającej od kilku sekund do kliku minut utracie napięcia mięśniowego, co może się przejawiać np. nagłym upadkiem, jąkaniem czy tłuczeniem naczyń) oraz halucynacji na pograniczu snu i jawy. Najczęściej występuje tylko 1-2 z tej grupy objawów, a zaburzenie często nie jest rozpoznawane. Częstość występowania napadów waha się od kliku napadów w ciagu roku do kilku w ciągu doby.

Porażenie przysenne wymaga różnicowania z napadami padaczkowymi, stąd wskazane jest wykonanie EEG i konsultacja neurologiczna.

Przyczyny tego typu objawów są nieznane. Istnieją hipotezy dotyczące neuroprzekażników i neuropeptydów oraz zaburzenia o podłożu immunologicznym.

W terapii narkolepsji zaleca się regularny rytm snu, zaplanowanie drzemek w ciagu dnia, jako leczenie farmakologiczne stosuje się leki psychostymulujące oraz niektóre leki przeciwdepresyjne. Stosowanie leków powinno odbywać się pod ścisłą kontrolą lekarza psychiatry.

Polecam konsultację w poradni leczenia zaburzeń snu:

http://sennik.wieszjak.pl/inne/98049,osrodki_leczenia_zaburzen_snu.html.

Na pytania naszych użytkowników odpowiadają lekarze, psychologowie i dietetycy. Odpowiedź otrzymasz średnio od 4 do 24 godzin.

Odpowiedzieliśmy już na 6373 pytania

Komentarze (komentowanie tymczasowo wyłączone)

witam.
mój pierwszy raz był kilka lat temu i pamiętam,że potworny metaliczny dźwięk ściskał mi głowę, nie mogłam się ruszyć, oddychać, krzyczeć, próbowałam się obudzić i gdy otworzyłam oczy zobaczyłam postać w kapturze która stała nad moim łóżkiem... za to wczorajszej nocy gdy usypiałam w pokoju paliła się nocna lampka, położyłam się na lewym boku, nagle poczułam jak coś ciągnie moją kołdre, czułam oddech na karku, strach, przyspieszone bicie serca (chcialo mi wyskoczyć z klatki piersiowej) i znowu ten dziwny dźwięk, takie dudnienie w uszach, ściskanie głowy, bezdech, problem z wydaniem z siebie jakiegokolwiek dźwięku, miałam otwarte oczy, widziałam moje dziecko śpiące koło mnie więc chyba nie spałam... boję się że to coś groźnego ;/
czy po 2 napadach po tak długim czasie muszę iść do specjalisty?
nie chciałabym wylądować w psychiatryku na clonazepanie -___-

Ja właśnie miałem ten..paraliż. Trwał od 23:58 do 1:20-25 około. Wiem o której się zaczął ponieważ ustawiałem budzik i od momentu odłożenia telefonu tak naprawdę już się działo. Dziwne jest rozpoczęcie akcji z tym co działo sie wybudzeniu...
Odłożyłem telefon na stolik, położyłem się jak zwykle na boku, chciałem usnąć.
Przez cały dzień byłem nerwowy, więc przed snem chciałem zadzwonić jeszcze raz do mojego byłego, nie odbierał - miał wyłączony telefon. Obróciłem się więc na brzuch, i nagle poczułem że mam coś pod poduszką przy ścianie. Wyciągnąłem, spojrzałem - okazało się że był to telefon z ładowarką ; pomyślałem że Tomek zapomniał o nim będąc u mnie. Telefon odłożyłem na stolik stojący przy łóżku. Patrząc w oświetlenie nad klawiaturą komputera, powoli zamknąłem oczy. Usnąłem.
Chwilę po tym, gdy jeszcze czułem psa przy swojej nodze, i radio nucące jakiś hip-hop z głośników, usłyszałem dzwonek do drzwi - nagle przerwał. Była to nijaka melodia rodem z katarynki. Zdziwiłem się, w końcu była 1 w nocy. Nieco wystraszony, szturchnąłem psa by sprawdzić czy jest nadal obok mnie, dlaczego nie szczeka skoro zadzwonił dzwonek.. ?
Z posklejanymi oczami wstałem z łóżka. W pokoju panował półmrok, jedyne światło które rozświetlało dolna część pomieszczenia - było światłem z oświetlenia klawiatury w rogu pokoju. Sięgnąłem do włącznika światła, by oświetlić pokój oraz chociaż fragment przedpokoju, wcisnąłem przełącznik - światło nie zaświeciło się...Zdziwiony spostrzegłem, że mimo to oświetlenie pod biurkiem, cały czas działa, radio gra.
Szybko poszedłem do przedpokoju by spróbować tam oświecić światło, sytuacja się powtórzyła, żarówka ani nie zabłysła. Wystraszony z ciarami na plecach, doszedłem do drzwi by sprawdzić czy ktoś tam jest ( Dzwonek jest bezprzewodowy, dlatego miałem na uwadze że mogło być jakieś zakłócenie) Doszedłem do drzwi, w długiej wąskiej szybie przedzielonej ozdobnym paskiem, dostrzegłem zarys postaci, szybko rzuciłem się na włączniki światła znajdujące się po prawej stronie drzwi, zaraz przy oknie na wejście. Nie mogłem ich włączyć. Jeszcze bardziej wystraszony, zrobiłem gwałtowny odskok do wąskiego okna znajdującego się w rogu przedpokoju, zaraz przy drzwiach wejściowych. Zobaczyłem chłopaka, był młody, około 15-16 lat, ubiorem podchodził pod skejta, stał w rogu, oparty prawą ręką o ... parapet za oknem. Był duchem. Przerażony machnąłem ręką w jego stronę, chciałem go szarpnąć, dotknąć.. co kolwiek - nie wiedziałem co się dzieje. Moja ręka swobodnie przeleciała przez jego postać.
Chyba zniknął, nagle znalazłem się w pokoju przy łóżku. Widziałem mojego psa, i chyba siebie leżącego na łóżku, paliła się lampka nocna przy łóżku. Po chwili spojrzałem w stronę przedpokoju, światło kinkietowe przy łazience było zapalone, zdruzgotany z bólem w klatce piersiowej ruszyłem by sprawdzić co się dzieje..Nagle światło w łazience zapaliło się, kolejne światło po rugiej stronie przepokoju, oraz światło w pokoju gościnnym były zapalone. Drzwi do pokoju gościnnego które przez większość czasu były zamknięte, tym razem byly otwarte, z pomieszczenia raziło mnie ostre światło. W pewnym momencie, dostrzegłem postać idącą w moją stronę. Totalnie przerażony tym co się dzieje, zapytałem go : KIM JESTEŚ ?! Był to młody chłopak, około 18-20 lat, średniej budowy ciała, ubrany dość porządnie, włosy miał średnio ścięte, dość przyjemny wyraz twarzy. Odpowiedział, JAK TO KIM, TWOIM CHŁOPAKIEM... Uśmiechnął się, podszedłem do niego, chciałem go przytulić, dotknąć.. zapytałem JAK SIĘ TUTAJ ZNALAZŁEŚ? Odpowiedział: wszedłem, byłem tu cały czas. Kolejny raz, jeszcze mocniejsze ciarki przeszyły mi ciało. Chciałem uciec, nie miałem jak, nie miałem gdzie. Nie mogłem krzyczeć, wołać o pomoc, nic.. Po prostu stałem jak słup soli, bez ruchu. Po chwili znalazłem się znów w pokoju, wystraszony tym co się dzieje, ze łzami w oczach zaczałem mówić że muszę stąd uciec, muszę komuś powiedzieć co się stało ! Po chwili już byłem u babci. Był to nie wielki dom z 3 pokojami i łazienką. Była tam prawie cała moja rodzina, babcia, mama, jej chłopak, moje siostry , szwagier, jakiś człowiek, chyba był także dziadek ( nie żyje od kilku lat) , oraz wujek mieszkający na przeciw domu mojej babci. Zdenerwowany zapytałem CO SIĘ DZIEJE?! CO TU SIE KU***WA DZIEJE?! MOŻE MI KTOŚ POWIEDZIEĆ??!! CZY TO MI SIĘ ŚNI??!! Wszystko było bardzo wyraźne, oczywiste. Piec rozpalony był do czerwoności, biło od niego ogromne ciepło. Wszyscy byli jacyś zatroskani swoimi sprawami, nie zważając na to potrzebowałem pomocy, zacząłem im mówić co się stało..
Zdziwieni, patrzeli na mnie... po chwili ktoś z nich powiedział : ALE *** TOBIE NIC SIĘ NIE ŚNI, PRZECIEŻ TY JESTEŚ Z NAMI NAPRAWDĘ... Mój strach gdy usłyszałem te słowa, powodował tak nierównomierne bicie serca, że sądziłem iż bedzie to mój ostatni dzień, lub noc.. Zostałem sam w kuchni, opierając się o piec, spostrzegłem że nie mam spodni, ani też bokserek. Zapytałem czy ja tak tutaj przyszedłem?! Powiedzieli że tak... z każdą chwilą zaczynałem sobie przypominać jak szedłem do babci ( około 1 km od mojego domu ) , bez spodni, zimnej deszczowej nocy. Zrobiło mi się głupio. Zaraz po tym zobaczyłem że do kostek opuszczone mam jakieś duże bokserki, założyłem je szybko, zaraz po nich spostrzegłem że mam też jakieś spodnie - co prawda mokre, ale także zacząłem je naciągac na siebie. Moja sisostra wybuchła śmiechem, spytała czemu zakładam jej spodnie, byłem już totalnie zmieszany i skołowany, ale zacząłem je zdejmować - i tak były mokre.. Zostałem w luźnych, obwisłuych bokserkach ktore bardziej przypominały letnie spodenki z cienkiego mateiału, niż jakiekolwiek bokserki. Gdy podniosłem głowę, byłem już w sporego metrażu pustym pomieszczeniu, w którym zobaczyłem moją ciocię malującą sufit. Była to starsza kobieta, z sympatycznym wyrazem twarzy, zawsze uśmiechnita, życzliwa. Podszedłem do niej, przytuliłem i powiedziałem: DZIĘKUJĘ.
- szczerze, nie mam pojęcia za co. Odpowiedziała mi, niestety nie pamiętam co. Zdaje się, że powiedziała także UWAŻAJ NA SIEBIE. Zniknąłem.
Po chwili już byłem u siebie w pokoju.
Gwałtownie zerwałem się z łóżka...
Obudziłem się...
Ze łzami w oczach i przerażeniem wewnątrz sięgnąłem po telefon by zadzwonić do tomka. Pomyślałem że jeśli cokolwiek się działo naprawdę, lub nie - muszę się komuś wygadać.
Niestety miał wyłączony telefon.
Od 2 tygodni mieszkam sam.
W związku że Tomek niestety miał wyłączony telefon, zdenerwowany i coraz bardziej przerażony zaczęło do mnie docierać to co się działo - nie miałem pojęcia co było rzeczywistością , a co nie.
Znalazłem numer do Basi, znajomej mieszkającej kilka km poza moją miejscowością.
Bogu dzięki odebrała, była u niej akurat kuzynka, piły piwo. Kasia - jej kuzynka usłyszała co mówię i wzięła od niej telefon. Szczerze gdyby nie ona, chyba bym siedział zamknięty nie wiem gdzie, dochodząc do siebie.
Wytłumaczyła mi co to było, powiedziała bym napił się mleka, kakao, co kolwiek, bym włączył kompa, posiedział na necie. Tak naprawdę powiedziała mi wszystko co wpłynęło na to co się działo, nie mając pojecia co u mnie. Nie wiedziała że nie mam kontaktu z ludźmi ( od pewnego czasu pracuje w domu ), że pewnie zaczałem mieszkać sam i że problemy mnie przytłoczyly, że pije ostatnio za dużo powtarzam ZA DUŻO kawy, i pewnie spore ilosci alkoholu.
Wiem, że ta opowieść jest rodem z filmu s-f, ale jednak zdarzyła się tej nocy.
Sory że się tak rozpisałem, czekałem aż zachce mi się spać :)
Pozdrawiam
majk

Bardzo dziwne według mnie jest uczucie czyjejś obecności w pokoju ale też i różne głosy czasami tylko jeden uczucie dotyku i sapania do ucha też do miłych nie należy.Miewałem to już parę razy ale za każdym razem inne schemat nigdy się nie powtórzył.Dziś np w trakcie tego stanu badz odwiedzin kogos:) lezalem na brzuchu i ktoś najpierw mnie dociskal ale później jakby podniosl i wygial moje ciało w literę U i tak że kawalkiem brzucha byłem tylko na łozku i potrzymal tak pare sekund choć wydawało sie że byla to godzina potem powoli opuscił tak ze nogi i brzuch był na lozku aklatka piersiową i łeb zwissały z wyra co najdziwniejse tak też się obudzilem:/ no i jakiś głos coś gadał.Wiem że to paraliż ale z drugiej strony może to jakiś zboczeniec z rogami z innego wymiaru:) Pozdrawiam wszystkich i nie dajmy sie tym figla tworzonym tylko i wyłącznie przez nasze mózgi.

Bardzo dziwne według mnie jest uczucie czyjejś obecności w pokoju ale też i różne głosy czasami tylko jeden uczucie dotyku i sapania do ucha też do miłych nie należy.Miewałem to już parę razy ale za każdym razem inne schemat nigdy się nie powtórzył.Dziś np w trakcie tego stanu badz odwiedzin kogos:) lezalem na brzuchu i ktoś najpierw mnie dociskal ale później jakby podniosl i wygial moje ciało w literę U i tak że kawalkiem brzucha byłem tylko na łozku i potrzymal tak pare sekund choć wydawało sie że byla to godzina potem powoli opuscił tak ze nogi i brzuch był na lozku aklatka piersiową i łeb zwissały z wyra co najdziwniejse tak też się obudzilem:/ no i jakiś głos coś gadał.Wiem że to paraliż ale z drugiej strony może to jakiś zboczeniec z rogami z innego wymiaru:) Pozdrawiam wszystkich i nie dajmy sie tym figla tworzonym tylko i wyłącznie przez nasze mózgi.

niestety podczas zasypiania na boku tez mozna miec paraliz senny , doswiadczam tego dosyc czesto , a inaczej jak na boku nie zasne.

wiem co czujesz, przeżyłam (ledwo) dzisiaj w nocy to samo!!! cały dzień chodzę jak struta!!! wpadam w jakąś nerwice a oczy mie ,,biegają'' jak po jakiś prochach!!! boję się spać:( może to strzyga? paraliż? jestem przerazona :'(
najgorsze jest to co czytam!! jak ludzie to przeżywają jak ich napada co noc?!!!!!!!!!!!!!

U mnie zdarzyło się to puki co trzy razy w ciągu kilku lat , pierwszym razem leżałem na plecach ze złożonymi rękami na klatce piersiowej tak jak by do modlitwy , śniło mi się że usiadła na mnie postać i przyciskała klatkę , zacząłem się dusić , całkowicie nie mogłem się ruszyć , próbowałem wołać o pomoc ale na początku tylko bełkotałem a potem już całkowicie nic nie mogłem z siebie wydobyć , zacząłem odlatywać tracić świadomość , rytm serca , więc ostatnie co w takiej chwili mogłem zrobić to zacząłem się modlić tak jak by przed śmiercią , od razu ze mnie zeszło , obudziłem się i wydawało mi się ze czuję czyjąś obecność , widzę na tle nocnego światła zarys niskiej postaci około metr dwadzieścia - czterdzieści i za chwile nic nie ma a nawet nie mrugnąłem , tak jak by jeszcze to mi przeszło ze snu w głowie na jawie ale na żywo nie było materialne.
Drugi raz śniły mi się ruiny budynku że obcowałem z demonem , pokazywał mi na jakichś ludziach co potrafi paraliżował ich i odbierał wzrok , dotykał głowy osobom tym znikały oczy a On się na mnie patrzył Ja tylko siedziałem w jakiejś dużej dziurze w ścianie na wysokości dwóch metrów a On się na mnie patrzył , przewoził obok mnie jakiegoś mężczyznę na wózku kiedy stałem na schodach , aż w końcu w długim korytarzu złapał mnie zacząłem tracić oddech wzrok się zapadał nie mogłem się ruszyć zacząłem się dusić i znowu tracić świadomość czułem tylko strach i odczucia związane ze śmiercią i bezradnością , przerażenie , więc znowu przed uczuciem śmierci zacząłem się modlić i się obudziłem.
Ostatnio jakieś dwa tygodnie temu siedziałem w nocy w łóżku na laptopie i słyszę skrzypienie na początku nie wiem co to przerażony za chwilę kojarzę że to dźwięk mojej klamki od drzwi pokojowych , zmroziło mnie spojrzałem na nią i cisza po ułożeniu stwierdzam że to nie była jej pozycja jaka jest przy zamkniętych drzwiach , dźwięk trwał może 2 sekundy a klamka była ściągnięta na tyle w dół jak by już w połowie do otwarcia , no ale nic pomyślałem sobie że coś sobie pewnie wkręcam do głowy , gdyby nie dzisiejsza noc z 23 na 24 lutego 2012 śpię na lewym boku więc chyba pozycja nie do końca ma znaczenie , śni mi się że stoję przed progiem jakichś otwartych drzwi w lewej ręce trzymam coś jak by nóż samoróbkę , dłuto , nie wiem trudno określić czasami we śnie dokładnie co to jest , a w moją stronę kieruje się opętana postać z wyciągniętą prawą ręką i coś mówi w jakimś dziwnym języku w progu dźgam go w tą rękę a nawet bardziej jest to tak jak by ustawiony kontakt i od razu demon przechodzi na mnie , widzę na pomarańczowo , sparaliżowany , zaczyna zaciskać mi gardło duszę się próbuję wypowiedzieć że mnie opętało ale pęta mnie tak szybko że nic nie jestem w stanie zrobić oczy zapadają w ciemność , znowu to czuję jak bym odchodził , więc zaczynam się modlić , budzę się , czuję obecność czegoś w pokoju śpię skierowany wzrokiem w stronę zamkniętych drzwi , obok stoi szafa więc między nimi jest ciemny kąt , znowu wydaje mi się że widzę kształt pleców niskiej postaci w tym miejscu , szybko sięgam do pilota i zapalam światło , przerażony na szczęście nic nie widzę , patrzę na zegarek i jest godzina 2:30 , nie wiem po co spojrzałem na zegar na ścianie ale tak zrobiłem i tak sobie dzisiaj leżę w łóżku i myślę , czy to wszystko ma jakiś związek , noc 23 lutego godzina 2:30 , miesiąc 2 , dzień 23 , godzina 2:30 same liczby typu 2/23/2:30 , aż mnie ciarki zamrażają , szkoda że nie spojrzałem która była godzina kiedy słyszałem to skrzypienie klamki , może coś bym zaobserwował , spróbuję jeszcze coś przy następnej okazji , chodź wolał bym żeby jej nie było .
Kiedyś znajomy w pracy powiedział mi że Jego dziewczyna też tak miała i że u Niego na wsi młody chłopak 23 lata o cholera i znowu 23 heh dopiero teraz sobie uświadomiłem , umarł w nocy na zawał tak stwierdzili lekarze , nie zabił się , nie zapił nie popełnił samobójstwa , nie zaćpał po prostu znaleźli go w łóżku ze stwierdzonym zawałem , chłopak 23 lata i zawał ?? coś tu chyba lekko nie gra , nie wiem czy to wszystko ma sens , jak to interpretować i odbierać , ja tylko przekazuję co spotkało mnie i o czym słyszałem , każdy może to sobie tłumaczyć i interpretować na 100 różnych sposobów , naukowo , duchowo jak kto lubi i uważa , dla mnie coś tu jest po prostu nie halo i już ;] pozdrawiam i życzę jak najmniej sennych paraliżów.

Siema! ja tez mialem to hmm ponad 10 razy , jednej nocy 3 i pewnego dnia 3 razy , za kazdym razem jak sie obudzimy i znow zasniemy szybko to wroci to raczej na 100 %! Hmmm jakie mialem przezycia??? Roznorodne raz takie ze balem sie ponownie zasnac innym razem ze musialem spac z lampka ;d a jeszcze innym ze tak mi sie podobalo ze chcialem aby zdarzylo mi sie to znow :) . Dzis tu wszedlem bo kolega mi mowi ze to wlasnie fachowa nazwa paraliz senny i ze moge to opnowac a bede latal pod sufitem haha xD. Dzis np jak o tym pisze to czuje ze mi sie to przydarzy ale moze lepiej zeby jednak nie;) . Moim zdaniem to wszytsko jest dziwne lecz wytlumaczalne - tak jak ktos powiedzial umysl sie budzi przed cialem i nie powinnismy sie bac . Pozdrawiam wszytstkich Paralizowcow ;d Jestesmy wyjatkowi ;d

Moj przypadek jest lepszy. Mam dokladnie te same objawy. Zmore widzialem raz i to od przodu (skosne duze straszne oczy).(śmialem sie ze z chin sie urwala i w polsce zabladzila) Za kazdym innym razem mam paraliz odzyskanie swiadomosci mozliwosc otwarcia i poruszania galkami ocznymi ale cialem juz nie. Nie dam rady sie ruszyc dopoki w myslach nie wykrzycze "rusz sie k....". To przelom gdyz zazwyczaj pomaga. Uczucie to opisalbym w moim przypadku jako przyjemne i zaskakujace. Mam inne podejscie do sprawy. Bardziej czysto naukowo-ciekawskie. Stad pozytywna strona. W kazdym razie najlepsze bylo potem. Zastanawialem sie dlaczego mnie sasiedzi obcinaja jakbym im cos zrobil. Doslownie kazdy. Pewnego dnia z jednym z nich wypilismy. Normalnie czlowiek nie gada o snach to raczej kwestia prywatnosci. Ale po alko chlopak mi sie wygadal ze mu sie czesto snie po nocy i ze jestem mu w tych snach jak jakies fatum. Pomyslalem no ladnie. Dalo mi to do myslenia. W koncu kazdy jakis dziwny byl jak na mnie patrzyl. I witali sie z jakas łaską. Potem wypilem z drugim sasiadem i sam zaczalem temat sny etc i tez mi sie przyznal ze mu sie czesto snie... To mi dalo do podwojnego myslenia... Czy ja aby nie wchodze w ten stan oobe (nie pamietam tego nawet jesli) o ktorym ktos tu wspominal i czy aby nie wchodze w ten sposob w podswiadomosc sasiadow...:O Smiejcie sie lub nie, prawda jest prawda i nie uciekne od niej... Ja to napawde przezywam i to dosc czesto

Mi również dwa razy przydarzył się paraliż senny. Raz gdy byłam jeszcze w liceum czyli jakieś 7 lat temu, leżałam wtedy na wznak, zasypiałam, ale nie spałam i wtedy się zaczęło: całe ciało sztywniało, nie mogłam nic powiedzieć, oczy szeroko mi się otworzyły. Pamiętam wtedy, że próbowałam się przekręcić na bok i usłyszałam wtedy czyjś głos (ktoś mi coś powiedział, wtedy pamiętałam co, ale teraz już niestety nie). Po tym wszystko ustało. Dodam, że miałam wtedy pokój obok rodziców i trzeba było przejść przez ich pokój do mnie, a drzwi miałam otwarte i tato oglądał TV.
Ten drugi raz przydarzył mi się niedawno, leżałam na boku, spałam i gdy ,,to'' się zaczęło otworzyłam oczy i było tak jak za pierwszym razem. Czułam tylko strach, który po chwili przeszedł i zasnęłam spokojnie jakby się nic nie stało.

To jest mega przerażające ;/jak powiedziałam o tym mojej siostrze to mnie wyśmiała i powiedziała, że jestem chora psychicznie bo takie rzeczy się nie zdarzają a jednak coś mnie podkusiło poszukać czegoś na ten temat w internecie :) bardzo się ucieszyłam jak przeczytałam ,że to nie tylko mi się to przydarza;D U mnie paraliż senny następuje zawsze jak śpię zbyt długo np. jak położę się wieczorem o 22 i śpię do 11 wówczas on następuje ostatnią przydarzył mi się w dzień ale to też dlatego że spała ponad 3 godz ;/ Zazwyczaj otwieram oczy widzę wszystko czy świeci słońce czy nie ale niestety nie mogę się poruszać próbowałam się kołysać i nawet raz to zadziałało i spadłam i z łóżka ale mimo wszystko się nie obudziłam jedyny sposób jaki mi pomaga przynajmniej mi to przezwyciężyć to myśl że muszę spróbować usnąć ponownie i później po jakimś czasie już wybudzam się i czuje ręce i nogi ale jeśli bym nie próbowała tego robić to nikt mi nie pomoże raz mama widziała ,że otworzyłam oczy zaczęła mną potrząchać a ja nie mogłam zareagować;/;/ więc mama postanowiła mnie zostawić ponieważ pomyślała że śnie na jawie a ja nie potrafiłam wymówić słowa żeby nie szła ;/ Drugi mój problem to że mogę spać ciągle dosłownie mogę przespać cały dzień i nocy i nadal czuje się zmęczona ale też mam tak czasem że mogę nie spać i dwa dni i się dobrze czuć;/ Robiłam sobie wszystkie badania byłam u wielu specjalistów ,ale wychodzi na to że jestem całkowicie zdrowa ;D Zdrowo się odżywiam ,uprawiam sport biorę różnego rodzaju witaminy ,ale to i tak nie pomaga ;/;/ I jeszcze jedną jak byłam dłuższy czas zagranicą i po powrocie paraliż ustąpił ,ale też tylko na pół roku ;/

WOW, nie wiedziałam, że jest to aż tak powszechne. Mnie się też zdarzył taki paraliż dwukrotnie - za pierwszym razem byłam przerażona (jakby coś / ktoś wgniatało mnie w łóżko, czułam czyjąś obecność, nie mogłam się poruszyć, ani oddychać).

Swego czasu doswiadczalem paralizu sennego wiele, wiele razy. Zdazaly sie nawet sytuacje ze wpadalem w paraliz 3 razy z rzedu nad ranem w przeciagu paru min. Z czasem przywyklem do tego, bo wiedzialem juz co robic w takiej sytuacji. Pierwszy raz byl okropny. Lezalem na wznak, nagle poczulem jakbym sie zaczal zapadac pod swoim ciezarem. Chcac sie wybudzic z tego stanu zrozumialem ze nie moge ruszac zadnymi konczynami, nic mowic ani poruszyc czymkolwiek. Do tego dochszedl ogromny strach, niepokoj prawdopodobnie z powodu paralizu ciala i tej bezradnosci. Skupilem sie na ruchu reka i udalo sie, wybudzilem sie. Przez pewien czas bylem troche zmieszany ta sytuacja. Takie paralize zaczely mi sie przytrafiac czesciej, lecz juz nie mialem takiego leku. Chwila skupienia nad ruchem reki i zaraz pobudka. Pewnego razu przypadkowo natrafilem na pewien program na Discovery o podrozach astralnych czy cos takiego. Padlo w tym programie na chwile zagadnienie "paraliz senny", lecz nie wytlumaczyli tego. Odrazu wiedzialem ze moze to byc wlasnie moja dolegliwosc. Pobieglem do komputera szybko zeby nie zapomniec nazwy i wklepalem w Google. Pierwszy artykul na Wikipedii i juz bylem pewien ze w koncu znalazlem odpowiedz na to "cos" dziwnego. Wyszukalem informacje ze paraliz senny moze byc spowodowany spozywaniem zbyt duzej ilosci alkoholu, a tak niestety bylo. Przez prawie 4 lata codziennie potrafilem wypijac przed snem po 5 piw, a w weekendy ta miara zazwyczaj podwajala sie i nawet potrajala kiedy na stol lecialy juz butelki wodki, samogonow i innych sikaczy. Impreza za impreza, wspomagacze i inne wynalazki i tak lecial nieublaganie czas. Oczywiscie mialem swoich kompanow ktorzy nieodpuszczali mi kroku. Okazalo sie ze oni rowniez przechodzili przez paraliz senny dziesiatki razy, takze bylo w tym jakies powiazanie. Alkohol strasznie wyplukuje metale z organizmu, ktorych i tak w obecnej modyfikowanej zywnosi jest coraz mniej, a i tak sa slabo przyswajalne przez organizm. Przestalem w koncu pic, wzialem sie za sport i zaczalem uzupelniac ogromne niedobory magnezu, cynku, chromu itp. nawet do 200-300% zalecanego dziennego spozycia. Od tej pory nie przytrafil mi sie zaden paraliz, klade sie wczesniej, wysypiam sie niesamowicie i jest naprawde rewelacyjnie. Podpisuje sie rowniez pod metoda marka123123.

Witam!
Paraliż senny to nic przyjemnego, tym bardziej że tak na prawdę nie wiadomo co jest jego przyczyną i jak skutecznie się go pozbyć. Mam 26 lat i swego czasu gdy robiłam sobie drzemki po szkole też miałam problemy z obudzeniem się, wiedziałam że już nie śpię, ale też jeszcze nie wstałam i nie potrafiłam otworzyć oczu, wstać. Tylko raz ok 4 lata temu paraliż był bardziej przerażający. Spałam sama w swoim pokoju w ciągu dnia, niby spałam ale byłam świadoma. Wiedziałam dokładnie gdzie i w jakiej pozycji znajduje się moje ciało, dźwięki były przytłumione jednak potrafiłam rozpoznać głos mojej mamy i siostry w kuchni, obok mojej głowy z prawej strony wyczuwałam coś "złego i ciemnego", bardzo się bałam, czułam że to coś nie pozwala mi się obudzić. Próbowałam poruszyć ręką i nic, ruszyć głową, nogą i nic. Po kilkunastu minutach męki obudziłam się z przerażeniem, szybszym oddechem i tętnem...Ale od tego czasu już nigdy mi się to nie przytrafiło. Zastanawiam się czy na tego rodzaju schorzenie nie cierpią osoby wrażliwe psychicznie, które pojmują świat wieloma bodźcami. Ja jestem osobą zdecydowanie ponadprzeciętnie wrażliwą na wszystko. Poza tym miewam "znaczące" sny, ale zauważyłam że te dziwne sny pojawiają się częściej gdy o tym myślę, a gdy np porwie mnie wir pracy czy szkoły sny są "normalne". Psychika ludzka jest niepoznana i nieograniczona...

Napady mam juz od małego. Miałam przerwę kilkuletnią i od czterech lat znowu powróciło :/ Najgorsze jest to, ze gdy nie mam siły sie wybudzić, napady mam kilka razy w ciągu jednej nocy. Boje sie spać, wiem, ze przez to stan sie pogłębia. Juz nie chodzi o tzw odczucie złowrogiej obecności, koszmarne wizje, omamy dźwiękowe, czy nawet odczucie oderwania się duszy od ciała i latania pod sufitem, bo tego też doświadczyłam, jak weszłam w głębszą fazę tego paraliżu... ale ja po prostu odczuwam wielki ból. Gdy próbuję to przezwyciężyć jak zrobił jarek19754 boli jeszcze bardziej, ponadto mam coś jakby szczękościsk. Po tym całym paraliżu bolą mnie wszystkie mięśnie a najbardziej te, którymi próbowałam się poruszyć ;/ masakra...

Przeglądam to foum.... i czy ktos moze wybieral sie z tym do lekarza?
Ja doswiadczam paralizow sennych od dluzszego czasu, na pewno kilka lat, ale nie potrafie zdefiniowac ile dokladnie., Dzis wlasnie mialam jeden z nich, chociaz nie nalezal on do najgorszych jakie mialam. Najgorsze to te przy ktorych pojawily sie halucynacje, tak jakby ktos przebywal w pokoju, i zazwyczaj postac byla ,,rozmazana'' oczywiscie do tego dretwienie calego ciala, niemoc w poruszeniu sie, krzyku czy czymkolwiek. Dla mnie jest to strasznie uciazliwe. Mam 22 lata i jedyne co zauwazam to to, ze paraliz pojawia sie zazwyczaj kiedy jestem zmeczona i robie drzemki. Dodam, ze dopada mnie on zawsze w pozycji ,,na boku''
Okropne uczucie, coraz bardziej zastanawiam sie nad wybraniem sie do specjalisty..... jest to dla mnie uciazliwe, zreszta nie watpie ze i dla Was rowniez.

a mam pytanie oglądał ktoś film koszmar z ulicy wiązów paralisz senny działa na podobnej zasadzie i też jest bardzo nie bespieczny osoba cierpiąca na tą dolegliwość która jest słaba psychicznie i boi się zasnąć doznaje tego coraz częściej a głosy kture słyszy będą ją straszyć wręcz nakłaniać do popełnienia samobujstwa asz popełni samobójstwo film koszmar z ulicy wiązów to właśnie przesadzone pokazanie właśnie paraliżu sennego ale dokładnie widać w tym filmie jak może wyglądać taka wizja

powiem to tak też mam paraliż senny i powiem wam na własnym przykładzie co i jak z tym jest paraliż senny występuje u mnie w tedy kiedy czegoś bardzo się boję objawia się u mnie w ten sposób że podczas zasypiania albo podczas snu albo przy wybudzaniu się czuję najpierw mrowienie w głowie to jest pierwsza oznaka paraliżu sennego u mnie potem jak gdyby na chwile tracę świadomość a potem czuję jak bym otwierał oczy i był w swoim pokoju tylko że tak naprawde mam dalej zamknięte oczy i nie mogę się poruszyć niemoge i czuję ogromny strach ale nie moge zawołać pomocy a najgorsze jest to że wtedy mam płytki oddech objawy u mnie nasilają się gdy pije alkohol wtedy doznaje paraliżu sennego nawet 6 razy w ciągu nocy po narkotykach miałem tylko raz paraliż senny i powiem wam tak kto z was doznaje paraliżów sennych odradzam prowadzenia samochodu w nocy jak jesteście bardzo zmęczeni bo wtedy tesz możecie czegoś takiego doznać ja miałem taką przygode i dziękuję naszczeście nic się nikomu nie stało bo ja jeszcze mniej więcej wiem kiedy mnie łapie coś takiego i zdążyłem się zatrzymać

Mam 16 lat. Pierwszy paraliż senny miałem dobre kilka lat temu. Obecnie zdarzają mi się co jakiś czas ale niezbyt często. Gdy się wybudzę z tego i znowu zasnę, to mogę być pewny, że znów będzie się to samo. Jestem w stanie otworzyć lekko oczy i widzę to, co naprawdę się znajduje, chociaż zdarzyło mi się, że trwał sen a to się pojawiało, tzn. nie mogłem się ruszyć i miałem taki ostry dźwięk. Ale już jako małe dziecko podczas pierwszego paraliżu znalazłem sposób na przebudzenie. Walka z tym jest bez sensu. Można się szarpać, krzyczeć ale to nic nie da. Im mocniej się denerwuję tym mocniejsze są te dźwięki. Ale wystarczy się wyluzować i uspokoić. Dźwięki cichną, jestem spokojny i wtedy mogę otworzyć oczy.

Z moich doświadczeń z tym zjawiskiem, wychodzi mi, że to jest niemal doskonałe oszustwo umysłu. Myślę, że świadomy jest tylko i wyłącznie ośrodek słuchu i to pewnie w niewielkim stopniu. Dodatkowym bodźcem wspomagającym te dziwne wrażenia, mogą być mrugające podczas snu powieki. Źrenica wysyła taki zniekształcony obraz do mózgu, który nadal śpi i zaczyna nam się jazda, czyli pomieszanie snu z fragmentami jawy. Krótko mówiąc, po prostu śnimy o tym, że śnimy. Najłatwiej wybudzają nas hałasy, bo słuch jest dość wrażliwy na bodźce z poza snu. Natomiast ten słynny szum i hałas w głowie to nic innego jak przepływająca w głowie krew. Wybudzamy się, przez co uruchamiamy różne procesy w mózgu, dostarczmy krew do różnych jego ośrodków. Sam paraliż jest rzeczywisty. To reakcja obronna organizmu, żebyś nie spadła z łóżka i się nie połamała. Poza tym mięśnie potrzebują odpoczynku. Nie mogą cały czas być gotowe do pracy bo by się raz, dwa zużyły. Tak tan nasz organizm jest pomyślany. Po prostu mamy koszmarne sny z resztkami świadomości.

Myślę, że mogę wam podpowiedzieć kilka ciekawych porad z własnego doświadczenia. Przede wszystkim praca na zmiany, często praca w nocy powoduje, że mamy kompletnie rozwalony zegar biologiczny. Spanie na raty i wszelkiego rodzaju dosypianie, odsypianie, drzemki są gwarantem tego, że paraliż senny wkrótce nas czeka. Druga sprawa to dieta. Jeśli spijamy dużo kawy, piwa, to trzeba na bieżąco uzupełniać magnez w organizmie. A najlepiej łykać go profilaktycznie. Kolejna istotna sprawa, to wywalamy wszystkie kwiaty z sypialni, bo one zabierają nam tlen. Przed snem porządnie wietrzymy pokój, a na noc zostawiamy rozszczelnione okno. Pamiętajmy, że mamy teraz bardzo szczelne okna i budynki docieplone styropianem. To tez ma znaczenie. Z ogrzewaniem tez radzę nie przesadzać. Najlepsza temperatura do snu to 19-20 stopni. Starać się chodzić spać w miarę możliwości o regularnych porach. Powinno pomóc.

Jak paraliż się zbliża, trzeba w niego wskoczyć, zanim on pierwszy wejdzie w ciebie. Można to wyćwiczyć. Najgorsza i najbardziej bezsensowna jest walka. Trzeba pamiętać, że to nie jest pełna świadomość i nie ma tego co nam się zdaje. Jesteśmy tylko częściowo świadomi. Jeżeli przyjmiesz do wiadomości że to sen, to po prostu zaśniesz i będziesz dalej śnił. Aha... Czasami podczas snu jednak nie jesteśmy całkowicie sparaliżowani i zdarza się że bardzo intensywnie mrugamy oczami. Trwa to przeważnie ułamki sekund, ale mózg to odbiera i przetwarza na swój sposób. Przez to widzimy zjawy i inne cuda. Mam nadzieję, że pomogłem i uspokoiłem wystraszonych.

Do wszystkich zlęknionych. :) Paraliż przysenny, to normalna rzecz. Każdy tego doświadcza, tylko niektórzy są tego świadomi. TO NIE JEST ŻADNA CHOROBA! Warto oswoić się z owymi doznaniami. Innymi słowy zachować spokój. Wykorzystać ten czas na przezwyciężanie własnych lęków i słabości. Osoba, która się nie boi - twardo stąpa po ziemi i jest stabilna emocjonalnie. Myślę, że właśnie o to w tym chodzi. Uważałbym stosując leki, czy udając się do jakiegoś "szemranego" psychiatry, ponieważ niektóre problemy możemy rozwiązaĆ TYLKO I WYŁĄCZNIE SAMI. Wbrew pozorom jest, to dużo łatwiejsze niż mogłoby się wydawać. Nie tracić, a zyskać. Pozdrawiam i życze spokojnych nocy. :)

ktos tu napisal ze jest ateistką i nie wierzy a w mysli przeklina zmore. bezsensu..
ja mam 19 lat pierwszy raz zdarzylo mi sie to jak mialam 16 lat. Bardzo krotko to trwalo.
A raz trwało ponad godzine.
Jestem wierząca i dlatego wierzę, ze to poprostu demon.
A zarazem wierzę, ze to tylko nas straszy. Nauczylam sie nie bać, bo bojazn wywuje u mnie ten stan.
I zawsze modle sie wieczorem.
Pomaga.

dawno dawno temu trafilem na ten watek i przypadkowo go przeczytalem. Nigdy nie mialem paralizu sennego. Az do dzisiaj. Niesamowite uczucie. Najlepsze jest to, ze jak sie obudzilem w nocy i nie moglem sie ruszyc to od razu mi sie przypomnial ten artykul i swiadomie wiedzialem co mi jest. Dlatego moze lek byl mniejszy. Slyszalem bardzo glosny szum i nagle cos zaczelo mnie obracac na lozku jak wskazowke zegara. Czulem jak zaczynam sie obracac coraz szybciej. Nikogo nie widzialem ani nie slyszalem oprocz tego narastajacego szumu w uszach. Wystraszylem sie ze zaraz zrzuce narzeczona z lozka bo w koncu w nia uderze. Postanowilem ja poprosic zeby mnie obudzila ale nie moglem wydac dzwieku tylko cos niewyraznie zajeczalem. Pamietam ze w koncu sie wpienilem (a jestem bardzo nerwowy) na maxa ze tak dlugo to trwa i nagle wszystko ustapilo.
Niestety mam bardzo nieregularny sposob zycia, ciagle jestem zmeczony w dzien, ucinam sobie drzemki, prace mam dosyc nerwowa wiec pierwsze co po powrocie do domu to male spaciu. Jezeli to sie bedzie powtarzac to czas sie przestawic.
W kazdym razie, tak jak to opisali inni wyzej, wystarczy sie wkurzyc i paraliz przechodzi.

TO NIE ZADEN PARALIZ SENNY TYLKO OOBE JA TEZ TO MAM, POCZYTAJIE SOBIE O SWIECIE ASTRALNYM, TO JEST ODBICIE LUSTRZANE NASZEGO SWIATA, DLATEGO ZYCIE JEST WIECZNE I SWIAT NIESKONCZONY, TU UMIERAMY- TAM SIE RODZIMY, TU SIE RODZIMY - TAM UMIERAMY, PAN BOG MIAL POCZUCIE HUMORU, SZKODA, ZE NAM O TYM NIE POWIEDZIAL

JAK SIE PODDACIE TEMU PARALIZOWI TO BEDZIECIE FRUWAC POD SUFITEM:-)

właśnie sie z tego wybudzilem !!!!!!! spalem na boku !!!!! ktos kolo mnie siedzial !!!!!! nie moglem sie obrucic ani poruszyc !!! chcialem krzyczec !!!! nie szlo !!! najgorszy koszmar !!! jakas rada ??

to nie jest do końca prawda :p ja mam to dosc czesto jakies 5 razy w tygodniu, czasem 2 razy gdy zasypiam. Najlepsze jest to ze czuje kiedy wchodze w ten parazil i aby w go nie wpasc musze usiasc na lozku i chwile poczekac czasem nie zdarzam juz sie podniesc. Na poczatku balam sie tego ale gdy o tym poczytalam wiem ze to nie jest takie straszne. Boje sie tylko tego ze sie udusze badz otworzyc oczu ostatnio widzialam kogos kto siedzial u mnie na fotelu gdy podczas pralizu oworzylam oczy. Mowie "otwieram oczy" a tak naprawde ich nie otwieram. Mam 16 lat spalam z przyjaciolka. Zasnelam na boku tylem do niej wpadlam w stan paralizu sennego otworzylam oczy i zobaczylam to co w rzeczywistosci bylo przede mna - sciane, przebudzilam sie (moja metoda na przebudzenie bylo probowanie rozkolysania sie). Powiedzialam przyjaciolce o tymi mowie teraz zasne na boku przodem do ciebie wpadne w ten paraliz i otworze oczy, aby sprawdzila czy naprawde mam otwarte. Wpadłam w ten paraliz otworzylam te oczy, przebudzilam sie a przyjaciolka powiedziala ze wcale ich nie otwieralam. Wiec sama nie wiem. Kiedys mialam to rzadko 7 razy na rok potem z % razy na miesiac a teraz prawie co noc ;p i nie mam pojecia co mi jest

Jejku...jak ja się cieszę, że trafiłam na ten wątek. Nareszcie wiem co mi jakiś czas temu dokuczało. Opowiadałam o tym wielu ludziom, ale nikt nie potrafił mi powiedzieć co to jest, bo się z tym nie spotkał...
Kiedyś też szukałam informacji na temat zaburzeń snu, ale nic nie znalazłam.
To porażenie senne to straszna sprawa. Ja budziłam się mając wrażenie, że mam otwarte oczy, strasznie piszczało mi w uszach i słyszałam w uszach bardzo głośne i szybkie bicie swojego serca...masakra!! Dopiero jak mocno skupiłam się na tym żeby się poruszyć to po jakiejś chwili rzeczywiście udawało mi się np. przekrecić na drugi bok i wybudzić z tego dziwnego stanu...Okropne uczucie...naprawdę nikomu nie życzę. Od dłuższego czasu na szczęście to mi się nie przytrafia. Pozdrawiam

ja też czytając twoja historie czuje sie jakbym czytała o sobie. Mam 22 lata, zaczeło sie jakis rok temu. Mieszkałam sama, obudzilam sie ale nie mogłam sie poruszyc, czułam czyjąś obecność, przerażenie ale nie mogłam nic zrobić ani krzyczeć ani się poruszyć. Okropne doświadczenie tymbardziej mieszkając samemu. Rozmawiałam kiedys z lekarzem na ten temat i powiedział mi ze powodem może byc tez przemęczenie, dużo stresu i picie dużej ilości alkoholu

hej :) mam pytanie do osób, które doświadczają paraliżu przysennego. Czy u Was jest pełna świadomość tego, co się dzieje w okół? Bo ja mam tak od kilku lat, czuje w uszach okropny szum, dzwonienie, nie mogę się obudzić, chcę poruszyć ręką, nogą, powiedzieć coś ale nie mogę... ale jak już się wybudzę to dokładnie nie pamiętam co się działo. Za chwilę od wybudzenia nie potrafię już opisać wszystkich odczuć, a już na pewno nie potrafię powiedzieć co ktoś obok mnie mówił itd. To wszystko u mnie jest jak przez mgłę, tak jakbym była na pograniczu snu jeszcze a nie w pełni świadoma. A wszędzie jest napisane, że ma się pełną świadomość - jak to jest? Poza tym kilka razy podczas tego "paraliżu" zadzwonił mi budzik i natychmiast się wybudziłam. Czy to można zakwalifikować jako paraliż czy może sen o paraliżu (bo jak kiedyś jako nastolatka tego doświadczyłam to się okropnie przestraszyłam, chociaż też nie była to pełna świadomość, dlatego może to tylko taki sen, skoro budzik mnie budzi?)

hej mam na imię Ania i mam 16 lat ( brzmi jak z tej reklamy z Wojtkiem xd ) haha piszę do Ciebie , gdyż dzisiaj w nocy doświadczyłam chyba z 3 raz w ciągu półtora roku paraliżu . Nie nawidzę tego , wzbudza to we mnie negatywne emocje i poczucie nicości ;/ nie wiem , co mam robić byłeś z tym u lekarza ?

hej :) Mam na imię Ania i mam 16 lat . Czytając twojego posta czułam się jakbym czytała własną historię . Proszę o kontakt

Miałam dzisiaj dokładnie to samo . Jakbym czytała swoją historię.
pozdrawiam

Przytrafilo mi sie to jakos niecala godzine temu. Dlugo zasypialem wstawalemw nocy i przebudzalem sie nad ranem az mnie to zlapalo. Jedynie moglem kontrolowac oddeh i podczas paralizu pomyslalemo tym. Poza tym czulem ucisk na brzuchu taki jak sie czuje jak sie zjezdza samochodem z gorki. Podobny. I dzwieki jakies szumienie dosc glosne. Wczesniej mialem to ze 3 razy. Ale teraz byl jeszcze taki objaw ze czulem jak lekko moje biodra sie podnosza i opadaja po chwili. Pamietam co mi sie snilo wczesniej. Zlapala mnie czulo za reke dziewczyna byl to mily bodziec ale skumalen w tym snie chyba wtedy ze to nierealne zeby akurat ta dziesfzyna mnie zlapala czule za reke i wtedy sie zaczelo. Denerwujące : (

spróbuj w godzinach przedpołudniowych zasnąć z otwartymi oczami ja miałem tak za pierwszym razem (nie specjalnie) choć nie wiem jak mi się to udało
choć wtedy nie miałem tej tzw zmory
i dziwnych, drażniących dźwięków

odwrotnie niż za drugim razem ale oczy miałem zamkniete

cześć mam 17 lat doznałem paraliżu sennego dwukrotnie zawsze gdy spałem
w dzień za pierszym pierwszym razem było to całkiem spokojne i nie nieprzyjemne
nie widziałem żadnych nieprawdziwych postaci
ani nie słyszałem takich dziewięć
po prostu zastanawiałem się jak się poruszyć usiłowałem ruszyć palcem
chciałem żeby kolega mnie ruszył który leżał łurzko obok (było to w internacie)

niedzwno dowiedziałem sie ze taki jeden kolega tesz tak miał
i rze czytał o tym w necie (podał mi tego nazwe) ale on miał tom tzw.zmore (był to kosmita)
i dzisiaj rano (znaczy sie ok.10:30) terz tak miałem tym razem z tym obrazem i dziwnym dzwiękiem
ale wiedząc o tym co to jest chciałem ,,dla jaj" jak najmocniej się ruszyć obraz stawał się straszniejszy
z powodu coraz to głośniejszego dźwięku ale nie bałem się wiedząc co to jest a potem się rozluźniłem
z powodu jakiego się i obudziłem (obudziłem? nie wiem jak to nazwać) lecz to wydawało mi się bardziej jak sem
było mniej racjonalne od tamtego pamiętałem to jak sem w przeciwności do popszedniego

to żeby się rozluźnić wiedziałem do kolegi który to wyczytał (to ten co też to przeżył)
i mówił, że im bardziej chcesz się wiercić, krzyczeć tym gorzej

Bzdury ! Paraliż senny jest tak samo możliwy leżąć na wznak, jak i na boku. Sam wczoraj doświadczyłem paraliżu leżąc na boku.

Mam to samo, mało tego, u mnie pojawiają się postacie. Przytrafia mi się to bez względu w jakiej pozycji śpię. Tyle, że w przeciwieństwie do niektórych wszystko doskonale widzę, mam oczy otwarte(bynajmniej tak mi się wydaje).
Wczoraj nad ranem miałam dwa paraliże pod rząd.
Pierwszy był dziwny, obudziłam się 'na wznak', (przypuszczam, że było coś około godziny 5 nad ranem, bo przed tym 'transem' obudziłam się z duchoty i poszłam do kuchni się napić) kontem oka dojrzałam, że mam telefon koło głowy, poczułam przerażenie, nie miałam za cholerę siły, żeby po niego sięgnąć, usłyszałam nagle pieskie sapanie od brzegu łóżka. Ujrzałam dwie 'duszyczki' moich św.p. piesków. To było coś niesamowitego, weszły mi na łóżko, były takie szczęśliwe i stęsknione. Machały ogonkami, pojękiwały, lizały. Byłam w pełni świadoma tego, że to są tylko ich 'duszyczki', widziałam je, słyszałam, mimo tego nie mogłam się poruszyć, dotknąć, nawet ich poczuć(jakby halucynacje)... Po prostu wiedziałam, że ich już nie ma. Mimo tego byłam bardzo szczęśliwa, że je widzę.
Drugi był z godzinę/dwie po tym(było już bardziej widno w pokoju przez okno), 'obudziłam się znowu', tym razem na boku od ściany, chciałam wstać do kuchni, nie mogłam się ruszyć/obrócić/nic. Wyczułam, że w moim pokoju ktoś jest, słyszałam jak szepczą. Nie czułam przerażenia, strasznie chciałam się obrócić i je zobaczyć. Nagle usłyszałam głos kobiecy, miły, taki przyjazny, mówiący 'przyjdzie inny', nie mogąc nic odpowiedzieć zaczęłam krzyczeć w myślach 'Boże, to znowu się dzieję! Chcę się wybudzić w końcu!' i tak cały czas, zamknęłam oczy i błagałam w myślach o wybudzenie się. Wtedy nad głową usłyszałam znowu głos kobiecy, ale nie ten sam, zupełnie inny, był szyderczy, jakby śmiała się ze mnie, nabijała "o nie, to nie jest sen". Nie przeraziła mnie. Kiedy zrozumiałam, że słyszy moje myśli zaczęłam 'pytać' więcej 'kim jest, czego chce, po co' niestety już się nie odezwała. Poczułam, że odchodzą. I tyle.
Zwariowałam?

ludzie z całym szacunkiem ale jesteście szczęściarzami,ja paraliży doświadczam od prawie 8-9 lat,i w pewnym momencie,gdy rodzina mi mówiła że to zmora czy duchy mnie zaczepiają i nie ma mowy żebym dał rade sie poruszyć w tym stanie,więc gdy doświadczyłem tego następnym razem chciałem za wszelką cene sie poruszyć,przyciągnołem ręce do brody i spojrzałem,i nie widziałem moich rąk ale je czułem,więc wywnioskowałem że to ma związek z poruszaniem niefizycznymi rękami.I tak właśnie dowiedziałem sie o OOBE,teraz sam sprowadzić sie do tego stanu i wyjść doświadczać najpiękniejszych rzeczy na świecie poza ciałem,a propo czym bardziej będziecie sie bali tym wasza podświadomość będzie kreować straszniejsze rzeczy,i naprawde rozumiem że to może być straszne jak sie nie wie co sie dzieje ale krew mnie zalewa i pewnie znawców tematyki jak słysze że ktoś pisze,,od kilku lat mam spokój,,jak by to była kara,ale wy jesteście podatniejśi na takie rzeczy a wyjście z ciała jest tak samo bezpieczne jak zdrowy sen,więc prosze chociaż spróbujcie a żaden,bez względu na wiek nie pożałuje(denerwuje was to od dawna,nie możecie sie tego pozbyć,czemu nie wykorzystać tego i odwrócić strony i skorzystać,jak coś ja zawsze do radze)

Tez to mam.Wczoraj sie powtorzylo.jakas franca siedziala mi na plerach i dusila,im bardziej sie szarpe tym gorzej.nie umiem sie z tego szybko wybudzic i tkwie w tym do konca.

Ja latanie pod sufitem juz zaliczylam,tzn.podczas paralizu mialam tak ze czulam ze opuscilam cialo i spod sufitu na nie patrzylam.generalnie paraliz to okropienstwo ale niektore doznania niesamowite jak te z oguszczeniem ciala.mialam tez takie jazdy podczas mniej przyjemne ze jakas gosciówka szyje mi reke na zywca lub wierci w zebach,dusi,ciagnie za wlosy,za noge ciagnie po podlodze itp.dziadostwo.odczucia jakby dzialo sie to naprawde.

Tez to mialam swojego czasu,teraz z pol roku spokoj.Gdy mialam 16lat sie pojawilo,teraz jestem po trzydziestce wiec kupe lat.gdy jeszcze nie wiedzialam co to jest to myslalam ze duchy zmarlych w nocy mnie odwiedzaja i gnebia z jakiegos powodu.myslalam tez ze cos mnie opetalo.powaznie rozwazalam pomoc egzorcysty.doszlo do tego ze mialam to co noc po pare razy,balam sie isc spac,sypialam w dzien przy pilnowaniu przez mame siedząca obok i gotowa wybudzic w razie czego.podczas paralizu zawsze jakas 'zmora' dusila mnie na szyi i przygniatala klatke piersiowa,bylo tez tak ze okladala piesciami,szarpala za wlosy,sciagala z lozka,drapala,szczypala itp.-tak to u mnie wygladalo i takie odczucia.ochydne!gdy juz wiem co to jest nie boje sie,zawsze staram sie poruszac palcami rąk i paraliz puszcza.dodam ze u mnie w rodzinie nikt tego nie ma wiec czemu ja?i jeszcze jedno-zauwarzylam ze gdy zdrzemne sie wczesniej to potem mam ten paraliz w nocy wiec juz nie sypiam w dzien,zadnych drzemek.rowniez gdy przezywam silny stres tez nastepuje w nocy to dziadostwo.staram sie minimalizowac stresujace sytuacje.tak jak powiedzialam,pol roku juz spokoj.a-podczas tego jeszcze strasznie sie darłam,do tego stopnia ze sasiedzi nieraz mowili ze slyszeli.pozdrawiam cierpiacych na to.

Ja też przeżywam te koszmary, nawet nad ranem gdy jest już jasno. Czuję ze ktos mnie dusi i tzyma nawet nie moge ruszyc rękami ani mowic, modle sie ale to nie pomaga. czasem mam przy tym przerazajace zwidy. boje sie spac ze jak zasne to znow sie przytrafi to jest okropne :(

A ja mam to zawsze gdy po 22 wypiję kawę. Mózg jest pobudzony kofeiną a ciało chce spać. Zawsze dzieje się to w fazie REM, czyli niedługo po zaśnięciu. Na początku panikowałam, próbowałam krzyczeć,ale zaczęłam krzyczeć dopiero wtedy gdy mogłam się już ruszyć. Wydobyty głos ze mnie jednak moim głosem nie był. Mam halucynacje, słuchowe i wzrokowe i jedną rzeczą jakiej robić mi nie wolno to dać sie temu ponieść. Nie ma szans, bym ponownie zasnęła w tym stanie.bo strach jest tak duży, że paraliż trwa i trwa. Musze robić wszystko żeby się obudzić. Raz opuściłam ciało, siedziałam na podłodze i probowałam uderzać głową w łóżko, zeby sie obudzić, podpełzłam pod męża, żeby go obudzić, zeby mi pomógł... raz widziałam jakieś ciemne stwory, zakapturzone postaci.
Teraz już jakoś łatwiej mi się budzić, po prostu leżę i na siłę próbuję się obudzić... zawsze jednak kosztuje mnie to strach i potwornie szybkie bicie serca.
Nie śpijcie popołudniu. Taka moja rada. Jak idziecie spać, to idźcie do łózka normalnie wieczorem, nie podsypiajcie wcześniej. I kładźcie się wtedy gdy jesteście zmęczeni.

zabawne od zawsze śpię na brzuchu ze skrzyżowanymi nogami a własnie dziś w nocy dopadł mnie paraliż. Niby nic dla mnie dziwnego bo miewałem parę razy ale zawsze to jest na tyle nieprzyjemne, że potem nie mogę spać. Zastanawia mnie tylko jedna sprawa, czy może mieć na to wpływ przeszłość np.zażywanie psychotropów, narkotyków?

Nie wiem co może w tym być przyjemnego, jeśli czuję, że się duszę, "kamienieję". Wiem natomiast, że faktycznie ma to związek z zawaloną nocką, wówczas paraliż pojawia się często podczas nocy następnej. Nie znoszę, gdy się budzę, na zegarku skojarzeniowa godzina 3.oo albo północ i... zaczyna się. Nie wierzę w demony, aczkolwiek opis duszącej zmory pozostaje sugestywny. Co ja robię? Wielokrotnie próbowałam z tego nieprzyjemnego stanu pogrążyć się w sen... ale nie wytrzymywałam "bólu" i wszelkimi sposobami doprowadzałam do wybudzenia się. Nie ma znaczenia czy śpię na wznak, na brzuchu, na boku, czy mam ręce skrzyżowane. Jest jednak coś, co zawsze mi pomaga. Wierzcie lub nie, ale jest to modlitwa. Dodam, że nie jestem osobą mocno wierzącą, a tym bardziej praktykującą. Jednak w danym momencie czuję potrzebę wewnętrznej rozmowy, która rewelacyjnie wycisza organizm i koncentruje... chwilę później, śpię już snem spokojnym, zatem dobrej nocy dziś!

Podczas paraliżu sennego jest się w pełni świadomym. Wszędzie widzę że dużo osób ma halucynacje wzrokowe i słuchowe. Mi się przydarzyło że nie dość że widziałem jakąś zmorę, słyszałem jak coś tam mi mówi to dodatkowo czułem silny ból w jakby ta zmora biła mnie po nerkach pięściami no i do tego bezwład, nie mogę się ruszyć ani nic. Jak atak się skończył to oczywiście żadnych śladów na nerkach nie było.

paraliż senny jest dla mnie miłym przeżyciem. nigdy nie czułam z tego powodu lęku i nie miałam problemów z zaśnięciem. w moim przypadku paraliż dotyczy miłych doznań :]

miałem te same objawy, do tego łapie Cię w śnie. U mnie do tego jak jestem świadowy, po prostu wybudziłem się i czuję że powoli tracę siły. W ciągu 10s jestem oklapły i bez ruchu. nawet szeptać nie mogę. Nie jest to przyjemne, a jakie są powody tego? mogę się chociaż przygotować do tego, wyraźnie to czuć.

Cześć wszystkim! Mam 18 lat i paraliż senny wystepuje u mnie od jakiś 4 lat.Czasem kilka razy w nocy a czasem raz na kilka tygodni lub nawet co 3 miesiące. Nieważne w jakiej pozycji zasne "TO" i tak mnie dopada . Dzisiaj położyłam się spać koło 4 rano.Jak zwykle dopada niespodziewanie. Nawet nie wiem kiedy a już jestem w "TRANSIE" .Leżałam z dobre 10 minut i rozmyślalam, gdy nagle w mojej głowie zaczełam słyszeć niewyrażne głosy i pomyślałam sobie :nooo.... powoli zasypiam.Jednak nie. Wszystko stało się takie przytłaczające i usłyszałam huk jakby ogromna żeliwna klapa ,która waży z poł tony spadła na beton co gorsza widziałam to.A poźniej już wiedziałam co mnie czeka.Zaczełam słyszeć głosy najpierw jakiegoś meżczyzny, mówił do mnie wyrażnie lecz nie pamietam co, próbowałam sobie coś wyobrażić oczy miałam zamkniete. Wiedziałam że mam paraliż i ignorowałam to, myślałam o czymś całkiem innym tak żeby pozbyć się tego i tego strachu.Za chwile słyszałam głosy dwóch kobiet bardzo ładne delikatne ale bardziej przerażajace od głosu meżczyzny.Najpierw słyszałam głos mojego przyjaciela ale tak naprawde był przytłumiony i charczał strasznie. Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie i chyba trwało wieki, w głowie mi na przemian dudniło i szumiało słyszałam otwieranie i zamykanie drzwi, drapanie w nie, czułam potworny cieżar na sobie i sapanie na policzku co gorsza czułam zapach stechlizny i jakby padliny...obrzydliwe. Coś trzymało mnie jakby pod wodą i głaskało po nogach, chociaż były zakryte kołdrą. Podczas tego głaskania słyszałam jakby ktoś wygwizdywał jakąś melodie .To tej nocy było najbardziej masakryczne. Wydawałam z siebie stłumione jeki i słyszałam że bardzo głośno oddycham. Zawsze czuje jakbym była zamknieta w klatce i nic nie moge z tym zrobić jestem bardzo słaba i czuje ogromną niemoc.Zawsze wciska mnie w łożko chociaż czuje że leże jak wcześniej. Obczaiłam że im bardziej się boje tym wiekszy jest atak i trzeba sie uspokoić i skupić z początku myślałam też że to jakiś demon i modliłam się co pomagało mi się z tego stanu wydostać ponieważ modlenie uspokajało mnie.Teraz to nie pomaga bo chyba mniej wierze w Boga i mam mocniejsze i częstsze ataki.Teraz pomaga mi skupienie się na jednym punkcie ciała i próba poruszenia nią albo bardzo głosne krzyki w myślach, najlepiej jest się mocno wkurzyć i śmiać to bardzo pomaga bo rozlużnia. Taki śmiech przymusowy.Nawet jeśli strach jest paraliżujący.

Pozdrawiam i trzymam kciuki :*

Witajcie, bardzo się cieszę że trafiłem na tę stronę. Od kilkunastu lat a mam 32 cierpię na to samo. Przebudzam się otwieram oczy,z uczuciem że ktoś jest w pokoju,za plecami a ja tylko jeczę i szarpie się nie mogąc wykonac żadnego ruchu. Po kilku sekundach wszystko przemija i boję się zasnąć. To wszystko jest tak realistyczne że moge dosłownie okreslić co widzę. raz nawet udało mi się wyjęcześ słowa "czego odemnie chcesz" załamka. W końcu dzięki tej stronie dowiedziałem się co mi dolega i musze coś z tym zrobic bo na serce kiedys nie wyrobie.

Obecnie próbuje sprawdzić czy to nie jest wynik nie równego odpoczynku ciała i umysłu (umysł juz wyspany ciało nie).
kilka osób pisało ze sie stara wybudzić i boi sie ze jak sie podda i przestanie sie starać to sie nie obudzi.-to wwas pociesze postanowiłem to sprawdzić i spróbowałem nie walczyc i nie próbowac sie wybudzac a ni ruszac (po pewnej chwili spowrotem sie zasypia i później budzi normalnie). wiec bez strach co byście nie robili i tak sie obudzicie.
teraz próbuje sprawdzić co wypoczya wszybciej czy mózg czy ciało
postanowiłem nastawić budzik co 30min. zasypiać i sie przebudzać tak by mózg nie mógł do konca zasnąć, a ciało leżac e bezwładnie nadal będzie wypoczywać. teoretycznie ciało wypocznie a mózg nie. wiec nie powinienem tego odczuć (bo sytuacja bedzie zupełnie odwrotna) mózg bedzie wypoczywał wolniej wiec nie zerejestruje bezwładu mięsni czyli nie bedzie paralizu ciała (a jesli bedzie "paraliz muzgu" to i tak sie o tym nie dowiem bo mózg tego nie zarejestruje bo bedzie wypoczywał ). ciekawe tylko czy taka metoda pomoze uniknąc tak przerazającego was zjawiska sennego paraliżu.
zastanawiam sie czy nie jest to wynik normalnej obrony nie wypoczetego ciała i nieodbieranie bodzców od mózgu.
sprawdziłem kiedyś obronną reakcję muzgu na brak snu
próbowałem nie spac możliwie najdłużej (udało sie 3,5 dnia) potem dopadłomnie cos takiego jak nieopanowany smiech, smiałem sie z wszystkich i wszystkiegi i pomimo tego ze byłem tego swiadom i wiedziałem jak to wygląda z zewnątrz to nie byłem w stanie zapanować nad swoim smiechem. trwało to chyba z 20minut (pomogła kawa). potem położyłem sie juz spać i wcale nie spałem 3dni spałem normalnie jakies 9-10 godzin i byłem wyspany, o paralizu sennym nie było mowy bo to mózg był zmęczony a nie ciało (mózg tylko zareagował na brak snu jakby chciał mi powiedzieć kładz sie spać albo zrobię z Ciebie wariata).
musze jescze sprawdzić czy nie da sie wprowadzić w stan paraliżu sennego poprzez przesilenie mięsni i całego organizmu wzmozonym wysiłkiem, a jednoczesnie dać odpocząc mózgowi (moze wykonując jakies cieższe czynność na wpółspiący by mózg w tym czasie wypoczywał), jesli mi sie uda to by oznaczało ze paraliż senny to zadna choroba tylko zwykła na dodatek prawidłowa reakcja ciała i mozgu na brak odpoczynku i inny czas potrzebny na regenerację. chociaż moze to być wywołane innymi chorobami bądz dolegliwościami.
zyczcie mi powodzenia!

Witam!
Czytając ten artykół i wypowiedzi wkońcu dowiedziałem sie co tak naprawde czasem mi sie przydaza.
Nie ma znaczenia czy śpię na wznak czy też w innej pozycji. mam 30lat i zdazyło mi sie to juz wiele razy nieraz przez kilka lat wcale a nie raz prawie co dziennie.
Kiedy byłem młody (szkoła podstawowa) to sie bałem ze sie nie obudze i starałem sie za wszelką cene obudzić, a podtm bałem sie zasnąć. Potem zacząłem sobie tłumaczyć ze to tylko sen o tym ze nie mogę sie obudzić i przestałem sie tego bać (w końcu przeciez zawsze sie jakoś potem budziłem-przecież piszę;) )
Czesto sie zastanawiałem nad tym z kżd to sie bierze i co ma na to wpływ.
Zauwazyłem ze im bardziej zmęczony kładę sie spać tym zadziej mi sie to przydaza, częsciej przy popołudniowej drzemce spowodowanej nudą niż zmęczeniem. drugą zecza to zauwarzyłem, ze jak pracowałem w dość stresującej pracy to zdarzałom mi sie to prawie co dziennie, po zmianie pracy i mniejszemu stresowi nagle przestało mi sie to zdarzać. wniosek: stres ma na to wpływ albo na rodzaj snu(zmęczeni spimy głebiej i lepiej sie wysypiamy-ze stresowani nie mozemy usnąć mysląc o problemach oszukując organizm ), inną hipotezą którą próbowałem sprawdzić jest nasza kondycja fizyczna (ja mam skrzywiony kęgosłup i przez kontuzję kolana kilka lat nie mogłem uprawiać zadnego sportu), słabsze krązenie moze ucisk na jakiś nerw spowodowany krzywym kręgosłupem-mysle ze mogło prowadzić do blokady przekazywania informacji z muzgu do mięśni(muzg pracuje mięsnie nie). zauwarzyłem ze cwicżąc (bieganie, rower, spacery, itd. cokolwiek)zmniejsza częstotliwość tego zjawiska wiec chyba coś w tym jest.
Wiec jesli macie pracę za biurkiem to najlepszym lekiem jest sie troche poruszac i postarac mniej stresowac, poprostu olac to. Mi pomaga. mam jeszcze jedną hipoteze co do przyczyny, ale jeszcze jej nie sprawdziłem wiec napisze o niej jak sprawdze.

mam tak samo-duszę się i myślę że to koniec

Ja mam na to nawet swoją własną nazwę: Odwiedziny Diabła. Chyba nic nie jest w stanie lepiej tego ująć, notabene pierwszy raz doświadczyłam tego kilka lat temu, po tym jak rozpoczęłam lekturę "mistrz i Małgorzata" do dziś jej nie skończyłam:) Nigdy nie zasypiam na wznak, zawsze śpię na boku lub brzuchu, a po paraliżu leżę na wznak i orientuję się, się że prawie nie oddycham, mam okropne uczucie ciężaru w klatce piersiowej. I nie pomagają głębokie oddechy, po głębokim wdechu nadal "nie chce mi się oddychać". Ogromny lęk po którym boję się powtórnie zasnąć. Nie pamiętam czy widzę jakieś zjawy, na pewno nie zawsze, ale z całą pewnością zawsze czuję potwornie złą siłę, która wkradła się do mojego mózgu i miota mną na wszystkie strony. I to jest najgorsze w tym wszystkim. Wiem że to brzmi jak wyznania psychicznie chorego, ale ci którzy to przezyli wiedzą o czym mówię.
Na szczęście nie doświadczam tego zbyt często, a od pewnego czasu udałe mi się przerwać "nadciągający atak" modlitwą, to znaczy czuję ze to nadchodzi i słyszę w głowie własne słowa modlitwy, budzę się i czuję lęk, ale wszystkie "doznania" są dużo slabsze i bez problemu zasypiam z powrotem. Na pewno nie wydaję zadnych dziękow bo mąż ma bardzo lekki sen i na pewno by słyszał.
Oczywiście moja nazwa to taki żart, bo mam świadomość że są na to wytłumaczenia fizjologiczne i psychologiczne, nie mniej jednak nie mogę oprzeć się subiektywnemu wrażeniu, że jakieś złe moce wykorzystują ten nieszczęsny paraliż. Na szczęście miewam rzadko te "wizyty" trwa to krótko, bardzo szybko sie budzę i nie jest już tak silne. Ale kiedyś bywało "hardcorowo"....

Powiem, że miałam tak 1 raz. Jakieś 4-5 miesięcy temu. Zasnęłam. To nie było jak sen. Lezałam na wznak i widziałam cały mój pokój, ale był zamazany i zniekształcony. Nie potrafiłam się poruszyć. Byłam niemal pewna, że śpie, a mimo to mózg funkcjonuje i wiem, co się dzieje. Strasznie się bałam, choć sama nie wiem czego. Po prostu był to nieuzasadniony paniczny strach. No i tak jak by ktoś szeptał. Szelest i szept przy uchu, a potem wrzask i koniec.

u mnie też zaczęło się to w wieku około 16 lat i też nikt mi nie wierzył. Byłam tak przerażona atakami i halucynacjami, że na poważnie myślałam o egzorcyzmach, choć od 13 roku życia jestem ateistką:) Brak pomocy ze strony innych i znaczące pukanie się w głowę spowodowały jednak, że podczas kolejnego ataku tak się wkurzyłam na ,,zmorę'' , że zdołałam ją przegnać. Teraz mam 31 lat i paraliż senny to dla mnie pikuś. Pamiętaj, że możesz się z łatwością bronić wzbudzając w sobie agresję, wkurz się z całej siły (możesz w myślać przeklinać zmorę ile wlezie i szydzić z niej). Mi to zawsze pomaga i gdy wybudzam się z ataku jestem z siebie bardzo zadowolona a nie przerażona:))

Polecam po ataku wstac zapilic papierosa wybudzic sie.Jesli po ataku prubuje porostu zasnac to paraliz wraca...

Jeju...ja od pewnego czasu mam tak..budzę się nad ranem i czuje ze coś mnie przygniata plecy,krzyczę..(śpię na brzuchu)..
teraz gdy kładę się spac..to czekam az zrobi się jasno,chociaż niekiedy nie wytrwam,ale mam taki lęk przed zaśnięciem ze znowu mi się to przytrafi.Prówałam na bok spac..ale to wtedy coś zatyka mi buzie zebym nie krzyczałam..
masakra..

Doswiadczylam tego gdy mialam 12 lat po smierci dziadka bylam wtedy u kuzynki snil mi sie dziadek, kuzynka i wujek a gdy sie wybudzilam po pierwsze usiadlam po drugie bylam w swoim pokoju oczywiscie uczucie nie moznosci poruszenia sie, duszenie sie gdy atak sie konczyl zobaczylam zmore i juz widzialam kuzynke obok ktora z przerazeniem patrzyla co mi sie stalo wg niej wygladalo to tak ze usiadlam z otwartymi oczami sapalam i gdy machala reka przed oczami i mowila do mnie to nie docieralo potem doswiadczalam tego w moim lozku i wygladalo to inaczej bo tym razem lezalam dusilam sie czulam ze to nie wynika z mojej glowy ale ze to cos mnie dusi probowalam krzyczec ruszyc reka i stukac nawet wydawalo mi sie ze to robie ale nic sie nie dzialo nikt nie slyszal potem zdyszana bieglam do mamy ktora zaparzala mi ziolka i spac w nocy jeden atak nawet codziennie zwykle przebiegaly podobnie czesto sie modlilam ale czasem to uczucie bylo nie do zniesienia i obecnosc jeszcze kogos okropne poszlam z mama do lekarza przepisal mi uspokajajace i podzialalo. dzisiaj od ponad pol roku znowu to samo ale zupelnie inaczej bo tym razem przeczulam sniac ze to sie zbliza zrobilo mi sie goraco nie moglam zlapac oddechu i sie obudzilam nie bylo paralizu obudzilam sie kolo 4 poszlam spac a to mnie zlapalo przed 6 zawsze spie z kotem podobno bronia przed zlymi duchami i przed zasnieciem pierwszy raz od bardzo dawna zmowilam pacierz po obudzeniu lęk internet modlitwa i kanapa w salonie. roznie wtedy spalam plecy brzuch bok zawsze to samo paraliz czasem rece na szyi, przygniecenie.ostatnio czesto snil mi sie dziadek od 4 lat nie zyje a ja po jego smierci dostalam paralizu pierwszy raz, jak juz pisalam. mialam dwa razy drgawki raz jak posliznelam sie i zjechalam po trzech stopniach i u kuzynki za pierwszym typowa epilepsja bylam u lekarza

Czytam i czytam wasze komentarze ale nie znalazłam jeszcze żadnej osoby która miałaby te same objawy co ja.

* Po pierwsze moja "zmora" pierwszy raz odwiedziła mnie kiedy miałam 5 lat i zdarzało to się tylko RAZ na rok do 10 roku życia ale ze skutkiem ze podczas tego incydentu (w nocy) cały dom się obudził przez moje krzyki i wszyscy w domu próbowali mnie wybudzić ale to nic nie dawało a ja się dusiłam i po jakiś 20 min dopiero to się kończyło.

*Po drugie moja "zmora" znowu zaczęła mnie odwiedzać jakiś rok temu ale teraz dzieje się to co drugi dzień a największa przerwa jaka od tego miałam to 7 dni. Moje objawy trochę się różnią od waszych ponieważ: to się dzieje tylko kiedy zasypiam, nie mogę wtedy oddychać (dusze się), nigdy nie otwieram oczu ponieważ wiem ze zobaczę to czego nie chce, żeby się wybudzić bardzo skupiam się np na nodze lub ręce żebym mogla ja ruszyć.

To jak to opisałam dzieje się najczęściej. Zazwyczaj śpię na boku, czasami na brzuchu ale nigdy na wznak. Prawdopodobnie mam to po tacie ale dziwi mnie to ze to może być dziedziczne.

Witam,
Też w swoim życiu doznawałam paraliżów i też słyszałam o tym, że nie należy spać na wznak. Dodam, że jak będziesz spać na wznak wystarczy skrzyżować nogi. Mnie to pomagało. Może to tylko placebo ale jak ma pomóc - to czemu nie ? :)

doświadczyłam ponownie tego dziś w nocy.. po raz kolejny nie mogłam się ruszyć całe ciało odmawiało posłuszeństwa.. po raz kolejny słyszałam nieprzyjemny hałas.. miałam wrażenie że wstałam poszłam do moich współlokatorów budziłam ich, chcieli mi pomóc po czym wracałam do siebie leżałam na łóżku czułam czyjś oddech na moim policzku sądziłam że cały czas mam otwarte oczy i widzę jakąś zmorę... nie wiem ile to trwało ale domyśliłam się co mi jest ...już wiedziałam ! próbowałam za wszelką cenę się obudzić ale nic z tego chyba po prostu usnęłam. Za każdym razem najgorszy jest hałas, myślę że moje uszy wybuchną.. oddech na policzku i zmora.... najśmieszniejsze jest to że moje ciało leży bezwładne, a moja dusza tak jakby funkcjonowała dopiero po pewnym czasie uświadamiam sobie co się dzieję.. nawet już z tym nie walczę próbuję tylko aby moja świadomość dała mi siłę albo na uśnięcie albo na wstanie ... Innym razem, miałam wrażenie że moja dusza znajduje się nad moim ciałem a ja po prostu patrze na siebie w góry.. różnie to wygląda czasami krzyczę ! biegam po mieszkaniu proszę o pomoc ( ale to tylko w mojej głowie) czasami siadam na łóżku zapalam lampkę i mam wrażenie że się udało WSTAŁAM !! no ale niestety ludzka psychika płata figle ............ Przeżycie dosyć ciekawe.. na 100% nieprzyjemne..... ludzki umysł jest tak bardzo nieprzewidywalny, zapamiętuje każdy detal mojego otoczenia za każdym razem gdy wchodzę w stan paraliżu, za każdym razem tak samo przerażający... Tym którzy tego nie doświadczyli w sumie zazdroszczę , ale zawsze pozostaje ciekawość. Aaaa bym zapomniała, odziedziczyłam to po mojej mamie ! . Pozdrawiam

Ja też mam problem z ta przypadłością. Od 3 lat co najmniej dopada mnie paraliż. Zauważyłem jedną zbieżność między występowaniem paraliżu a spaniem w ciągu dnia. Nauczyłem się już nie panikować podczas paraliżu ale jest to nadal nieprzyjemne uczucie. Każda potężna zmiana ciśnienia, praca na noc a nawet impreza do rana powoduje u mnie chęć przespania się w dzień. Niestety nie zawsze mam tyle siły by nie ulec ciału. Tu się zaczyna błędne koło, które należy przerwać. Mimo iż nie panikuje tak bardzo podczas halucynacji to jednak wstaje niewyspany (o 7), idę do pracy, wracam 2 razy bardziej zmęczony, chce mi się koło 18 okropnie spać. Nawet jeżeli ulegnę i zdrzemnę się na 30 minut to mam 90% pewności, że znowu się przebudzę kilka razy w nocy. Spanie na boku czy nie, przynosi taki sam efekt w postaci paraliżu. O ile samo zjawisko jest niegroźne o tyle wpływa na mój rozkład sił podczas dnia i funkcjonowanie w domu, co mnie bardzo denerwuje. Ile można pić kawy by za wszelką cenę nie zasnąć w dzień?

Co do halucynacji. Np wydaje mi się, że wstałem z łóżka i próbuje zapalić lampkę a tu wtyczka nagle ucieka po całym pokoju, potem mam przejście halucynacji - znowu leżę. Słysze, że przybiega pies i dyszy nad głową, obraz wiruje, słyszę jak wstaje ukochana i mówi do mnie, dźwięki z mojego domu: otwierane drzwi, domofon, szum z ulicy, telefon dzwoni, wszystko na raz, w jednym momencie. Słysze kroki ludzi, śmiechy, szepty. Nie są to zazwyczaj groźne wizje ale głównie dźwiękowe i na pewno są projekcją mojego otoczenia, dźwiękami które znam na pamięć ;)

Paraliż senny miewałam już wielokrotnie. Pierwszy przypadek miał miejsce, gdy miałam 20 lat i o dziwo po przeczytaniu książki Roberta Monroe'a. Nie próbowałam osiągnąć OOBE, jednak moja podświadomość zapamiętała instrukcje, które miały prowadzić do tego stanu, co skończyło się na wibracjach podczas snu połączonych z paraliżem. Kolejne przypadki to niedługo po zaśnięciu pojawianie się snów i przejście w paraliż. Trudno określić regularność tego zjawiska. Są okresy, kiedy nie miewam go wcale, a czasem kilka razy w miesiącu. Ostatnio przydarzyło mi się to w trakcie popołudniowej drzemki. Miałam pełne poczucie świadomości, wszystko dookoła siebie widziałam i zdawałam sobie sprawę, w jakiej pozycji śpię. Próbowałam się jakoś poruszyć i prawie mi się to udawało. Takie uczucie "rozciągania się". W pewnym momencie wydawało mi się, że wstałam i poszłam do przedpokoju, jednak szybko wróciłam do łóżka i stwierdziłam, że chcę się już obudzić, nabrałam dwa głębsze oddechy, po czym paraliż ustąpił i się wybudziłam. Z kolei jakiś tydzień temu doznałam paraliżu, którego wcześniej jeszcze nie doświadczyłąm. Usnęłam wieczorem w łóżku na prawym boku, pojawił się paraliż i nagle ujrzałam przez sen swój pokój. Następnie ogarnęło mnie dziwne uczucie, jakby ktoś we mnie był i się śmiał przerażająco. Wydawało mi się, że zakrywam ze strachu oczy i obracam się na boki. Byłam tak przestraszona, że chciałam się jak najszybciej z tego wybudzić. Kiedy mi się to udało i otworzyłam oczy, leżałam w tej samej pozycji i widziałam te same kontury pokoju, które widziałam przez sen. Mam nadzieję, że kiedyś się uwolnię od tego zjawiska, bo choć jest ono niezwykłe, to niestety także męczące i czasem przerażające.

Witam, również tego uczucia doświadczyłam ostatnio 3 razy. W jednym z nich leżałam na wznak, głowę miałam przechuloną na bok i jakaś "siła" nie pozwalała mi się ani o centymetr ruszyć, ze strachu krzyczałam ale żadnego swojego dźwięku nie słyszałam. Ostatnio natomiast rankiem zbudziła mnie "ściągana" przez coś kołdra ze mnie. Chcąc się podnieść lekko i zobaczyć co to zauważyłam, że znowu ani drgnę--wybudziłam się już swoją metodą. Oczywiście za każdym razem nie było mi do śmiechu.Pozdrawiam wszystkich śniących ;)

hej i jak poprawilo Ci sie cos w tym temacie? masz jeszcze takie sny? ja mialem taki jak Ty napisalas a pozniej jeszcze inne i zbytnionie oge znajsc odpowiedzi i rozwiazania co z tym zrobic. pozdrawiam

Wiem co przeżywasz bo mam to samo,od pewnego czasu to ustąpiło ale kilka miesięcy temu miałem to prawie codziennie.Wychowałem sie ze starszym bratem i zawsze straszył mnie jakimiś zmorami wogóle słyszałem o tym wiele opowieści a dzis wszedłem tutaj i przeczytałem że to paraliż senny.Powiem Ci że jak złapało mnie to pierwszy raz to sie trochę przestraszyłem bo czułem się jakby ta cała zmora siedziała mi na klacie,miałem otwarte oczy widziałem wszystko ale nie mogłem sie poruszyć.Wołałem nawet brata starszego a przynajmniej tak mi sie wydawało bo nie mogłem wydać z siebie głosu tylko jakieś ciche stękanie jakbym był niemową,rano brat powiedział mi że coś jęczałem w nocy.Uczucie jest faktycznie okropne i do tego można mieć jakies zwidy,wiem bo sam miałem je dwa razy.Nie chce Cię straszyć więc nie będe pisał co widziałem,faktycznie prawda jest taka że to jest pewnie ten paraliż i mózg płata nam figle,po drugim razie jak to miałem to powiedziałem sobie że następnym razem nie dam sie dusić.Można to opanować.Jeśli Cię to złapie to znajdz w sobie siłe i sie skoncentruj.Postaraj się nie panikować,to może byc trudne ale uwierz mi że się uda.Skoncetruj się i do tego jeszcze najlepiej się wkurz na maksa i wtedy z całej siły spróbuj poruszyć np ręką.Ważne jest żebyś skoncentrowała się na jednej części ciała a nie na nim całym.Spróbuj z całą mocą i złością ruszyć ręką lub nogą zobaczysz że dasz rade.To tyle ile mogę Ci napisać,mnie to pomogło mam nadzieję że Tobie też się przyda bo nie jest to miłe i chciałbym żeby Cię to nie męczyło.Pozdrawiam.Buziaki.

Paraliż senny mam od kilku lat. Nauczyłam się już z niego wybudzać poprzez szybkie, płytkie oddychanie. Często jednak zdarza się tak, że myślę, że się obudziłam a on zaczyna się od nowa - i tak kilka razy pod rząd. Nierzadko też towarzyszą temu halucynacje i omamy dźwiękowe (rytmiczne stukanie, szmery itp.) lub wrażenie dotyku i ucisku. Mój chłopak miał mnie kiedyś przyjemność widzieć podczas paraliżu - mówił, że miałam otwarte oczy i gałki mi wędrowały. Ja natomiast widziałam go i chciałam krzyknąć, żeby mnie wybudził - trochę śmieszne ale Ci, którzy miewają paraliże wiedzą, że to przerażające doświadczenie.
Myślę, że potencjalną przyczyną tej przypadłości może być stres...

Rowniez cierpie na te przypadlosc i tez zastanawiam sie nad poczusiem zagrozenia i silnymi halucynacjami. Kazdy atak byl podobny Paraliz, omamy sluchowe i silne halucynacje czesto uczucie przygniatania lub duszenia. Gdy pierwszy raz doswiadczylam katapleksij myslalam, ze ma to zwiazek z opetaniem. Jestem osoba silnie wierzaca w duchy i zjawiska paranormalne wiec dopoki nie znalazlam w internecie wiadomosci na temat porazenia przysennego wiazalam to z opetaniem czy czyms podobnym. Poczucie niepokoju bylo bardzo silne bylam przerazona czekalam tylko az atak sie skonczy. W moim wypadku ataki przychodza kiedy przbudzam sie z poczatkowej fazy snu. czesto jeszcze drzemiac mam uczucie niepokoju a atak zaczyna sie stopniowo dretwieniem konczyn. Lekarze tlumacza to tylko zaburzeniem snu ale mnie wydaje sie, ze to cos wiecej. Jeszce przed pierwszym atakiem mialam czeste uczucia niepokoju i obecnosci czegos lub kogos. Zastanawiam sie czy jeszcze ktos doswiadcza stanow niepokoju nie tylko podczas atakow.

Ja też doświadczam tego dziwnego uczucia. Dziś dowiedziałam się że nie jestem sama. Dostaję paraliżu od 2lat (mam 18). Nie wiem od czego to zależy i jak można powstrzymać. Zawsze dotyka mnie to uczucie gdy śpię w swoim pokoju. Zawsze przy zasypianiu. Przez jakiś czas myślałam że ktoś oprócz mnie jest w moim pokoju. Moje obawy pogłębione były faktem że poprzedni właściciel upił się na śmierć, a jego 2 żony zmarły na raka i nie jestem pewna czy któreś nie zmarło w mieszkaniu. Podczas paraliżu wydawało mi się, że czuję jak postać z pod sufitu przybliża się do mnie. Czuję jak ugina się moje łóżko, tak jakby ktoś na nim siadał z olbrzymim ciężarem. Raz wydawało mi się że ta postać, a właściwie cień szepce mi do ucha że mnie zabije. Bałam się zasypiać, a właściwie dalej się boję. Po atakach sypiam z różańcami, Pismem Św., itp. Jeśli ktoś wie jak można to powstrzymać to proszę o kontakt, naprawdę się boję i nikomu nie życzę.

Jejku ja juz tez jak wszyscy mam tego dosc... to sie zaczelo gdy skonczylam 18 lat. teraz mam 21 przez jakis czas mialam spokoj, a ostatnio znowu mnie meczy ta "zmora". przeczytalam ze te zmory przychodza ok 3 godziny to mnie ciarki przeszly bo wczoraj tak wlasnie bylo. przedwczoraj natomiast moj chlopak mowil ze wydawalam takie dziwne dzwieki jak by we mnie cos wchodzilo. tak sie przestraszyl ze mnie obudzil odrazu ;) to ze zgrzytam zebami w nocy to juz wiem od dentysty i rodzicow, ze cos tam gadam jakies bzdury to tez, ze chrapie. A teraz ze dodatkowo cos jem przez sen. Wstyd mi jak ktos mi to opowiada czasami:(ale paralizu nigdy nie mialam przy kims. nauczylam sie wybudzac ale ciezko:/ pozatym ten szum w uszach, pisk sa nie do zniesienia. z doswiadczen cielesnych to... duzo mozna naopowiadac ale mam tu taka mala liste:
-zapada sie lozeczko a ja sie w nie wtapiam -nie jest straszne
-stoi nademna gromada anonimowych postaci (jak przy stole operacyjnym) i kazda mnie dotyka po koliei lapa :/
-cos do mnie biegnie slysze to coraz glosniej i bardziej cos sciska cale moje cialo pozniej gdy dobiega jest taki huk i sie budze :(
-cos na mnie lezy ciezkiego i szum w uszach
-mrowienie w calym ciele, szum w uszach (jak nie moglam sie obudzic zaczelam juz sie modlic to mrowienie zaczelo sie robic gorace pieklo jak by setki goracych igiel wbijalo mi sie w cialo. Wybudzilam sie w koncu. przewrocilam sie na drugi bok chwila minela i znowu... to samo z tym ze walczylam dlugo w koncu obudzil mnie trzask moich kosci żuchwy :( boli mnie do teraz tak jak by ktos mi szczeke przestawil.(to wczoraj bylo)
-gdy zaczelam miec te przygody: ktos usiadl na lozku i mnie glaskal po nogach to bylo super w porownaniu z reszta
-cos przydusza mi glowe do poduszki i zaczyna rozciagac szczeke boli cale zawiasy :(
I takie tam juz nie pamietam (bo nie chce) nie umiem tego sie pozbyc. Chlopak mowi ze to moze byc wynik ogromnego stresu i przemeczenia. Moge sie zgodzic ze sie nasililo i dodatkowo doświadczam od jakiegos czasu wiele przykrosci co dziennie prawie plakalam po calych dniach, zaczelam czuc sie "bez sensu", wmawiac ze nie jestem tu potrzebna itp i te przykrosci wynikaja z mojego podejscia do zycia (ludzie sa dobrzy,milosc jest najwazniejsza,wiernym trzeba byc,wiara w stalosc,piekne zachody slonca,patrzyc w gwiazdy itp) i ktos mnie proboje sprowadzic na ziemie ze zyje w "swiecie bezgranicznej milosci ktorej nie ma"
Mysle ze poprostu moja psychika sie poddaje, i trzeba wlasnie sie zastanowic czy takie rozne bodzce nie sa powodem ze taka zmara przychodzi i jeszcze bardziej przygnebia. Trzeba sie wziazc w garsc i nie nabierac do glowy wszystkiego, miec czysty umysl na zasadzie "nic do siebie" ale wrazliwe osoby tak pewnie tez maja
a jak jeszcze maja ten paraliz to juz w ogole.
Pozdrawiam i zycze powodzenia w walce z tymi upiorami,one sa slabe bo atakuja bezradnych, musimy im pokazac ze nie maja czego tu szukac :)

witam, mam 16 lat i dzisiaj w nocy po raz pierwszy w życiu doświadczyłam tego dziwnego zjawiska. Zaczęło sie od tego, że moje mysli zdawały sie stawać coraz bardziej realistyczne... najdziwniejsze było to, że normalnie nigdy nie myślałabym o takich rzeczach,jak wczoraj. Jakby to były nie moje myśli. Otworzyłam oczy,myśląc że jeszcze nie śpie i wtedy usłyszałam okropny hałas w uszach, był to taki dźwięk jakby ktoś w bardzo szybkim tępie cofał film.. a w tym przypadku cofały sie odgłosy z tych moich myśli,lub z poprzedniego dnia. Byłam strasznie przerażona,nie wiedziałam co sie dzieje. Aż nagle, hałas w jednej chwili ucichł.. i w tej samej chwili poczułam że nie moge sie poruszyć, lecz oczy mialam otwarte. Dzięki temu że tak strasznie sie bałam, dałam rade poruszyć stopą dzięki czemu 'oswobodziłam' swoje ciało. Później nie mogłam już zasnąć,lecz po kilku godzinach nie wiedząc kiedy zasnęłam. Bardzo boje sie że może mi si eto powtórzyć :< nikomu nie życze...

witam;) ja paraliz senny mam mam od kiedy pamietam, ale dopiero wczoraj dowiedzialam sie jak to sie fachowo nazywa i ze nie jestem jedyna osoba, ktora ma z tym problem. dla mnie jest to straszne doswiadczenie i nie zycze tego nikomu. dopiero niedawno zaczelam widziec dziwne postacie i bylam pewna ze cos probuje zawladnac moim cialem, cos zlego bo ok kilku lat nie chodze do kosciola i bylam pena ze to przez to... ale teraz juz wiem ze to "normalne" ale jest to dla mnie jest to straszne i za kazdym razem kiedy sie klade boje sie ze cos przyjdzie znow do mnie....:(jesli znacie jakis sposob na to, to bardzo chetnie go wyprobuje

Na pewno to tez ma z wiazek z tymi fazami snu jak i ze stresem :)

Witam. Mam za soba mase doswiadczen z paralizem sennym i innymi tego typu zjawiskami od mlodych lat... Na poczatku bul to dla mnie koszmar. Z czasem jednak przestalam sie bac. Podstawa jest skupic sie na jednej rzeczy i tylko o niej myslec jaj naprzyklad: modlitwa, starac sie poruszyc czescia ciala a ostatnio najlepiej skutkuje mowienie samej sobie ze to tylko stan ,ktory zaraz przejdzie kiedy z powrotem zasne , i koncentruje sie na zasypianiu. Za chwilke zasypiam. Jezeli chodzi o wizje walki z czyms . Nie boje sie juz tego. Im bardziej walczysz tym jest gorzej. Staraj sie podejsc do tego neutralnie, obojetnie. Jakby to bylo jakies nowe doswiadczenie. Dlatego teraz kiedy z czyms walcze przewaznie to cos przeganiam ( zadko zdaza sie zeby to cos wygralo :)) To wszystko jest w twojej glowie. Wmow sobie ze jak teraz to cos spotkasz to skopiesz mu tylek :) Ja ostatnio w moich wyobrazenich wykorzystuje np. mojego kota ktorego na to cos napuszczam i czasami skopie mu tylek, odegnam, walcze z nim i wygrywam. Musisz zmienic nastawienie. Stawic temu czolo.To caly sukces .nie mozesz sie bac. dlatego od jakiegos czasu miewam czasami mile a nawet bardzo przyjemne paralize senne po ktorych budze sie w bardzo fajnym nastroju :) Powodzenia.

Doświadczałam tego stanu w liceum, potem zdarzało mi się jeszcze kilka razy i często poprzedzały TO koszmary. Osobiście uważam, że COŚ ZŁEGO chciało wyciągnąć mnie z ciała...może i naukowo nazywa się to paraliż senny, ale wiem że w moim przypadku pomogło przyjmowanie sakramentów świętych - wtedy TO się nie działo. Jestem bardzo zaskoczona, że aż tyle osób tego doświadcza...POZDRAWIAM WSZYSTKICH.

W jakim okresie życia nachodzily cie te napady?Bo ja mam 13 lat i boje sie że mnie to dopadnie.Ja sie tego przerażająco boje!Ja mam tak że boje sie budzic się w srodku nocy w ciemnym pokoju!Sama!Czy moze mnie to dopaść?

Witam. Przez ostatnie 3 noce również doświadczałem tego uczucia. Mam nadzieję, że dziś jednak będzie inaczej. W moim przypadku miałem dziwne ślady w pobliżu szyi. Coś jak by siniak. Pzdrawiam.

ja równiez tego doswiadczylam juz kilka razy. Za pierwszym razem nie widzialam zadnych dziwnych postaci tylko poprostu nie moglam sie poruszyc a potem czulam dziwne dreszcze przeszywajace cale cialo. Ostatnio jednak przysnilo mi sie cos dziwnego bylam swiadoma tego ze snie i pomyslalam sobie ten sen jest glupi obudze sie i przekrece sie na drugi bok. Zaczelam otwierac oczy zobaczylam moja mame.. pomyslalam kurcze czego ona chce ode mnie w srodku nocy xD otwieram oczy szerzej a ona wyciagnela rece i zaczela mnie dusic udalo mi sie poruszyc i poczulam te straszne mrowienie w ciele... a dziwna postac jakby sie ulotnila. to nie jest przyjemne doznanie a szczegolnie to ze czujesz to ze cos cie dotyka dusi ....teraz juz wiem co to jest . Mam nadzieje ze jezeli przytrafi mi ise to ponownie to juz nie bede sie tak bac ...

czołem,
Udało ci się przerwać ten horror? Napisz co zrobileś, spróbuję nastepnym razem...
pozdro

Cześć, widzę, że jest nas wielu. Nie sądziłem, że paraliż senny, występujący u tak różnych ludzi (wiek, płeć, stan zdrowia) potrafi być tak bardzo podobny.
Mam na imię Sebastian. Sennego doświadczenia doznałem kilka razy w życiu, a mam juz 32 lata. Przerażający był trzeci raz, kiedy to śpiąc na brzuchu poczułem nad sobą coś, co naciskając na kołdrę po lewej i prawej stronie, przygniatało do łóżka i odbierało oddech. Doznanie było wyjątkowo nieprzyjemne: totalna niemożność poruszenia się, nie mogłem nawet krzyknąć, aby to coś mnie puściło z uścisku. Pamiętam, że z ogromnym trudem udało mi się wreszcie uchylić głowę - wtedy chyba się obudziłem. Tłumaczyłem to sobie tak: pewnie twarzą leżałem na poduszce i poprostu się dusiłem, a to co całe zdarzenie, to była reakcja obronna organizmu - może mózg alarmował ciało aby się poruszyć, bo najzwyczajniej się dusiłem...
Jednak ostatni raz był inny. Pametam, że leżałem na boku, spałem (nie dusiłem się) i nagle otworzyłem oczy. Miałem zupełną świadomość miejsca w którym byłem (moja sypialnia, łóżko), i świadomość czasu (wiedziałem, że jest noc). Poznawałem swój pokój. Nagle w moim kierunku od strony otwartych drzwi zaczęło cos się zbliżać. Nie była to postać, było to cos bezkształtnego, migotającego. Pamiętam nawet, co sobie pomyslałem w tym momencie: "Boże, znowu to samo!" W chwili kiedy tak pomyślałem, nie byłem ogarnięty lękiem, raczej ciekawością. Pamiętam, że z zainteresowaniem obserwawałem co dalej się wydarzy. Wtedy ogarnął mnie przerażający lęk. Na całym ciele czułem koszmarne dreszcze. Nie były to jednak dreszcze gorączkowe, to były dreszcze przerażenia. Wtedy oczywiście próbowałem się poruszyć, chyba po to aby się wybudzić - z marnym skutkiem. Ciało było zupełnie sztywne, jak martwy głaz. Tak jakby więź ‘mózg – ciało’ została przerwana, ciało nie odbierało żadnych sygnałów i komend, jakie wysyłał mózg. Byłem zupełnie obezwładniony – najgorsze uczucie bezsilności. Wtedy z całych sił, z wielkim trudem i największym skupieniem postanowiłem krzyknąć. Udało się! Z tym, że to był raczej żałobny skowyt, który przestraszyłby słuchającego. Wiem, bo to słyszałem. Krzyk wybudził mnie z SP. Nadal leżałem w takiej pozycji. Czułem, że kontroluję juz ciało. W głowie dziwny mętlik: nie wiedziałem, czy się bać, czy to tylko sen... Silne dreszcze nie ustępowały przez kolejnych kilkanaście minut, uwierzcie mi, były wyjątkowo silne. Zupełnie inne niż przy gorączce. Zastanawiałem się czy to tylko zły sen, czy nawiedziła mnie jakaś siła.
Kolejny dzień spędziłem na poszukiwaniach podobnych przypadków w internecie. Okazało się, że wiele ludzi częściej lub rzadziej doświadcza sennego paraliżu. Ponoć stan ten związany jest z nakładaniem się sfery snu na sferę rzeczywistości, w fazie REM, w której to mózg dla naszego bezpieczeństwa „odłącza” ciało (marzenia senne są wtedy intensywne i moblibyśmy się skrzywdzić). Tłumaczy się, że ludziom wydaje się wówczas, że doświadczają zjawisk paranormalnych. A tak naprawdę to zjawisko senne.
Może tak i jest, tylko dlaczego wszyscy doświadczający SP mają poczucie zagrożenia, wszechogarniającego lęku i obecności jakiejś siły. Każdy z nas jest inny, zdecydowana większość z nas nie miała pojęcia o takich zjawiskach, nigdy się z nimi nie spotkaliśmy, jednak wszyscy opisujemy je w identyczny sposób … Czy to nie jest dziwne. Ulegamy zbiorowej halucynacji???

też to mam ...od 2 miesięcy.Też mam mrowienie, zesztywnienie, krzyczę , ale nic nie słyszę , jakbym była pod wodą , dzisiaj do mnie coś przyszło , usiadło sobie na łóżku w czarnym kapturze , ja do 'tego czegoś' krzyczę ; ,,s...'' a 'te coś' mi kiwa głową , że nie , to ja mu jeszcze raz krzyknęłam a 'te coś' znów głową kiwa , że nie , no to ja mu wymierzam kopniaka z pół obrotu , żeby go zwalić , ale wszystko działo się w zwolnionym tempie , normalnie cyrk jakiś , nawet w 'te coś' nie trafiłam :( zaczęłam się śmiać i się obudziłam . Drażni mnie to , takie chore zdezorientowanie po przebudzeniu . Wybudzam się po tym jak zaczynam się szarpać i napinać mięśnie , więc może spróbujcie. Jak to dobrze , że nie jestem sama ,bo już myślałam , że do księdza będę musiała naginać :)

Witam, również od kilku lat dość często (kilka razy w tygodniu) doświadczam tzw. "paraliżu sennego" gdy już odzyskam jednak władzę w rękach i nogach, zasypiam ponownie i przydarza mi się to samo - uczucie straszne, ogarnia mnie poczucie strasznego lęku, przerażenia itp. Znalazłam jednak sposób na to, by zdarzenie nie ponawiało się - zaświecam światło, patrzę przez chwilę na żarówkę i spokojnie mogę zasnąć. Mam jednak pytanie - do jakiego lekarza należy udać się z tym schorzeniem? Bo nie wyobrażam sobie, że przez całe życie mam spać przy zaświeconym świetle...

Mam 18 lat, mam się Dawid. Paraliżu sennego doświadczyłem kilka razy. Na pewno nie jest to uczucie zaliczane do miłych ; /. Czujesz strach i wpadasz w panikę. Jak w jakimś horrorze. Na początku chciałem krzycieć, ale czułem jakby ktoś na mnie leżał i nie mogłem wydusić żadnego słowa prócz jęków. Za 3 razem pomyślałem, że muszę uporać się z tym problemem i tak też wynalazłem sposób na tą "niegrzeczną zmorę". Zamknijcie oczy i skupcie się na dużym palcu u nogi, starajcie nim się ruszyć, w końcu wasz umysł się wybudzi i cała noga da o sobie znać. Nie bójcie się, jest to rzecz normalna i trzeba sobie dać z tym radę :) Pozdrawiam wszystkich "cierpiących" na tą dolegliwość.

nie prawda, ja mimo tego, że spałam na wznak to zmora i tak mnie "odwiedziła" :)

To znaczy że jesteś przygotowana na OBE czyli wyjście z ciała

Ten dziwny stan paraliżu sennego doświadczyłem kilka razy w życiu nie wiedziałem wtedy że ma to swoją nazwę , za pierwszym razem było totalne przerażenie to była popołudniowa drzemka obudziłem się bez możliwości jakiegokolwiek ruchu nie mogłem nawet ruszyć palcem czy gałkami ocznymi ani wydać z siebie jakiegokolwiek dźwięku czułem czyjąś obecność ba nawet miałem wrażenie a leżałem na brzuchu że jakiś demon (moja pierwsza myśl , teraz wydaje się śmieszna ) porostu wskoczył mi na plecy i mocno mnie trzyma towarzyszyła temu potliwość i strach taki że po prostu jeżą się włosy było to tym dziwniejsze że słyszałem odgłosy domowej krzątaniny więc byłem przekonany że nie śpię . Po drugim razie opowiedziałem to znajomej lekarce i dowiedziałem się że to tak zwana mara a tego stanu doświadcza spory odsetek populacji choć sama przyczyna nie jest to do końca wyjaśniona a często występuje u ludzi mających problemy z kręgosłupem .Później doświadczyłem tego jeszcze kilka razy ale zdawałem sobie sprawę co to jest i przestałem się bać porostu zasypiałem. Od kilku lat mam spokój :)

Również miewam takie "sny"... okropne uczucie! Pierwszy raz przytrafiło mi się to jakieś 4 lata temu gdy miałam 17 lat i trwa do dzisiaj. Czasami częściej czyli jakieś 2-3 razy w tygodniu potem ustępuje i mam spokój przez 2-3 miesiące a potem znowu.. i tak w koło macieju..;p Miewam te "sny" w czasie popołudniowej drzemki i w nocy. Czy śpię sama czy z kimś to nie ma znaczenia.. Dziś znowu to miałam...

W tych snach tak samo jak Wy nie mogę się ruszyć, nie mogę krzyknąć, nie mogę się podnieść choć próbuje z całych sił , nie mogę otworzyć oczu są jakby przymrużone , wiem co się dzieje dokoła, mam świadomość jak bym już nie spała ,jest jakaś postać czasem obca czasem mam wrażenie że ją znam choć nie widzę twarzy, towarzyszy mi lęk i strach. Jednym słowem okropne!!

„Śniło” mi się, że leże i jakaś postać trzyma manie za nogę, nie mogę się ruszyć, próbuje odsunąć te postać od siebie ale ona przesuwa się w moją stronę i chwyta mnie za ramiona szarpie.. a ja nie mogę się obudzić.. nie mogę krzyknąć tylko jęczę, boje się nagle zaczynam zapadać się lóżko… Budzie się serce mi wali a jak mam wrażenie jak bym w ogóle oczu nie zamykała a to wszystko działo się na jawie….

Po pierwszych takich moich snach nie wiedziałam co się dzieje bałam się i opowiedziałam to wszystko mojej przyjaciółce ona powiedziała mi, że też kiedyś miała podobny sen ale tylko raz mianowicie, coś ją ściągnęło z łóżka i ciągło po podłodze aż pod okno a ona skulona wpija paznokcie w podłogę i próbowała to powstrzymać … obudziła się przerażona w swoim łóżku a rano pobiegła do kościoła się pomodlić...

Opowiadałam te sny też mojej kuzynce i powiedziała mi, że jak znowu będę miała coś takiego to ma się skupić na tym aby poruszać palcami u nóg i u rąk... powinno mi pomóc się obudzić...

Dziś w nocy.

Zasnęłam.. niby śpię ale wiem, że to znowu TEN "sen".. widzę mój pokój i wszystko dokoła… Próbuje się obudzić otwieram oczy i nie mogę. Mam wrażenie jakbym się unosiła pod sufitu i spadała na łóżko dość gwałtownie.. chcę przestać , próbuje krzyczeć ale nie mogę tylko jakoś jęczę... przypominają mi się słowa kuzynki próbuje ruszać palcami mam wrażenie jak bym machała nogami i rękami na wszystkie strony wciąż się unosząc pod sufit i spadając .. nie działa.. po chwili przestaje "latać" mam wrażenie jakby mój okropny sen się skończył chcę wstać i iść do siostry ale nie mogę... próbuje otwierać oczy, są jakby przymrużone widzę jakąś postać tym razem białą, próbuje wstać nie umiem chwytam się za stół unoszę się i spadam znów na łóżko i tak trzy razy nie mam siły.. jestem zmęczona... w końcu się budzę i leże na plecach nieruchoma z rękoma za głową.. boje się chcę iść do tej siostry ale tak się boje, że nie mogę ruszyć nogą ani ręką serce mi bije po 5 minutach kładę się na bok i zasypiam.

Ja to mam od 10 lat. Pierwszy raz zaobserwowałem go mając ok 16 lat. Jednak moje objawy są nieco inne. Zawsze nachodzi mnie gdy jest widno. Zawsze. Zawsze też mogę spokojnie otworzyć oczy i obracać nimi. W połowie przypadków słyszę dziwne dudnienie w uszach, lub mrowienie ciała. Nigdy też nie nawiedza mnie gdy śpię z kimś. Zawsze jestem sam.
Wygląda to tak, że przebudzam się ze snu, otwieram oczy i.... nie mogę się ruszyć. Bez znaczenia czy śpię na boku czy na wznak. Oczami mogę obserwować wszystko, wzrok jakby się nawet wyostrza (normalnie mam -1 dioptrii). Oddycham normalnie, nic mnie nie nawiedza. Na początku panikowałem, bo co się stanie jak wybuchnie pożar, a ja nie będę mógł się ruszyć? Albo wejdzie złodziej?
Kiedyś paraliż dopadł mnie nawet w pociągu. Godziny ranne, trasa daleka więc się zdrzemnąłem. Nagle się budzę i.... kicha, nie mogę się poruszyć. Słyszę rozmowy wokół mnie, słyszę jak jedzie pociąg i mną kołysze... Widzę gazetę, którą wcześniej czytałem, plamę na fotelu przede mną, którą wcześniej widziałem. W końcu jednak wpadłem w głębszy sen, potem się obudziłem i było w porządku.
Dziś jednak zauważyłem, że mój mózg wcale się nie obudził. Spałem po południu przez dwie godziny. Śniły mi się głupoty, więc postanowiłem się obudzić (sen pół świadomy - wiedziałem że śnię, lecz nie mogłem kontrolować obrazów). Zawziąłem się w sobie i... bach. Budzę się, dokładnie w takiej pozycji jak zasypiałem. Widzę wszystko. Kołdrę, pilota od tv, dywan. Słyszę, że gra telewizor. Chyba tvp info, goście w studio zażarcie dyskutują. A ja zaś nie mogę się ruszyć. Żadnego dudnienia, mrowienia, doskonała jasność umysłu i wyuczony spokój. Skupiam więc się z całych sił i próbuję przyciągnąć lewą nogę. Przesuwa się o 30 cm, a ja wpadam w głębszy sen. Chwilę potem się budzę i... widzę że telewizor był wyłączony.
Zdobyłem ostateczny dowód na to, że paraliż senny nie istnieje. To co się wtedy dzieje, to tylko i wyłącznie zwykły sen. Nic więcej. Doskonale realny, ale tylko sen. Czym więc się przejmować? Po co panikować?
Połowa ludzi co jakiś czas śni, że spada, połowa, że jej zęby wypadają. My śnimy o tym, że się nie możemy ruszyć. Ot i to wszystko.

PS.: Jeśli czujecie mrowienie w ciele w trakcie tzw paraliżu, to doskonale. Znaczy, że układ nerwowy działa, a wy, jeśli się skupicie, możecie się poruszyć.

paraliż senny mam od kliku lat, czasami nawet klika razy w ciągu nocy kilka dni pod rząd i długa przerwa , czasami zdarza się raz na jakiś czas i przerwa, doznania są różne od postaci stojących obok łóżka dziwnych głosów, dudnienie w uszach , wrażenia że coś mnie trzyma , wciąga za nogi za łużko itd. Kiedys się tego bałem , teraz to staram się ignorować... Męcze się by się z tego stanu wybudzić ale jak się obudzę to znowu zasypiam. Kiedyś nie mogłem... Jak miałem 6 lat przechodziłem wirusowe zapalenie opon muzgowych , wystąpiły powikłania, przez kilka lat jeżdziłem do neurologa, wychodziły jakieś dziwne badania eeg, możliwość padaczki itd. Jednak gdy byłem dzieckiem nic takiego nie miałem , paraliż senny zaczoł się miej więcej wtedy gdy zaczołem pić... myśle że to w dużej mierze przez to. Jestem też dość nerwowy, nie moge się skupić ostatnio, przeszkadza to bardzo w pracy, ciągle jestem nie wyspany i zmęczony... Wydaje mi się że mam tez depresje, czasami paranoje , niska samo ocena,brak samo oceny, obwinianie się o wszystko, bark asertywności itd. czy to wszytsko ma cos wspólnego ze sobą? wydaje mi sie że mój stan się pogarsza. Prosze o odpowiedź.

U mnie historia jest taka że kiedyś to miałam jakiś rok temu... Spałam nagle jakby się obudziłam u siebie w pokoju głowe miałam w połozoną w stronę szafy.. I patrze na tą szafe a raczej w to miejsce gdzie miała stać i widze czarną postać która stoi jakby w kapturze i się nie rusza... bardzo się wystraszyłam i wtedy poczułam to dziwne uczucie czułam się świadoma chciałam wstać i zapalić światło i nic.. Leże nieruchomo nie moge wgl się ruszyć widzę to postać i chciałam krzyczeć ale żadnego dźwięku nie mogłam z siebie wydobyć ani się ruszyć... To było straszne.. Wtedy myślałam że coś mnie nawiedziło w nocy.. Ale potem się to nie pojawiało aż do dzisiaj w nocy;/ Spałam i miałam koszmar obudziłam się wystraszona ale mówie spoko.. Wytłumaczyłam sobie że to tylko sen i spałam na wznak tylko głowę miałam na bok i ręce na klatce piersiowej i chciałam usnąc nie wiem ile to trwało to moje zasypianie z minute.. A tu nagle czuje że coś jakby siada na moje łoźko.. ( moje łozko skrzypi ) i chcicałam zobaczyc co jest grane i własnie to nastapiło.. Całkowity paraliż oczy miałam na w pół otwarte nie mogłam sie ruszyc ani krzyczeć .. A byłam całkowicie świadomoa.. I myślałam boże jak to się skończy to od razu zapale światło i spieprzam z tego pokoju do rodziców.. I myślałam o tym bo byłąm tak świadoma wiedziałam że to to i że jak się skończy to uciekne do rodziców.. A jednak to było straszne.. Czułam jakby mnei coś nawiedziło....;/ Spałam u rodziców w pokoju ale bałam sie spać jak modliłam się całą noc w myślach aż jakoś zasnełam... I dopiero teraz pomyślałam żeby poczytać o tym w internecie... I znalazłam to forum... co z tym robić.. PIszecie że to macie kilka lat itd... Ja tego nie chce mieć bo bałam się zasnąc dzisiaj w nocy żeby mi się to nie przytafiło.. Dzisiaj pewnie też będe się bać.. Może trzeba to leczyć u psychiatry no nie wiem.. ehh :( Nie chce tego !

przed chwilą znów mi się to przydarzyło, nie potrafię teraz zasnąć choć wiem, że przecież nic złego mi się nie dzieje. Paskudne uczucie. Jak zwykle byłam całkowicie świadoma i zdecydowanie nie był to żaden sen. Zaczęło się jak zwykle: przeraźliwy huk - z tym, że dziś przypominał dźwięk maszyn, tak przeraźliwie głośnych, że głowa bolała strasznie... jak tylko to usłyszałam to wiedziałam co za chwilę nastąpi. Leżałam na boku - więc też obalam mit, że tylko na wznak. Paraliż oczywiście całego ciała, dobrze, że oczy miałam zamknięte bo nienawidzę na to patrzeć... Doświadczona już wcześniej, postawiłam dziś na modlitwę, zdążyłam oblecieć dziesiątkę różańca w myślach, huk i paraliż nadal trwał. Pomyślałam, że muszę się z tego wydostać, zaczęłam szarpać się na boki, ale ciało ani drgnęło, szarpałam jeszcze mocniej i nagle poczułam się jakbym była w wodzie i ten dźwięk... pierwszy raz wyszłam z siebie, ze swojego ciała. Wiem, głupio to brzmi, ale inaczej tego nie opiszę. Wyszłam z niego dosłownie na kilka sekund. Gdy wróciłam paraliż nadal trwał, ale był ze mną ktoś jeszcze. Mówił do mnie dlaczego taka jestem, czemu to robię, że jestem zła, gorsza od innych, pierwszy raz dałam się wciągnąć w tą konwersacje. Pytałam o co chodzi, co robię źle, słyszałam tylko wyrzuty, które tak mnie strasznie poirytowały. Huk na szczęście się uciszał... wiedziałam, że za chwilę odzyskam władzę nad swoim ciałem. Ale to i tak nic w porównaniu do poprzedniego razu. Dziś już nie zasnę ehh

Miewałem takie paraliże wielokrotnie... Niezależnie od tego czy spałem w wygodnym łóżku, lesie czy na podłodze. Nie ma reguły. Zwykle udaje mi się z tego wyrwać szarpiąc się na boki:p Na początku w ogóle nie potrafiłem się poruszać, ale z czasem paraliże stawały się co raz bardziej upierdliwe, więc musiałem się nauczyć z tym radzić. Niestety tylko doraźnie. Dodam jeszcze, że po takim paraliżu sennym dostawałem zawsze ataku lęku, tak silnego, że serce jest gotowe wyskoczyć przez gardło :D Całe ciało się trzęsie, a oddech jest przyśpieszony. Zwykle jak już oprzytomnieje trochę, to znów padam na poduszkę i usypiam nie zwracając uwagi na lęk. Po prostu trochę się przyzwyczaiłem. Prawdopodobnie ma to związek z nieregularnym trybem życia, jak również bardzo różnych godzinach snu.

Widzę, że większej ilości osób się to przydarza!Dopiero teraz się dowiedziałam jak się to nazywa. Ja to mam i mój brat i mama mi mówiła, że mój tata tez to ma. Pierwszy raz mnie to dopadło jak miałam około 9 lat. Byłam przerażona, a że mój dziadek wtedy niedawno zmarł to kojarzyłam to z jego duszą. Z drugiej jednak strony myślałam sobie, że nie miał przecież powodów żeby mnie tak nękać i dusić we śnie!U mnie wyglądało to różnie, czasami tylko z otwartymi oczami nie mogłam się obudzić, wtedy widziałam wszystko dookoła, czasami zwłaszcza na wznak czułam, że coś na mnie leży i mnie przygniata tak, że nie mogę się poruszyć (też myślałam że przydarza się to tylko na wznak, jednak nie tylko!), czasem okropny szum w głowie przeszywający mózg, oczywiście nie mogę wydobyć z siebie głosu i pragnę się obudzić, innym razem znowu czułam jakby coś wysysało ze mnie moją energię i czułam się bardzo słaba potem. Teraz jak mi się to zdarza (na szczęście bardzo rzadko) to czuję ogromną złość do tego czegoś co mnie trzyma w tym stanie i nawet we śnie przeklinam i w myślach biję to coś ze złości i to pomaga się obudzić. Kiedyś jakieś dwa lata temu tak często mi się to zdarzało, że chciałam iść do proboszcza o poradę ale trochę obawiałam się czy mi w to uwierzy i zrezygnowałam. Pociesza mnie fakt że jest więcej takich osób i nie jestem z tym sama!i zapewniam komuś kto tego nie przeżył a by chciał, że zmieniłby zdanie już po pierwszym razie!naprawdę nie ma czego żałować!

To ja mam to rzadsza forme chyba jak ktos tu napisal. U mnie sie to zdarza bardo cesto, czasem pare razy w tygodniu, ale PRAWIE ZAWSZE w peirwszych momentach od zasniecia. Po prostu leze najczesciej na brzuchu (obalam tu mit ze tylko na wznak to sie zdarza) i nagle czuje jakby spadlo na mnie tysiac kilo, umysl jest swiadomy, ale cialo nie moze roszyc sie na milimetr, to trwa kilkanascie sekund i "nieludzkim wysilkiem" sie wybudzam. Czesto powtarza sie to kilka a nawet kilkanascie razy pod rzad. Czesto tez, gdy jestem w tym stanie, slysze jakies glosy, ktos cos mowi do mnie, slysze tio bardzo wyraznie ale nie moge zrozumiec sensu. Ostatniej nocy gdy zapadlem w ten stan, slyszalem czyjes kroki kolo mnie i klaskanie. Musze przyznac ze te klaskanie przerazilo mnie bardziej niz te glosy nieraz. Czesto mam ze tak leze obezwladniony, i wydaje mi sie ze ktos wchodzi do mojego pokoju, np moj brat i cos do mnie mowi, ja tez proboje mowic ale jedyne co z siebie wydaje to jakies jeki. Przyzwyczailem sie juz do tego, ale dalej jest to nieprzyjemne :( chetnie porozmawiam z kims o tym,

sytuacje Paraliżu Sennego miewam często raz,2razy na tydzień budze sie wtedy w srodku nocy wyrwana ze snu jestem całkowicie swiadoma na 1000 % dookoła mnie jest cisza mi jednak wydaje sie ze ktos mowi cos lub krzyczy w mojim kierunku ... ja jestem bezradna nie moge poprosic o pomoc mimo ze tak bradzo sie staram .jedyna częśc ciała jaką moge poruszać to powieki mrugam nimi wtedy z predkościa światła..sparalizowany jest nawet moj język wydaje wtedy dzwięki nieusłyszalne dla mojich bliskich..jestem przerazona moje ciało jest nieruchome a ja krzycze w środku gdyz nie moge wydusic z siebie żadnego słowa .Po chwili moje ciało zaczyna powoli sie rozluzniac i mozliwosc poruszania sie wraca . Najczesciej budze sie wtedy z krzykiem .Mam dopiero 17 lat , a nocami przezywam horror . te kilka kilkanascie sekund sprawia że boje sie kłasc do łozka gdyz wydaje mi sie jak by to trawało godzinami .Moj brat rownież miewał podobne paraliże jednak mama szydzi ze mnie mowiac z eto wymyslam ... to dla mnie bardzo trudne . Bardzo prosze o pomoc !!

Ja mam podobnie, lecz jak czytam kazdy post, to rozni sie ten stan drobnymi szczegolami. Nie czuje zadnego goraca, ani nie mam problemu z oddychaniem. Zwykle dzieje mi sie to nad ranem, gdy sie budze, ale ciagle mam zamkniete oczy. I nagle czuje, ze mnie to dopada. Czuje mrowienie na calym ciele, wszystko jest w zwolnionym tempie, chce sie ruszyc i nie moge. Oczu rowniez nie moge otworzyc, choc bardzo sie staram. Dzisiaj mi sie chyba udalo je troche otworzyc, i widzialam jakby za mgla,wydaje mi sie, ze podnioslam rece, ale ich nie widzialam..Tak jakbym duchem je podniosa, ale rece chyba dalej lezaly, bo ich nie moglam zostrzec. (okropne uczucie). Tak jak u wiekszosci, rowniez odczuwam towarzystwo kogos(czegos). Raz gdy usnelam po poludniu, nagle znow mnie to dopadlo. Roznilo sie tylko to, ze slyszalam przerazliwy jek, czulam jakby cos siedzialo mi na brzuchu i gryzlo mnie w reke, choc bolu nie czulam, a samo to, ze ktos mnie gryzl i tutaj rowniez nie bylam w stanie otworzyc oczu. U mnie rowniez to trwa juz dluzszy czas, przynajmniej 3 lata, choc zdarza sie rzadko. Zawsze kiedy leze na wznak, nigdy jak leze na boku. Dopiero dzisiaj dowiedzialam sie jak to fachowo sie nazywa.

U mnie było trochę inaczej. Nigdy nie pamiętałam snów, które miałam przed tym stanem, po prostu nagle odzyskiwałam świadomość, ale nie mogłam się ruszyć, a pisząc, że nie mogłam się ruszyć, mam na myśli również to, że nie mogłam otworzyć oczu. Poza tym było mi piekielnie gorąco, nie mogłam oddychać i tak bardzo bałam się, że za sekundę, czy dwie zabraknie mi powietrza. Wtedy miałam stuprocentową pewność, że to przez kołdrę, która przykrywa mi twarz (zawsze wiedziałam, że jestem w swoim łóżku). Chciałam krzyczeć o pomoc, ale wydawałam z siebie tylko jęki. Czasem wydawało mi się, że domownicy słyszą moje nawoływania (nawet odpowiadają) i zaraz przyjdą mnie obudzić, ale nigdy się tak nie stało. Najgorszy w tym był fakt, że trwało to tak bardzo, bardzo długo i za każdym razem musiałam wybudzać się sama. Niekiedy (zwłaszcza na początku) byłam tak przerażona, że chciałam płakać. Myślę, że chyba nigdy w życiu nie byłam tak przestraszona, jak podczas tych napadów. W pewnym okresie życia ataki miałam prawie codziennie tak, że bałam się w ogóle zasypiać. Nigdy natomiast nie miałam uczucia ciężaru na piersiach, czy obecności kogoś obcego w pokoju. Wszystko było do bólu rzeczywiste i to chyba było najstraszniejsze.

Hmm chyba właśnie się dowiedziałem co mi się przytrafiało przez kilkanaście lat mojego życia. W dzieciństwie doświadczałem podobnego uczucia. Często miałem sny, które kończyły się uczuciem duszenia i bycia obezwładnienia przez jakąś złą istotę. Zawsze mi się to przytrafiało gdy śniłem, że jestem w ciemnym pomieszczeniu. Jakaś zjawa utożsamiająca zło próbowała mnie obezwładnić i udusić. Budziłem się zesztywniały i przerażony. W wielku około 17-18 lat (a było to ponad 12 lat temu) raz się temu "przeciwstawiłem" siłą woli i w jakiś dziwny sposób to pokonałem i od tej pory nigdy więcej nie doświadczałem tego "zjawiska" pomimo podobnych snów.

Nie chcę powiedzieć, że to co zrobiłem "zadziała" dla każdego, być może błędnie interpretuję te sny i odczucia jakie podczas nich doświadczałem - może to było coś innego. Ale zdaję sobie sprawę jak bardzo jest to niesympatyczne uczucie. Do dziś je pamiętam po tylu latach. I napisałem to wyżej, z nadzieją, że może komuś się uda w ten sposób tego pozbyć. Choć przyczny tych doświadczeń w moim przypadku być może były bardziej psychologiczne niż jakie kolwiek inne.

Pozdrawiam

cześć ja mam te paraliże od 12 lat jakoś od około 13 roku życia. i początkowo myślałam że to moze mieć zwiazek z jakimiś sprawami paranormalnymi, choć ja nie wierzę w takie rzeczy ale nie umialam sobie inaczej tego wyjasnic i bardzo sie bałam.pozniej zrozumiałam ze to mózg mnie oszukuje i tak z tym żyłam sobie z dnia na dzień. napady tego zaczeły sie jednak uciążliwie coraz bardziej zagęszczać. czasem ustępowały na dłuższy czas (na ok 2 mce) poszłam do psychiatry i zapisał mi c*****. pomogło. ponad 1,5 roku nie miałam żadnych "zmór" ale od roku juz nie przyjmuje leku i stopniowo wraca. ja co do zasady nie wierze w jakieś zmory i cuda, ale siłą rzeczy po takim ataku w nocy zaczynam się zwyczajnie bać. chociaż wiem że to tylko mój mózg robi mi głupie kawały.i mam takie same obawy jak jarek19754 bo tez mogę teotretycznie sie nie wybudzac i się pogłębiac w tych omamach, ale nie wiem co sie stanie i wole nie ryzykować. boje sie ze albo zejde albo mi palma odbije. ot tyle://///

tez mam ten paraliz,tylko zastanawiam sie co bedzie dalej gdy sie niewybudze bo potrafie sie wybudzic a robie to tak gdy czuje to mrowienie na calym ciele,to wtedy probuje krzyczec i sie z calych sil poruszyc az poczuje ze jestem i wtedy sie budze,tylko boje sie co by bylo gdybym wytrzymal do konca i niechcialbym sie obudzic,czy bylby to koniec?czy moze jakas zylka by mi w mozgu pekla?hmm mam ochote sprobowac,ale sie boje...

a może jest w tym coś o czym wspominają osoby wprowadzające się w stan zwany OOBE .niektórzy czerpią wówczas energie z innych. Osobiście już od prawie 2 mieś. nie śpię prawie wcale i szukam pomocy, a opisaną sytuację "paraliżu sennego " 1 przeżyłam i więcej bym chyba nie zniosła!

ja miałem takie uczucie kilka razy. budziłem sie. widziałem sufit i kantem oka to cosie dzieje wokoło. nie miałem władzy nad ciałem, nie mogłem krzyczeć chociaż bardzo chciałem, nie oddychałem a mimo tego nie dusiłem sie. czułem czyjąś obecność wokół siebie, tak jakby był przy mnie mój zmarły brat, bardzo sie bałem tej sytuacji. po chwili traciłem świadomość i budziłem sie rano. niech kotś mi powie czy zamiast zasypiać tracił swiadomość. Nie wiedziałem co sie ze mną dzieje dopuki rano z ciekawości nie wpisałem w google co sie ze mną dzieje i wyskoczyło mi wasze forum. moja narzeczona boi sie ze kiedyś taki stan zostanie mi na dłuzej i że będe sparalizowany. wiec mam pytanie do eksperta: Czy ten stan moze sie utrawalić i czy moge zostać w tym stanie na zawsze? jak zmienić to że taki stan sie pojawia, jak wogóle moge sobie pomóc żeby to zmienić, pracuje 12 godzin, mam duzo zajęc w domu, przychodze z pracy to prawie śpie, w pracy czasem jestem bardzo osłabiony i wyczerpany.

pamietam jak kiedys obudziłam sie o 7 rano w lato i słyszłaa jakies glosy jedyne co moglam zrobic to lekko oddychac i z trudem probowac uniesc powieki,czylam sie jakby ktos mnie przygniatał. to jest chyba wtedy gdy mozg juz nie chce spac a cialo tak. mialam to przez miesiac potem przeszlo, mysle ze to zalezy od spychiki im bardziej sie obawiasz tym wieksze prawdopodobienstwo ze wroci. bylo mi ciezko ale dalam rade. mimo iz snilo mi sie ze pan w seledynowym fartuchu złapał mnie za reke powiedziałz "i tak sie nie obudzisz" potem jakos obudzilam sie i mialam ten paraliz i on (ten lakrz) nadal mowil jakies chore zwroty. i tak jak wyzej pan napisał probowałam , bardzo skupilam sie by ruszyc palcami. wiem ze potem gwaltownie wszytsko "puszczalo" i lapalam powietze jakbym byla pod woda. naprawdę wystraczy uwierzyc ze to stan przejsciowy, mi pomoglo tez dlugie bieganie

Paraliz senny, z tego co pamietam to dobrze jest skupic swoja swiadomosc na jakims jednym miejscu, nie myslec o calym ciele, np na malym palcu u nogi, i calym sie skupic i probowac nim poruszyc, z drugiej strony to nieco zazdroszcze, od paralizu juz tylko krok do swiadomego opuszczenia ciala i latania pod sufitem czy w swiecie astralnym :)

Nieprawda.Ja spałam na brzuchu i też mi się to przydarzyło, uczucie wielkiego ciężaru na całym ciele,jakby mnie coś przygniatalo.I co gorsza, jakby cos sapalo mi przy uchu, jakbym czula czyjs oddech na policzku. Okropne. I ta niemożność poruszenia, ani wydania z siebie glosu. Jestem przerazona, na szczescie czytam w internecie caly dzien i mysle ze to mogl byc ten paraliż senny. Chociaz ja jestem przekonana,ze bylam swiadoma,bo ja po prostu nie moglam zasnac.i po tym juz wogole nie zasnelam. Modlilam sie do rana. Nikomu nie życze.

Ja zawsze mam takie wrażenie, że nie mogę wejść w to co mnie wciąga parazliż, nie mogę mu ulec, bo to będzie koniec... Czuje się tak jakbym miała umierać... To jest okropne, doświadczam tego już od jakiś 3 lat ;( I czasem łapie często, czasem rzadziej... Dzisiejszej nocy znowu nadeszło... Czułam, że się dusze... Próbowałam otworzyć oczy, ale nie mogłam, widziałam swojego kota który ze mną zwykle śpi, chciał podrapać mnie po twarzy i próbowałam się z całej siły zasłonić dłońmi, ale to było takie trudne... Widziałam też jakieś ciemne postaci wokół i swojego psa, który siedzi przy łóżku i mi się przygląda... Jak wkońcu udało mi się wybudzić to czułam się strasznie... Dlatego zastanawiam się czy coś takiego może być niebezpieczne? Ja jak się przebudziłam czułam się taka zakręcona, jakbym zaraz miała paść... Mimo, że już nie spałam nadal ciężko było mi złapać normalny oddech i dziwnie bolała mnie głowa... Z trudem wstałam i poszłam po szklankę mleka do kuchni... A dwa tygodnie temu było jeszcze gorzej... byłam tego dnia na pogrzebie i w nocy zaczęłąm mieć podczas paraliżu takie zwidy, że ktoś na siłe wpycha mnie do trumny (zupełnie identycznej jaka była tego dnia na pogrzebie) i łamie mi zęby!!! To było okropne!!! :/

I właśnie zastanawia mnie ten fakt czy taki paraliż może odbić się na naszym zdrowiu... Własnie z tym co wczoraj... próbowałam się na siłę obudzić i głowa mnie rzeczywiście aż rozbolala itp... Przeraża mnie to...
W ogóle mówią też, że to zmora nocna... Zaczęłam kłaść aż przez to lusterko na oknie bo taki jest zabobon, żeby odgonić zmorę... Wczoraj tak zrobiłam i już ponownie paraliż mnie nie dopadł :)

ja właśnie tego poraz kolejny doświadczyłem i to aby sie z jednego od razu przenies do drugiego. piszecie żeby sie tego nie bac a co powiecie gdy leżysz patrzysz przed siebie i widzisz obok Ciebie na wysokości kolan jak by ktoś siedzial pod kołdrą próbujesz zepchnac to nogą ale wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie i trwa kilka minut za nim to dotkniesz, a gdy juz to lekko dotkniesz i czujesz ze ktos lub cos tam jest i nic nie możesz zrobić to jak mam sie nie bac. najgorsze jest to gdy chcesz z tym walczyc, uderzyc to coś wszystko jest jak w zwolnionym tempie i tak naprawde nic nie da sie zrobic, czasami nawet próbuje uciekac spadam z łóżka czołgam sie po podłodze a to cos i tak mnie dogoni i jeszcze wchodzi mi na plecach. a to tylko dwa przykłady a miałem juz mnóstwo takich przypadków. zaczeło się gdy miałem 8lat wtedy w trakcie paraliżu modliłem sie bo myslałem że to duch i odejdzie ale to też nie pomagało. teraz mam 21lat i próbowałem juz wszytskich sposobów i wiem że paraliż musi sam minać tylko że strach nie mija i obawiam sie że nie minie.

weteran napisał prawdę,jest to idiotyzm,że się tego boicie.Ja osobiście nie kocham tego zjawisko aczkolwiek nie boje się że cos mi się stanie bo to jest chwilowe zaćmienie która po paru chwilach przemija.Ale jednak jest z wami coś nie tak jeśli próbuje usypiać i nagle was łapie paraliż senny,zazwyczaj pojawia sie on gdy otwiera się oczy co jakiś czas,próbując utrzymać świadomośc(do świadomego snu).Jedyny sposób to brac leki psychotrope,których wad nie będe wymieniać(więc raczej odpada) albo myslenie,żeby to przerwać siłą woli.Nie wiem czy to sie liczy ale po nałogowym paleniu papierosów potrafie rzucić w 1 dzień i nie palić nawet miesiąc+ to,że paraliż mnie nie łapie bez przyczyny,dlatego sie nie boje.Ale dla upornych to skupcie sie na 1 części ciała i z całej sili próbujcie nim ruszyć,może dojśc do wysiłku...Powodzenia i nie s** w majty.

Uwaga na dżemki dłuższe niż 20-25 minut !!! (czyli np. spanie 2 - 3 godz. popołudniu). Załapujemy się wtedy częściowo na fazę snu głębokiego. To właśnie one powodują przesunięcie faz snu, a w rezultacie mamy na bank "sleeping paralize" podczas normalnego snu. Czyli najlepiej żadne dżemki a już na pewno nie te długie (chyba że ktoś chce właśnie tego doświadczyć tj. paraliżu sennego). Wtedy robimy tak - niedospana noc(poźno się położyć, wcześnie wstać, sen do 4godzin). Następnie w dany dzień - dżemka po obiedzie 2-3 godz. Potem idziemy spać normalnie, tak jak zawsze. Paraliż senny wystąpi przy wchodzeniu w sen. Dzieje się tak gdyż mózg jest częściowo wypoczęty po dżemce (ale jednocześnie senny bo dżemka nie zapewniła przejścia wszystkch faz snu), a tu mu każą spać - ciało usypia, a mózg szybko się znowu wybudza. W czasie paraliżu sennego dochodzi do "dotarcia" rozwalonych cyklów i faz snu, dalszy sen podczas tej nocy przebiega już spokojnie. Uwaga! Właśnie żeby sen był spokojny podczsa takiej nocy, trzeba niestety przejść fazę paraliżu sennego. Niekiedy czujemy że łapie paraliż i umiemy za wczasu się z tego otrząsnąć - niestety jeśli nie przejdziemy tej fazy (nie wejdziemy w paraliż i nie będziemy w nim do czasu kiedy nie wygaśnie) to paraliż będzie nas chciał chytać całą noc. Odnośnie halucynacji - > są bardzo wyraźne, niekiedy widać szczegóły danej postaci, twarzy. Paraliż senny może być również wykorzystywany do OBE (out of body experience) , (patrz. książki Monro'a.)

Ja normalnie już nie wyrobię z tym... przed chwilą właśnie znowu miałam ten atak tylko u mnie to się dzieje przed zaśnięciem, leże leże i nagle czuje, że ten "sen" mnie tak dziwnie "wciąga", "przygniata". Jak mam to uczucie to już wiem, że zaraz będzie jakiś koszmar... dzisiaj sąsiad chciał mnie zabić, a ja nie mogłam się ruszyc, nic... obudzilam się z tego i za kilka sekund znowu się to powtórzyło... ratunku!

a ja wam powiem tyle macie niedobor magnezu jedzcie duzo magezu duzo duzo,,:) a do konca zycia tego nie doswiadczycie..rak magnezu powoduje to wszystko...zobaczycie ze mam racje..zawsze sie to pojawia gdy zaczynaja cierpnac wam rece w pewych chwilach alo skacze wam powieka

Mnie cos podobnego spotkalo wczorajszej nocy. Snilo mi sie ze moj brat krzyczy i nagle wbiega i mowi ze cos jest w pokoju. Pobieglem predko zobaczyc co sie stalo. W polowie drogi doznalem paralizu. Nie moglem mowic ani oddychac. Czulem niesamowity lek. probowalem jeszcze dojsc do luzka ale padlem na kolana i jeszcze uderzylem piesciami w podloge, zeby ktos mogl mnie uslyszec. Potem nagle znalazlem sie w luzku. Dalej nie moglem sie ruszyc i tylko moja swiadomosc dzialala, nie czulem ciala. Spojrzalem na budzik. Wskazywal 4:04. Ostatecznie przebudzilem sie i natychmiast spojrzalem na zegarek. Byla 4:04. Czulem sie zmeczony i odczowalem strach, jakby cos sie znajdowalo w pokoju, oczywiscie cos zywego oprocz mnie.

Pierwszy raz uczucie"duszenia" zaznałam miesiąc temu. Powtórzyło się to jeszcze dwa razy. Ostatni raz dzisiejszej nocy i przyznaje ze po dzisiejszym wystraszyłam się nie nażarty. Myślałam że już nie dam rady ze się uduszę. Objawia się to za każdym razem bardzo podobnie. Śni mi się grupka osób, ktoś coś opowiada śmiesznego, wszyscy się śmieją ja również i w tym momencie zaczyna mi brakować powietrza. Nie mam czegoś takiego jak pisali co niektórzy, że próbują krzyczeć, chcą się wybudzić ja po prostu walczę o oddech, nic się nie dzieje wokół i kiedy mam uczucie, że to koniec, wybudzam się. Bardzo podobne uczucie, kiedy dłuższy czas wstrzymujecie powietrze aż do tego stopnia że rozsadza klatkę piersiową. Przez pół dnia bardzo źle się czułam, byłam zmęczona i osłabiona.
Czy tez to mogę zaliczyć do „paraliżu sennego”?

Ja osobiście chciałbym doświadczyć tego uczucia xD

Ja miałem jak wyżej kolega, przebudzenie umysłu przed ciałem. Początkowo za pierwszym razem myślałem że "zszedłem" a to co się dzieje dookoła to resztki elektronów "skaczących po mojej głowie" :). Mój realizm był tak duży, że słyszałem co się dzieje dookoła, ponieważ było około południa, a ja byłem w domu i ucinałem sobie drzemkę. Uczucie przerażające. Zastanawiałem się kiedy mój mózg "odleci" i wreszcie się to skończy. Przebudzenie było zrywem więc pierwsza moja myśl to to, że albo mi się śniło albo przeżyłem śmierć kliniczną :); Podobnie miałem jeszcze trzy razy w życiu. Za drugim razem byłem na tyle świadomy, że przypomniałem sobie pierwszy raz, i spokojnie się wybudziłem ...za trzecim miałem to już w d..e, a za czwartym bacznie obserwowałem co się dzieje wokół i jak mój organizm reaguje :). Wszystko wyglądało normalnie mogłem myśleć patrzeć ..ale tylko na wprost :) A więc w sufit; tak jakby kątem oka widziałem co się dzieje po bokach, bo gałki oczne nie "poruszały" się. Z oddali było słychać głosy domowników całkiem sensowne codzienne bla bla , odzyskałem pełnię władzy dopiero jak zadzwonił telefon. Mimo opanowania się uczucie jest faktycznie "paskudne", ale doświadczenie ciekawe:).

Mi też się zdarza mieć takie ataki, nie mogę wydobyć z siebie słowa, ani się poruszyć i czuje na sobie wielki ciężar i robi mi się gorąco, albo słyszę jakieś głosy. Ostatnio przydarzyło mi się, że widziałam postać, która klęczy koło łóżka i nie mogłam się wybudzić. trwało to bardzo długo. Przez to wszystko nie mogę spać, późno zasypiam, nawet nad ranem. Poszłam ostatnio do neurologa, bo mam straszne bóle głowy i powiedziałam co mi dolega, że spać nie mogę i mam takie, a taki to mnie wyśmiał i powiedział, że głupoty opowiadam, nie rozumiem Tego...

Jak byłem nastolatkiem miałem dość często paraliż senny jak sądzę. Zawsze przed przebudzeniem. Wyglądało to jakby umysł budził się przed ciałem. Chcę wstać i nie mogę się ruszyć. Nie mogę mówić. Nie czułem jednak żadnej obecności. Niepokój był efektem tego, że nie mogłem się ruszyć. Koncentracja pomagała wyrwać się z tego stanu.
Potem wiele lat nie było nic. Dziś jestem stary facet i przez dwa lata pojawiało się coś znowu, jednak z wyraźnymi różnicami do przeszłości. Pojawia się uczucie obecności kogoś w pokoju. Sen ze świadomością tego gdzie jestem i w jakiej pozycji leżę. Pora to środek nocy. Nagle czuję obecność kogoś . Leżę na brzuchu z ręką odchyloną na bok w stronę brzegu łóżka. Ktoś łapie mnie za rękę. W jednej chwili rośnie przerażenie, że ktoś tu jest, a to przecież niemożliwe. Wyrywam się ze snu. Serce bije szybko, strach, nawet pot. Co ciekawe kiedy się wybudziłem , byłem w pozycji jaką widziałem w czasie snu. Przerażający był realizm tego snu, poczucie świadomości miejsca i obecności kogoś. Podobnych historyjek miałem więcej, ale ostatnio jakby ustąpiły.

Pierwszy taki atak miałem, mając 14 lat - teraz mam 25 i nadal mi się to przydarza. Jak zasypiam, wierzę, że tę noc całą prześpię, lecz nie zawsze wiara pomoże. Świadomość się budzi, lecz ciało nie - komendy wydawane przez mózg, aby się zbudzić z tego paraliżującego snu nie skutkują. Przez całe ciało przechodzą dziwne mrowienia, a ja zaczynam wydobywać z siebie jakiś dźwięk - są to jęki i w myślach wołanie o pomoc. Narzeczona nie raz mnie z tego sama wybudzała, a rano mówi, że znów miałem ataki i głośno jęczałem. Jeżeli ktoś jest mi w stanie pomóc, proszę się odezwać TURIYE@interia.pl

Ja mam już to od ponad 6 lat, czasem są dłuższe przerwy, już nie daję rady. Najgorszy jest ten strach, pomimo iż potrafię się z tego wybudzić (głębokim oddychaniem), strach nie znika. http://pl.wikipedia.org/wiki/Porażenie_przysenne - tu jest dobrze opisany stan paraliżu itd.
W zasadzie też dopiero dwa miesiące temu (przypadkiem) dowiedziałam się, jak ten stan się nazywa i że nie jestem sama z "tym problemem". Ale chciałabym to leczyć, jeśli się tylko da. Nie mam objawów narkolepsji, ale miałam raz napad epilepsji (padaczki).
Czy powinnam się z tym zgłosić do neurologa? Czy to się w ogóle leczy? Czy tylko w przypadku, gdy paraliżowi towarzyszy narkolepsja bądź padaczka?

Ja mam paraliż senny od jakiś 4 lat i przez ten czas nauczyłam się z niego "wybudzać". Wystarczy "się skupić" na tym, że chcesz się wybudzić, bo przecież jest się świadomym, mi zawsze to pomaga. Kiedyś codziennie przez 3 tygodnie mnie to "łapało", teraz tak od 2 do 4 razy w miesiącu. Będę musiała iść z tym do lekarza, a dopiero dzisiaj się dowiedziałam, jak to się nazywa "fachowo".

Śpiąc na wznak też dopadła mnie "zmora".

Tak, czytałam już gdzieś o tym sposobie, ale na mnie niestety nie działa, ponieważ zawsze zasypiam na boku, a paraliż i tak jest. Kiedy się wybudzam z paraliżu to jestem na boku, więc to chyba świadczy o tym, że na boku też spałam. Jednak zauważyłam, że paraliż występuje wtedy kiedy śpię też w dzień, a wieczorem nie jestem zmęczona, więc staram się tego unikać. Dziękuję i pozdrawiam. Szarlotkaa

Szarlotko mam 47 lat i też wiele razy miałam paraliż senny (u nas na śląsku mówiło się że to"duszenie przez zmorę"). Moja 16 letnia córka też to miała, i posłuchaj mojej rady, a Cię to nie "dopadnie". Nigdy, ale przenigdy nie śpij na wznak, bo tyko wtedy paraliż senny przychodzi. Musisz nauczyć się spać na boku, czy na brzuchu, jak wolisz. Gwarantuję Ci, że gdy nie będziesz spała na wznak, będziesz mieć spokój. Mnie już nie łapie 15 lat (od kiedy nauczyłam się spać na boku).

Podobne pytania

Witam, mam do Państwa pytanie. Przyjaciółka jest chora na SM. W dniu wczorajszym prawdopodobnie miała nawrót choroby, wcześniej było prawie wszystko ok, prawie codziennie skarżyła się na ból ...

Odpowiada: lek. Karol Kaziród-Wolski

Witam! Od dłuższego czasu cierpię na tego typu schorzenie (około roku). Z początku nie przejmowałam się tym zbytnio, brałam to za dziwny sen. Jednak z czasem stało się to uciążliwe. Kiedy kładę ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Witam. Mam 22 lata i mam pewien problem, który staje się coraz bardziej uciążliwy. Po raz trzeci dostałam w nocy paraliżu sennego, w momencie kiedy zasypiałam - nie mogłam się ruszać, próbowałam ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Witam, mam 12 lat. Mam dwa pytania: 1.Dlaczego mojej mamie śni się babcia, a moja prababcia przed ważnymi wydarzeniami np. wyprowadzką, powiedziała: '' tak tu ciasno'' i odeszła z wieloma torbami. ...

Odpowiada: lek. med. Marta Hat

Witam! Mam 21 lat i od dłuższego już czasu (około roku) każdego wieczoru przed zaśnięciem pojawiają mi się przed oczami obrazki ze snu, który śnił mi się wcześniej nocy. Np. w poniedziałek przed ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Mam pytanie, kiedy ucinam sobie drzemkę w dzień i dobrze śpię. Problem pojawia się, gdy już chcę się obudzić świadomością jestem wśród żywych, ale nie mogę niczym poruszyć, po prostu wstać, to ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Witam. Mam 14 lat i wczoraj dowiedziałam się od siostry, z którą dzielę pokój, że od niedawna mówię przez sen. I pojawia się pytanie: dlaczego i jak to wyleczyć? Proszę o jak najszybszą odpowiedź, ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Witam serdecznie. Od 3 dni śni mi się moja śmierć. Pracuje jako górnik. Czy jest to związane z moim zawodem, że się boję? Proszę o odpowiedź, z góry dziękuje.     (Parapsychologia)

Odpowiada: mgr Magdalena Pikulska

Witam... Jestem Weronika, mam 15 lat. Chcę się dowiedzieć, dlaczego mówię przez sen. Zdarza się to dość często, mówię wtedy głośno, dlatego jestem zaniepokojona, gdyż moi bliscy mogą dowiedzieć ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Dobry wieczór. Bardzo bym prosiła o odpowiedź. Całymi dniami płaczę i chyba zapłaczę się na śmierć. Nikt nie może mi pomóc, a to jest jedyne miejsce, w którym mogę opisac swój ból. Mój problem ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Niedawno miałam tzw. porażenie przysenne. Nad ranem wybudziłam się ze snu, gwałtownie się zerwałam, a w odbiciu w lustrze ujrzałam obok siebie w łóżku coś białego, po czym to coś przygniotło mnie ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Budzę się w nocy i nie mogę spać. Czuję czyjąś obecność. Nagle usypiam... ale czuję, jakby to się działo naprawdę... usłyszałam podwójny dzwonek do drzwi i szczekanie psa, te dzwięki były tak ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Mam 13 lat i od jakiegoś czasu choruję i biorę leki, czasami mam stan podgorączkowy (ok. 37 stopni). I zaniepokoiło mnie, że rodzice zaczęli się skarżyć, że mówię przez sen. I mówię moje ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Moja kobieta ma problem: mówi przez sen i też dyskutuje, gdy rozmawia z kimś i ja zadaje pytanie to mi odpowiada. Przed snem ma krótkie spięcia mięśni - czym to jest wywołane? Czy to może być ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Wczoraj oglądałam taki smutny odcinek jakiegoś serialu. I właśnie wtedy doszłam do tego o co chce zapytać. Od śmierci mama stosunkowo często mi się śni. I nieraz zastanawiałam się dlaczego. Ale ...

Odpowiada: mgr Arleta Balcerek

Witam. Mam 23 lat przez ponad rok czasu mówię przez sen, i zdarza mi się to coraz częściej nawet bardzo często, czasem nawet co 30 min coś mówię. Boję się że kiedyś coś zrobię mojemu chłopakowi ...

Odpowiada: mgr Joanna Moczulska

Nie potrafię zinterpretować mojego dzisiejszego snu. Otóż śniło mi się, że oprócz swojego narządu rozrodczego, mam jeszcze męskie! Nie wiem co ten sen może oznaczać. Proszę o pomoc. Czy coś jest ...

Odpowiada: mgr Joanna Moczulska

Mam ponad 30 lat i przez całe dotychczasowe życie mówiłem przez sen. Wiem o tym z relacji rodziców, ale też innych osób, które miały (nie)przyjemność spać w mojej obecności. Od pewnego czasu ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Mam 23 lata, jestem mężatką, od jakiegoś czasu mam więcej stresu, zaczęłam mówić przez sen! To dla mnie ogromny problem, ponieważ wyjawiam moje najbardziej skrywane tajemnice. Najgorsze jest to, ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży

Od kliku dni mam dziwne sny. Dwa dni temu miałem sen, w którym zanurzam się w głębię oceanu. W pewnym momencie stwierdzam, że się zgubiłem i nie wiem, w którą stronę mam płynąć, by się wynurzyć. ...

Odpowiada: lek. Agnieszka Jamroży